Ty się łapiesz. ;-) Reszta musi się dobrze postarać.
Straciłam resztki ufności wobec ludzi. Jakiś czas temu sprawdzałam dom w Łodzi. Pomimo tego, że nikt i o nic mnie nie obwinia nie jestem w stanie sobie wybaczyć tej wizyty i tego, że tak rewelacyjnie zrobiono mnie w ch... (przyznaję, to był dobry teatr). Gdzie ja miałam gały i uszy, do dziś nie wiem. Wyszły cyrki i kłamstwa z ostatnim włącznie. Sunia nie została oddana organizacji spoza Łodzi, z której została zaadoptowana, a o to proszono tylko zamydlono oczy, że już wszystko jest dobrze i... bezprawnie, cichcem przekazano bidę w 3cie ręce. Do tych 3cich rąk udało się dotrzeć, mają być sprawdzone i albo będzie odbiór suni albo podpisanie nowej umowy. Nie sęk w tym jednak, że (na co mam nadzieję) ten kolejny dom ma szansę okazać się dobry ale... Ile zawodu sprawiono zwierzęciu, ludziom, którym na nim zależało i jak grubymi nićmi zafałszowywania prawdy szyto? Coś obrzydliwego. Sprawdzenie tego domu długo będzie mi się odbijało solidną czkawką.