-
Posts
1572 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fusica
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Skarbie, jak Pan zadzwoni, to dam mu telefon do ciebie... Trochę niefajnie się czuje... Nasza rozmowa zakończyła sie na etapie dzieci i wątpliwości z nimi zwiazanych... Gdyby nie ten fakt, pewnie zapytałabym o inne szczegóły... O wizytach przed i poadopcyjnych Pan wie. Zaptałam ile ma młodsza córa, to fakt... ale zazwyczaj to, te młodsze dziaciaczki sprawiają problemy. -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ula_czarnuszka']A Fusica wypyta o wszystkie [COLOR=red][B]istotne szczegóły[/B][/COLOR], prawda?:mad:[/quote] Tjaaaa, teraz mi wypominajcie... Nie zapytałam, bo jak Pan powiedział o odległości i dzieciaczkach, to pomyślałam że odpuszczamy... Dopiero potem, jak Pan okazał się rozsądny i miły, zapaliła sie iskierka nadziei... Oczywiste jest, że jeśli dojdzie do dalszych kontaktów, to poznamy dokładną nazwę miasta odległego o 280 km od Wawy. Zapytałam o odległość, warunki mieszkaniowe, spacerowe, umowę adopcyjna, ewentualny transport i inne zwierzaki, [COLOR=red][B]więc jakieś szczegóły znamy[/B][/COLOR]... A teraz strzelam focha.... -
Strasznie sie ciesze, że z Mafcią wszystko Ok. Ciekawe, jak sie dziewczynka zmieniła, pewnie zaokrągliła... I tak myślałam, że z tymi nereczkami jest wszystko w porządku. A może Magda jakieś zdjątka nam podrzuci ???? Czekamy na spotkanie !!! Ja juz z Rychem bedę mogła przyjść..., niech chłopak pozna Mafcie i jej pomiociki... :loveu:
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='elainfo']a czy mówił skad on jest??[/quote] Elu nie bij, nie zapytałam. Ta rozmowa nie była szczególnie zobowiązująca. Jak się Pan namyśli, to zadzwoni... Dobrze mi się z nim rozmawiało, bo był rzeczowy i zdawał sobie sprawe z warunków, jakie trzeba psu zapewnić... A po mojej informacji, że Kruch nie jest na dzieci sprawdzony, nie podziękował szybciutko tylko powiedział, że musimy to przemyśleć... I my i on. -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Tak sobie jeszcze myślę, że to dziewczynki... A dziewczynki są łagodniejsze i czulsze... Hmmm 6 latka, to już mała kobietka, potrafi zrozumieć, że piesek to nie zabawka i nie można go meczyć... No chyba, że zacznie go czesać i ubierać... -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Tak czy siak, strasznie sie cieszę z tego telefonu... Jest zainteresowanie... Nie kręciłam Panu, powiedziałam jasno, jakie mogą wyniknąc problemy... Jeśli się zdecyduje na test, to może warto ??? -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='elainfo']hmmm.. ja nie mam dzieci do testowania....[/quote] Może Pan zaryzykuje własnymi :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Jeśli zdecydujesz, że ewentualnie można sprawdzić, to dobrze sprawdzić Krucha też na te konkretne dzieci... Wiesz dzieci bywają różne..., jedne wkurzają a inne nie... -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Właśnie dzwonił Pan zainteresowany Kruchem. Wiem, wiem, mamy za sobą już jeden spalony domek.., ale czuje się w obowiązku pisać o każdym zainteresowanym. Pan jest Krucholcem zachwycony... i wypytał mnie o wszystko, o każdy szczególik... Ale Pan mieszka 280 km od wawy (powiedział, ze chętnie przyjedzie)... i ma dzieci. Dziewczynki..., jenda ma 6 lat... Mieszkaja w bloku (70 metrów mieszkanka). Powiedział, ze w okolicy jest kupe fajnych miejsc do spacerków itd. Więc są dwa duuuże problemy... Lokalizacja i dzieciaczki... Mamy się zastanowić (my i Pan) nad ewentualna adopcją. Powiedziałam, że gdybyśmy doszły do wniosku, że warto zaryzykować, to konieczne będzie sprawdzenie Krucha na dzieci (na terenie neutralnym, w aktualnym domku Krucha i w domku docelowym)... -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Cholewka, zobaczę dopiero w domu... Odcieli nam allegro w robocie... :mad: Teraz Elu zobaczysz jakie będzie audiotele. Cos sie nam Ciotka Kacha wawa zagubiła... Jak wróci, to damy jej popalić... Irlandii jej sie zachciało... Tjaaaa tęsknie za nią... -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Poodświeżałam ogłoszenia Kruchowe na portalach i powstawiałam nowe zdjątka... Jak będzie allegro, to na bank znowu rozdzwonią się telefony. -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Telefony w sprawie Oskara vel Krucha przestały dzwonić :shake: Myślę, że to z powodu braku allegro... Takie telefony, nawet nieodpowiednich domków, zawsze podnoszą na duchu... Oznaczają jakieś zainteresowanie... A telefony się skończyły z końcem aukcji... Eluniu, może ja wieczorem w domu się podszkole i postaram się zamieścic znowu aukcje ???? -
Rycho był w domku baaaardzo grzeczny... Jestem z niego dumna :loveu: Na balkonie znalazłam siki i kooope... Tjaaaaa... Niestety Rycho w dalszym ciągu prowadzi nocne życie. Całą noc szalał i znosił do łóżka różne różności... :evil_lol: I jak w końcu rano wstałam do roboty, to on cwaniak sobie poszedł spać...
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
No samczyk jest wystawowy :loveu: :loveu: :loveu: I te pozy... Aligancka menczyzna, Lord jakiś czy co ???? I delikatny w obejściu z kobietami jest... Nie rozdaje mokrych buziolców... Podaje łapeczkę, kładzie głowę na kolanach..., ale buziolców-śmierdziolców sobie (i nam) oszczędza... :evil_lol: -
Jessssu jak nam chłopczyk wyrósł :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Jest piękny i jaką ma sylwetkę... Ehhhh, Przystojniaczek nam z niego rośnie... Ma takie gładziutkie futerko, jak foczka... A to zdjątko ??? Normalnie prawdziwy menczyzna... :loveu: [IMG]http://rafalpoczta.republika.pl/czester/2/a01.jpg[/IMG] Przypomina mi troche mojego Rycha...
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Ja !!!!! Dawaj, dawaj te foteczki !!!!! -
Jak sobie przypomnę... Jak mnie dziewczynka siłą całowała, opślumptowywała i jak cudnie wiatraki ogonkiem kręciła.... :loveu: Ehhhhhh, mówię wam cuuuuudo :loveu: I ten krokodylek namolnie przynoszony...:loveu:
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Marysia, ta moja kumpela z firmy, niestey nie może Oskarka vel Krucha adoptować... Strasznie się w nim zakochała ale TZ postawił szlaban...:mad: -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
Eluniu jest tylko jednen problem... Na allegro nie ma już Kruszyny vel Oskara (wczoraj sprawdzałam). Kacha nasza za gramanicą a ja nie umim tego zrobić... :shake: Większość ludków dzwoni z allegro... -
A teraz dla rozluźnienia atmosfery, taki mały Rychowy offik... Czy ja już wspominałam, że Rych jest kotopsem ???? To przypominam... Jest... Normalny, szablonowy kotopies z domieszką wilkołaka... :evil_lol: Kotopies lubi pojeść... głównie z naszych talerzy... Wczoraj wyjadł mi obiadową rybę... Normalnie mi właził do buzi... Mlaskał, slimptał i zajadał, aż z tego wszystkiego zapomniał, że sie nas jeszcze boi...:evil_lol: A dlaczego z domieszką wilkołaka ??? Bo smark jeden, buszuje po nocy :mad: :loveu: W czoraj o godzinie 02:00, nastapił kolejny przełom w depresji mojego sierściucha. Objawił się skakaniem po łóżku i śpiących w nim ludziach (ja i TZ) oraz omiataniem ich po twarzach, pomarańczową skarpetą... Tak się ucieszyłam z tego spontanicznego i niewymuszonego napadu radości, że zwlekłam sie z wyra i szlelismy do 4.00... Tjaaaa... Jak tak dalej będzie, to padne na pysk (przypominam, że dziś wróciłam do roboty po urlopie macieżyńskim nad Rychem)... I żeby nie było, że daje Rychowi wchodzić sobie na głowę... DAJĘ... Takie mam przykazanie od behawiora... Ponieważ Rysio jest baaaaaardzo strachliwym i niepewnym siebie zwierzątkiem, to trzeba z niego pajpierw zrobić egoistę, zeby potem zrobić psa... A wiecie co teraz robie zamiast pracować dla ojczyzny (oczywiście poza siedzeniem na dogo)???? Przeżywam prawdziwe katusze z niepewności czy Rycho nie płacze sam w domu... Niech niszczy, sioooka, kooopka gdzie popadnie..., tylko niech nie płacze.... Mam nadzieje, że potwierdzą się moje obserwacje z których wynika, ze Rych w dzień raczej śpi... On jest strasznym śpiochem i zaczyna się nakręcać około 16.00. I mam tez nadzieję, że to osamotnienie nie cofnie mojego Ryszarda z powrotem w odmęty depresji... Jak wrócę do domku, to mymiziam i wyściskam tego nygusa...
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
A cos więcej ta Pani Powiedziała??? Ma jakiś plan albo jakiś zainteresowany domek??? -
[COLOR=blue][B]Andre, głowa do góry !!!! Nie bierz do siebie tej bezpodstawnej i nieprzemyślanej krytyki. Żadna z tych Pań Cię nie zna, nie zna też sytuacji i nie ma pojęcia ile dobrego robisz dla zwierząt... Bleblają, żeby bleblać.... Tak najłatwiej..., na odległość, bez bladego pojęcia o faktycznym stanie rzeczy. Ja mam nad nimi tę przewagę, że poznałam Cię osobiście, znam motywy twoich decyzji i wiem, że są przemyślane... [/B][/COLOR] [COLOR=blue][B]I Bogu dziękuje, że mój Rychu trafił w twoje ręce!!!!!!!!! [/B][/COLOR] [COLOR=blue][B]Rób dalej to co robisz z takim samym zapałem i oddaniem... Przecież robisz to dla zwierzat..., a nie dla mało fachowej, nie popartej wiedzą, opinii kilku Pań.[/B][/COLOR]
-
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Majaa']Fusica nie możesz zakładać, że nie wyadoptujesz psa tam, gdzie są inne zwierzęta i dzieci itp ! Nie zawsze musi być tak ... może warto przynajmniej się zabeezpieczyć w innej formie ! Choćby takiej, że w razie czego przywiozą psiaka ! Nie wiem już sama ....[/quote] Nie wiem, może masz racje..., ale nie chcemy ryzykować kolejnej wpadki... I nie chodzi tu o nas a o Krucha... Z tego co wiem, to nie był jedynie atak ze strony Kruszyny..., Pongo tez dał popalić (tylko bida znacznie starsza i mniejsza). Wczoraj miałam dziwny telefon... Hmmmm, sama nie wiem co o nim myśleć. Zadzwonił Pan i powiedział, że dzwoni w imieniu Pani Izabelli (niestety nazwiska nie pamiętam), sławnej aktorki teatralnej z wawy, która od kilkudziesięciu lat zajmuje się olbrzymkami... Powiedział, że ona będzie chciała nam pomóc w znalezieniu dla Krucholca domku... Niestety poowiedział też, że Pani Izabella osobiście zadzwoni do mnie w ciągu 2-3 godzin... Nie zadzwoniła... :roll: -
Oskar, Kruch, Kruszyna znalazł swoje szczęście w Berlinie :)
Fusica replied to kacha_wawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='al-ka']Dokładnie tak!Niewiedza jest szkodliwa,dla wszystkich.Może to i lepiej,że stało się to zanim psiak pokochał swój nowy dom,bo konflikt w tej sytuacji nie rokował na przyszłość.Popełniono elementarny błąd,wynikający z całkowitej niewiedzy nowych właścicieli,którzy powinni być w tej sytuacji poinstruowani drobiazgowo jak wprowadzić nowego psa do stada.Moim skromnym zdaniem byłoby dobrze gdyby uczestniczyła w tym dotychczasowa opiekunka Kruszka.Nietrudno sobie wyobrazic co czuł psiak wieziony w nieznane przez zupełnie obcą osobę i jego reakcja jest absolutnie usprawiedliwiona,ale zaistniała sytuacja stała się trudna bardzo do odwrócenia-Kruszek nawet gdyby pozostał mógłby caly czas atakować pogryzionego psiaka.Wprowadzałam już dorosłe psy do mojego stada (a są to ONki,więc nie takie maleństwa) i wiem jak to jest ważne,bo moje psy choć nie są aniołkami ani razu nie miały konfliktu.Życzę powodzenia Kruszkowi no i oczywiście opiekunom w znalezieniu tego wymarzonego domku i nie musi on być wcale bez zwierząt.[/quote] Rozumiem wasze wątpliwości ale musicie mieć więcej informacji na ten temat, żeby oceniać nasze działanie. Pani Renata miała bardzo dobre "referencje" i to pozwoliło nam przypuszczać, że będzie potrafiła dać sobie z psami rade i że porządnie przemyślała decyzję o przygarnięciu Krucha. Pani Renata udziela się jako wolontariusz w schronisku, jest psiarą i twierdziła, że od dawna czekała na olbrzymka, że taki psiak jest jej marzeniem... Tak przynajmniej nam się wydawło i wszystko na to wskazywało... Tylko dlatego zgodziłyśmy się na adopcje Krucha, taki kawał drogi od wawy... Nasze wątpliwości odnośnie kontaktów Krucha z Pongiem, zostały przez Panią Renate rozwiane... Była przekonana, że da sobie radę... Nie dała... Ale cała ta sytuacja wiele nas nauczyła... I juz nigdy, bez względu na doświadczenie i referencje, nie wydamy psa tak daleko od wawy. Nie wydamy też psa do domu w którym jest już inny pies, bez wczesniejszego ich zapoznania... Chociaz wszyscy zdają sobie chyba sprawę z faktu, że "zapoznanie" nie jest w żaden sposób miarodajne. Psy, często w nowym otoczeniu nie zachowują się naturalnie. Znaczenie ma też teren na którym sie poznają. Równie dobrze Kruch z Pongiem, mogły się na siebie rzucić po miesiącu mieszkana razem... Zaryzykowałyśmy, wydałysmy psa w ręce osoby znającej realia schroniskowe i mozliwe konsekwencjie adopcji Krucha. Najważniejsze, że Kruch już w wawie. -
I tak dla poprawy nastroju, zapodaje zdjęcia mojego Rycha - Ptycha, który porzucił swą depresje dla mopa... :evil_lol: [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/6653/obraz064es2.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/898/obraz065ca8.jpg[/IMG] A to Krabik... piscuncy... :razz: [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/9382/obraz067vv3.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/4707/obraz068nn1.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/6986/obraz069zr9.jpg[/IMG] Zdjęć nieco bardziej dynamicznych nie mamy... Kotopies jest szybki jak błyskawica i trudno go uchwycić w locie... A kotopies dlatego, że przeciąga sie jak kot i robi na wszystko "pac" łapką (tyż jak kot) :evil_lol: I uwieeeeelbia oglądać TV... siada sobie na łóżku i sie gapi... gapi... gapi... Czasem nawet szarpanie mopa przerywa, żeby się pogapić... Ach ta moja "ćwierć pierwotna rasa", jest w nim coś z łowcy... Szybkość i zwinność, umożliwiająca zrobienie niewielkiej dziury w nosie własnego Pana :diabloti: Wiecie ja myślę, że Rychowa depresja idzie w zapomnienie (w zapomnienie też pewnie odpłyną firanki z balkonowego okna...). Wczoraj zrobił taki postęp, że oooooo. Tylko czasem sie zawiesza, ale da się go zresetować np. mopem... I oczywiście śpi w łóżku (ma nawet podeścik, żeby mu było łatwiej włazić). Tjaaaa. Podsumowująć, w przedmiotowym łóżku śpię ja, mój TZ, Kotopies, piscuncy krabik, pluszowy chefalump, skarpeta w pomarańczowe paseczki i troczek od spodni (baaaardzo zaśliniony)... I jest nam dobrze... Dziekujemy Andre za tak cudnego nygusa... Pojechałabym po niego na koniec świata...:loveu: