Są. Można młotkiem w łeb, można przywiązać w lesie, a pani oddała do schronu. Dobra pani.
Misio vel Wolfik to cudo nie pies. Trochę się wydzierał w proteście przeciw jeździe w kontenerze, ale po zostawieniu chłopaków jechał luzem. I tu była eksplozja. Tarzanko w kocykach, skoki, przytulanko. Pół drogi jechał trzymając mi głowę na ramieniu, rozdając buziaki i domagając się głasków. Ma miękkie, delikatne futerko w jeszcze dobrym stanie pomijając zapach. Dobrze, że nie poszedł do budy z Suvi, bo to jest pies domowo-kanapowy. Zupełnie go w budzie nie widzę.