-
Posts
1006 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ania z Bytomia
-
ok powiem :eviltong: jeśli przez 2-3 mies w dalszym ciągu będziecie mi pomagali utrzymywać Aszunie to już u mnie zostanie na stałe, nie mam z czego teraz z prywatnych pieniędzy jej utrzymywać ponieważ moja sunia Mimi jest przed 2 operacjami wycięcia gruczołów mlekowych, pracuje a raczej pracował tylko mąż (wypłate miał mieć 10-tego a nie ma jej do teraz, jest aktualnie na bezpłatnym urlopie i szuka innej pracy) dzięki nieuczciwemu pracodawcy który wypłacał miesięczną należność kiedy mu sie podobało i w kwotach jakie mu sie podobały (w/g utargów) mąż sie temu postawił i wypłaty nie ma do odwołania :diabloti: a i tak mu ujął przeszło 200zł z wypłaty patrząc na miesiąc poprzedni także żeby podjąć decyzje o zamiania z DT na DS musze pewniej stać finansowo i zoperować najpierw swoja sunie-ma otwarty saczący sie guz na brzuchu/płacie mlekowym :placz:)
-
z Misiem źle :-( 3 dzień nic nie je, nic nie pisałam prędzej bo wcześniej też robił sobie takie przerwy... ugotowałam ryż z mięskiem, dałam mu samo mięsko - nie chce ruszyć, pod wieczór dałam mu pasztecik - leży do teraz, pić pije ale co wypije to zaraz zwymiotuje po minucie. Zmarniał od kiedy nie je, zrobił sie apatyczny, leży wciśnięty w kącik kojca jakby spał z otwartymi oczyma, na przemawianie, cmokanie, gwizdanie ani drgnie :shake: jak sie pochylam też zero reakcji :-( dopiero jak pogłaskam podniesie głowe na moment, trzęsie sie mimo iż ma legowisko a w domu zimna i przeciągów nie mam dzisiaj wieczorem zauważyłam że przy nosie wisi mu ciemny szaro-czarny glut :placz: nie mam pojęcia z czego to może być, nie przeziębił sie bo na dwór z nim nie wychodze (przy takiej pogodzie może coś załapać, poza tym nie chce wychodzić :shake:) jeśli do jutra (4 dzień bez jedzenia) nic nie ruszy z miski to na 5 dzień poddam go eutanazji, nawet sunia Bunia była w lepszej kondycji niz on, prędzej Misiaczek sie cieszył na jedzonko - odrazu dreptał do miski a teraz nie chce wogóle, nawet paszteciku polizać ( a to jego ulubiony przysmak co Bounty może potwierdzić bo sama nie raz widziała jak wsówał i prosił o jeszcze) wydaje mi sie że Misio jest już wyczerpany życiem... pokazuje że chce cichutko i spokojnie w jesieni życia odejść, nie chce nikomu sie narzucać (choć absolutnie tego jak dla mnie nie robi) sądze że on już chyba zadecydował że nie chce tak dalej, i chociaż nie mówi pewnie czeka aby mu pomóc podjąć decyzje żeby sie nie męczył, daje znak że już na niego przyszedł czas... czas żeby odejść godnie, zaznawszy ciepłej dłoni za uszkiem, spokojnego małego kącika w kuchni, nowego legowiska, transporterka od dobrej duszyczki.... doznał tak wiele i jest z tego tak szczęśliwy iż może teraz godnie zasnąć zaznawszy ciepła domowego ogniska w dostatku...
-
z Misiem źle :-( 3 dzień nic nie je, nic nie pisałam prędzej bo wcześniej też robił sobie takie przerwy... ugotowałam ryż z mięskiem, dałam mu samo mięsko - nie chce ruszyć, pod wieczór dałam mu pasztecik - leży do teraz, pić pije ale co wypije to zaraz zwymiotuje po minucie. Zmarniał od kiedy nie je, zrobił sie apatyczny, leży wciśnięty w kącik kojca jakby spał z otwartymi oczyma, na przemawianie, cmokanie, gwizdanie ani drgnie :shake: jak sie pochylam też zero reakcji :-( dopiero jak pogłaskam podniesie głowe na moment, trzęsie sie mimo iż ma legowisko a w domu zimna i przeciągów nie mam dzisiaj wieczorem zauważyłam że przy nosie wisi mu ciemny szaro-czarny glut :placz: nie mam pojęcia z czego to może być, nie przeziębił sie bo na dwór z nim nie wychodze (przy takiej pogodzie może coś załapać, poza tym nie chce wychodzić :shake:) jeśli do jutra (4 dzień bez jedzenia) nic nie ruszy z miski to na 5 dzień poddam go eutanazji, nawet sunia Bunia była w lepszej kondycji niz on, prędzej Misiaczek sie cieszył na jedzonko - odrazu dreptał do miski a teraz nie chce wogóle, nawet paszteciku polizać ( a to jego ulubiony przysmak co Bounty może potwierdzić bo sama nie raz widziała jak wsówał i prosił o jeszcze) wydaje mi sie że Misio jest już wyczerpany życiem... pokazuje że chce cichutko i spokojnie w jesieni życia odejść, nie chce nikomu sie narzucać (choć absolutnie tego jak dla mnie nie robi) sądze że on już chyba zadecydował że nie chce tak dalej, i chociaż nie mówi pewnie czeka aby mu pomóc podjąć decyzje żeby sie nie męczył, daje znak że już na niego przyszedł czas... :shake:
-
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
[quote name='nescca']Anka...czy dostałas przelewy?[/quote] teraz zerknełam na konto, doszła 1 wpłata 2008-09-16 PIOTR Ż. [...] 42-700 LUBLINIEC DLA MORELKI KWOTA 46,96 nie mam pojęcia od kogo to, ale w imieniu suni bardzo dziękuje ;) -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
[quote name='Yorija']Nie do Krakowa :-) Ja dojadę do Katowic i tam skręcam na Częstochowę gdyby się tam dało ją podrzucić - ustalić jakiś punkt a koszty transportu dla Was żadne i tak tam jadę więc jeżeli mogę pomóc to to jest moja "zapłata"[/quote] niestety transport w najbliższym czasie nie bedzie możliwy, rana zrobiła sie blado różowa ale za zaczeła sie "ślimaczyć" byłam z nią jak codzień u wetki - powiedziała ze "to normalne i często po takich zabiegach lubi sie wdawać martwica, odpada kawałek skóry i robi sie dziurka która z czasem sama sie zarasta" bleee :roll: ohydne to... mam nadzieje że ją to ominie :roll: zakupiłam jej : rywanol : 2,20zł (do przemywania i dezynfekowania rany ) no-spa : 9,03zł (na wzdęcia bo nie może teraz jeść ryżu - za bardzo ją zatwrdza ) podpaski bella 20szt. - 3 zł (bo notorycznie lize kubrak, aż ocieka sliną :diabloti:) musze jej dokupić gaziki wyjałowione do mycia rany bo mi sie juz skończyły, rane ma przemywaną 3 razy dziennie plus raz u weta, chodze z nią codziennie, dziś znów dostała zastrzyk z antybiotykiem -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
czuje sie dość dobrze, apetyt ma, krwiaczek zaczyna sie wchłaniać, czerwona rana zaróżowiała sie, niestety suka musi chodzić z podpaską w kubraku - jest mokry miedzy innymi przez to że go wylizuje :diabloti: przyłapałam ją na gorącym uczynku :mad: ranka musi byc przemywana rivanolem i dzisiaj wetka zaleciła mi dodatkowo podawać jej no-spe 2x dziennie po pół tabletki, musi jeść teraz miękkie papu, ryż ją za bardzo zatwardza i koopy nie umie zrobić, musi dostawac takie papu żeby nie miała zatwardzeń bo inaczej podwiązki mogą pójść (miałam już taki przypadek z nocną akcją na brynów i przetaczaniem krwi... ) trzeba teraz bardzo na nią uważać... :roll: -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
a więc tak... jest szansa na to że DOLLY w sobote bedzie już w nowym domku, ale nie wiem czy transport wypali, 12 h jazdy to sporo na 1 kierowce :roll: -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
z/w bo mam jeszcze coś ważnego do przekazania :cool3::eviltong: -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
właśnie przed chwilą wróciłam od weta, musiałam wyłożyć na kubrak 20zł bo mój 1 to za mało (musi mieć na zmiane bo tamten zmoczyła będąc na dworze i nie miałam jej co założyć) rana przez styczność z mokrym zrobiła się czerwona i zrobił się mały krwiaczek :-( (kubrak między innymi po to żeby nie miała cały czas mokro bo krwiak może zacząć ropieć a wtedy trzeba znów kłaść na stół, wycinać martwą tkankę i na nowo zszywać wetka kazała kupić rivanol, (nie wiem ile kosztuje, napisze jak kupie) i solidnie obcierać rane usówając przy tym sierść, i zanieczyszczenia (strupki, piach z dworu itp) do tego rivanol bardzo ładnie wysusza i dezynfekuje rane (ja po porodzie miałam zalecane okłady 10-15 min na szwy - szczerze ? bardzo fajnie uśmierza ból ;) ) DOLLYcha zaczeła już bardzo ładnie chodzić, momo iż szłam dość szybko to ona na smyczy gnała przedemną, musze ją troche ograniczać zeby nieprzeholowała :diabloti: -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
[quote name='EVA2406']No, właśnie i ja chciałam o to zapytać, bo ten wątek ma być o psie, a jest w[B]yłącznie[/B] o kasie. Ja już się zgubiłam. A kiedy pies idzie już do swojego domku?[/quote] do nowego domku (jeśli nie zrezygnował) pojedzie tydzień po zdjęciu szew, wydaje mi się to optymalny czas na dojście po zabiegu do siebie, tak żeby było bezpiecznie sunia czuje sie tak jak przed zabiegiem, 2 dni po zabiegu nie chciała jeść i pić, na 2 dzień po zabiegu dopiero dorwała sie do miski z kiełbaskami, ryżem i pasztetem, dużo wypoczywa, porusza się już normalnie - na początku przeszkadzał jej szew i kubrak, poza tym dostała bardzo dużą ilość narkozy z relainium, troszke czasu zeszło aby organizm pozbył sie narkozy poruszanie utrudniała jej napewno duża ilość szew wewnętrznych, miała podwiązywane naczynia krwionośne bo dość sporo krwawiła a miała wszystko tak kruche że aż targało sie w rękach była katowana - albo rzucana o podłoge, albo skopana, albo miała wypadek o tym świadczy RTG i to co zobaczyłam w środku przy zabiegu - masa zrostów, początek ropomaciczy (macica czymś wypełniona albo śluz albo ropa)macice miała solidnie przemieszczoną - trzeba było jej szukać we wnętrznościach, poplątane jelita które były rozplątywane przy zabiegu i wkładane na nowo, płaty mlekowe były usówane z częścią skóry, wszystko aż ociekało tłuszczem i cieżko było to wszystko utrzymać w rekach - suka jest zapasiona i musi być dietetycznie żywiona szew ma mały jak na tak poważny zabieg, gdyby nie miała go zrobionego to w ciągu 2 mies mogłoby jej juz nie być... to chyba wsiooo na ten temat -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
[quote name='sati']Bounty wyjasnij mi jedno skoro pare dni temu pisalas ze operacja 29. i pieniazki juz sa a bylo wtedy 137 zl to skad dzis nagle 250 zl i duzy minus??[/quote] wątkiem głównym prosze sie nie sugerować co do kwestii finansowej (wpłaty i wypłaty przedstawiam tutaj i rozliczam sie co do złotówki) bo reszta pieniążków była zapożyczona z kwoty na zabieg mojej prywatnej suki, dlatego było napisane że pieniążki na zabieg już są -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
bede na dogo za pół godziny bo musze podać kotu zastrzyk i doglądnąć do ran pozabiegowych, spróbować napoić zwierzaki, niestety zajmowanie sie nimi nie trwa chwilki -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
doszła dzisiaj rano do mnie tylko 1 wpłata, podejrzewam że od wiq w kwocie 25 zł przepraszam ale nie mogłam napisać prędzej z powodu wizyty przedadopcyjnej jednej z suk "śląskiego duetu", 2 zwierzów po zabiegach i kontroli zwierzyńca u weta -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
a co do tego to należą sie mi i BoUnTy jakies przeprosiny, bo robicie wiele szumu nie znając sytułacji realnie i trudu jaki wkładamy aby nasi podopieczni mieli jak najlepiej i jak najszybciej znaleźli sie w prawdziwym ciepłym, kochającym domu w jak najlepszym stanie zdrowotnym fizycznym i psychicznym... zabieg razem z przedoperacyjnym EKG kosztował 250 zł, krojona była wczoraj, operacja trwała 2 godziny i kilkanaście minut -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
na dowód wstawiam 1 fote "ze stołu" podczas wybudzania sie z narkozy [IMG]http://images43.fotosik.pl/10/0e7b7441f9dc6a17med.jpg[/IMG] -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
[quote name='wiq']a ja już abstrahując od tego maila dalej nie widzę, co złego jest w zapytaniu o pomoc finansową.. skoro 10-20 zł to dla Ani psa kwestia życia lub śmierci, a obcy ludzie dają na nią kasę, to i potencjalny ds mógłby coś podesłać - nie chce, o.k., ale ja bym wysłała choć tą dychę - to dla niej kilka dni żarcia, a wydatek niewielki.. a jakbym poprosiła kogokolwiek na tym wątku o kasę na nią to by był nietakt?? obcych ludzi mogę prosić, ale potencjalnego ds już nie?? mogę wyprzedawać swoje rzeczy i żebrać po ludziach?? brak logiki ;)[/quote] przepraszam bardzo ale chyba źle doczytaliście, próbowałam załatwić drugą operacje już w nowym domu, jeśli dom się zgodził i nie pisał nic o sprawie finansowej zabiegu to jak dla mnie oznacza to że grinajs chciała pokryć koszta drugiego zabiegu i suka byłaby już pod jej opieką "całkowitą" taki zabieg nie kosztuje 2 zł - sami dobrze o tym wiece :p i także finansowo napewno musiałaby sie przygotować do pokrycia jego kosztów (a szwy są baaadzo drogie) na pytanie dlaczego nie wezme kasy z jej skarpety na wyżywienie - otóż teraz moge wam powiedzieć ze DOLLUnia jest już po operacji którą zniosła świetnie mimo baaaardzo trudnej operacji - dowiedziałam sie przy tym sporo o jej stanie zdrowia (operowałam ja na właną odpowiedzialność bo wiedziałam że i tak mielibyście wielkie ALE), jest na minusie i nie mam z czego jej teraz żywić... -
[Bytom]pudelka DOLLY,słodka babcia-znalazła! JUŻ W NOWYM DOMU!!! :)
Ania z Bytomia replied to wiq's topic in Już w nowym domu
ok, powiem wam o co chodzi, jeśli chcecie, jak przez ten wybryk domek zrezygnuje z psa to odwiozę go do schronu osobiście :razz: teraz żeby ją wykarmić biore pieniądze które uzbierałam z własnych oszczędności na zabieg mojej prywatnej suki która ma otwarty nowotwór :p jeśli coś jej się przez to stanie to nie wybaczę tego sobie nigdy!!! a wszystko po to żeby DOLLycha trafiła do nowego domu jak najszybciej, a wy poza wiq (która pomaga finansowo jak może) utrudniacie mi to na każdym kroku wymyślając kolejne ALE i knując za plecami. Przypominam moją wypowiedź : [quote name='Ania z Bytomia']sati, prosiłaś mnie o kontakt do tej osóbki na pw, [COLOR=Red]ja nie mam nic do ukrycia[/COLOR] i podaje link o wzmiance DOLLY od dogomaniaczki [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10820496&postcount=154[/URL] miała iść do niej inna sunia bedąca pod moją opieką, ale ona była w o wiele gorszym stanie psychicznym niż DOLLUNIA i wole jej szukać domku blisko mnie, tak abym mogła w razie czego szybko zareagować gdyby coś sie działo nie tak... :roll: jeśli chcecie to oficjalnie zaproście przyszłą właścicielke DOLLY na tutejszy wątek, myśle że z chęcią sama tutaj rozwieje wszystkie wątpliwość adopcji suni ;)[/quote] uważam że wyraziłam sie jasno aby wszystkie wątpliwośći wyjaśniać tutaj na tym wątku (lub wątku zbiorczym "Śląskiego duetu" ewentualnie problem rozwiązać bezpośrednio ze mną na gg - mówiłam już o tym nescce) jednak to nie wystarczyło i wścipskość ludzka nie zna granic - teraz skopiuje to co posłała mi grinajs na gg (była jak najbardziej za zabiegiem) a wy (konkretnie 1 osoba, jak narazie o większej ilości osób mi nie wiadomo) próbuje jej przybijać gwóździe do trumiennych desek. Nie lepiej było ją odrazu pochować ? :cool3: oto kopia archiwum gg : [COLOR=Purple]"..." część postu usunięta[/COLOR] na prośbe pewnej osoby z wątku przepraszam ale w/g mnie to było wredne i hamskie :p 1. to nie grinajs brała do siebie psa ze schronu, nie deklarowała żadnych wpłat na tymczas płatny i nie ona podpisywała umowe adopcyjną ze schronem 2. jest to tylko jej dobra wola że chce przygarnąć tego psa o co ją poprosiłam bo zamiast DOLLY miała jechać Aszka 3. jeśli by chciała z dobrej woli to sama by sie spytała o nr konta na wpłate przeznaczoną na żarełko (to co mi przesłała wyglądało jak forma wyłudzenia) w/g mnie dość sie jeszcze na nią wykosztuje bo sie zobowiązała że 2 zabieg będzie przeprowadzony juz u niej :p 4. to tylko moja zasługa że zamiast Aszki zaproponowałam jej INNEGO psa choć w Aszce była zakochana po uszy (ale w każdej chwili moge to zmienić) 5. ja też nie siedze cły dzień na 4 literach nic nie robiąc bo dla moich tymczasów nie raz staje na rzęsach aby im udogadniać i ratować życie 6. nie po to brałam psa ze schronu aby sama mu przybijać gwoźdź do trumny skazując na nowotwór płuc, a miałam już 2 poważnie chore nie wycięte w pore psy co skończyło sie eutanazją i straszną męczarnią obydwu także wiem coś na ten temat ([COLOR=Red]JA POMAGAM A NIE WYKAŃCZAM!!!!!![/COLOR]) 7. aż taka jestem podła i zła że podjełam decyzje o pokrojeniu psa? zobaczcie jak cierpi nie pokrojony pies i co sie z nim dzieje jeśli już nie może byc wykrojony :p mam nadzieje że to czegoś was nauczy na przyszłość, to jeden z psiaków którego musiałam uśpić - umierał mi na rękach : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110264[/URL] 8. słowa satii: "uwazam ze to ty powinnas miec jak najwiecej w tej sprawie do powiedzenia" przepraszam bardzo ale czy np biorąc psa ze schronu ma sie wybór : biore psa po operacji jeśli jest duże prawdopodobieństwo że nowotwór sie nie nawróci / wole psa z nowotworem bez sterylki - a nóż widelec najwyżej pożyje sobie kilka miesięcy.../ wydaje mi sie że nie :p powtarzam jeszcze raz wyżej wymienione słowa [COLOR=Red]JA RATUJE puki można A NIE WYKAŃCZAM[/COLOR] "bo sie nie opłaca ratować na stare lata" a grinajs sama jest i była za tym jak i ja aby operować. Oczywiscie szanuje jej zdanie i biorę pod uwagę,a w tym wypadku Grinajs myśli tak samo jak ja... choć pies jeszcze do niej nie należy - decydować będzie o niej jeśli będzie podpisana już umowa adopcyjna a grinajs może tylko wyrazić swoje zdanie na ten temat i ja napewno weme je pod uwage [COLOR=Red]DLA MNIE DOBRO PODOPIECZNEGO JEST NA 1 MIEJSCU wet tak zalecił a ja najbardziej pod uwage biore opinie weta i potwierdzam u conajmiej jednego innego weta [/COLOR] Proszę zastanówcie sie 3 razy zanim cokolwiek zrobicie/napiszecie - ja wiem że chcecie dobrze ale tak postępując napewno za wiele nie zdziałacie a wręcz przeciwnie.W takiej atmoswerze napewno psiak nie znajdzie domu :roll: -
żegnaj biedaczku, nie zdążyłam zadziałać tak, by los nie rzucił cie tam, gdzie teraz jesteś Justynce należą sie podziękowania w pierwszej kolejności, mimo swojej poważnej choroby i zagrożeń z tym związanych nie przeszła obojętnie koło pokrzywdzonego i cierpiącego zwierzaka... JUSTYNO ! ŚLE UKŁONY W TWOJĄ STRONE !