Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Ley']Pewnie, trawy nie było blisko i mu się chciało :eviltong: Ja mówię sytuacjach pod blokiem, wiesz chodnik a obok trawnik. A jak jest śnieg to bym nawet wolała ,żeby zrobił gdzieś na zaśnieżonym chodniku, niż na metrowym śniegu na trawniku , bo by było łatwiej sprzątać. Co do wyrzucania kup do zwykłych koszy to podobno jest zakaz :roll: Ale ja zazwyczaj wyrzucam do zwykłych, bo musiałabym latać z kupką po całym mieście o.O btw w Poznaniu mieli zrobić / zrobili taki automat do "gry" na psie kupy.... pomysł idiotyczny.[/QUOTE] Gdzie jest zakaz? Tak jak pisałam, to zależy od gminy, jak nie jesteś pewna, to zadzwoń do wydziału ochrony środowiska w swojej gminie, to Ci powiedzą ;)
  2. [quote name='sleepingbyday']jak mrożek to by nie wymyślił. w końcu gdzie mieszkał (no, przynajmniej przez jaki s czas)? to i owo podpatrzył w naszej rzeczywistości ;-). kir bułyczow napisał w swojej autobiografii, że w radzieckim ustroju to na każdym kroku był temat do powieści fantastycznej i on się w zasadzie dziwi, że tak niewielu pisarzy s-f u nich było bo w sumie całe społeczeństwo to powinni byc pisarze s-f ;-). historia jego i jego rodziny i przodków (a lud radziecki miał wesoło, np w latach 20-30-40, wiadomo ) jest zatytułowana odpowiednio: "jak zostać pisarzem fantastą". odpowiedź jest jasna - zyć w związku radzieckim. a na marginesie mrożka, czytam właśnie jego korespondencję z lemem, polecam![/QUOTE] Oj tak, jak ja czytam te rosyjskie (bo nadal tak jest) absurdy, to nieraz łapię się za głowę... Uwierzyć nie sposób ;) Mam książkę z ich korespondencją, ależ tam o autach nagadane! :diabloti:
  3. [quote name='Pani Profesor']kocham te Twoje Strzelce, ze względu na te opowieści + śliczną choinkę miejską :loveu: :diabloti:[/QUOTE] Ja też je kocham, szczególnie, jak ganiam za tymi dzieciakami kradnącymi woreczki :loveu::evil_lol:
  4. Ale ładne są bardzo :) Słyszałam, że lepiej imienia psa nie podawać, jeśli ktoś psa zwinie to ma łatwiej, jak zna imię... A osobie, która psa złapie, to obojętne, jak się nazywa ;) Ważne, żeby wiedzieć, gdzie zadzwonić.
  5. Rude to spaniel, a spaniele (szczególnie jednokolorowe) mają niestety taki defekt genetyczny, maniakalne pilnowanie. I tak z Basterem nie jest źle - pisałam Ci kiedyś, spanielka mojej ciotki pilnuje pajdy chleba i gryzie właścicieli do krwi. Sąsiedzi chcą uśpić swojego rocznego spaniela, ma manię pilnowania czegokolwiek i rzuca się na dziecko. Znajoma oddała swojego spaniela na wieś, doszło do tego, że pilnował nawet nogi od stołu i nie było na niego mocnych, a też dzieciaka mają :roll: Obawiam się, że musisz bardzo uważać na szkolenie ich razem. Wychowanie i szkolenie dużo daje, ale pewne cechy genetyczne są niezmienne i lepiej zapobiegać niż leczyć... I tak Baster jest super ogarnięty pod tym względem :) Ja mam o tyle dobrze, że u mnie jest sporo terenów bez zwierzyny ;) Miejski park, łąki np między osiedlem a innymi domami, albo duże zielone tereny między basenem a szpitalem. Tam się nie martwię o zwierzynę i psy wybiegam. A tam, gdzie jest zwierzyna, to idą na smyczach normalnie, jak to na spacer, nie zawsze muszą biegać luzem ;)
  6. [quote name='Pani Profesor']a jak to jest z tymi psimi koszami? bo podobno weszła jakaś ustawa, że można wrzucać koopy do normalnych, 'komunalnych' śmietników, na pewno tak jest w Krakowie, a gdzie indziej dalej są obwarowania, że koo musi wędrować to specjalnego kosza? w takim wypadku się nie dziwię, że często kupy leżą jak leżały, bo tych śmietników osobiście nie widuję WCALE.[/QUOTE] Z tego, co wiem, to zależy od tego, jak się gmina ugada. U nas można psie odchody wyrzucać do normalnych koszy, a specjalnych nie ma wcale - i dobrze, bo nie tylko byłby ryk o zbieranie, ale też byłby ryk o wrzucanie :roll: A ja zauważyłam, że sąsiedzi odwracają wzrok, jak zbieram po moich psach. W takim momencie mruczą "dzńdbry" i uciekają, mimo że normalnie jest gadanie o spacerkach i inne chit-chaty. Pewnie ich to brzydzi :evil_lol: Ale to dobrze, niech ich brzydzi, byleby zauważali, że to robię ;) Co do woreczków na psie odchody, ja akurat jako TOZ uzupełniam dyspensery z takimi papierowymi woreczkami. Jestem też odpowiedzialna za stan dyspenserów i czystość wokół nich. Domyślcie się, jak to wygląda :) Dwa dyspensery niesprawne, jeden całkowicie rozwalony, drugi pomalowany markerem, ze strzałką w stronę trawnika i napisem "tu sraj" :diabloti: Wokół reszty zwykle walają się te woreczki, młodzież idzie, zrywa wszystkie i rzuca na ziemię obok. Dzieciaki robią sobie z woreczków balony i "strzelają" nimi. Ludzie kradną woreczki do przechowywania owoców. Czasem jak to obserwuję, to myślę, że to jest taki absurd, że Mrożek by tego nie wymyślił.
  7. [quote name='kalyna']Ja też w szoku jestem, że pies jest tak mało widoczny.... pewnie padłabym na tym polu :evil_lol: U mnie Ciap jest w porównaniu z Twoimi przyklejony do nogi. Odchodzi na max 10 metrów, jak się zagalopuje dalej i się zorientuje to pędzi jakby od tego zależało jego życie :diabloti: Niestety tak kolorowo nie mam z owczarami :placz:[/QUOTE] Haha, no Ciap to kolejny Lukowy piesek ;) Ja się cieszę, że mamy takie pola i mogę psom pozwalać na takie biegi i szaleństwa odległe :p
  8. [quote name='Maron86']Bo z rozdzielaniem psów jest jak z ripostami, pomysły przychodzą po fakcie :diabloti:... Np ostatnio byłam sobie z mamą i trójcą na spacerku wieczornym (koło 22-23), Szaman zasiadł żeby zrobić co trzeba. Gdy skończył to go ustawiłam żeby nie wyrwał do faceta z dzieciakiem i szukałam worka na G. Kiedy już miałam zbierać G z workiem na ręce doszedł do mnie wrzask faceta 'teraz zbieraj to gówno, nie udawaj że go nie widzisz (tu epitety)', ja pochylona nad tym G z myślą 'a sam se zbieraj frajerze', matka do mnie 'zostaw to, będzie ci szmaciarz wtykał'. Miałam ochotę tym zebranym gównem rzucić w niego, jednak szkoda mi było dziecka - takie z 4lata gdzieś. W sumie dziecko nagle do ojca powiedziało 'przestań, przecież pani sprząta. Wstydzę się ciebie'. Nagle cała złość mi minęła, a tak o wracając do domu przyszła do głowy masa epitetów i ripost :lol:. Swoją drogą wkurzają mnie ludzie którzy czepiają się że pies 'stawia kloca' na trawie, jednak się nie odezwą słowem do ludzi z yorasami s**** po chodniku. Dziwi mnie to.[/QUOTE] Ja sobie już obiecałam, że jeżeli spotka mnie coś takiego - wytykanie kup, że nie zbieram i tak dalej - a będę akurat miała woreczek z psimi odchodami... To podejdę i podetknę prosto pod nos, mówiąc: przecież zebrane, nie czuje pan(i)? :diabloti: (W wersji makabrycznej smaruję twarz danej osoby zawartością woreczka, ale to sobie wyobrażam, jak jestem naprawdę podenerwowana...:p) Swoją drogą, fajny dzieciak.
  9. [quote name='trabeska']Kiedyś jak mi zwiał, za sarnami, to jak poszłam go szukać to byłam PRZERAŻONA tym co widzę. On stał jakieś 5 metrów od jelenia i szczekał na niego i ganiał się z nim. Nie wiedziałam co zrobić i myślałam, że padnę na zawał. Jak dobrze, że nie było tam myśliwych! Bo nieźle by mi się oberwało od nich... Grr, aż strach pomyśleć. Dlatego jak wiem, że będziemy szli w miejsce, gdzie często łażą sarny itp, biorę psy na linki. W lesie są zawsze na smyczach no albo na linkach. Udało mi się PRAWIE wyeliminować ich ucieczki za dziką zwierzyną, no tylko ten ostatni wyskok Trapera... Kurde, a dzisiaj mi się psy ostro pożarły... Oczywiście obydwaj wyszli z tego bez szwanku. Żarciem i zabawkami nigdy nie będą się dzielić. Bo oczywiście o to im poszło. A tyle czasu był spokój.[/QUOTE] Makabra z tym jeleniem, a to są wielkie byki i jeszcze agresywne mogą być... Dobrze, że i jeleń, i Traper wyszli z tego cało. Masz przekichane, że tyle macie myśliwych w okolicy :roll: Ale i tak podziwiam, że jakoś nad tymi ucieczkami za zwierzyną panujesz, u mnie jest kiepsko, jak już jakiś zwierz wyleci, to nie ma na futra mocnych :shake: Szczególnie, jak są razem, to instynkt stadny zawsze działa lepiej, nawet jeśli jednego zatrzymam głosem, to patrzy na drugiego i poleci. One w ogóle tak robią, że jeden patrzy na drugiego, drugi na trzeciego, porozumieją się wzrokiem - i w długą. Jak są oddzielnie to takie cwane nie są :evil_lol: Oj, kiepska sprawa, że się pożarły :roll: A konkretnie o co? U mnie zabawki mogą być, do jedzenia mają pewną hierarchię, wiadomo, komu w sprawach żarcia się ustępuje. Ale są takie pierdoły, o które się pożrą, na przykład pudło kartonowe, albo coś nowego, co dwa psy chciały pooglądać i takie tam...:shake: Ale gnębię takie zachowania bardzo, wiedzą, że to nie przelewki, futra potrafię nieźle przetrzepać za wszelkie akcje agresji wobec siebie. Ale jeśli zabawki i jedzenie to punkt zapalny, to chyba nie można ich zostawiać samopas, jak coś mają do pilnowania...
  10. Ale słodkie focie :loveu::diabloti: A jakie pieseczki grzeczne i ogarnięte! :cool3:
  11. [quote name='Ty$ka']:mdleje: Podziwiam, ja już dawno padłabym na zawał. Może błąd w tym, że kundel mnie przyzwyczaił do chodzenia za mną, przy mnie, ew. przede mną parę metrów :p. Jednak nie ma zwyczaju się oddalać, odkąd stwierdził, że jestem fajna :D[/QUOTE] Morus jest i z wyglądu i zachowania podobny do Luki :) Luka też się nie oddala, nie gania za zwierzyną, jeśli poleci to najwyżej kilka metrów i zawraca... Chodzi za mną krok w krok, jest chętna do zabawy i nauki, nie interesuje się tropieniem zwierzyny. Taki miejski piesek mi się trafił :loveu: Reszta tałatajstwa... No cóż ;) Muszę na nich uważać, ale dla nich dalekie bieganie i pędzenie ode mnie i do mnie po polu to najlepsza rozrywka na świecie. Fakt, to przepiękny widok, pędzące psy na tle ciągnących się w nieskończoność pól :loveu: Miałam takie tymczasy właśnie, jamnikowaty Miluś, malutka Krówka, sznaucerowata Daisy, aktualnie Maksiu - takie psy, które idą za Tobą, nie oddalają się, nie interesują zwierzyną. No, ale fajne psy szybko znajdują dom, mi zostały te gorsze :evil_lol: Wstawię jeszcze zdjęcia leśne, z czasów, jak byłam na tyle zdrowa, że biegaliśmy po lesie :roll::diabloti: Wbrew pozorom to nie jest nad morzem ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P2100048_zpsbb58f271.jpg[/IMG] To zdjęcie ujawnia, czym u nas jest las - zarośnięte wydmy :) Dawno temu, w triasie, mieliśmy tu morze... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P2100050_zpsc9e9a961.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P2100053_zps9d75b86f.jpg[/IMG] Wydma :) Aż ma się wrażenie, że jeszcze trochę, trochę... I usłyszy się szum morza ;) Brakuje mi tego, kurczę... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P2100054_zps2915b7a2.jpg[/IMG] Stwora leśna :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P2100061_zps377c3030.jpg[/IMG] Na razie łykam antybiotyki, ale nic mi nie pomagają, dwie noce już nieprzespane z powodu napadów kaszlu :roll:
  12. [URL]http://images61.fotosik.pl/671/ae7f1ba5e8f87da5med.jpg[/URL] To samo Luka robi :cool3: Aj, nie mam na Ciebie słów, doceń i siebie i jego! :razz: Sam się fajny nie stał, dużo pracy w niego włożyłaś, teraz stanowicie zgraną parę, a będzie jeszcze lepiej ;) Z psami-uciekinierami nie jest fajnie, wiem, bo mam takie trzy :roll: Myślałam, że Chibi jest już idealnie wychowana do momentu przygarnięcia Frotka :loveu: Jak się zorientowała ta diablica ruda mała wredna, że Frot jest dobrym kompanem do ucieczek, to już cały mit dobrze wychowanego psa prysł :shake: A on to był mistrz uciekania, potrafił iść grzecznie na smyczy, potem trochę zwalniać, brać rozbieg... I sruuu, wyrywał mi się z rąk i spadał na 20-30 minut. Wracał cały oplątany tą smyczą :roll: Oboje teraz odpuścili, nawet jak polecą, to zaraz wracają :loveu: A w ucieczkach przoduje Hera. I nieprzybieganiu na wołanie. Chyba, że ryknę, co jest aktualnie niemożliwe, bo straciłam głos... I pieskom się w łbach przewraca, bo myślą, że za dużo im wolno :roll: Lusia to przy tych wariatach aniołek...
  13. [quote name='Maron86'] zmierzchnica, jeśli nie możesz sama niczego zgłosić bo się boisz o psy to nie dziw się innym... Osobiście nie mam tego problemu mieszkając w bloku, nikt mi psów nie otruje itp. Jednak u nas np w gminie jest 'prawo', a właściwie obowiązek noszenia kagańca przez psy spuszczone ze smyczy.[/QUOTE] Gdyby to nie był mój sąsiad, to bym się nie zastanawiała. Miałam spięcia z innymi radosnymi właścicielami psów, na przykład agresywnego labradora, który pogryzł mojego psa. Facet mi groził, mało mnie nie pobił, ale mieszka na tyle daleko, że miałam go gdzieś, nawet nie wiedział, gdzie ja mieszkam. Groziłam mu policją, od tej pory łapał kundla na smycz, nagrałam go i gdyby jeszcze raz to się zdarzyło, nie zastanawiałabym się długo nad zadzwonieniem. No i właśnie, większość z tych psich ofiar to mieszkańcy bloku. Mi do ogródka łatwo coś wrzucić, żeby się zemścić :roll: A psy wychodzą zawsze z kimś na podwórko, ale przecież nie na smyczy, łatwo im coś chapnąć... W przypadku tamtych ludzi zadecydowała kasa, a nie strach :) U nas też jest taki obowiązek, ale nikt go nie przestrzega, ja też nie. Nie wiem, jak miałabym ćwiczyć z psami OBI, aportowanie czy sztuczki w kagańcu :cool3: Kwestia jest taka, że pies już zaatakował pięciokrotnie. W sumie porozmawiam chyba z kolesiem osobiście, a jeśli to nie poskutkuje, pozostanie mi rozmowa z dzielnicowym.
  14. Moje trzy sunie na tego "cieczkującego" kastrata reagują bardzo dobrze, nie ma spięć, bawią się, a z innymi sukami bywa różnie ;) Ale samce za nim fruwają. Dziwna sprawa, gdyby tak się działo ze wszystkimi kastratami to ok, taki urok... Ale zdarza się rzadko. A w przypadku mieszkania, tak jak my, w okolicy, gdzie biegają stada psów luzem, to już jest bardzo, bardzo niefajne.
  15. [quote name='zootechniczka']A ja myślałam, że tylko mój kastrat ma takie wzięcie u innych samców ;). Niestety ja mam również ten sam problem. Mam 6 letniego psa. Był kastrowany w wieku około 2 lat. Obecnie większość psów samców, liże go po siusiaku i to namiętnie, do tego już parę razy został że tak powiem gwałcony przez inne psy a latanie z nosem w tyłku u mojego psa przez pół dzielnicy to już norma. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt że właściciele tych psów nie widzą w tym problemu i nawet odwołać nie próbują. Pomimo iż mój daje jasne znaki ostrzegawcze iż nie ma na to ochoty, psy również się nie przejmują i kontynuują swoje zaloty. I faktycznie czasem taki spacer bywa udręką. Szczególnie że cały czas uczę ,mojego psa że inne samce są w porządku i taki spacer potrafi zepsuć moją długą pracę.[/QUOTE] Kurczę, nie zazdroszczę :shake: Może też zbadaj poziom hormonów u niego? To nie jest na pewno normalne. Mam styczność z kastratami, praktycznie większość psów-samców, jakie spotykam to kastraty i nie obserwuję takiego zachowania. Może napiszę na jakimś forum wetów o tym...
  16. [quote name='Sybel']Najlepiej by było popytać weta, może sprawdzić własnie gruczoły, ewentualnie hormony (nie wiem, jaki to moze być koszt). Moja suka po sterylce też tak działała na psy, do tego posikiwała. Dostała jakieś hormony (to było już z 15-16 lat temu) i się problem skończył. Zjadła jedno opakowanie hormonów.[/QUOTE] Tak też zaleciłam znajomej :) Tylko kurczę jej pies jest strasznym alergikiem, na wszystko reaguje rozwolnieniem, nawet na sterydy, nie mówiąc o najmniejszej zmianie karmy... Tak czy siak, trzeba będzie go zbadać.
  17. Ależ Ty nie doceniasz tego Morusa ;) U mnie nie byłoby szans, żeby psy (poza Luką) w lesie szły jakieś 4-8 metrów ode mnie. A jakby wylazło jakieś zwierzę... Dlatego w lesie nigdy ich nie spuszczam ;) I gratuluję, jak na psa, który ostatnio mało wychodził, faktycznie doskonale się spisuje :) Im starszy pies, tym lepiej pod tym względem, także i Morus będzie coraz to posłuszniejszy :) Zdjęcia świetne, fajnie widzieć, że ktoś ma trochę śniegu :evil_lol: U nas 4 stopnie są w nocy, idealna temperatura dla grypy... Z tego względu oczywiście jestem chora, na antybiotykach i tak dalej :roll: W domu oczywiście nie zostaję, no bo nie da się przy 5 psach chorować :cool3:
  18. [quote name='Robertx']Jeżeli chodzi o odciąganie psów które się w siebie wgryzły, słyszałem o metodzie "na taczkę" - łapie się psa za tylne łapy, podnosi do góry i odchodzi jak z taczką. Ze wszystkich tu podanych (podduszanie itp) ten wydaje mi się najlepszy i najbardziej humanitarny[/QUOTE] W przypadku, gdy jakiś pies usiłuje zabić mojego, najmniej mnie obchodzi, czy mój sposób będzie humanitarny. Ma być skuteczny. Ech, wykrakałyśmy tutaj...:roll: Poradźcie proszę, co robić. Sąsiad ma pseudo-asta. Pseudo-ast chadza na kolcach i jest spokojny. Jak tylko jest bez smyczy i nie czuje nad sobą władzy, atakuje pierwszego lepszego psa. Byłam świadkiem: ast gonił pudla przez psią łączkę. Pudel skręcił gwałtownie. Ast popędził dalej, przed siebie, wpadł do ogródka ludzi (!) i dorwał psa, który siedział pod krzesłem (!!!). I tylko to uratowało moją Lukę, że ten pies tam był... Byłyśmy zaraz obok, przeniósłby agresję na nią. Innym razem dorwał czarnego pudla na smyczy, pan szedł z nim na spacer, pies uciekł z ogródka i go złapał. Jeszcze innym razem podobna sytuacja - dorwał szczyla labka, jak dziewczynka szła z nim na spacer. Szczyl wyłożył się na plecka, a ast złapał go za nogę i rzucał nim. Dziecko było jak sparaliżowane, myślę, że już więcej z psem na spacer nie wyjdzie :roll: No i wczoraj kolejny raz, dorwał staruszka jamnika na smyczy. Koleś go puścił luzem, ast zobaczył jamnika i go złapał. Za każdym razem psy przeżyły, bo ten ast jest jak w amoku, nawet nie chce zabić, łapie za cokolwiek! A właściciel daje w łapę ludziom od pogryzionych psów. Stąd też nie ma dowodu i nikt zeznawać nie będzie, nikt tego na policję nie zgłosi. Sprawa jakby się nie wydarzyła. Kagańca nie nosi oczywiście. Ostatnio byłam na tej psiej łączce, kiedy ów człowiek szedł z tym astem luzem, gadał przez komórkę. Na szczęście zdążyłam się ewakuować zanim kundel mnie zauważył... Ale nie wyobrażam sobie, co by się działo, jakby podbiegł. Byłam z czterema psami, to byłaby jatka :shake: Nie mam już pomysłu... Boję się osobiście cokolwiek robić, bo mi ten człowiek psy otruje albo coś takiego :roll: Nie mam żadnego dowodu, nikt się nie przyzna, widocznie daje ludziom do łapy kupę kasy za pogryzionego psa. Noszę gaz ze sobą, ale nie sądzę, żeby na tego walniętego psa to podziałało. Nawet jakbym anonimowo to zgłosiła, to by się domyślił, że to ja chyba...:shake:
  19. Haha, wygląda jak z kreskówki! ;) Czasem w bajkach są takie "ludzkie psy", ubrane, stylizowane na ludzką mimikę... Genialne :) A wygodnie jej?
  20. [quote name='kalyna']O mój Boże, co tu się dzieje :eek2: :evil_lol::evil_lol: Jutro postaram się coś wrzucić... O ile wcześniej rodzice mnie nie ubiją za psy. Gandziu zeżarł drugą miotłę. Jeszcze pierwszej nie odkupiłam, a tu doprawił drugą :shake: Najpierw miałam :mad: za dywan obżarty przez Ciapka, potem odkupywałam szufelki, na których punkcie Sonia miała hopla. A teraz ten się wziął za miotły :roll: I najlepsze jest to, że w moim mniemaniu on był wybiegany, a w jego to były tylko przedbiegi :splat: Ej, jak Wy mi tu z krzesłami, to Gandzi mnie obroni, jak będzie wywijał miotłą niczym doświadczony wojownik :diabloti:[/QUOTE] Szalone psy :cool3: Cieszę się, że moim minął już etap niszczenia sprzętów domowych :diabloti:
  21. [quote name='Ty$ka']Zdrówka dla Chibi :) Cudowne footy. O raaany, ale Chibi Ci się oddala, nie masz stracha? :D Hahaha, pies kosmita w tym kołnierzu :loveu:[/QUOTE] Cała trójka na tych polach czasem leci na pół kilometra w dal i wraca :cool3: Tam akurat mi to nie przeszkadza, bo widzę je ciągle, nie ma dróg ani krzaków, a jak wołam, to lecą z powrotem. Moje psy mają masakrycznie dobrą kondycję, dla nich 3 godziny joggingu to nic ;) takie 2 godziny pędzenia przed siebie w dal na polach plus bieganie za piłką plus ćwiczenie komend... No, to je zmęczy. Czasem :diabloti: [B]Paulina_mickey -[/B] byle nie w aparat :roll::diabloti:
  22. No tak, jest traktowany jak suka w cieczce, więc nie oddają ;) Ale to, że pogoni, nie robi na nich wrażenia, odskoczą i idą dalej. Nie jest miło iść przez miasto, gdy ciągnie się za Tobą stado psów :evil_lol: Hm, to widocznie nie gruczoły. Musi być coś specyficznego w zapachu Twojego i jej psa, że psy wariują ;)
  23. [quote name='maniutkowa kraina']Wizualnie chyba wdała sie w tatusia:evil_lol:[/QUOTE] I dobrze, urocza jest taka :) Oby tylko chwyciła kogoś za serce...
  24. [quote name='Ley']Ja mam dokładnie tą samą sytuację z moim 6 letnim psem - kastrowany był jak miał trochę ponad rok. Nie pamiętam dokładnie kiedy jego "cieczka" się zaczęła ,ale to było już bardzo dawno, niedługo po kastracji. Psy za nami latają dosłownie jak za suką, nie chcą się odwołać, uciekają właścicielom i lizą , liżą ,liżą. Mój mały jest uległy ,więc zazwyczaj się kładzie i tak sobie czekamy na właściciela, potem latanie w kółko, jeszcze jeden liz i pytanie "czy ma cieczke?" Generalnie denerwuje mnie to , chociaż czasami jak np idzie bysio z astem i się wkurza " co ty Demon pedziem jesteś ":evil_lol: to się tylko śmieję ;p Ja zawsze patrze tylko ,żeby mi za bardzo po psie nie latali,( jak coś to mój się potrafi obronić albo ja go bronie).Jak widzę ,że biegnie jakiś labkowy napalony pełną to wołam już z daleka, że mają zabrać ,bo ma cieczkę ( kudłaty jest to nie widać płci), staje przed moim żeby nie wpadł z impetem na niego. Zdarzyło mi si też kilka razy złapać cudzego psa na obrożę i podprowadzić do właściciela jak nam nie daje żyć. Żadnych badań nie robiłam, to jest chyba na zasadzie że psy nie wiedzą CO TO i się ciekawią ,ale nie wiem.;)[/QUOTE] Wiesz, właśnie mnie to niepokoi o tyle, że znam mnóstwo kastratów i nie jest to typowe zachowanie. Mój pies jest kastratem i żaden samiec na niego tak nie reaguje. A na tego psiaka znajomej reaguje tak KAŻDY, nawet ten mój kastrat :roll: U nas to o tyle kiepska sprawa, że psy latają luzem i bez właściciela, nie ma komu psa odprowadzić... Jak znajoma idzie i za nią się ciągną 3-4 psy przez cały spacer to ma serdecznie dosyć i się nie dziwię. Nawet swojego nie może puścić, a jej psiak nie lubi innych psów i się strasznie denerwuje. Chciałabym znać przyczynę, czemu niektóre kastraty tak działają na inne psy... A jak u Twojego z gruczołami okołoodbytowymi? Miał z nimi problemy?
  25. [quote name='omry']Masz tylko duże psy i dlatego tak mówisz :evil_lol: Tak jak piszesz to są chwile i właściciele małych psów czasem muszą to zrobić. Ja złapałam w ręce pysk bernardyna i otworzyłam mu paszczę, fakt suka ludzi lubiła i poddała mi się, ale jak trzeba ratować życie psa to o sobie się już nie myśli.[/QUOTE] Dokładnie... W życiu bym nie chciała stanąć naprzeciwko naprawdę agresywnego psa, a co dopiero wchodzić z nim w bliski kontakt :diabloti: Ale jeśli taki zwierz zaatakuje moje psy, to nie będę kminić, czy to niebezpieczne, tylko będę ratować (na ile skutecznie to już inna sprawa). Za każdym razem, kiedy miałam kiepskie sytuacje, nawet nie myślałam nad tym, co mam robić, jak i czy to niebezpieczne, dopiero po fakcie zdawałam sobie sprawę, co zrobiłam ;) Ale naprawdę przydaje się wiedza na ten temat, potem odruchowo robisz tak, jak czytasz, że powinno się robić. Przynajmniej ja tak mam. Inna sprawa, że pies też nieraz w obronie właściciela się narazi ;) Kiedyś wyskoczył na nas agresor, nie zaatakował Frotka, tylko wgryzł mi się w nogę (całe szczęście, że złapał płytko, a ja miałam spodnie i rajstopy pod spodem) - gdyby Fro go nie dorwał to miałabym szytą nogę na pewno, bo to pies z tych zapalczywych, poprawiłby chwyt :roll: Sińce miałam piękne, ale tylko na tym się skończyło... Właściciel przepraszał, pies mu się wyrwał :cool3: Ale chyba gdyby mój pies wyrywał mi się i rzucał na ludzi to za długo by nie pożył.
×
×
  • Create New...