-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by majqa
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ajula'](...) hej hej co u Was słychać?[/QUOTE] Brakuje nam Was tutaj!!! :lol: -
Trzeba się upewnić co do tego ropomacicza. :-(
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
majqa replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Cantadorra']Witaj Patos, spokojnie tu dzisiaj :cool3:[/QUOTE] To z przyjemnością zaburzam ten spokój wpisem. :cool1: -
[LEFT]Nie wiem, czy o coś takiego szło... Uznałam, że sprawę ciągnięcia na smyczy i inne sprawy można dopowiedzieć zainteresowanym...[/LEFT] [I] [U][B]Do allegro:[/B][/U][/I] [B][I][/I][/B] [CENTER][B][U]Rottweiler Gutek - czekała go eutanazja. Pomóżcie, błagamy[/U]![/B][/CENTER] [CENTER][B]Rottweiler[/B], a teraz[B] roooottweiler[/B], pójdźmy krok dalej i napiszmy prosto z mostu - [B]PIES MORDERCA[/B]. [B]Czy aby na pewno?[/B] Czy dobrze jest przykładać jedną miarę do każdego psa bez wyjątku, a reprezentującego rasę powszechnie uznawaną za groźną, bo tak podgrzały atmosferę nagonki medialne? A może da się, choć o niewielkim odsetku populacji tejże rasy powiedzieć po prostu [B]rottuś[/B]? Pies, o którym tu mowa, [B]4 letni[/B], [B]przepiękny[/B], [B]o imponującej budowie Gutek[/B], nie należy to tych, przed którymi należy klękać z przerażenia. [B]Od oseska był wychowywany [/B][B]w domu, przy dziecku, choć... "wychowywany" to za mocne słowo. [/B]On po prostu był. Niczego nie został nauczony, ot przykład człowieczej fanaberii, [B]wieczne[/B], [B]nieokrzesane[/B], [B]dorosłe dziecię[/B], [B]nie przejawiające agresji wobec ludzi[/B], bez cienia skłonności ku napędzeniu komukolwiek strachu. [B]Zdrowy[/B], [B]odrobaczony[/B], [B]zaszczepiony[/B], taki [B]nieoszlifowany diament[/B]. Niewiele brakowało, by jego historia nie ujrzała światła dziennego. Z powodu kiepskiej opieki i notorycznego niedopilnowania Gutek zwiedzał posesje sąsiadów swych opiekunów. Miarka się przebrała. [B]Na zwierzę zagięto przysłowiowy parol, kierując się przeświadczeniem, [/B][B]że drzemie w nim potwór, który wcześniej, czy później pokaże swoje [/B][B]oblicze.[/B] W pewnym sensie i dużym skrótem to ujmując, wymuszono na właścicielach [B]uśpienie psa[/B]. Ci, dla międzysąsiedzkiego spokoju, dali się przekonać.[B] Nad Gutkiem zawisła gilotyna strzykawki z morbitalem[/B]. Pierwszy wet, wybrany na kata, odmówił wykonania wyroku, drugi zatarł ręce, robota jak każda z inna, żaden przecież pieniądz nie śmierdzi. Przypadek zrządził, że o sprawie dowiedziała się [B]Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą"[/B]. Ostatnim rzutem na taśmę, za jej to sprawą, [B]Gucio uszedł z życiem[/B] i trafił do hoteliku dla zwierząt, by tam oczekiwać na dalszą, oby pozytywną odmianę swego losu. Jakie to smutne, że ów skazaniec tęskni teraz za ludźmi, którzy zdecydowali się skreślić go ze swego życia. Cóż, raz, że tego nie wie, dwa, ta niesamowita cecha to wizytówka naszych codziennych towarzyszy - czterołapków. Kochają jak nie potrafi kochać żaden człowiek, miłością wiernopoddańczą, absolutną, bez granic. [B]Zwracamy się do Państwa, którym los Gutka nie stanie się obojętny, z prośbą - POMÓŻCIE!!![/B] [B]Pomóżcie biedakowi trafić do domu, ostatecznego domu, który już nigdy go nie zawiedzie i zechce zainwestować własną pracę nad nim, z nim i dla niego! [/B]To zaangażowanie, nie mamy wątpliwości, opłaci się, zwróci z nawiązką. [B]A może ktoś z Państwa zechce dołożyć przysłowiową złotówkę do kosztów hotelowania Gutka?[/B] Nie wiemy, jak długo to potrwa, ile jeszcze pies będzie tamtejszym rezydentem zanim nadejdzie dla niego lepsze jutro. [B]Gucia można polecić do każdego domu[/B] (zwłaszcza miłośników rasy, tym nie trzeba go zachwalać). Jedyną istotnością, jaka wynika z poczynionych obserwacji, jest taka, że ów rottek, z racji swojego dominującego charakteru, nie zgodzi się z innymi psami - samcami, a i kot ze spotkania z nim nie wyjdzie obronną łapką. Innych wad brak. Zresztą, to, o czym wspomnieliśmy, trudno nazwać wadą, wynika z psiej natury tego i właśnie tego psiaka. [B]Pragniemy wierzyć, że czyjeś serce zabije mocniej i sprawi, że do Gucia zostanie wyciągnięta pomocna dłoń![/B] [B]Niech ta dłoń okaże się przynależna człowiekowi, który zapragnie dać Gutkowi szansę, pokochać go i nauczyć tego, co tak beztrosko zostało zaniedbane. Gucio uszedł śmierci, oby ten fakt miał dalekosiężny sens. Czy tak jest? Wszystko w rękach przeznaczenia.[/B][/CENTER] [LEFT][B][I]Osoby zainteresowane adopcją Gucia proszone są kontakt [/I][/B][I][B]pod numerem 0-692334433 lub drogą mailową, pisząc na adres [/B][/I][EMAIL="[email protected]"][B][I][email protected][/I][/B][/EMAIL][/LEFT] [CENTER][B]Tym z Państwa, którzy zechcą finansowo wspomóc Gucia pozostawiamy dane wpłatowe, a są nimi:[/B][/CENTER] [CENTER][I]Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą"[/I] [I]ul. Batalionu "Skała" AK 8/36[/I] [I]31-273 Kraków[/I] [I]nr konta PEKAO SA:[/I] [I]58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 [/I] [I][B]tytułem - rottweiler Gutek[/B][/I][/CENTER] [CENTER][I]Dla przelewów zagranicznych: [/I] [I]BIC ( SWIFT) : PKOPPLPW [/I] [I]IBAN : PL581240 1170 1111 0000 2420 9674 [/I] [I][B][U]Do ogłoszeń:[/U][/B][/I] [B][I][/I][/B] [B][U]Rottweiler Gutek - czekała go eutanazja. Pomóżcie, błagamy[/U]![/B] Pies, o którym tu mowa, [B]4 letni[/B], [B]przepiękny[/B], [B]o imponującej budowie Gutek[/B], nie należy to tych, przed którymi należy klękać z przerażenia. [B]Od oseska był wychowywany [/B][B]w domu, przy dziecku, choć... "wychowywany" to za mocne słowo. [/B]Niczego nie został nauczony, ot przykład człowieczej fanaberii, [B]wieczne[/B], [B]nieokrzesane[/B], [B]dorosłe dziecię[/B], [B]nie przejawiające agresji wobec ludzi[/B], bez cienia skłonności ku napędzeniu komukolwiek strachu. [B]Zdrowy[/B], [B]odrobaczony[/B], [B]zaszczepiony[/B], taki [B]nieoszlifowany diament[/B]. Niewiele brakowało, by jego historia nie ujrzała światła dziennego. Z powodu notorycznego niedopilnowania Gutek zwiedzał posesje sąsiadów. Miarka się przebrała. [B]Na zwierzę zagięto przysłowiowy parol, kierując się przeświadczeniem, [/B][B]że drzemie w nim potwór, który wcześniej, czy później pokaże swoje [/B][B]oblicze.[/B] Wymuszono na właścicielach [B]uśpienie psa[/B]. Ci, dla międzysąsiedzkiego spokoju, dali się przekonać. [B]Nad Gutkiem zawisła gilotyna strzykawki z morbitalem[/B]. Pierwszy wet, wybrany na kata, odmówił wykonania wyroku, drugi zatarł ręce, robota jak każda z inna, żaden przecież pieniądz nie śmierdzi. Przypadek zrządził, że o sprawie dowiedziała się [B]Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą"[/B]. Ostatnim rzutem na taśmę, za jej to sprawą, [B]Gucio uszedł z życiem[/B] i trafił do hoteliku dla zwierząt, by tam oczekiwać na dalszą, oby pozytywną odmianę swego losu. [B]Zwracamy się do Państwa, którym los Gutka nie stanie się obojętny, z prośbą - POMÓŻCIE!!![/B] [B]Pomóżcie biedakowi trafić do domu, ostatecznego domu, który już nigdy go nie zawiedzie i zechce zainwestować własną pracę nad nim, z nim i dla niego! [/B]To zaangażowanie, nie mamy wątpliwości, opłaci się, zwróci z nawiązką. [B]Gucia można polecić do każdego domu[/B] (zwłaszcza miłośników rasy, tym nie trzeba go zachwalać). Jedyną istotnością, jaka wynika z poczynionych obserwacji, jest taka, że ów rottek, z racji swojego dominującego charakteru, nie zgodzi się z innymi psami - samcami, a i kot ze spotkania z nim nie wyjdzie obronną łapką. [B]Pragniemy wierzyć, że czyjeś serce zabije mocniej i sprawi, że do Gucia zostanie wyciągnięta pomocna dłoń![/B] [B]Niech okaże się ona przynależna człowiekowi, który zapragnie dać Gutkowi szansę, pokochać go i nauczyć tego, co tak beztrosko zostało zaniedbane. Gucio uszedł śmierci, oby ten fakt miał dalekosiężny sens. Czy tak jest? Wszystko w rękach przeznaczenia.[/B] [/CENTER] [LEFT][B][I]Osoby zainteresowane adopcją Gucia proszone są kontakt [/I][/B][I][B]pod numerem 0-692334433 lub drogą mailową, pisząc na adres [/B][/I][EMAIL="[email protected]"][B][I][COLOR=#000000][email protected][/COLOR][/I][/B][/EMAIL][/LEFT]
-
Hm...wydaje mi się, że na bank są takie sposoby, o jakie pytasz i Ivette jest w trakcie ich ustalania ale... Nie pisze o tym na wątku z wiadomych powodów, by nie uprzedzać drugiej strony o podjętych krokach. Wierzę, a raczej chcę wierzyć, że to, co zgotowano człowiekowi i zwierzęciu nie ujdzie FFA na sucho.
-
[quote name='eliza_sk'](...) nie wiem, ale może jestem dziwna. (...) Mam jednak nadzieję, że koniec tej źle zaczętej historii będzie bardziej optymistyczny i Primie będzie tam dobrze ;)[/QUOTE] Nie jesteś dziwna. Jest mi cholernie przykro. :-( Nie mogłam się czegoś takiego spodziewać. Nic nie wskazywało, że może być taki obrót spraw. Szczerze mówiąc, szczęka mi opadła. Inna sprawa (to jedyne usprawiedliwienie dla mnie), że nie sposób rozgryźć człowieka, jednoznacznie go ocenić na podstawie jednej rozmowy, nawet jeśli trwałaby i pół dnia. Czy mogę Wam na tym etapie jakoś pomóc? Co macie w umowie adopcyjnej odnośnie odbioru psa? Kto może go odebrać, zrobić wizytę poadopcyjną? Zaczynam się martwić, mój przewrażliwiony łeb wszedł już na max obrotów i staram się myśleć do przodu. :-(
-
[quote name='gameta'] (...) NIestety, tu się nie zgodzę - organizacja to nie nazwa, nie barwy i nie logo ale ludzie, którzy ją tworzą i własnie ich czyny są oceniane. Jeśli oceny są negatywne to i postrzeganie całej organizacji jest takie...[/QUOTE] A czy ja powiedziałam, że organizacja to li tylko barwy, logo? Czy powiedziałam, że na ocenę nie składa się wynik działania jej członków? Powiedziałam jedynie, że złe czyny, tak to już niestety jest, kładą się cieniem na całym wizerunku fundacji. Jeśli mówimy zaś o wizerunku, to nie wdając się w szczegóły (nie miejsce i czas po temu, ani też moja intencja wywlekania brudów) nie znam żadnej, której to wizerunek byłby krystaliczny. Jeśli komuś znana jest takowa, bez cienia złośliwości napiszę, że bardzo się cieszę. Jednakże... jak zostało to już nie tylko przeze mnie napisane, organizacja to ludzie z całym ich dobrobytem inwentarza i zawsze może się zdarzyć, że któryś z nich (a choćby i z nowych członków) ten świetlany wizerunek nadpsuje.
-
[quote name='Dorota'](...) Ten wątek natomiast daje do MYŚLENIA , a nawet stawia pod ogromnym znakiem zapytania co z INNYMI ZWIERZĘTAMI . Zwierzę , czuje, i cierpi , nie zauważyłam u żadnej z Pań ZWYKŁEJ ludzkiej wrażliwości . (...) [/QUOTE] I z tymi stwierdzeniami żadną miarą nie da się polemizować, bo są niepodważalne, co za tym idzie, tym bardziej mi smutno i...hm...tak jakoś nieswojo, że właśnie jest, jak jest.
-
[quote name='Dorota'](...) Działajmy razem , bo często wygląda to tak że "zwierzak potrzebujący patrzy błagalnie ,oczejkujac pomocy " a wśród "pomagających" WOJNA. (...) [/QUOTE] Mnie z kolei nasunęła się jeszcze jedna, jak sądzę istotna, refleksja. Nie może ujść naszej uwadze, że jedna, a choćby i dwie, trzy jaskółki wiosny nie czynią. Nie powinno się skreślać organizacji, tej konkretnej, czy innej z powodu oburzenia działaniem bodaj i nastu ludzi do niej przynależących. Fundacja/ organizacja/ zrzeszenie to ludzie, co za tym idzie pełen przekrój ich atutów i ułomności. Są tu jakieś władze zwierzchnie i piramida funkcyjna, oddziały rozsiane po miastach etc. Znane mi są organizacje, które, jeśli ich członek mocno podpadł, nie zamiatały niczego pod dywan za to pożegnały daną, czarną owcę. Gorzej jest oczywiście jeśli owa, czarna owca jest na samym szczycie, wtedy już nie jest tak prosto, by organizacja powalczyła o swoje dobre imię. Na FFA należy tym samym spojrzeć przez szerszy pryzmat innych jej oddziałów. Jeśli i one kuleją to klapa, jeżeli tylko częstochowski to myślę, że rozumne rozprawienie się organizacji z tym problemem oczyści ją, wcześniej czy później. Pewno, że kiedy ktoś narobi smrodu, na który nie sposób przymknąć oko, ten smród jeszcze długo się ciągnie ale nie ma rzeczy nie do odrobienia (poza oczywiście np. przywróceniem życia, czy zdrowia zwierzęciu, jeśli to właśnie zostało pokpione). Innym krzywdom, z trudem, bo trudem, da się zadośćuczynić. Czy wobec tego stałam się nagle orędownikiem FFA? Żadną miarą, bo jej nie znam, a co za tym idzie nie jestem w stanie podeprzeć się jej chwalebnymi akcjami. Odniosłam się tylko do dość powszechnego mechanizmu mówienia, że jedna organizacja jest cacy, inna be lub, że jedna jest lepsza od drugiej, bo znane są nam wybiórczo jej jasne i ciemne strony (względnie tylko jedna z nich). Tylko czas i czyny mogą pokazać, na ile władzom FFA zależeć będzie na podreperowaniu wizerunku FFA jako całości, bo ten bezsprzecznie ucierpiał.
-
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
majqa replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Asior']wstałam... :eviltong: i nawet się nie spóźniłam do pracy :roll:[/QUOTE] Wiem, wymieniłaś sobie duracelle i masz większy power. ;) -
[quote name='gonia66']A miało być tak pięknie....ja bym tylko chciala znac powody....bo nijak sobie nie umiem wytlumaczyc , jak mozna....:placz::placz:[/QUOTE] Wytłumacznie, choć to niewłaściwe słowo, chyba jest jedno Goniu: Każdy z nas inaczej postrzega szacunek do człowieka i coś co nazywa miłością do zwierząt i pomaganiem im. A statuty? Jeśli w człowieku nie ma tego "czegoś" to statutem sobie...ekhm...wiadomo co wyciera.
-
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
majqa replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Jesteś cudna :loveu: ale obstawiam problemy pobudkowe. :roll: Banerki piękne!!! -
[quote name='gameta'](...) I podsumowując - [B]nie wierzę[/B], że FA, którego działań broniłam niejednokrotnie, zachował się w tak obrzydliwy sposób. (...).[/QUOTE] Asieńko, uważaj pod co się podpinasz. :lol: Tam winno być chyba "wierzę", by reszta wypowiedzi miała zachowany sens ale to, jasne, jasne, duperela. Wpisałam uwagę, pomimo powagi sytuacji, choć dla chwilowego uśmiechu. :lol: Mam nadzieję, że Ivette już śpiunia zarżnięta atrakcjami dnia.
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
Dobranoc Gufku... -
Warszawa-malenka sunia z pol już w nowym domu :)))
majqa replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Dobranoc Kruszynko... -
Pędź Czarna Dominatorko :razz: na pierwszą.
-
[quote name='florida_blue'](...) majga, niedokładnie doczytalaś - pies jest pod opieką osób prywatnych (...)...[/QUOTE] Czytam dokładnie ale wyjaśnię swój wpis. [I]Opieka prywatna[/I] - to określenie mogło oznaczać i dla mnie oznaczało opiekę finansową, nie podmiotową (zważywszy i na fakt, że akurat Ty zwróciłaś się z apelem o pomoc, info o psie mogło dotrzeć do Ciebie z racji wewnętrznego przekazu fundacyjnego). OK, wyjaśnione. Co do określenia [I]tupet [/I]- wiesz aż za dobrze, co miałam na myśli, czyli nie sprawy kolejnego, skądinąd biednego psa ale tego, że po długim braku wpisów na tym wątku napisałaś post, w którym praktycznie skupiłaś się wyłącznie na apelu.