Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. ach tak, bambu w anglii daje czadu :smile:. tzn teraz to on jest Fox.
  2. mnie cieszy każda adopcja seniora. za każdym razem. no, was też, wiem, i wiem, ze za mało takich adopcji. ale jednak - powiedzcie, czy nie macie wrażenia, że jakby więcej takich adopcji w ostatnich latach, w porównaniu z powiedzmy 5 lat temu? jest różnica, czy nie? jak wasze wrażenia?
  3. to by była czarna anegdota do sprzedania na GW...
  4. jak sie go odwodni z tych nadmiarów, to będzie lał mniej, choc i tak potem trzeba będzie regularnie (ale ten początek doprowadzenia go do stanu "leczonego" będzie faktycznie bardziej sikający, z tego,c o weci mówią. trzymam kciuki, chłopak nuie był leczony, to wymaga doprowadzenia do porządku, zwłaszcza, że z tego, co piszesz, stan zaawansowany.
  5. super, powodzenia. ale jaki to starszy psiak, ledwo młodość skończył ;-)
  6. znajdź różnice:
  7. jak sie teraz wstawia filmiki? nie mogę znaleźć przycisku. to wrzucam tak: http://www.godvine.com/Best-Dog-Ever-Guards-a-Bicycle-Then-Does-Something-So-Funny-1453.html
  8. własnie przeczytałam na koszyczku o dropku, a teraz jeszcze doczytałam o Ramiku. matko, wszystko na raz :-(. Moja zosia ma endokardioze, też jej się nie domykają zastawki, na szczęście bardzo wczesne stadium i drobne zwyrodnienia, norm nie przekracza, leki dawane od 3 miesięcy pomagają, plus jeszcze wyszła ostatnio niedoczynnośc tarczycy i wprowadzone leczenie wzmocniło tez serce. ale wszystko wyszło, jak mi o mało nie umarła na stole operacyjnym... od razu byłąm u weta,w przychodzni kardiologicznej, gdzie się trochę uspokoiłam, ale pierwsze dni nosiłam zoske na 4 piętro i szalałam z niepokoju.
  9. taka jest starość, raz jest lepiej, raz jest gorzej.
  10. Madie, a pisałam podpisuj umowy o tymczasowanie, bo zostaniesz sama z wydatkami? cisnij tych, którzy ci koty przekazali niech szukają finansowego wsparcia! te wydatkisie tak szybko nie skończą. ty się wypalisz finansowo i psychicznie i co będzie?
  11. ze swoją zośką i tymczasem lisławem jechałam do weta autobusem. zosia bez kagańca, bo lisiek swój rozwalił i nosi jej kaganiec (mam kłopoty z kupieniem odpowiedniego) a on kagańca potrzebuje, ona nie - lisiek i tak zawsze jest w kagańcu, bo gania psy i koty. jak widzę na spacerze, że nie ma psów dookoła, to go spuszczam ze smyczy, żeby polatał ( a bardzo tego potrzebuje), no ale na wszelki kaganiec ma, nigdy nie wiadomo, czy zza krzaka coś nie wyskoczy. a dwa, że jakby komuś się zachciało go głaskać (ludzie mają takie zaciągi do wyciagania rąk do obcych psów, w koncu większośc nie gryzie) to by został skarcony, bo lisiątko sobie nie zyczy spoufalania się z nim przez obcych. no i anyway, jedziemy do tego weta, a jednej babce bardzo się lisię spodobało i pyta, czy może pogłaskać. ja na to, że będzie ją chciał ugryźć, bo nie lubi głaskania przez obcych, ona na to, że nie szkodzi, bo przecież ma kaganiec, a ona czuje nieodpartą chęć pogłaskania go. no to mówię, a jak pani chce. babka go pogłaskała i nic, bo nie widział, że to nie ja go głaszczę, ale za drugim razem się zorientował i jak nie kłapnie - jak kobra, wiedziałam, spodziewałam się, ale wszyscy podskoczyliśmy z zaskoczenia, ja też. no, ale pani sobie życzyła, to co ja jej będe bronić ;-). zreszta lisiek kiedys był pozorantem na szkoleniach dla wolontariuszy i łaził bez kagańca, było powiedziane, ze nie można go głaskać. w inncyh sytuacjach nie grzie, mozna go trącać, cokolwiek, byle nie głaskać. no i nagle z kuchni slyszę charknięcie kłapnięciowe (you know, what I mean), lecę i co się okazało - dziewczyna lisława pogłaskała i dostała za to karę (oczywiście nic sie nie stało). mówię - no przecież ówilismy, żeby go nie glaskać, a kandydatka na inspektora na to - myslałam, ze żartujecie. to była generalnie dobra lekcja od razu przez nas wykorzystana - słuchajcie, psy bezdomne, zagubione, to nie domowe pieski, bywają ranne, przestraszone, trzeba naprawdę podchodzć do nich jak do takich, które moga ugryźć, macie dobry przykład tutaj - inaczej traktuje sie psy nieznane i zapewne będące w traumie, musicie o tym pamiętać. lisław bardzo dobrze zdaje egzamin jako pozorant :-)
  12. tu nie chodzi jedynie o agresję, ale też o wyobraźnię w kwestii możliwych wydarzeń. wyobraźcie sobie wypadek autobusu, stłuczkę, lub tylko nagłe hamowanie, i jakis pasażer leci na waszego psa, np. nadeptuje w wyniku hamowania na ogon. albo nawet tak nieszczęśliwie upada, że ląduje twarzą przy psie a całym cialem na nim. pies odruchowo może się bronic i wcale nie chodzi o gryzienie z szarpaniem, tylko odruchowe kłapnięcie. może sie nie stac nic wielkiego, a może się stać coś poważnego, bo akurat na drodze szczęki będzie wrażliwa część ciała, waga, oko. to nie jest trudne do wyobrażenia, prawda? a jest to ważny aspekt, ryzyko związane z komunikacją samochodową.
  13. no, znów szkaluja obrońców wszelkiej przyrody: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1588823,1,klopoty-najmlodszego-parku-narodowego.read fragment wygrzebany w sieci: Polowania w parkowej otulinie to temat od lat drażliwy. Niby wolno, zakazu nie ma, ale w warunkach Ujścia Warty polowania przypominają rzeź ptaków. Park kończy się na wale. Na jego szczycie stoją myśliwi. Ptaki odpoczywają na podmokłych łąkach pod wałem i jest ich tam bardzo dużo, bo ujście Warty to największe takie ptasie skupisko w Europie. Żeby zwabić i zabić ptaki, myśliwi stosują wszelkie możliwe środki: używają wabików (łącznie z zabronionym odtwarzaniem głosów z magnetofonu), ustawiają kukły udające ptaki, rozkładają na ziemi brezentowe płachty imitujące wodę. Ptaki, spłoszone, lecą w kierunku Warty, prosto na wał i stojących na nim myśliwych. A że dopiero podrywają się do lotu, lecą nisko, na wysokości wycelowanych strzelb. W tych warunkach nie mają zbyt wielkich szans. A przy okazji oprócz gęsi, na które wolno polować, ofiarą myśliwych padają także liczne ptaki chronione, bo rozróżnienie niektórych gatunków w locie jest bardzo trudne. Wśród ptaków zabitych „przez pomyłkę” znajdywano m.in. łabędzie krzykliwe, bernikle białolice, ohary, a nawet bieliki. Nie są rzadkością polowania, na których strzela się po kilkaset gęsi. Przez 12 lat nic z tym jednak nie zrobiono, tymczasem w kręgach przyrodniczych o Ujściu Warty zaczęto mówić: odstrzałowy park narodowy.
  14. głupieję mimo, że nie jestem w ciąży. ale może to przedwczesna starość?? :look3:
  15. weterynarz to nie nadczłowiek, ta grupa zawodowa ma też wśród swoich przedstawicieli nieuczciwych naciągaczy, zwyczajnych niedouków i oszustów świadomie, dla zysku, działających na szkodę pacjentów. szukaj opinii o weterynarzach, na forach (np tutaj), w swoim parku czy gdzie tam z psiarzami się spotykasz. i uwaga, chodzi o opinie ludzi, których psy potrzebowały czegos więcej od weta, niż szczepienia i obcinania pazurków.
  16. aaa, miałam to nawet wstawić, boska kąpiel :-)
  17. ja głosowałam juz na korabiewice w tym konkursie. przydało by nam się takie min. dla geriatrii. widziałam, ze zwierzęcych org kilka jest w konkursie.
  18. ja tam głupieje bez ciąży. z dnia na dzień....
  19. oj kilew, kilew, było o tym wszystkim pisac. po to tu jesteśmy, żeby rozkminiać problemy i nie zostawiać opiekunów samych z nimi! może faktycznie pokłady energii go frustrowały i szalał? dobrze w każdym razie, ze do urody zewnętrznej doszła uroda charakteru. a my w schronie mamy takiego krasnala, ktory mi sie mega kojarzy z wilczkiem. też taki masywny, coś w nich podobnego jest. [IMG]http://img25.olx.pl/images_tablicapl/157756321_2_644x461_sliczny-grafitowo-umaszczony-krasnal-dodaj-zdjecia.jpg[/IMG] [IMG]http://img25.olx.pl/images_tablicapl/157756321_1_644x461_sliczny-grafitowo-umaszczony-krasnal-zyrardow.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...