Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Bo potrzeby i tych i tych powinny być zrównoważone. Zrozum, gdyby nie było możliwości, że ktoś zastrzeli mi psa, a tylko wlepi mandat, to by i mój ogródek mógł być włączony do obwodu łowieckiego. To prawo do strzelania do psów daje właściwie nieograniczone możliwości - zawsze ktoś może powiedzieć, że pies kłusował, że wyglądał na dzikiego, mimo że taki nie był i był zaraz koło właściciela. Jest cały taki temat zresztą i dość zażarta dyskusja. Pisałam - psa w lesie czy na łąkach nie puszczam, nie pozwalam tropić, tym bardziej gonić czegokolwiek. Rozumiem, że nie chodzi o sam teren, jednak pod tym względem, w moim mieście nie miałabym gdzie psa puszczać - dziś natknęłam się na trzy sarny na polance koło ruchliwej drogi. Rzecz jasna, poszłam stamtąd. Wiem, że nie zawsze właściciele się do tego stosują, dlatego nadzór i kontrola, kary pieniężne czy ostrzeżenia są na miejscu, ale prawo do zabicia mojego psa za jego bieganie luzem to przesada. A ludzie i tak na terenach łowieckich psy puszczają i tak...
  2. Aha, ja zrozumiałam, że dziecka ;) Bo to by było bezczelne ;) A co swoi rodzice, to jednak swoi :diabloti: Chociaż i tak dziecko nie ma prawa ruszać (szczególnie kopać) Twojego psa, nawet gdyby ten mu stał na drodze :roll:
  3. I właśnie dlatego dla mnie to, że nawet parki, łąki są w terenach łowieckich jest chore. Wiadomo, wszystko zależy od ludzi, ale co, jeśli znajdzie się ktoś, kto bezprawnie zastrzeli mi psa "bo kłusował", mimo że biegł z aportem w pysku do mnie? Nie wolno strzelać do psa bez oznak zdziczenia, z właścicielem, kilkaset metrów od zabudowań - tylko są tacy, którzy tego nie przestrzegają, i to jest straszne. Gdyby były jakieś parki czy łąki, gdzie byłby nadzór i sprawdzanie, czy nikt nie kłusuje, ale bez uprawnień do strzelania, to byłoby chyba lepiej. Chociaż jeden czy dwa w każdym mieście. Sama nie wiem, czy park w moim mieście jest w obwodzie łowieckim, nie słyszałam o tym, ale to nic nie znaczy...
  4. Dlaczego nikt Cię nie zauważa Ralfiku? Leć szukać domku. A jak on z innymi psami się dogaduje?
  5. Racja, psów (i ludzi) kłusujących czy zwyczajnie bezmyślnych byłoby multum, gdyby nie prawo łowieckie. Jednak ja zazwyczaj robię tak - idę "dziką" ścieżką (koło tej fabryki) z psem lub psami na smyczy w jedną stronę. Widzę, że zwierząt nie ma (to mały teren, zaraz obok jest pole i dalej ulica), to zawracam, puszczam psa i idziemy w powrotną stronę. I też nie biega on luzem kilkadziesiąt metrów ode mnie, tylko coś mu rzucam, bawimy się w aport, ganianie. I chciałabym tam się jednak czuć bezpiecznie, wiedzieć, że nikt mi w psa nie strzeli. Ale chyba aż tak źle nie jest, skoro pies jest przy mnie i jest posłuszny, to przecież nikt by mu krzywdy nie zrobił. Poza tym nie wierzę, że chodzi tam ktokolwiek poza mną i ludźmi... wyrzucającymi tu swoje śmieci :shake: I rzeczywiście, prawem łowieckim muszę się zainteresować ;) Szpilka, a nie macie jakichś terenów bez dzikiej zwierzyny, gdzie można psa spuścić? Parki miejskie, gdzie zwierząt raczej nie ma, jakieś tereny spacerowe, łąki zajęte przez psiarzy? Albo jakichś ścieżek które są bliżej pól, gdzie mogłabyś robić tak jak ja - iść w jedną stronę i przy powrocie troszkę psa spuścić, ale też zajmować go, żeby nie biegał jedynie w celu węszenia...
  6. bonsai_88, PATIszon pisała do Bączka najwidoczniej ;) I zgadzam się z nią. Po co wsadzać bunt, zmiany systemowe i inne wzniosłe idee do zwykłego zbierania kup? Jest czyściej, ludzie nas cenią i lubią, nikt się nie czepia (a nawet jeśli, to mamy świadomość, że niesłusznie), w kupy swoich psów nie wdeptujemy przynajmniej. A pozbieranie zajmuje chwilkę (gorzej z wyrzuceniem, bo szukać koszy czasem trzeba dłuuugo...:diabloti:).
  7. Teoria dominacji nie zawsze się sprawdza. Jasne, zawsze dobrze poznać jak najwięcej pozycji dotyczących wychowania psów, być może i w tym przypadku rady Jan Fennell pomogą :) Jednak na co wrażliwsze psy takie "dominacyjne" działania źle działają, moja suczka była zupełnie wybita z rytmu kiedy ja (głupia, nie dobrałam działania do psa) próbowałam spokojnie stosować wskazówki z tej książki.. A problem dość poważny, dlatego polecam napisanie do pani Zofii i konsultację z behawiorystą :)
  8. Cudowna, bezimienna maleńka.. Kolejki powinny się po nią ustawiać. I mam nadzieję, że będą, jak tylko ją potencjalne domki zauważą!
  9. Dokładnie... Jak ten człowiek kopnął mi psa (mój pies był wpatrzony we mnie, nie wiedział co się stało, tylko pisnął) to ... zatkało mnie. Zawsze myślałam, że w takim momencie puszczę wiązankę, wrzasnę. Ale zabolało mnie to bardzo, ludzi podobnych do tego człowieka omijam łukiem, a pies już nigdy nie chodzi po stronie przechodniów (mimo że wcale nie reaguje na nich). Pies nie ma urazu, ale ja mam ;) Obawiam się, że ja wykazałabym się chamstwem i uświadomiłabym rodzicom, że pies to moja własność i nie życzę sobie, żeby ich dzieciak dotykał go, a co dopiero kopał. I nie obchodzi mnie ich zdanie na ten temat. Chociaż agresja i chamstwo rodzi agresję.. Może lepiej byłoby udawać, że pies jest bardzo chory i ten kopniak zrobił mu straszną krzywdę? Pewnie mamuśka z dzieckiem szybko by się ulotniła :diabloti:
  10. Park miejski nie jest własnością prywatną, a fabryka jest... Ale to chore mimo wszystko. Czy to dziwne, że ludzie też chcą wyjść na spacer (niekoniecznie spuszczać psy) i nie natknąć się na myśliwych? Lasy, parki, łąki należą do okręgu łowieckiego.. To trochę przesada.
  11. To zaczyna być makabryczne! Nie do psiego psychologa się zgłoś, tylko do ludzkiego... A jeśli rzeczywiście trolujesz, to daj spokój i nie trać czasu ludzi, którzy chcą ci pomóc.
  12. Wiesz, trudno dać jakąkolwiek radę przez internet, żeby nie zaostrzyć sytuacji. Rady to bardzo niebezpieczna rzecz. Wiem, że niektórzy zakładają psy kagańce na pyski i "niech to załatwią same", ale czy to dobry pomysł, nie mam pojęcia. Naprawdę, najlepiej byłoby skonsultować problem ze specjalistą. Dodatkowo możesz napisać do pani Zofii Mrzewińskiej, ma na onecie kącik porad dla właścicieli: [URL]http://pies.onet.pl/13,1,42,ekspert.html[/URL]
  13. Aha. Po ostrzeżeniu skierowanym do suki ma zaatakować człowieka? Mój pies potrafi się rzucić na innego psa (agresja lękowa), więc mam obawiać się, że pewnego dnia rzuci mi się do gardła? Nie rozumiem. Sama napisałaś, dzielą terytorium, nie kojec. Kojec jest psa. Skoro to jego teren, to mogło mu się akurat wtedy nie podobać, że weszła. Może miał tam kość lub jedzenie, może sunia go często zaczepiała, a on akurat miał "gorszy dzień"? To właściciele powinni znać swoje psy, odczytywać ich sygnały... My na odległość możemy snuć tylko domysły. Kastracja psa zalecana jest tak czy siak, a i rada od behawiorysty zawsze się przyda. Jeśli jednak psy nie wykazują wobec siebie wrogości jeśli nie są w pobliżu kojca, to lepiej suni nie pozwalać podejść do miejsca samca i powinno być wszystko w porządku...
  14. Sądzę, że facet był albo naćpany albo chory psychicznie. Nikt tak nie robi przecież... Nie każdemu żal psa, ale przy uderzeniu ze zwierzęciem, często można rozwalić auto (to straszne, że niektórych tylko to powstrzymuje...). Już nie mówiąc o tym, że człowiek normalny i trzeźwy byłby świadomy, że uderzenie kogokolwiek publicznie będzie miało bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Postąpiłaś bardzo odważnie i słusznie! Ale pewnie i ciało i serce Cię boli od tego :( Pamiętam, jak ktoś mi "tylko" kopnął psa, strasznie bolało mnie to, że ktoś po prostu może zrobić krzywdę zwierzęciu bez powodu, bo stoi, bo jest na drodze... Ale są przecież też dobrzy ludzie, to najważniejsze. Trzymaj się! Oby faceta prędko nie wypuścili..
  15. Są psy o instynkcie nad którym można panować, tak jak u mojej suki. W lesie nigdy jej nie puszczam, ale na terenie nieużytków rolnych, które należą do dawno upadłej fabryki, więc niemożliwe jest, aby były to obszary łowieckie. Bażanty tu nie gniazdują, choć czasem szukają pożywienia. Sarny łażą w moim mieście też po terenie, który przeznaczony jest dla psów, jest ok 200 m od lasów - dlatego najpierw sprawdzam to miejsce, a gdy widzę, że zwierzyny nie ma, mogę psy puścić. Choć znam ludzi, którzy idą na spacer do lasu, puszczają psa, i beztrosko spacerują, gdy pies węszy w odległości kilkudziesięciu metrów od nich - i to prawda, u takich nie wiem czy podziwiać odwagę, czy współczuć głupocie...
  16. Zdarza jej się :razz: Szczególnie, jak obudzi się ją w nocy - nieważne kto to, co to, po co i dlaczego - szczekać trzeba! Czasem mała śpi ze mną i przychodzi Luka, żeby też się położyć - zostaje zawsze obszczekana i dopiero jak głupol się zorientuje, że to ona, to jest merdanie i spanie dalej. Zdarza jej się też szczekać na kogoś za płotem, ale ostatnio jej już przeszło takie alarmowanie o każdym, kto idzie ;)
  17. Karjo, ja mam sunię, która odwoływalna jest od wszystkiego - oprócz saren. I po prostu nie puszczam tam, gdzie wiem, że są sarny ;) Jak widzę, że łapie trop, to od razu na smycz, od zapachów na szczęście daje się odwołać. Kiedyś miałam problem z bażantami, suczka uwielbiała je wyganiać z kryjówki i ganiać po polu. Po paru takich ekscesach, kiedy głuchła przy bażantach, a ja musiałam biec spory kawałek drogi, żeby sucz zamiast pogoni za bażantami wybrała pogoń za mną, zaczęłam ćwiczyć baaardzo posłuszeństwo. Szłyśmy, widziałam choćby najdrobniejsze zainteresowanie krzaczkami "bażantowymi" - ćwiczenia: siad, leżeć i takie tam, oczywiście ze smakołykami, zabawą i interesowaniem psa sobą. Jeśli jednak poleciała za ptakami, to po powrocie na smycz, idziemy tam gdzie były ptaki (gdzie jeszcze był ich zapach) i znowu komendy, smakołyki, zabawa, nie pozwalanie na zainteresowanie zapachem tylko skupienie na mnie. Po jakimś czasie (może miesiącu) sunia nawet przy bażantach odwracała się na mój głos i nie podejmowała pogoni, teraz nawet jak bażant jest przed jej nosem to wraca i olewa ;) Nie wiem czy udałoby mi się tak przy sarnach, bo sarny w zasadzie bardzo rzadko spotykamy, więc nie mam okazji tak intensywnie ćwiczyć. Ale zainteresowanie jakie wykazywała przy ptakach było podobne jak przy sarnach teraz, więc może dałoby radę tego też oduczyć.
  18. I to jak :evil_lol: Taki mini dobermanek się z niej trochę robi :razz: Wyjaśniała, spoważniała na pyszczku, ale nadal jest rozbrykana i przekochana. Już jest wielkości mojej drugiej suczki, więc sądzę, że będzie trochę od niej większa. Muszę w końcu zrobić jej zdjęcia i wstawić, bo się zmieniła panienka, porzuca już taki typowo szczeniaczkowy wygląd. Teraz wymienia ząbki, więc namiętnie gryzie wszystko, co jej w pyszczek wpadnie :diabloti: Jest bardzo pojętna, wszystkiego uczy się obserwując Lukę, szybko łapie nowe komendy. Każdy kto ją dopiero spotka chwali ją, że ma taki mądry wzrok - to prawda, mała potrafi siąść przed człowiekiem i patrzeć na niego, patrzeć, patrzeć... ;) Przestaje się powoli bać przechodzących ludzi, na spacery chodzi nawet chętniej niż Luka, obie fajnie się dogadują i szaleją ze sobą w domu i na spacerach. I chociaż diablik w niej drzemie:diabloti:, jest cudowna i wszyscy w domu są w niej zakochani :loveu: (Wiem, że się rozpisałam, ale o niej mogę tak godzinami :oops:)
  19. Bączek, wydaje mi się, że to ważne, żeby robić psom jak najlepszą opinię. Dlatego dobrze jest zbierać kupy, żeby ludzie nie mogli się przyczepić, żeby porzucili pogląd, że psy "jedzą, srają, szczekają i nic więcej". Moje psy chodzą na smyczy, są odwoływalne, kupy po nich zbieram - nikt nie może się do mnie przyczepić, a na pewno robię lepszą opinię psiarzom niż osoby, które mają parę psów i nie zbierają po nich odchodów. Ogólnie mówiąc, niezbieranie kup to nie przestępstwo, tylko wykroczenie i złamanie przepisów. Nadal nie rozumiem, dlaczego dla Ciebie zostawianie kup i brudzenie trawników jest wyrazem buntu przeciwko systemowi i głupim nakazom? Bunt ma sens jedynie wtedy, gdy przynosi efekty. A Ty działasz jak tysiące innych właścicieli, którzy nie zbierają, bo im się nie chce. Nikt ich za buntowników nie uważa, sąsiedzi się na nich złoszczą i wydają opinię "te cholerne psy" - po co to? Nie lepiej sprawić, by myśleli "jakie fajne psy, jacy mili właściciele"? Nikomu nie nakażę sprzątać, ale szlag mnie trafia kiedy pies robi kupę zaraz przy śmietniku na maleńkim trawniku zaraz koło ruchliwej drogi, a właściciel nie sprząta. Nie dość, że mało zieleni, to jeszcze cała w kupach... A jak któryś z Twoich psów zrobi kupę na chodniku, też ją zostawisz? To się każdemu może zdarzyć, a taka kupa tak szybko się nie wchłonie ani nie rozłoży. To nie dość, że jest zupełnie nieestetyczne, to w dodatku utrudnia poruszanie się innym ludziom. Na małych przyblokowych trawnikach też.
  20. Moja pierwsza sunia też jest u mnie 4 lata i też jest (tfu, tfu) zdrowa :) Druga też, ale jest dopiero 2 miesiące z nami, więc wolę nie zapeszać. Ale i rasowcom zdarza się niechorowanie ;) To zależy od psa.. A yorki są uznawane za zabawki... Moja sąsiadka wzięła sobie paromiesięcznego pseudoyorka ostatnio. Jej mama kazała oddać go po dwóch dniach, bo sprawia problemy. Głupota, bezmyślność i brak odpowiedzialności w tym przypadku po prostu mnie dobił. Pani pewnie myślała, że piesek nie będzie siusiał ani piszczał, będzie cały dzień leżał na kanapie, a żywić to można go powietrzem... Żal mi pieska i dziewczyny, bo sądzę, że zajęłaby się nim dobrze. Rzecz jasna, źle, że był to pseudoyork, ale i on zasługiwał na dom a nie na potraktowanie go jak... Nawet nie zabawkę. Śmieć i tyle. (Nie na temat, ale wstrząsnęło mną to, więc musiałam się wygadać;))
  21. Bączek, jedno nie przeczy drugiemu. Mogę zbierać kupy i działać też w inny sposób. To, że uważasz, że "nie tędy droga" nie upoważnia Cię do łamania przepisów. Mam dwa psy, zbieram po nich, parę osób też już zbiera. Wiele osób mi za to dziękowało, parę ochrzaniło, że nie zbieram, a zbieram. Ja sumienie mam czyste. Jeśli będę mogła dbać o porządek inaczej, to będę też inaczej, a tak przynajmniej nie dokładam swoich brudów do ogólnej nieczystości miast.
  22. Ten wątek, który podała sleepingbyday - makabra :( A Ralf nadal czeka na swojego Człowieka... Kto mu da szansę?
  23. Widać im po pyszczkach, jakie są szczęśliwe - wyluzowane, spokojne, rozbawione :) Zmianę widać na pierwszy rzut oka... Świetne metamorfozy :loveu:
  24. Yorki to w ogóle odrębny gatunek superpsów, które są piękne, cudowne, wspaniałe, kanapowe, nie muszą chodzić na spacerki, a jak już to wszyscy z dala muszą się trzymać, bo jak coś to hop na ręce, żeby potwór żaden nie dotknął delikatnego pieska ;) Ale właściciele je chronią raczej ze względu na ich wielkość i wymyśloną delikatność (wątpię, żeby teriery na szczury były tak delikatne, żeby nie mogły się powąchać z innym psem), a nie rasowość. Nawet jeśli ktoś traktuje nas z góry z tego względu to trzeba być mądrzejszym i zignorować, po co sobie nerwy psuć ;)
  25. Wiesz, ja bardzo często słyszę jak ludzie mówią, że kundelki są lepsze niż rasowce ;) Oprócz paru snobów nikt mi nigdy nie wypomniał, że mam kundle. A nawet jeśli, to ich problem - moje psy i moja sprawa. Jak ktoś nie ma czym się chwalić to się chwali chociażby psem... Zawsze się tacy znajdą, co to są lepsi od innych i psy lepsze mają i zapominają, że rasy wywodzą się często właśnie z wyselekcjonowanych kundelków. Z drugiej strony, jest mnóstwo ludzi, którzy pomagają kundelkom i nie tylko, posiadają takie i bardzo kochają - więc nie warto się tymi snobami przejmować ;)
×
×
  • Create New...