Przypomnęwszystkim, że pan ponoć ma huska i ta informacja przeważyła o tym, że suczki do niego poszły. Powiedział też w innym świetle o swoim ogrodzie i mnie straszne zdziwnie chwyciło, gdy ten ogród zobaczyłam. Już nie chciałam wam swoich odczuć pisać, ale czułam się oszukana i zawiedziona. Dlatego tak tu biadolę. Pan ponoć ma huska. Ma na imię Cerek. Jednak gdy do niego zaczęliśmy jechać, pan powiedział, że Cerka nie poznam, bo jest u teściowej do końca miesiaca. Może to prawda, może nie. Nie wiem. Od czasu oddania mu suczek, nie wspomniał o Cerku.