Poker
Members-
Posts
84499 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
151
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Poker
-
No i bardzo dobrze. Oboje państwo bardzo fajni. Widać, że mają podejście do psów. Tofi zauroczył ich totalnie. Bawili się z nim, ogólnie byli w domu z godzinę, a potem poszliśmy na wspólny spacer . ToFIŚ miał okazję zaprezentować swoja zachowanie na widok psów i ciągnięcie na smyczy czym kompletnie nie zraził przyszłych właścicieli. Omówiliśmy sprawę zdrowia , dokładnie poinstruowałam jak Tofisia obsługiwać, a umowę podpiszemy jutro. Mają po niego być ok. 14. Imię zostaje. Obiecali zdjęcia i informacje, i odwiedziny, bo bywają we Wrocławiu 2 - 3 razy w roku. Ojjjj, będzie jutro przeżycie.. Chyba bardziej dla nas, bo Tofik za smakole da się poćwiartować.
-
Ja bym nie obarczała winą osób, które chciały pomóc. Kierowały się potrzebą serca, chęcią pomocy. Może pani nigdy nie miała psa, a nikt jej nie poinformował , że dostaje psa lękowego. Przeciętny śmiertelnik nie wie co ma robić z takim psem. Takie akcje jak w Krakowie są robione na HURA, mimo że mają szlachetny cel. A potem oczywiści cierpi pies. I człowiek też, bo ma kaca, pomijając straty materialne.
-
No i jak? Pojechał? DS Bamboszka zrobił na mnie świetne wrażenie. Przywitały mnie 3 zadbane, piękne koty. Wszystkie z odzysku, uratowane od śmierci. Oboje młodzi ludzie wychowali się w domach rodzinnych ze zwierzakami. Koty mają świetne warunki do życia. Są karmione BARFem, są pod stałą opieką weterynaryjną, bo mają przewlekłe problemy zdrowotne. Na moją informację o arytmii śmiali się, że regularnie jeżdżą z kotem do kardiologa, to teraz pojadą jeszcze z psem. Balkon osiatkowany, drapak, zabawki, miseczki i wymiennie na rękach lub kolanach właścicieli. A pan ciągle je całuje i mówi na nie dzieci. Psa chcieli od dawna i jak zobaczyli Bambosza, to od razu zaiskrzyło. Oczywiście uwiodły ich oczy. Pani pracuje zdalnie, czasem jedzie do biura, ale może zabrać ze sobą psa. Za oknem jest pole kukurydzy, więc jest gdzie spacerować. Nie sądziłam , że tak szybko pojadą po Bamboszka. Mam nadzieję, że dojechali szczęśliwie do domu. Podałam z nimi do Jaagi manele i suchą karmę oraz puszki, których nie zjadł Tofik.
-
Sunia ogólnie spoważniała, ale czasem bawi się z Tyćką, no a teraz z Tofisiem. On się zachowuje jak podrostek: a to przebiegnie jak perszing, kotkę pogoni, która go wyraźnie prowokuje, a to podrzuci zabawkę, a to znowu pakuje łapki na kolana, żeby go miziać. Siedzi z nami , a właściwie leży między naszymi nogami , gdy rano jesteśmy w łazience, wszystkim jest zainteresowany, bacznie obserwuje, a to chwyci za kapeć na mojej nodze, a to podskoczy, żeby dać buzi Bardzo rozrywkowy chłopak z niego. Wszystko robi z ogromnym wdziękiem. Jest to naprawdę jeden z najfajniejszych naszych tymczasków. Trzeba go traktować jak dziecko poznające świat i testujące co można , a czego nie. Na pewno nie można się z nim nudzić. Dziś udało mi się słownie opanować go zanim wpadł w histerię na widok psa.
-
malagosku, rób zdjęcia i ogłaszaj. Szkoda malucha.
-
Prawie już nie podsikuje. Na spacerze też nadmiernie nie znaczy. Nie zauważam w nim chęci dominacji. Od 2 - 3 dni trochę się wyciszył, jest mniej rozlatany, ładnie reaguje na imię, fuj, chodź, idziemy. Z siad jest różnie. Najlepiej umie to robić w kuchni na chodniczku. Na razie będzie jedynakiem, ale przydałoby mu się towarzystwo i pan powiedział, że już myślą o nim.
-
Dzwonił chętny pan na Tofisia, z informacją, że już są po wizycie. Ma nadzieję, że wypadli dobrze i chcą przyjechać w sobotę zapoznać się z Tofikiem, bo potem jadą do Poznania. W niedzielę wróciliby po niego. Dużo opowiedziałam o zachowaniu psiula i pana nic nie zraża. Będą go leczyć, gotować żarełko i chętnie szkolić korzystając ze strony Sowy nosem.pl. Czekam na informacje od elik na temat wizyty,