Tofiś jest bardzo grzeczny, mimo że żywiołek.
Zaczęliśmy wprowadzać go do naszej gromadki. Sunia mruknęła pod nosem, gdy za bardzo dociekliwie chciał sprawdzić co ma pod ogonkiem, ale ogólnie nie było problemu.
Gorzej jest z Tycią. Ona się bardzo boi obcych psów i na dodatek znacznie większych od niej. Wniosłam ją do Tofisia na rękach i dobrze zrobiłam, bo z racji gabarytów jej i jego, mógł jej zrobić niezamierzenie krzywdę. Potem ją puściłam, ale mąż trzymał Tofika na smyczy.
Jutro będzie ciąg dalszy poznawania się. Rano pójdziemy razem na spacer.
Wyprowadzałam go już 3 razy, za każdym razem posiusiał i raz była koo. Bardzo dzielnie drapie ziemię po obu czynnościach.
Je jak smok, ale z ostatniej porcji zostawił trochę.
elik przywiozła worek karmy, który otworzyłam i daję mu jeść , żeby co chwilę nie zmieniać mu jej. Przyjechał też z puszkami, kocykiem i zabawkami oraz w szelkach.
On musiał być psem domowym. Całkiem ładnie chodzi na smyczy, reaguje na polecenie zostań , stój i chyba na miejsce, przynosi rzucone zabawki. Próbuje chwytać ząbkami za ręce, ale na FUJ przestaje.
Na lewym udku od wewnątrz ma już suche strupki.
Ogonek jakby miał 1/2 długości i jest jak patyk.
Jutro go zważę i zmierzę. Przy moich smarkulach, a szczególnie Tyci jest spory. Dla elik to maluszek, bo Sonia jest większa od niego, albo podobna, nie mówiąc o Fenku.
Myślę, że powinien trafić do młodych ludzi lub z dziećmi w odpowiednim wieku.
No i trochę chłopaka .
Trzeba go bardzo pilnować, bo chętnie dałby dyla.
Moim zdaniem i mojego męża Tofik nadaje się już do adopcji. Może warto by było robić mu teraz ogłoszenia? A nuż zgłosi się TEN domek w ciągu kilku dni pobytu u nas ?