Rozmawiałam dzisiaj przez godzinę z miła panią,Polką mieszkającą w Niemczech,która wypatrzyła Bellę na stronie Kingi.Gdy zadzwoniła do schroniska i się dowiedziała,że Belli juz nie ma , to się popłakała,bo to miłość od pierwszego wejrzenia.Napisała mejla do Negri,a potem t trafiła do mnie.
Pani błaga mnie o zatrzymanie małej dla niej do 22 czerwca, kiedy to przyjedzie do Polski i zabierze ją.Z rozmowy wynika ,że bedzie to domek najlepszy na świecie.
Obecnie pani ma sunię bolończyka,a w październiku straciła dobermankę z powodu raka.Urnę z jej prochami trzyma w swojej sypialni.Mówiąc o tej suni płacze.Pracę ma taką,że psy zostają w domu same najdłużej na 5 godzin,gdy wyjedża ,zawsze zabiera je ze sobą.
Wypytywała o każdy szczegół dotyczący Belli,chce pokryć koszty jej utrzymania i sterylki,byle tylko ją mieć.
No i mam problem,bo z jedenj strony czuję,że domek będzie super,a zdrugiej jeszcze 2 ,5 miesiąca u nas,a właściwie od sterylki 7 tygodni,Bella bardzo sie przyzwyczai.I nie będę jej widywać na żywo :placz:.Pani obiecała,że zasypie mnie zdjęciami i informacjami.