Szczerze powiem - nie wiem :p
poprzedni mój labrador był czarny, spokojny, nigdy nic nie zniszczyl, za to był takim indywidualista, wolał swoimi drogami chodzić.
Natomiast Brando jest całkiem inny. niszczyciel wszystkiego, syf robi wokół siebie wszedzie, tez nie jest bardzo energiczny, jest przymulony troche xd ale to nie znaczy, że nie szaleje :) trzyma się człowieka raczej, ale on świata nie widzi poza Leonem, więc Leon też mi dużo pomógł np w przywolywaniu :)
Kiedyś gdzieś czytałam, że to właśnie czekolady są najwiekszymi niszczycielami, no Brando do aniołów nie należy Ale mysle, że to nie jest reguła, kiedyś miałam sasiadke, ktora miała suke biszkoptowa to jej tak mieszkanie zezarla ze bylo cale do remontu łącznie z fugami między plytkami i ścianami.
także moge to tylko napisać w porownaniu tych moich dwóch. Kiedys na jakimś labowym forum był taki temat to niektórzy pisali, że coś w tym jest, że czekolady to większe cholery, a niektorzy, że to zależy od charakteru psa i kazdy jest inny i nie jest powiedziane, że to czeko są najgorsze, bo w kazdym kolorze można diabla spotkać :) i ja jestem za tym drugim stwierdzeniem.
Edit. Jeszcze zapomnialam napisać, że Andy (ppoprzedni) nie lubił przytulania, miziania natomiast Brando uwielbia. Sam przychodzi wtula łeb albo swoje całe cielsko, taki przytulak jest :D