-
Posts
23762 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sleepingbyday
-
Przerażona RYSIA, ADOPTOWANA PRZEZ DT
sleepingbyday replied to DOSIA_GRECIA's topic in Już w nowym domu
bueee, ochyda :-) -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
dziewczyny, nie wiem, czy wiecie, ale dla blackyego od p. ewy jest dom. zatem wygląda na to, że - o ile lisisa znajdzie dom, a takie 3kg cuda znajdują szybko, to maxi jest bezpieczna! ja dziś wyjeżdżam, ale jkaby co, to smsa! -
[quote name='malagos']To lepiej chyba w ciepłe kraje, bo u nas z tą pogoda różnie bywa.. :)[/QUOTE] ach, jestem przeszczęśliwa, jade do rumunii, tam cieplej niż u nas, no i pięknie :-) [IMG]http://www.strangers.riders.pl/wyprawy/zagraniczne/rumunia_pliki/rumunia-10.gif[/IMG] [IMG]http://cdn.madamenoire.com/wp-content/uploads/2012/05/Sighisoara-Romania.jpg[/IMG] [IMG]http://hannausarewicz.w.interia.pl/224%20Sapanta.jpg[/IMG][quote name='pola53']Dziewczyny, ja do Was zawsze wtedy, kiedy mam problem. Nie jest to mój problem bezpośrednio, ale może wpadnie Wam coś do głowy. Mam koleżankę z pracy, psiolubną, która przygarnęła dwa psiaki. Niestety, w marcu zachorowała i niestety spodziewamy się najgorszego. Jej mąż nie chce oddawać psów do schroniska. Ania jest jedynym żywicielem rodziny, jeśli jej braknie, braknie środków do życia. Teraz na leczenie też potrzeba masę pieniędzy. Poza tym, Ona jest w szpitalu i jej mąż też jest poza domem a do psow trzeba przyjeżdżać żeby je karmić. Jeden z psiaków to Onka 13 letnia a drugi wygląda jak mieszaniec boksera z chartem. Pamiętam jak się błąkal pod szkołą i Ania nie mysląc dlugo zabrała go. to było jakieś 5-6 lat temu. Może macie jakiś pomysł[/QUOTE] matko, dt dla 13 letniej onki - trzymam kciuki, bo będą potrzebne. a szczególnie za koleżankę - oby wyzdrowiała!
-
a gdzie sobie ma tak zyć? w kojcu schorniskowym? bez szans. zbieranie kasy na hotel? kto zagwarantuje jeszcze kilkanaście lat po 300-400 miesięcznie? i kto powie w oczy psom, np z chrcynnego, z klembowa, że nie wyciągany dziesiątek z nich, żeby leczyć, socjalizować te nieagresywne, bo zbieramy kasę dla psa chorobowo agresywnego, bez szans na adopcję i normalne życie? wolontariat dla psów to trudna droga życiowa, bo wymaga też trudnych wyborów. ale sa one niezbędne. oczywiścei decyzja będzie należeć do prawnego opiekuna fanty, ale rozumeim, że zda on się na radę p. Liliany.
-
Otóż to. Ale to trochę dzielenie skóry na niedźwiedziu, Fanta jest zbyt krotko, żeby mieć 100 pewności, czy to rs.
-
Przerażona RYSIA, ADOPTOWANA PRZEZ DT
sleepingbyday replied to DOSIA_GRECIA's topic in Już w nowym domu
a ja wzięłam wolne na 3 dni a potem załatwiłam petsitterów. siedziała moja mama i mój kumpel. Ale zośka bardzo źle zniosła pooperacyjne dni - łaziła po ścianach, próbowala uciekać, chyba szwy ją ciągneły za bardzo. -
Przerażona RYSIA, ADOPTOWANA PRZEZ DT
sleepingbyday replied to DOSIA_GRECIA's topic in Już w nowym domu
po operacji mojej zoski ściągnęłam materac z łóżka i spałam na ziemi przez tydzień ;-). -
~~ Mikro Milka << POCIESZNY IDEAŁ - MA DOM >> ~~
sleepingbyday replied to Agucha's topic in Już w nowym domu
Ale super wakacje :-) Milka jest prześliczna! -
w polsce jest, przy optymistycznych założeniach, 200 000 bezdomnych psów. Fanta będzie miec farta, jesli znajdzie taki odpowiedni dom. Normalne psiaki go nie znajdują. takie domy bywają, ale niestety trzeba będzie jednak liczyć się z czarnym scenariuszem. życie w schronie to pogłębiająca się choroba. Jeśli za 3 miesiące nie zrobi znacznych postępów i właściciel nie zdecyduje się na uśpienie tylko oddanie do schronu, i jeśli schron psa nie uspi ( a z tego, co słyszałam, raczej uśpi) - ile czasu dac jej w schronie. rok? dwa lata, pięć lat? liczenie na cud nie zwalnia nas od rozważania, co zrobić w razie czarnego scenariusza braku domu. MOżemy jeszcze liczyć na to, że to nie rs.
-
bez leków, albo jeśli nie podziałają, trzeba się pogodzić z eutanazja. no bo tak, może żyć w klatce jeszcze te kilkanaście lat, ale...?
-
kelnerke ugryzł mój tymczasowicz domowy, ktory faktycznie ma w sobie coś z rudego lisława konfucjusza, który siedzi w korabiewicach. dlatego rudego lisława nazywam rudym lisławem, bo mi sie kojarzy z tym moim :-) Ale mój wcale nie tak strasznie gryzie, bez przesady, tylko czasem i tylko w obronie ;-).
-
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
maxi sie ogarnęła, że hej!! jest troszku lękliwa przy zapoznawaniu się, ale to tyle. pieszczoch, zabawowa, energiczna, smycz git heniutek, a w stadzie to właśnie ona rządziła. No, dopóki nie zjawiła się sunia z cieczką i nie zawojowała chłopaków ;-). Tymczasem istnieje szansa, że maxi będzie mogła zostać u p. Ewy (ale jeszcze nie wiadomo). Co nie przeszkadza jej ogłaszać w szwajcarii. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
aaa, jeśli radykalny zakaz wwozu psów bez ogona nie jest radykalny ;-), to inna sprawa. czy chodzi o zaświadczenie weterynaryjne o amputacji leczniczej? Ponieważ 215zł nie pokrywa kosztów całkowitych przeciętnego hoteliku - dlatego własnie pisałam, że trzeba się zastanowić. i że maxi ma podstawę finansową, no bo nie ma zwyczajowej całości. I dokładnie tu leży kwestia. -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
sleepingbyday replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
chyba się zagalopowałaś? gdzie jestem, ekhm, niegrzeczna, a gdzie niespokojna ponad miarę? poproszę cytatę, silwuple. Łaska pańska wpłaca ok 600zł miesięcznie na kilka psów od roku, jak nie dłużej, w tym na maxi. Pytanie, jakie zadałam, brzmi - dlaczego przenosić Maxi do boguszyc, skoro to miejsce się wykrusza, a nie kasa? Ja sobie zdaję sprawę z tego, że teraz jest inaczej, niż jak maxi tam siedziała, ale i maxi jest inna. Jeśli da jej się nie fundować szoku (zapewniam cie, że ona pamięta,a na pewno przypomni sobie w bramie), to chyba warto się zastanowić? Uważam za słuszną politykę nie wyciągania psów na płatne dt i inne tam hoteliki, przy obecnym poziomie pracy z psami na miejscu, kasa jest potrzebna gdzie indziej. Ale prawo nie powinno działać wstecz, a my nie jesteśmy li i jedynie księgowymi stanu osobowego schronisk. Powinniśmy brać pod uwagę psychikę psa (w tym wypadku bardzo delikatną) na tyle, na ile się da (a kasa wyznacza tutaj to "się da"). I postuluje przemyślenie sprawy, bo może się okazać, że da się maxi oszczędzić schronu. Jak pisałam, nigdy do szwajcarii nie pojedzie, ta droga jest zamknięta. -
a ja mam dobra wiadomość - cieszę się od wczoraj, normalnie pękam z radości: korabiewicka Bromba, starszawa, brzydka, nieforemna, bez szans adopcyjnych - jedzie do domu :-). [IMG]http://i536.photobucket.com/albums/ff323/sleepingbyday/Bromba1.jpg[/IMG] Bromba siedzi w boksie ze starutkim Serwacym i Cudną, efemeryczną Rutką. Zanim Rutka do nich dołączyła (wyjęta z boksu, gdzie nie była dopuszczana do jedzenia, wody, do budynku i siedziała odizolowana od reszty psów w krzakach) Serwacy i Bromba nie oglądali z bliska człowieka, nie chodzili na spacery, nic się z nimi nie działo. Pierwsze spacery były przyjmowane z szokiem i niechęcią, ale teraz korzystają, aż miło. Mi sie serce krajało, bo Bromba odkryła jaką radochę można mieć z człowieka, zawsze leciała mnie witać, na pastwisku korzysta, ile wlezie, a jak odchodziłam, choćby do innego boksu, to płakała wniebogłosy. Myślałam, ze tak będzie do końca jej życia. Na szczęście myliłam się i to bardzo :-) :-)