moja poprzednia sunia na starość tez miala spore kłopoty z odbiorem bodźców - jak sobie nadała kierunek, tak szła, szla ludziom przy nogach, bo nie ogarniała, ze to nie moje, musiałam ją ganiać i zabierać tym nogom....
w tym momencie można jedynie zacytowac klasykę literatury: "i to prawda, że to była nieprawda" :-).
kto powie, skąd cytata, dostanie niespodziankę :cool3:. jak poda adres pocztowy...
nie, nie musowo, ale im bliżej, tym lepiej.
dowiedzialam się, ze niusia nie ma agresji do dzieci, ale tez nie ma wiele styczności z nimi, więc nowy opiekun będzie musial mieć ograniczone zaufanie z początku. ale to zawsze powinien mieć ;-)
próbujemy jakos racjonalizować, ale rzecz sprowadza sie do jednego: Sajuki przegrała z chorobą i nie żyje. i to jest cholernie, cholernie niesprawiedliwe.