-
Posts
1572 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fusica
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='elainfo']spoko spoko..;-)) ale sie ciebie dowcip trzyma z samego rana.. [/quote] A tak a co...:eviltong: Z rańca wdepnełam w Ryśkową koopkę... Tak na szczęście :evil_lol: Acha... I jest dzisiaj piątek... -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
A jak ta dziecina w tym kołnierzu będzie papusiała ?????? Daje radę ???? Żebyś po powroczie do domu nie zastała gadziny, stojącej na głowie (jak abażur):evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: -
[quote name='tanitka']Jeśli jutro wróci Gosiu do mnie no to trudno Tosia będzie siedzieć w ogrodzie, chociaż jak ja znam psi spryt i moje serce, to ta buda będzie tylko argumentem psychologicznym dla mojego TZ, a Tosia i tak wmelduje sie do domu. Chyba grozi mi wtedy eksmisja do tej budki!?:razz: [/quote] Oooooo, kochana Ciociu... Przyznaje, że nie wiem jakich gabarytów jesteś kobitką..., ale to wejście do budy to maleńkie jest...:evil_lol: W razie czego mam dużą łyżke do butów..., albo namiocik Ci podrzucę...
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Ciotka pewnie jeszcze nie dotarła do pracy... A wydmuchanego Krucha miała zostawić z tatą..., tak dla pewności :evil_lol: Miałam mailowe zapytanie w sprawie Krucha z aaaby.pl... Odpisałam... Może jakiś cudny domek w ojczyźnie się szykuję ???????? Oczywiście na pierwszym miejscu znalazła się wiadomość o wydmuszkach..., co by swiry nie dzwoniły...:eviltong: -
Nie wiem czy sterylizacja Tosi będzie mozliwa w tej chwili... Sunia nie ma nawet książeczki szczepień i zastanawiam się czy wogóle była szczepiona. Biorąc pod uwgę brak imienia, nie była raczej szczęśliwym, zadbanym psem. Nie wyglada na chorą ale trzeba najpierw zbadać jej stan ogólny, zanim zafundujemy jej narkozę i zabieg :roll: Mam nadzieję, że nie jest w ciąży...
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Ela własnie jedzie po Krucha - kłapoucha :loveu: Ciekawe czy na dzieńdobry, zapiszczy do niej "cienkim wydmuszkowym głosikiem":evil_lol: -
Rozmawiałam przed chwilą z Eląinfo. Jesli Tanitka podejmie decyzję o DT dla Tosi, to jutro albo w sobotę można małą przewieźć z jej domkiem. Ale musimy dać Tanitce czas na zastanowienie i nie możemy wywierać na niej presji. Tosia jest sama od miesiąca, mieszka na posesji i jest dokarmiana. W razie czego podaje , jeszcze raz telefon do Eli: 604293409
-
[quote name='Marka']A skąd wiadomo, że ona całe życie spędziła na podwórku w tej budzie?? Ja myślałam, że mieszka tam teraz, kiedy nie ma już w domu jej właścicielki..?[/quote] Jamnisia to sunia ze wsi. Zawsze mieszkała w budzie...., do wczoraj nie miała nawet imienia :-( Tosię dokarmiają sąsiedzi i ten znajomy Eli, który poprosił o znalezienie jej domu.
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ayia']a gdzie Kruchy ma ogloszenia juz? moze jeszcze trzeba go pooglaszac gdzie mozna?[/quote] Kruch jest juz wszędzie, gdzie się dało... Nawet wyborcza papierowa i internetowe aaaby. Trzymam kciuki za Kruchowe wydmuszki :loveu: -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Ja moją astkę odbierałam po 4 godzinach i była dętka... Nie miała siły. Do auta wieśliśmy ją na wózku. Stanęła na łapkach dopiero wieczorem a odbieraliśmy ją około 14.00. Wiem, że sterylizacja suni i psiaka to inna bajka ale narkoza ta sama a Kruch starszy... A może by tak poprosić Kachę wawa ??? Może ona z kolei ma kogo poprosić ??? To blisko od niej ??? -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam ze swoim TZtem.... bardzo chętnie by pomógł w transporcie ale jutro jedzie w delegacje :mad: W jedną stronę, to nie problem...ale po zabiegu, przecież nie weźmiesz go a ręce... -
Jak patrzę na jej mordeczkę, to nie mam wątpliwości, że to prawdziwy jamnior :loveu: I to brzuszysko... Jeśli sunia nie ma imienia (nie najlepiej to świadczy o poprzednim właścicielu...), to TOSIA baaardzo mi sie podoba. Uważam, ze chętni nie powinni rozmawiać z twoim kolegą... Jeśli rozważa uśpienie sunieczki, to nie zadba o dobry dom dla psicy.
-
A ja na sikanie kupiłam "puppy trainera". I chociaz myślałam, ze to takie czary-mary marketingowe, to okazał się świetnym specyfikiem. Zakraplam na balkonie i większość sioooków oraz kooop, tam właśnie trafia. Niestety Rych upatrzył sobie też klepkę w przedpokoju i zdarza mu się tam załatwiać :mad: Stary system gazetowy w przypadku Rycha jest nie do zastosowania. "Czyta gazety" w drobny mak :evil_lol: My ruszymy do przedszkola, jak tylko skończy się kwarantanna. Pewnie od poczatku maja. To trzymam kciuki za te nasze strachidoopki... a jakby co, to może chipnoza??? :evil_lol:
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Oooooo !!!! Ciotka Kacha wawa !!!! Dobrze, że się odtajniła... Robi wyśmienite zdjęcia :loveu: Wymiziajcie Kruszyne od Ciotki Fusicy... -
Nasz problem polega na tym, że gadzina nie może jeszcze wychodzić... Zabieramy go wszędie na rękach ale staje się to coraz trudniejsze, bo waży chłopczyk 9 kg... a przed nami jeszcze tydzień kwarantanny. Najbardziej martwi mnie jego przyszłe zapoznanie z suczką moich rodziców... To prawie 40 kilogramowa astka z olbrzymim temperamentem, która (jak to astki) jest mało delikatna w okazywaniu miłości. Mam nadzieję, że Rych nie dostanie zawału, jak ją zobaczy... Ona nie zrobi mu żadnej krzywdy, ale może troszkę sponiewierać z radości...
-
No właśnie na tego schabowego wabili gadzinę rodzice TZta :evil_lol: Ale jak przyjechał mój tata, to nie udało się go zwabić nawet na skwareczkę (a musze przyznać, że mój ojciec ma dar... wszystkie przybłędy się go czepiają - czują wielkie serducho). Mam nadzieję, że nie jest to spowodowane zapachem suni moich rodziców... Wolę mysleć, że to z powodu jego wąsów :evil_lol: Do mnie i TZta Rycho przychodzi bez wachania, nawet piłeczkę przynosi ładnie. A na zajęcia będziemy chodzili na Gocław (tam mieszkam). Szkoda, miło by było gdybyśmy mogły się poznać.