Jump to content
Dogomania

Agata69

Members
  • Posts

    9908
  • Joined

Everything posted by Agata69

  1. [quote name='basia0607']U nas też zimia i chlapa na calego.Moje towarzystwo kręci sie na dwor i z powrotem a ja ciagle na szmacie. Czekam wiosny z utęsknieniem. Rana Elzy ładnie sie goi. Ubytek skory się w dużym stopniu zmniejszyl , ponieważ nowej cieniutkiej skorki jest juz na ok. 1.5 cm. Tylko, że wczoraj podczas opatrunku, wypadl fragment ziekonej kości. Rana się oczyszcza. Łapa jest już sztywniejsza , nie kręci sie bezwiednie we wszystkie strony ale sie martwię bo wydaje mi sie , że pazury są za bardzo do wewnątrz. Pojadę z nią do weta , może już bedzie mozna założyc większe korytko z gipsu i nakierować kości w dobrą stronę. Elza pieknieje z dnia na dzień, zaczyna stawiać uszy jak prawdziwy onek. Rozdaje buziaki, kocha nas wszystkich, pilnuje mnie , chodzi jak cień, dokazuje z moją grubiutka Mileczką. Już przeżywam to , że kiedys będę musiała ją oddać i zaczynam szukć wyjątkowego domu dla niej. Wieczorem zrobie zdjęcia rany.[/quote] Basiu, ja cię rozumiem, ja tez całyczas przeżywam co będzie z moimi suniami. Mimo że widzę je tylko raz dziennie, juz je kocham i martwię, przeżywam, chociaż wiem, że u Elzy Milicz będą miały dobrze. Ale ja jestem taka matka Polka, wydaje mi sie że nikt tak nie przypilnuje wszystkiego jak ja.
  2. U nas zima na całego. W parku o 7 rano jest pięknie jak w bajce. Pozdrowienia dla Elzy i całego Basinego zwierzyńca.
  3. Elza, bardzo możliwe że będę miała transport w przyszłą sobotę. Jak dobrze pójdzie to odwiozę dziewczyny osobiście.
  4. [quote name='Pogódka']Mnie to nie wolno zwierzakami straszy, bo ja jak wariat... zawiozę obiecuję te nasze zwierzaki, tylko boję się o siebie, dlatego auta nie kupuję, ile jezdzic mogę. no dla mnie to 24 na dobę, chory umysł/.../....[/quote] Przetłumacz mi to na polski, proszę, bo ja nic nie rozumiem z tej wypowiedzi.
  5. Dziewczynki były dzisiaj ze mna na spacerze. Widać już poprawę ich zachowania, Pusia nie boi się już tak przeraźliwie, jeszcze nie wychodzi z inicjatywą , czyli do człowieka nie podejdzie nawet wołana, ale widać że poszukuje kontaktu. Lusia wesoła, strasznie ciagnie na smyczy, próbowałam sie z nia bawić, zaczyna łapać o co chodzi.
  6. Elza, daj sygnał kiedy będziesz mogła rozmawiać.
  7. Pusiaczko-Lusiaczki były dziś na spacerze z moimi siotrzenicami. Chodzą już dość przyzwoicie, Pusie rtzeba lekko wyciągna z budy, zapiąć smycz i sama już wychodzi. Postęp, naprawdę postęp. Jutro aplanowałam spacer ale każda panienka osobno. Nie wiem jak to wyjdzie, zobaczymy na ile sa związane ze sobą. Martwie się o nie, martwię się o mojego BEja , bo ucieka od 3 dni, mam kocioł w pracy. Oj , nie dobrze...:shake:
  8. Właśnie sama nie wiem dlaczego przeczytałam wątek od początku i sie popłakałam. Ktoś już powiedział "człowiek to brzmi dumnie". Zrobiliśmy dużą rzecz dziewczyny! Jestem zaszczycona że was poznałam, Basia, Elza i cała reszta. Basia, nie spytałam cię przez telefon jak radzisz sobie finansowo, napisz proszę jak wyglada to od tej strony
  9. pusia jest taka piękna... dzisiaj zauroczyła mojego syna. Te jej smutne oczy i takie całkowite poddanie się losowi. Przywiera do ziemi kiedy ja dotykamy, ale widać że walczy ze sobą bo w gruncie rzeczy chce tego dotyku. Cudne, bursztynowe oczyska. Wyciaganie z budy tez idzie już lepiej. Trzeba sie tylko wsunąć do budy, złapać Puśkę za obroże i przyciągnąć ją tak żeby można było zapiąć smycz. Po zapięciu smyczy Puśka z ociaganiem ale wyszła sama:multi::multi:. Byliśmy w lesie na spacerze. Pusia ukradkiem cały czas spoglądała na mnie. Ona się napewno przekona, napewno. A ja sie zakochałam. Dzisiaj zauważyłam że ona ma wyciagnięte cycuchy, pewnie już rodziła, może nawet kilka razy:mad:. Nie chcę nawet sie domyślać co sie stało ze szczeniakami. Lusia zwariowana, ładne młode psisko. Aha, na spacerze od razu zrobiła dużą kupę, już drugi raz. Czyli skumała już że na spacerku załatwiamy potrzeby, w kojcu nie brudzimy.
  10. Kochani, życzę Wam zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt! Basia, :klacz:.
  11. Elza, poprosimy szczegóły. Dzisiaj sunie były na spacerze w lesie. Widzę postęp w chodzeniu na smyczy, nie sa już takie spanikowane. Chętnie wyszły z boksu. Najgorsze sa początki bo trzeba Pusię wyjmować na siłę, razem z zawartością budy. Pusiaczek lubi głaskanie, kilka razy nawet nie przysiadła kiedy ja głaskałam. Lusia ok, obszczekuje inne psy, jest wesoła. Dzisiaj jestem zadowolona, idzie to powoli ale idzie. Pusiaczek to takie duże puchate nieszczęście, ogonek podkulony, wzrok bitego psa... Można z nią robić wszystko. Marzę dla niej o wspaniałym ciepłym człowieku...
  12. dzisiaj znowu postaram się pojechać do nich chociaż na godzinę.myślę, że Pusiak wyczuwa we mnie sympatię, bo tak patrzy za mną jak odchodzę. niestety, nie mogę jej zabrać, chociaż bardzo bym chciała. 2 psy wdomu to i tak obciążanie rodziny podczas gdy ja pracuję. nie mogę zafundować im trzeciego. Obiecaąłm Lamii, że jak dziewczyny pójdą do adopcji, przyjmę jakiegoś biedaka z krzyczek. Czego jak czego, ale jedfzenia mu nie zabraknie. No więc kochani do roboty.
  13. Dzisiaj pojechałam do suniek w południe. Jak się wchodzi w furtke to one obie szczekają i machaja ogonami, ale zaraz uciekaja do budy. Oczywi scie pełne michy stoja nie wyjedzone, więc one nie maja powodu wychodzić z budy. Michasia zdjęła kurtkę, wsunęła sie do budy i wyciągnęła za obrożę Pusię wraz z połową siana. Za Pusią natychmiast wychodzi Lusia. One są bardzo silnie zwiazane psychicznie, tylko razem są w jako takiej równiwadze. Gdy sie je rozdzieli chociaż na parę mertrów - panika. Przypiełam Pusię do drzewa, żeby zrobic Lusi zdjęcia, to chciała sobie głowę urwać. Lusia też nie daje rady osobno, jak naczynia połączone. Na spacerze jako tako. Trochę idą, trochę sie kręcą. Pojadły trawy, Pusia sika tysiąc razy. Obie są grube jak foki, maja piękne futro. Pusia, moja ulubienica, ma piękne oczy. Nie reaguje już tak panicznie na rękę, ale nadal przywiera brzuszkiem do ziemi gdy wyciagam rękę. Wygłaskałam ją dzisiaj za wsztstkie czasy. W niej nie ma cienia agresji. Gdyby jeszcze dostały szansę.
  14. Elza, dostałam obroże, sunie bardzo dziękują i ja też. Zadzwonię wieczorem.
  15. Wracając do tej dziewczyny z Włocławka, z która rozmawiałam... musicie robić pełniejszy wywiad telefoniczny, przepytać dziewczynę o wszystko na samym początku. Nie chcę od razu kogoś skreślać, ale dziewczyna w ciąży, ucząca się jeszcze, mieszkająca u matki swojego chłopaka w jednym pokoju to chyba nie najlepszy materiał na dom dla psa po przejściach. Przykro mi , że tak wyszło, ale myślę, że warto poczekać i poszukać prawdziwego domu.
  16. Dzisiaj pojadę do suniek, poproszęteż dziewczynki o wyprowadzenie ich na spacer do lasu. wczoraj namierzyłam maleńka suńkę , której szybko trezba pomóc (u alkoholików).
  17. Postaram się poszukać mu coś, przy okazji szukania domów dla moich bid.
  18. [quote name='Lorien:)']Shady jest już prawie zdrowy. Ma jeszcze codziennie smarowany pyszczek specjalnym płynem oraz Omegan dolewany do karmy.[/quote] Zaraz naoiszę na pv.
  19. powiedźcie mi w jakim stanie zdrowia jest Shady. Czy już jest zdrowy, czy trzeba kontynuować leczenie?
  20. Basia, znalazłaś tego psa przywiązanego w lesie do drzewa? K..., polska rzeczywistość. Dzisiaj dzwoniłam do pani chętnej na psa z dogo, onka rocznego. Jeszcze u nich nie byłam a już się jeżę. Najgorsza dzielnica, blok socjalny, ona jeszcze się uczy, jest w ciązy, ma mieszkać z chłopakiem u teściowej, w jednym pokoju z kuchnią. Podobno przejściowo. Znam ten blok i typ tych ludzi. Tam psy razem z rowerami trzymane są na balkonie.
  21. Jestem zawalona pracą, jestem w szkole od rana do wieczora. Ale od czwartku mam wolne:multi::multi::multi:! Marzy mi się tymczas dla Lusi choć na tydzień, ona się szybko oswoi z człowiekiem. Zależy mi na tym bo mam chętnego na szczeniaka dużego psa, ale nie moze to być taki dziczek. Kurcze, nie mam pomysłu. Dzisiaj nie byłam u dziewczynek, aale one napewno dosta ły jeść w dużych ilościach. Michaśka obiecała wyjść z nimi na spacer. Tylko że u nas pada i zima na całego, więc nie wiem czy w końcu poszły.
  22. dzisiaj dziewczyny były na spacerze z Michaśka i Marcysią moimi siostrzenicami. Trzeba było Pusię wywlekać z budy na siłę, ale potem już było w normie.
×
×
  • Create New...