Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Plasterek ma z guzikiem, bo jest jeszcze młodziutki i przepuklina prawdopodobnie sama się wchłonie; operować będziemy tylko w razie konieczności. Plasterka jakoś nie rusza, za dużo ciekawych rzeczy się dzieje dookoła ;) Mało mnie teraz będzie na dogo, bo mam w weekend ostatni zjazd w tym roku i ... kolokwia ze wszystkich przedmiotów plus jedno zaległe :(
  2. Dokładnie - polecałabym nawet dwie smycze, jedna do obroży, jedna do halti, na wypadek gdyby jedna poszla, skoro pies jest taki silny. No i tak jak pisałam - praca ze szkoleniowcem.
  3. [quote name='Diora']Skąd ja to znam... Z moją mam to samo. Co robisz jak gryzie łapki? Moja od tygodnia chodzi w kołnierzu, bo już prawie rany ma rozlizane :([/QUOTE] U nas nigdy nie dochodziło do zmian na skórze, co najwyżej sierść trochę ciemnieje od lizania. Ja przede wszystkim staram się miec ją na oku i za każdym razem, kiedy zabiera sie do łap, odwracam uwagę np. zabawkami, przekierowuję uwagę na coś innego. Generalnie zmęczenie psa fizycznie i psychicznie wycisza takie objawy.
  4. Ale po co w ogóle na tak długo zostawiać żarcie ;) Miskę stawia się 2 razy dziennie na kwadrans i zabiera jak pies nie zje. Stały dostęp do jedzenia, cackanie się powoduje grymasy :) Z tym karmieniem do woli trochę bym uważała, zwłaszcza jeżeli pies jest łapczywy i ma skłonności do tycia.
  5. Nikt nie mówi, że gołymi rękami :roll: a rottek, choć duży i silny, pancerza jednak nie ma. Nie będę stała i patrzyła, jak mi coś zagryza psa - choć tak drastyczne działania to dla mnie ostateczność, nie zdarzyła mi się taka potrzeba i mam nadzieję, że nie zdarzy nigdy. Narzędzia do obrony nauczyłam się nosić po tym, jak nachodził mnie i groził mi facet-kryminalista, któremu z TZ odebraliśmy psa, którego zostawił na ulicy podczas 3-miesięcznego wyjazdu za granicę :roll: Jakoś od tamtej pory na wieczorne spacery chodzę z pełnymi kieszeniami.
  6. Pierwszego dnia to nic niezwykłego. Jeśli wet nic nie stwierdził i pies wygląda normalnie, to poczekaj spokojnie, daj mu czas. U mnie szczeniak przez pierwsze 2-3 dni był strasznie nieśmiały i przytłumiony; jak się zadomowił to aż za tym zatęskniłam :diabloti:
  7. Te "Chormony" dla suczek nie służą do podawania co pół roku :angryy: Mają poważne skutki uboczne, znacznie zwiększają ryzyko raka sutka i ropomacicza. To środki do stosowania sporadycznie, w razie wyjątkowej potrzeby, np, przy niespodziewanym wyjeździe, a nie co pół roku całe życie suki... Co do kastracji samca - operacyjne usunięcie jąder jest mniej szkodliwe dla zdrowia niż podawanie leków czy wszczepianie implantów. Jeśli zachowanie psiaka nie jest bardzo częste i bardzo uciążliwe, skupiłabym się raczej na poświęceniu czasu na spacery, zabawę, szkolenie, żeby nie miał czasu myśleć o głupotach :) a ewentualnie jeśli to nie pomoże, pomyśleć o zabiegu. Trzeba też wziąć pod uwagę, że 10 miesięcy to wiek dojrzewania psa, hormony szaleją, a jeśli nie dacie mu okazji do "poużywania sobie", możliwe że za kilka miesięcy się trochę uspokoi.
  8. Jeden atak jeszcze o niczym nie przesądza, może mieć milion przyczyn, nawet podtrucie psa, niekoniecznie padaczka... Idźcie do dobrego weterynarza, porozmaiwajcie, wtedy się okaże.
  9. [quote name='zerduszko']Jakie? :roll:[/QUOTE] Brutalne :roll:
  10. Żartujesz?? :D Dostało mi się tylko, żebym się w łeb p***ęła i jak mi tak przeszkadza to żebym poszła na policję i nie nękała jej rodziny ..
  11. Gotowane kości drobiu mają wygotowaną część elastyczną i łamią się na dlugie igły,mogąś przebić przełyk, jelita. Z kolei gotowane kości wieprzowe i wołowe są jak cement; mogą zaczopować jelita, co czasem kończy się leczeniem operacyjnym i śmiercią psa... Kości powinno się podawać tylko i wyłącznie surowe. Taike proporcje powinny być ok, jeśli dodasz jakiś dodatek witaminowy i olej; aczkolwiek nie wszystkie psy dobrze się czują na gotowanym; moja suka na takim jedzeniu wyglądała gorzej niż na suchym; dopiero na barfie było dobrze. 4 godziny odstępu to trochę za mało; gdyby ostatnie suche dostał ok 10-11 to do wieczora powinno się strawić. Chodzi przede wszystkim o to że karma i świeże jedzenie trawią się w różnym czasie. Karma musi trochę w psie poleżeć; jak za wcześnie podasz gotowane, to ją "wymiecie" i pies niewiele z niej skorzysta. Wiele psów w ogóle nie toleruje mieszania gotowane/karma nawet w różnych posiłkach i trzeba zdecydować się na jeden sposób karmienia.
  12. Fajne macie te tereny spacerowe, u nas tylko pola i łaki :) My też przymierzamy się do lepienia jednego uchola ;)
  13. Zaczęła się do mnie rzucac na PW jasnie pani Aga Witkowska, nie wiem czy nie mamusia dziecka :P Ma w galerii fotkę dzieciaka z podobnym psem, nie wiem czy to nie matka szczeniaka: [url]http://nasza-klasa.pl/profile/26149769/gallery/album/5/119[/url] Epitetów i cytatów oszczędzę, powiem tylko, że.. żal. Nigdy nie lubiłam tego słowa, ale idealnie określa jej poziom.
  14. Myślę, że wszyscy tu o tym wiedzą, ale w momencie, kiedy duży, silny pies atakuje, bardziej będę martwić się o zdrowie mojego niż owego agresora.
  15. Jeśli chcesz karmić psa karmą i gotowanym, to posiłki powinny być mozliwie oddalone od siebie, np. rano karma, wieczorem gotowane. Aczkowliek lepszym i zdrowszym wyjściem jest w ogóle gotować dla psa, a nie pakować w niego suche bobki. Standardowy przepis to mięso (kości nie wolno gotować!!) plus ryż/makaron (niewskazany dla grubszych psów) plus warzywa plus dodatek mineralno witaminowy (koniecznie, zwłaszcza jeśli pies nie dostaje kości, musi mieć dostarczany wapń) plus łyżka oleju, może być zwykły kujawski. Do tego ewentualnie zastępować raz na jakiś czas mięso wątróbką. Aczkolwiek ja osobiście polecam BARF ;) [url]http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/barf_wiadomosci.html[/url] Mniej czaso- i pracochłonny od gotowania, zdrowszy i biorąc pod uwagę wydatki na gaz - tańszy. W razie konkretnych pytań zapraszam na PW.
  16. Ciężka sprawa, pies jak widać jest bardzo terytorialny. Długa praca przed Wami, a ja chyba nie podejmuję się rozwiązać problemu przez internet. Przyda się Wam dobry szkoleniowiec lub behawiorysta, który nie boi się problemów z agresją. Obawiam się tylko, że zaprzestanie spacerów i izolacja psa od świata zewnętrzenego pogarsza ten stan, pogłębia tą obronę terytorium; spróbuj ubierać go podwójnie, obroża i szelki i dwie smycze przy tym; jeśli coś zerwie, będzie można go jeszcze utrzymać na tym drugim.
  17. [quote name='kendo-lee']Owszem,jest taka opcja,ale najważniejsze,że przegoni napastnika.Myślę,że pies atakowany przez agresora poniesie mniejszy uszczerbek na zdrowiu psychicznym i fizycznym jeśli tylko wystraszy się huku,a nam uda się odpędzić w ten sposób agresora.[/QUOTE] U nas to nie opcja tylko pewność - wystarczy petarda rzucona pół km dalej, a pies warczy i chowa się do kąta, na spacerze ciągnie w stronę domu, wpada dosłownie w trans, a później mamy 2-3 dni obgryzania łap z nerwów :( Więc jak już mam się bronić przed agresorem, to wolę cichsze metody - takie też sa, tylko wymagają trochę siły i odwagi.
  18. Ja już dawno myślałam o pistolecie gazowym, bo wiatrówka TZ taka deko nieporęczna:cool1:; tylko pech taki, że moja suka przy strzale z tak bliskiej odległości dostałaby małpiego rozumu... Ostatnio znowu mieliśmy niemalże przykry incydent z kolejnym bokserem, suką w dodatku... Nie wiem, co za pecha mamy do tej rasy - suka zaczęła wyprężona wędrować w naszą stronę, a pańcia bezskutecznie darła się, żeby wróciła. Szybko odeszłam, bo moja psica jak to przy bokserze już się wystraszyła, spięła się i powarkiwała...
  19. A czym karmisz? Karmy z karotenem potrafią się przyczynić do zażółcenia sierści u białego psa przykładowo.
  20. dubel i 10 znaków...
  21. [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3728.jpg[/IMG] Lepić? Każde się układa inaczej, mały ma 11 tygodni. Wydaje mi się, że wcześniej były symetryczne. Mleczaki jeszcze siedzą twardo.
  22. [quote name='Equus']Ja sie wciąż biję z myślami, czym tu karmić. Przyznam, że w zeszłym roku podjęłam wysiłek gotowania psom, tzn. dawałam surowe mięcho + ryż + warzywka zmielone + olej lniany, dodatkowo jajko, twarozek i przyznam, ze strasznie to pracochłonne było! Nie wiem jak Wy to robicie, bo piszecie często ze tak szybko Wam to idzie! U mnie samo gotowanie ryżu to było 30min (bo dawałam brązowy), że już o mieleniu mięsa i warzyw i porcjowaniu nie wspomnę (pół soboty mi to zajmowało). [/QUOTE] Też gotowałam kiedyś psom, podobnie jak Ty, i faktycznie, jesli chodzi o czas i pracę to byla rozpacz. Na barfie to bardziej kwestia rozplanowania zakupów i miejsca w zamrażalniku. Tylko przy papce warzywnej jest trochę roboty, ale więcej przy myciu sokowirówki niż samym miksowaniu. Pomęczę się godzinkę czy dwie, ale zamrażam warzywa na cały miesiąc i mam spokój bo reszta przygotowania posiłków to ew. odmrożenie, wyjęcie i podanie psu. [quote name='Equus']nigdzie też w mojej okolicy nie mogłam znaleźć sklepu z mięsem gdzie by mi zmielili miesne kości a domowa maszynka się nie nadaje do tego... W związku z czym, jeśli chodzi o produkty mięsne) to dawałam surową wołowinę (łopatka, pręga itp) plus gotowone podroby, kurczak (tu się pojawiły obawy o nerki z powodu zbyt dużej ilości "czystego" mięcha).[/QUOTE] Dlaczego chcesz mielić kości? Czyste mięso ma ok. 21 % białka, więc o dziwo mniej niż większość komercyjnych karm... Jeśli coś może psu zaszkodzić w takiej diecie, to bardziej za duża ilość fosforu w stosunku do wapnia, przy czym szkodzi nie tyle ilość tego fosforu, tylko proporcje z wapniem. [quote name='Equus']Co do efektów tej diety to muszę powiedzieć, że nie były powalające... Jeśli chodzi o pudla to karmiona suchym ma kupy ok, przy karmieniu powyższym w kupach pojawiał sie śluz, w dodatku niestety kości nie trawiła (po podaniu surowej kości cielęcej w kupach znajdowały się białe części kostne). Druga suńka po żywieniu "naturalnym" miała jakby gorszą sierść, jakby jej się sierść przetłuszczała no i pojawił się taki specyficzny zapach. Wielkim plusem tego żywienia u obydwu były małe kupy tylko raz dziennie! [/QUOTE] U mnie też efekty karmienia gotowanym były kiepskie. Sierść się schrzaniła, pies schudł i to wcale nie zdrowo, co jakiś czas ni z gruszki ni z pietruszki miał biegunki, ze śluzem też się zdarzały... Dlatego przerzuciłam się tylko na karmę i było jako tako... Co do kości w kupie - taka jednorazowa sytaucja absolutnie nie oznacza, że pies nie może jeść kości, bo ich nie trawi ;) Jeśli pies nie jest przyzwyczajony do stałego ich podawania, jego organizm musi się przestawić na ich trawienie i trwa to nawet kilka tygodni. W tym czasie możliwe są różne sensacje w kwestii konsystnecji i wyglądu kupy, z niedotrawionymi okruchami kości włącznie. Później wszystko się normuje. Przy wprowadzaniu kości do diety zaczynamy raczej od miększych, drobiowych jak np kurze łapki, potem korpusy z kurczaka, szyje z indyka, etc. Kości cielęce, wołowe są raczej ciężkostrawne i podanie takowej nieprzyzwyczajonemu psu raz na jakiś czas zwykle kończy się właśnie takim niestrawieniem jej do końca tudziez innymi przejściowymi kłopotami. No i na początku warto trzymać psu ko ść do gryzienia i regulować, żeby nie odgryzał za wielkich kawałków - to też ułatwi dobre strawienie kości. [quote name='Equus']Chętnie przeszłabym na "kostki barfa" ale po pierwsze są problemy z dostawami, a po drugie nie wiem czy można im ufać (to w końcu też karma komercyjna...). [/QUOTE] To też karma komercyjna, ale jednak nie sucha. Podstawowa róznica to chociażby to, że nie jest chemicznie konserwowana, tylko mrożona, co jest jednym z najzdrowszych sposobów przechowywania żywności. Niemniej jednak jest to karma, mielona przez kogoś tam i to, co tak naprawdę w niej jest, pozostaje tajemnicą. [quote name='Mada:)'] A zmiana drobiu to mnie zaskoczyła, gdyż od początku psy i kot jedzą głównie kurczaka. Nie spodziewałam się, że coś, do czego są przyzwyczajone, może uczulić. ;o[/QUOTE] Psy najczęściej uczulają się właśnie na ten najczęściej podawany stały składnik pokarmu, do którego są niby przyzwyczajone ;) U mnie też pies je głównie drób, ale staram się podawać kurczaka jak najrzadziej i bazować przede wszystkim na indyku.
  23. [quote name='Equus']Ja sie wciąż biję z myślami, czym tu karmić. Przyznam, że w zeszłym roku podjęłam wysiłek gotowania psom, tzn. dawałam surowe mięcho + ryż + warzywka zmielone + olej lniany, dodatkowo jajko, twarozek i przyznam, ze strasznie to pracochłonne było! Nie wiem jak Wy to robicie, bo piszecie często ze tak szybko Wam to idzie! U mnie samo gotowanie ryżu to było 30min (bo dawałam brązowy), że już o mieleniu mięsa i warzyw i porcjowaniu nie wspomnę (pół soboty mi to zajmowało). [/QUOTE] Też gotowałam kiedyś psom, podobnie jak Ty, i faktycznie, jesli chodzi o czas i pracę to byla rozpacz. Na barfie to bardziej kwestia rozplanowania zakupów i miejsca w zamrażalniku. Tylko przy papce warzywnej jest trochę roboty, ale więcej przy myciu sokowirówki niż samym miksowaniu. Pomęczę się godzinkę czy dwie, ale zamrażam warzywa na cały miesiąc i mam spokój bo reszta przygotowania posiłków to ew. odmrożenie, wyjęcie i podanie psu. [quote name='Equus']nigdzie też w mojej okolicy nie mogłam znaleźć sklepu z mięsem gdzie by mi zmielili miesne kości a domowa maszynka się nie nadaje do tego... W związku z czym, jeśli chodzi o produkty mięsne) to dawałam surową wołowinę (łopatka, pręga itp) plus gotowone podroby, kurczak (tu się pojawiły obawy o nerki z powodu zbyt dużej ilości "czystego" mięcha).[/QUOTE] Dlaczego chcesz mielić kości? Czyste mięso ma ok. 21 % białka, więc o dziwo mniej niż większość komercyjnych karm... Jeśli coś może psu zaszkodzić w takiej diecie, to bardziej za duża ilość fosforu w stosunku do wapnia, przy czym szkodzi nie tyle ilość tego fosforu, tylko proporcje z wapniem. [quote name='Equus']Co do efektów tej diety to muszę powiedzieć, że nie były powalające... Jeśli chodzi o pudla to karmiona suchym ma kupy ok, przy karmieniu powyższym w kupach pojawiał sie śluz, w dodatku niestety kości nie trawiła (po podaniu surowej kości cielęcej w kupach znajdowały się białe części kostne). Druga suńka po żywieniu "naturalnym" miała jakby gorszą sierść, jakby jej się sierść przetłuszczała no i pojawił się taki specyficzny zapach. Wielkim plusem tego żywienia u obydwu były małe kupy tylko raz dziennie! [/QUOTE] U mnie też efekty karmienia gotowanym były kiepskie. Sierść się schrzaniła, pies schudł i to wcale nie zdrowo, co jakiś czas ni z gruszki ni z pietruszki miał biegunki, ze śluzem też się zdarzały... Dlatego przerzuciłam się tylko na karmę i było jako tako... Co do kości w kupie - taka jednorazowa sytaucja absolutnie nie oznacza, że pies nie może jeść kości, bo ich nie trawi ;) Jeśli pies nie jest przyzwyczajony do stałego ich podawania, jego organizm musi się przestawić na ich trawienie i trwa to nawet kilka tygodni. W tym czasie możliwe są różne sensacje w kwestii konsystnecji i wyglądu kupy, z niedotrawionymi okruchami kości włącznie. Później wszystko się normuje. Przy wprowadzaniu kości do diety zaczynamy raczej od miększych, drobiowych jak np kurze łapki, potem korpusy z kurczaka, szyje z indyka, etc. Kości cielęce, wołowe są raczej ciężkostrawne i podanie takowej nieprzyzwyczajonemu psu raz na jakiś czas zwykle kończy się właśnie takim niestrawieniem jej do końca tudziez innymi przejściowymi kłopotami. No i na początku warto trzymać psu ko ść do gryzienia i regulować, żeby nie odgryzał za wielkich kawałków - to też ułatwi dobre strawienie kości. [quote name='Equus']Chętnie przeszłabym na "kostki barfa" ale po pierwsze są problemy z dostawami, a po drugie nie wiem czy można im ufać (to w końcu też karma komercyjna...). [/QUOTE] To też karma komercyjna, ale jednak nie sucha. Podstawowa róznica to chociażby to, że nie jest chemicznie konserwowana, tylko mrożona, co jest jednym z najzdrowszych sposobów przechowywania żywności. Niemniej jednak jest to karma, mielona przez kogoś tam i to, co tak naprawdę w niej jest, pozostaje tajemnicą. [quote name='Mada:)'] A zmiana drobiu to mnie zaskoczyła, gdyż od początku psy i kot jedzą głównie kurczaka. Nie spodziewałam się, że coś, do czego są przyzwyczajone, może uczulić. ;o[/QUOTE] Psy najczęściej uczulają się właśnie na ten najczęściej podawany stały składnik pokarmu, do którego są niby przyzwyczajone ;) U mnie też pies je głównie drób, ale staram się podawać kurczaka jak najrzadziej i bazować przede wszystkim na indyku.
  24. Zmień sposób żywienia... Moim skromnym zdaniem coś zdecydowanie jej nie służy.
  25. Moja rada - wszystkie skargi na piśmie, za potwierdzeniem odbioru. Jak nie pomaga, to pismo do komendy głównej z xero poprzednich pism na miejscu, z pieczatkami odbioru. To skandal żeby coś takiego miało miejsce. Powiem z przykrego doświadczenia, że skargi telefoniczne i mailowe są olewane, dopiero pismo z potwierdzeniem przyjęcia plus groźba skargi "wyżej" pobudza panów do działania.
×
×
  • Create New...