-
Posts
9908 -
Joined
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Agata69
-
Fuks przywiązany do płotu na budowie - Radom -Ma dom
Agata69 replied to bumerang's topic in Już w nowym domu
Asiu, to tobie podrzucili tego pieska? Fajny piesek. Ja nie pomogę bo u mnie Bej jak wiesz się zagnieździł na dobre:razz:. Ale tzreba by Szyszkę poprosić o ogłoszenia, jest w tym mistrzynią. Zapisuje w ulubionych, będę wam kibicować! -
Lucek vel Misiek zostaje u mamy na stałe. Łódź
Agata69 replied to Szyszka's topic in Już w nowym domu
może jakieś fotki nowe? -
Lucek vel Misiek zostaje u mamy na stałe. Łódź
Agata69 replied to Szyszka's topic in Już w nowym domu
Lucek się nauczy że w domu jest fajnie, potrzeba mu tylko spacerów z człowiekiem a ta pani pewnie nie jest w stanie mu poświęcić tyle czasu. Bej też chciał na dwór a teraz cieszy się domem i cały czas podaje łapki i widać że mu dobrze. Na to tzreba czasu. -
Sochaczewski "HUZAR" nareszcie ma komu służyć! :-)))
Agata69 replied to Marka's topic in Już w nowym domu
jEZU, A hUZAR JESZCZE SZUKA... jA MAM OD 1,5 MIESIACA bEJA KTÓREGO WZIEŁAM NA TYMCZAS A ZOSTAŁ NA ZAWSZE. Bej ma 10 lat, to chodząca miłość, chociaż łatwo wcale nie jest. Warto wziąć do domu takiego starego psa, naprawdę. Ale to wymaga odpowiedzialności, nie może wynikać z porywu sreca tylko. Życzę wam dla Huzara takiego domu jak ma Bej. -
Lucek vel Misiek zostaje u mamy na stałe. Łódź
Agata69 replied to Szyszka's topic in Już w nowym domu
Szyszka, pies nie może chodzić samopas. na początku jest nieszczęśliwy bo niee zna innego życia, ale z czasem się przyzwyczaja, patrz moje doswiadczenia z Bejem psem wędrownym. Bej już teraz sie przyzwyczaił, że 3 razy dziennie wychodzi na spacer i to mu musi wystarczeć. wcale nie jest nieszcęśliwy że nie stoi w deszczu i mrozie, w wietrze i słocie na zewnątrz. Twój piesek też się przyzwyjaczy , jak mówi moja siostrzenica, u której była śp. Sonia. Ta pani musi, albo ktoś inny przyzwyczaić Lucka do spacerów na smyczy, nie wolno wypuszczać go samego. wiem, że to nie jest takie proste, ale do wykonania. jestesmy z Wami. Ja, Marysia, Antek, Mysza, Bej, Sonia i Atos zza Teczowego Mostu... Zobacz jak nas dużo...... Ps. Jak byłam w ciąży z Marysią miałam bardzo traumatyczną historię z cudownym psem, którego w rezultacie musiałam uspić. jedna pani powiedziała mi wtedy, że dałam piękną lekję miłosci do zwierząt swojemu dziecku. Moja Maryśka teraz oglada bajke o Jasiu i Małgosi i najbardziej ją bulwersuje, że baba jaga kopie kota butem ( w dokładnym przekładzie "baba kici butem". Slę ci dużo dobrej energii.... -
[quote name='fona']Spokojnie. Nie klep go, nie psychaj, nie dotykaj, gdy chcesz na nim cos wymoc, lecz naucz go komend "zejdz", "zostan" itp. wypowiadanych stanowczym glosem - i nie odpuszczaj. Gdy chcesz, zeby zszedl z lozka, mow "zejdz", jak to nie wystarcza, przypnij mu smycz i go sprowadz. Nie spychaj, bo moze ugryzc. (Lol mojej siostry ja gryzl w takich sytuacjach, byla zalamana. przypinalam smycz i schodzil bez problemu, teraz juz reaguje na samo "zejdz"). Na razie moze nie kastruj, daj mu jeszcze z miesiac na ochloniecie, w w emocjach mozna tylko poglebic problem. zle zachowania ignoruj[/quote] To znaczy jak warczy na dziecko to mam pozwalać? Myślałam że trzeba stanowczo zareagować. Moim prtoblemem jest że kocham za mocno i całay świat wchodzi mi na głowę. Przecież ja 2,5 letnią dziewuchę karmię piersią bo mi żal ją odstawić.
-
Słuchajcie, poipełniłam jakiś błąd. Dzisiaj nad ranem mój mąż próbował wyprosić Beja z sypialni, ten nie chciał, aż w końcu zaczął warczeć. Myślałam że to incydent, ale rano zawarczał na Przechodzącą Myszę, a przed chwilą na moją małą Marysię , która chciała go pogłaskać. Skrzyczałam go i pogoniłam na legowisko. Klepnęłam go po futrze to i na mnie burknął. Ja sobie nie mogę na to pozwolić, w domu pełnym ludzi. jeśliu będzie się to powtarzać to będę musiała go oddać do adopcji.
-
Kopiuję z innego wątku własną wypowiedź: W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe. Sonia zyła przy ruchliwej ulicy kilka lat, wydawała się okazem zdrowia i woli życia. Tym bardziej że nagle otrzymała od losu wszystko o czym marzy każdy pies. Wyadoptowałam ją własnoręcznie, mimo wszystko było warto, chociaż czuję się podle, nigdy nie zapomne tych oczu. Sonia zginęła w ciagu 2 dni. Co prawda jej opiekunka zadzwoniła z lecznicy z powiadomieniem mnie o rokowaniach i swojej decyzji. Sonia była zdrowa jak ryba, tak się wydawało. Też mogłabym wylać pomyje na DS i podejrzewać że ktoś nie dopilnował psa należycie. Mogłabym, gdyby jego stała opiekunka nie była moją siosrtrą a ja nie widziałabym Soni na codzień. Ona miała jak w niebie. Ja też na tym wątku wypowiadałam się niepochlebnie na temat opiekunów Berniego. Odchodzą stworzenia o które walczymy i ponoszą nas emocje. Ale doświadczenia życiowe weryfikują nasze poglądy. Chcę wierzyć, że Berni miał kochający dom i tak jak Sonia odszedł bo tak chciał los. Jeśli kogoś uraziłam swoją pochopną i niedojrzałą wypowiedzią - przeprasza. Sonia i Berni już szczęśliwi na zawsze.....
-
MICIO - odszedł za TM w swoim domu
Agata69 replied to Aga - Czakra's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przed chwilą napisałam na innym wątku: W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe. Sonia zyła przy ruchliwej ulicy kilka lat, wydawała się okazem zdrowia i woli życia. Tym bardziej że nagle otrzymała od losu wszystko o czym marzy każdy pies. Wyadoptowałam ją własnoręcznie, mimo wszystko było warto, chociaż czuję się podle, nigdy nie zapomne tych oczu. -
Bej dzisiaj dał popis. Zobaczył po drugiej stronie rzeczki onka i tak się rozwścieczył ze chciał płynąć wpław. Stwierdził jednak że trochę za zimno, więc pobiegł do najbliższego mostka, nie zważając na moje wrzaski, przebiegł go i dopadł do onka. Była straszna awantura, pan onka pobił Beja smyczą, trochę poskutkowało, ale nie na długo, zanim go złapałam Bej pogalopował szczekając do przechodzącej pani. Z duszą na ramieniu patrzyłam na zajście, na szczęście nic się nie stało. Teraz Bej będzie chodził tylko na smyczy i muszę kupić mu kaganiec. Mam serdecznie dosyć jego wyskoków. Spacery z nim, kiedy prawie wyrywa mi rękę to żadna przyjemnośc. Kiedyś ja szłam sobie swoim tempem, Bej wybiegał do przodu, wracał, było fajnie. Teraz jest koszmar. Zamierzam porozmawiać z jakąś trenerką. Myślę że jego zachowania ma związek z tym, że on się poczuł psem domowym i teraz broni nas przed złem tego świata. Naprawdę dziękuję. No i chyba go ciachnę, może to go trochę uspokoi. W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe.
-
On ostatnio strasznie reaguje na inne psy. A przecież latał po miescie i nikogo nie zaczepiał, to był łagodny pies. Czy jego zachowanie nie jest związane z tym że teraz ma kogoś o kogo trzeba się troszczyć i go bronić? A tak zaczynamy dzień: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/4876/b242ox7.jpg[/IMG][/URL] [U][COLOR=#465584][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img517.imageshack.us/img517/6508/b243xk3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=517&i=b243xk3.jpg][IMG]http://img517.imageshack.us/img517/6508/b243xk3.91981a3469.jpg[/IMG][/URL][/COLOR][/U]
-
Dzisiaj byliśmy u weta, Bej ma się lepiej.- Mamy dylemat czy kastrować czy nie. Bej ucieka i jest agresywnie nastawiony do dużych psów. To bardzo uciążliwe na spacerach. Z drugiej strony jeśli po kastracji utyje to ucierpią jego biedne stawy. Może wypowiedzcie sie na ten temat. Bej ma 10 lat przypominam. Ja chciałabym go ciachnąć, ale nie chcę sprawiać mu cierpienia. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img139.imageshack.us/img139/8540/b233uj8.jpg[/IMG][/URL] A to wieczorem, sielanka rodzinna. Na pierwszym planie kawałek Myszy. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img139.imageshack.us/img139/7558/b234uo4.jpg[/IMG][/URL]
-
Lucek vel Misiek zostaje u mamy na stałe. Łódź
Agata69 replied to Szyszka's topic in Już w nowym domu
podtrzymuje ofertę dołozenia się do hotelu, ale mam nadzieję że znajdzie domek szybciej -
Lucek vel Misiek zostaje u mamy na stałe. Łódź
Agata69 replied to Szyszka's topic in Już w nowym domu
szyszka, a może do jakiegoś dobrego hoteliku go, ja się dołożę. -
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
Agata69 replied to fona's topic in Już w nowym domu
[quote name='fona']Agata69, a buda przyjechala?[/quote] W SRODĘ BUDY JESZCZE NIE BYŁO, OGLĄDAŁAM TYLKO JEJ ZDJĘCIA, NIESTETY FIZYCZNIE ZERO......:mad: -
Lucek vel Misiek zostaje u mamy na stałe. Łódź
Agata69 replied to Szyszka's topic in Już w nowym domu
TOZ we Włocławku ma taki ogrodzony teren z dwiema budami, przyjmowane są tam pieski do czasu znalezienia domu. Psy są karmione i wychodzi się z nimi na spacer. Ale większą część dnia psiak jest sam. Jeśli to odpowiada mogę porozmawiać z panią prezes. -
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
Agata69 replied to fona's topic in Już w nowym domu
[quote name='fona']podobny czy niepodobny, powinny zostac przeznaczone na psy w potrzebie, kurde fix!![/quote] To miałam na myśli właśnie. Ludzie wpłacający pieniadze często robia to odmawiając sobie czegoś, więc nie widzę powodu żeby ktoś je sobie przywłaszczył. To burzy wiarygodność nas Dogomaniaków. -
[quote name='hankag']Oj Agatko gdyby wiedzial...to dolączylby do grona najszczesliwszych....co ja gadam....on juz jest szczesliwy ...i wcale nie przypuszcza ze mogloby sie coś zmienić :evil_lol: Agatko on Cie pokochał dawno ....wysiadywal i plakal za Tobą ...ile bylo wylanych łez Twoich i jego :placz: .......on w zyciu nie przypuszczal ze pozwolisz mu ze soba byc ...i dlatego poszedl sobie w swiat ....ale dobry jego Duszek go znalazl ......i dal mu szczescie , ktore go opuscilo ....Jestes Kochana Ty i Twoja Rodzinka ....bo przeciez i Oni go zaakceptowali :loveu: .......ja mysle ze juz tak zostanie :loveu:[/quote] Hania, ty kochana małpo, piszesz mało, ale jak napiszesz to wiesz co mówisz. Spróbujemy być razem, mam nadzieję że nam się uda ( i nie eksmitują mnie z powodu notorycznego zakłócania spokoju).