-
Posts
1802 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by nata od jadzi
-
Olga, to super ;) najlepiej, gdyby trafił właśnie do takiego zaufanego domu, który znamy i z którym mamy kontakt. czekamy zatem do soboty, ale trzeba szukać domu równolegle, a chociaż DT od tej niedzieli, bo w niedzielę już nie mam co z psem zrobić... a muszę go zabrać. no i mamy ciągle jeden domek zastanawiający się. a co do kastracji... ci państwo nie zastrzegli, że wykastrowanego go nie wezmą, dobrze rozumiem? bo szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie żeby jakikolwiek pies, ZWŁASZCZA "rasowy" wyszedł od nas nie kastrowany, jeśli jest zdrowy i w sile wieku... nawet gdybym sama go wzięła, to bym go ciachnęła. po prostu w momencie, kiedy tak bardzo nagłaśniamy sprawę kastracji i sterylizacji, kiedy robimy te programy typu stop pseudohodowcom i kiedy ciągle rozwijamy działalność fundacji, to musimy jakieś standardy zachować. mam nadzieję, że ten domek weźmie Stasia wykastrowanego... :oops: a z allegro na razie cisza przed burzą...
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
nata od jadzi replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
nikt się biednym Dziadziem nie interesuje :( nie ma nawet obserwatora na allegro :( -
[Wątek ogólny]->ZWIERZĘTA z FUNDACJI NIECHCIANE I ZAPOMNIANE
nata od jadzi replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
kurczę, a propos tego westa to ja gdzieś widziałam ogłoszenie, że zaginął taki, ale za cholerę nie pamiętam gdzie... albo w dzienniku, albo na stronie schronu -
bardzo się starałam, mam nadzieję że jest dobrze: [URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=276782369[/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images31.fotosik.pl/63/b5ead23d00406d10.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images31.fotosik.pl/63/32f50bdc70d2cfe7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images34.fotosik.pl/62/96e6fa2116168af8.jpg[/IMG][/URL]
-
robocze imię? on dla mnie jest taki Gucio... albo Staś, od amstaffa ;) dzisiaj dzwonił do mnie w jego sprawie facet, z głosu wydaje mi się starszawy... pytał czy już znalazł się właściciel, bo jeśli nie, to on się zaopiekuje staffikiem. i że umarł mu ostatnio stafford wzięty ze schroniska. nie wiem co o nim myśleć. ma się jeszcze odezwać. boję się trochę facetów, którzy dzwonią i chcą bullowate...
-
robocze imię? on dla mnie jest taki Gucio... albo Staś, od amstaffa ;) dzisiaj dzwonił do mnie w jego sprawie facet, z głosu wydaje mi się starszawy... pytał czy już znalazł się właściciel, bo jeśli nie, to on się zaopiekuje staffikiem. i że umarł mu ostatnio stafford wzięty ze schroniska. nie wiem co o nim myśleć. ma się jeszcze odezwać. boję się trochę facetów, którzy dzwonią i chcą bullowate...
-
[Wątek ogólny]->ZWIERZĘTA z FUNDACJI NIECHCIANE I ZAPOMNIANE
nata od jadzi replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
o boże... masakra, przecież nam psów przybywa w częstotliwości 1 na dzień... -
w ostatniej chwili moja mama (jola od jadzi) wykombinowała tymczas u pani sędzi, z którą pracuje. już jechałam do kai i modliłam się o jakiś cud, a tu proszę - telefon i zmiana planów ;) staffik poznał trochę łodzi, zrobił furorę w sądzie. i oczywiście poszedł za swoją nową opiekunką jakby ją znał od zawsze ;) zadziwia mnie ufność tego psa, jest genialny ;) poszły ogłoszenia do gazet, w schronisku też jest info. czekamy jeszcze kilka dni na ewentualnego właściciela, ale myślę że równolegle można zacząć szukać dobrego domku. mam cichą nadzieję, że trochę nam Olga pomoże, bo ma największe doświadczenie w adopcjach bullowatych... uffff, ale ulga... P.S. mama mi tu ciągle krzyczy żebym ją pochwaliła, że tak ładnie załatwiła, bo ona jest zbyt skromna żeby się chwalić. więc chwalę Cię mamuniu :evil_lol:
-
nikt nie szukał go w schronie :( podałam opis i zostawiłam numer do siebie, w razie gdyby jednak ktoś się zgłosił. nie da rady też żeby został choćby tą jedną noc u sąsiadów. wszystko wskazuje na to, że o 15 odwieziemy go z Kają do pabianickiego schronu :( szkoda takiego podkołdernika na ten mróz, ale nie ma wyjścia. jakoś to będzie musiał przetrzymać, oby jak najkrócej...
-
teraz mama ich maltretuje telefonami i próbuje wybłagać... Olga, ale wiesz, bo jeśli go ktoś szuka, to najlepiej żeby tymczas był w okolicach Łodzi, żeby się później nie okazało że następnego dnia po niego wracamy pół polski, bo znalazł się właściciel... chociaż z drugiej strony może go nikt nie szukać :( więc może rzeczywiście - szukajcie cioteczki gdzie się da! ja jadę porozwieszać ogłoszenia
-
spróbuję ubłagać... byłam właśnie z nim na spacerze - to pies idealny. mój Szkielet, który jest od niego 4 razy mniejszy i lżejszy ciągnie bardziej niż ten faflak... a jak leży na brzuchu, to tylnymi nogami robi taką żabę i chodzi w pozycji leżącej :loveu: cudo... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/59/959797de628e5b4c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images31.fotosik.pl/59/631e6daa3d501034.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/59/93245aa7cb50567b.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images34.fotosik.pl/59/80ae23ea140f1537.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images31.fotosik.pl/59/82e994db06dc18df.jpg[/IMG][/URL]
-
uderzam już wszędzie, ale nikt nie może dać mu nawet kilku dni :( idę teraz do chłopaka, wyjdę z nim na spacer... później przejdę się tam gdzie był wczoraj widziany i porozwieszam ogłoszenia, dam też do expressu i dziennika... i tyle. więcej nie mogę dla niego zrobić :( olga, dzięki wielkie kochana, nie wiem czy masz do mnie numer żeby ewentualnie się umówić, więc podaję: 668 178 869 :placz:
-
cioteczki, mamy w Łodzi amstaffa, który jest uosobieniem łagodności, kocha ludzi i pcha się do nich do łóżka... znalazłam go wczoraj na moim osiedlu - albo zgubiony, albo wywalony... jest cudny, zobaczcie same: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100698[/URL] mam tymczas do dzisiaj do 15, później tylko budę i boks w hotelu w pabianickim schronie... :(
-
nie ma tymczasu :placz: dzisiaj do 15 muszę go odebrać... chce mi się wyć, bo to nie dlatego, że pies jest niedobry czy agresywny, jak można by się spodziewać... nie... on po prostu nie może zostać u moich sąsiadów, bo oni od rana do wieczora pracują, a pies przez całą noc pcha im się do łóżka chcąc się przytulić... amstaff, rozumiecie? oni nie są przyzwyczajeni do tego - nie mają psa, dla nich pies, zwłaszcza taki duży, powinien spać na posłaniu - tacy już są. dzisiaj nie spali całą noc, bo zrzucali tą ciapę z łóżka, a on tylko udawał że nie wie o co chodzi i wchodził z powrotem. pomogli nam już wiele razy, ratowali tyłki w najgorszych sytuacjach, ale teraz nie mogą. oczywiście dla nas - psiarzy, to normalka że pies śpi w łóżku, jak już śpi to śpi, trudno. ale widocznie dla nich, którzy psiarzami nie są, ale psy kochają - to trochę za dużo... nie ma sensu już tego roztrząsać. zabiorę go dzisiaj o 15, ale nie wiem co z nim zrobię. on ma dwa priorytety - człowieka i łóżeczko, ciepełko. tylko tyle mu potrzeba, a ja mogę mu dać wszystko, tylko nie to, bo nie mam tymczasu :-( a on jest taki przecudny!.. jest zaprzeczeniem jakiejkolwiek agresji, uosobieniem łagodności. podobno wieczorem jak chciał wyjść, zaszczekał przy drzwiach i pokazał na smycz. szedł na spacerzez 10-letnią dziewczynką i nie odstępował jej na krok! szedł przy nodze, nawet przez myśl mu nie przeszło żeby pociągnąć. no i to łóżko... przecież amstaff pakujący się do łóżka to coś tak uroczego... ten pies po prostu był wychowywany i bardzo kochany i to widać po jego zachowaniu. błagam, cioteczki... :-( szukajcie tymczasu, chociaż na kilka dni, żeby zyskać trochę więcej czasu niż mam teraz... jego ciągle może szukać właściciel i oczywiście poogłaszam go gdzie się da. może... ale nie musi. ten tymczas jest potrzebny tak czy tak, bo potrzebujemy czasu! proszę... :-(
-
jak byłyśmy u buni, kaja znalazła jakieś ogłoszenie o zgubionym amstaffie. opis się zgadzał, pani zaraz przyjechała, ale to nie on... ja myślę, że jeśli on zginął albo uciekł komuś, to stało się to dzisiaj. psiak był bardzo rozbawiony całą sytuacją i nie przejmował się specjalnie tym, że zajmują się nim obcy ludzie. nie wydaje mi się żeby był przez kogoś skrzywdzony. ale same wiecie jak to jest..