Wiesz Goniuś, że na 90% (ok.10% zawsze zostawiam na margines błędu, przypadku, cudu, jak zwał tak zwał) mogłabym doradzić coś mając szansę na dotknięcie psa + pogadanie z wetami. Tu nie śmiem się wypowiedzieć, bo choroby, przypadłości tylko w opisie książkowym się pokrywają,
a praktyka pokazuje, że i u zwierząt i u ludzi, każdy przypadek jest osobniczy. Wierzę, że podejmiesz decyzję słuszną, kierując się dobrem psa. ...że Ci ufam to sprawa oczywista.
Czy mi źle, czytając ten wątek...? O tak, jak diabli. Bezsilność jest gorsza niż porażka. :-(