-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Dziewczyny, nie chcę dramatyzować i zapeszać, ale... :( Figa w tej chwili jest do kolana (tak przynajmniej była przedstawiana), a przecież to szczenior jeszcze, więc na pewno urośnie. Może nie jakoś bardzo dużo, ale trochę na pewno. I myślę, że lepiej wziąć to pod uwagę, żeby potem znowu nie było "zwrotu" psa... Oczywiście Figę trzeba panu zaprezentować, a jakże - może zakocha się bez względu na jej wzrost :)
-
[quote name='pidzej']proszę, pokasujcie podnoszenie w miarę możliwości, ja właśnie pokasowałam, tyle tam tego jest, nic nie wnosi do wątku a temat ma tyyyle stron..[/quote] Pokasowałam wszystkie swoje niepotrzebne posty, skróciłam wątek o 4 strony. Gorąco polecam takie działania :) A za Figę trzymam kciuki !!!
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maciaszek replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Amber']Jednak w przypadku naprawdę duzych i agresywnych psów i kaganiec nie wystarczy bo taki brytan może przerwócić mnie i dosłownie zatłuc kagańcem moją suńkę :shake:[/quote] Dlatego właśnie tak mnie wkurzył ten rotweiler (zresztą nie pierwszy raz, już miałam kilka ścięć z debilnym właścicielem), choć miał kaganiec. -
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Hormony, hormony. Dojrzewa chłopak. Nasz Bazyl namiętnie gwałcił poduszki. Żadna nie uszła "z życiem" :evil_lol: Trzeba było chować albo pilnować. Po kastrowaniu przeszło jak ręką odjął. Myślę, że Waszemu Dragosiowi też minie, kiedy hormony po kastracji się ustabilizują (a trwać to może do 3 miesięcy). Niemniej jednak koledze nie zazdroszczę :evil_lol::diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maciaszek replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='aśka-od-dagona']Terra, jeśli mam być szczera tez ich nie lubię(metod znaczy się)... ale bardziej zależy mi na zdrowiu mojego psa i moim, co nie zmienia faktu że tego kopa to trzeba by było sprzedac przede wszystkim włascicielowi... Tylko że ja znam Dagona i uwierz mi, lepiej jak taki pies oberwie ode mnie i ucieknie niż jak robal go dorwie- samym kagańcem jest w stanie mniejszemu psu wyrządzić duż krzywdę, a do tego nie mam ochoty dopuścić. Zaznaczam również że nie rzucam sie od razu z butem czy smyczą na wszytskie psy które pojawią się w okolicy;)[/quote] Zgadzam się w pełni !!!!!! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maciaszek replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Uważam, że niestety do psa nie można mieć 100% zaufania. Nawet jeśli jest szkolony itd. Nigdy nie wiemy co mu strzeli do głowy. A nuż nagle coś mu się nie spodoba? Dobrym rozwiązaniem całej tej chorej sytuacji byłoby gdyby: - psy (wszystko jedno czy małe, czy duże) zaczepiające inne, jazgoczące im do ucha powinny bezwzględnie chodzić na smyczy (a spuszczane być tam, gdzie nikogo nie mogą zaczepiać) - wszystkie psy powinny być spuszczane w kagańcach !!!! Wtedy nawet jak zetną się dwa, to większej krzywdy sobie nie zrobią. Gdyby wszyscy stosowali się do tych zasad, nie byłoby problemu. Nic mnie nie stresuje bardziej jak średni lub duży spuszczony pies, który biegnie do mnie i Bazyla a właściciel krzyczy, że on nic nie zrobi. Stresuje mnie to, bo moja praktyka jest taka, że jak taki delikwent podbiegnie i wyczuje "sztywność" Bazyla, to sam się usztywnia i stąd do bijatyki już tylko jeden mały krok... :( A w takiej bijatyce mój jest mocno poszkodowany, bo tamten (w 99 przypadkach na 100) jest bez kagańca, a mój w namordniku... Sorry, za te elaboraty, ale emocje mnie rozsadzają. I najchętniej bym dokopała takim debilnym właścicielom, bo pies na ogół jest mało winny. To właściciel powinien być odpowiedzialny za swoje zwierzę. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maciaszek replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Amber']Zauważ tylko, że mały pies nie zagryzie ci asta, a ast może zagryźć małego psa... Dlatego między innymi duże psy powinno się prowadzać w kagańcach, bo już nie raz widziałam scenę, gdy duży pies wyrywał się, bądź po prostu ciągnął za sobą właściciela na smyczy i wdawał się w bójkę. Dla mnie to w ogóle chore nie potrafić zapanować nad własnym psem, jednak dlatego między innymi kagańce są potrzebne.[/quote] Masz dużo racji, ale zwróć uwagę na jedną rzecz: np. mój pies nie jest agresywny sam z siebie. Owszem, nie przepada za innymi psami, ale szalenie rzadko (hmmm... średnio raz na pół roku/rok, a spotyka się z nimi codziennie) zdarza się, żeby zaczął się miotać na smyczy, warczeć, ryczeć itp. tylko dlatego, że zobaczył psa, który mu się nie podoba. Natomiast zdecydowanie częściej mam takie sytuacje, gdy podbiega do nas jakiś pies i zaczyna Bazyla zaczepiać, a często go obszczekuje, obwarkuje itp. Wtedy Bazyl zaczyna się szarpać i próbuje złapać delikwenta, a ja mam problemy z jego utrzymaniem :shake:. Gdyby te psy chodziły na smyczach albo były na tyle karne, że zawołane przybiegają do właściciela nie byłoby problemu. I owszem jamnik może nie zagryzie mi psa, ale użreć porządnie potrafi (wiem co piszę...), a mój Bazyl jak kłapnie pyskiem to może dużą krzywdę zrobić takiemu małemu. Dlatego też, ponieważ miewam problemy z utrzymaniem go (w takich sytuacjach jak powyżej !!), chodzi w kagańcu. Tylko zawsze się wtedy zastanawiam dlaczego to mój pies ma chodzić przy nodze, w kagańcu i jeszcze mówi się, że to wszystko jego wina (bo to, co ludzie zawsze zapamiętują z takich "spotkań" to jego potężny ryk, choć nic nie robi), a ten spuszczony, który podbiegł, zaczepia i jazgocze jest bogu ducha winny..:angryy: I jeśli w takiej sytuacji nie będę w stanie utrzymać swojego psa, wyrwie się i dopadnie agresora, to chyba nie będę miała wyrzutów sumienia. Nie dalej jak godzinę temu wyszłam z psem na spacer. Pod samymi drzwiami z bloku stał facet z (spuszczonym oczywiście) agresorem. Mam nie wyjść na spacer? Wziąć 56 kilowego psa na ręce? Prosić grzecznie pana, żeby odszedł? A wszystko po to żeby potem nie było na większego, choć nie on jest winny? Nie, przykro mi, ale nie. Tym bardziej, że miałam już z tym kilka scysji w tym temacie (wyobraźcie sobie, że raz ten psi kurdupel dopadł Bazyla i łapał go zębami za kaganiec... Cud, że go utrzymałam. A facet co? Nic... jeszcze mnie opieprzył, że trzeba było sobie takiego psa nie kupować :angryy:). Przeszłam kilka metrów i kolejna wścieklizna, na smyczy, ale szarpie się i miota. "Mądry" właściciel widząc, że biorę Bazyla do nogi i, na wszelki wypadek, uspokajam nawet nie odejdzie kawałek dalej (choć może) tylko przechodzi milimetr koło nas :angryy:... Za kolejne pięć minut, na szczęście w odpowiedniej dla naszego bezpieczeństwa odległości, widzę spuszczonego rotweilera (dzięki bogu w kagańcu), psa, który znany jest w okolicy z agresywności (rzuca się nawet na ludzi, mnie kiedyś prawie wywalił, a jako odpowiedź usłyszałam od właściciela - "trzeba było mu nie patrzeć w oczy"). Właściciel, słusznej wagi, 20 metrów od psa. Nawet gdyby rzucił się galopem, co raczej nie jest możliwe, to nie złapałby psa, gdyby ten chciał zaatakować. :angryy::angryy::mad::mad: Ma kaganiec, nie ugryzie, ale wywróci człowieka niewątpliwie... Nic tylko cholery dostać :angryy::angryy::angryy: -
Nie napiszesz, żeby nie zapeszać czy nie napiszesz, bo emocje (pozytywne oczywiście) Cię rozpierają i nie jesteś w stanie :) ? Trzymam kciuki.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maciaszek replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
To jest niestety standard (co potwierdzają Wasze wypowiedzi)... I to strasznie wkurzający standard. Większość właścicieli małych i średnich psów puszcza je luzem, bo "one przeciez nic nikomu nie zrobią". I niewazne, że to ich pies pierwszy zaczyna, ale zawsze winny jest ten większy, nawet jeśli idzie najspokojniej na świecie :diabloti: Niejednokrotnie miałam sytuacje, że mały szczekający ( niejednokrotnie próbujący ugryźć) pies podbiegał do Bazyla. A właściciel/ka co? Nic... A Bazyl w takich sytuacjach nie należy do grupy psów-stoików :shake: i nieraz miałam problemy, żeby go utrzymać jak chciał złapać jazgoczące mu koło nóg zwierzę. I kto winny? Ja oczywiście, a raczej moje kwiożercze bydlę :angryy: Czasami mam po prostu ochotę puścić Bazyla, żeby zrobił porządek, ale.... żal mi psa :shake: Najczęściej mówię w takich sytuacjach: "proszę zapiąć psa" i najczęściej słyszę "ale on przecież nic nie robi" (no nic, zupełnie nic :angryy: ) albo "nic nie zrobi". Wtedy odpowiadam: "ale mój zrobi!!!" Najczęściej skutkuje. A tak naprawdę to najbardziej mnie stresują duże spuszczone psy, bo te już stanowią zagrożenie dla Bazyla. I nawet jak taki delikwent podbiega bez złych zamiarów to na ogół na warknięcie Bazyla reaguje już agresją. Ech.. :angryy: :angryy: Ach... dużo by mozna o tym mówić, pisać... -
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Znalazłam o wieprzowinie: "Wieprzowina jest pokarmem dla psów bardzo nieodpowiednim.Mieso to jest bardzo tłuste i jego struktura białek jak i struktura tłuszczu to w głownej mierze krótkołańcuchowe związki , żeby tak najprościej wyłożyć. Z tego faktu wynikają wszystkie plusy (dla naszeju kuchni) i minusy (dla naszych psów) wieprzowiny współczesnej. Po dostaniu sie do przewodu pokarmowego psa składniki miesa wieprzowego bardzo szybko sa rozkładane bo pies jak zwierze miesożerne ma tak ustawione trawienie żeby szybko trawić białka i tłuszcze. Tak szybki rozkład miesa powoduje że cześc składników rozłożonych jest wchłaniana ale część i to znaczna podlega procesom gnilnym podrażniając jelita psa. Dochodzi do zaburzeń składu" drużyny bakteryjnej" jelit psich i pies zaczyna mieć kłopoty z trawieniem a my mamy problemy z naszym psem.. Niewielki dodatek do 10 % miesa wieprzowego w dawce pokarmowej od czasu do czasu nie jest wielkim błędem bo powoduje że system trawienny naszego pupila jest bardziej "elastyczny" ale podawanie psu wieprzowiny zarówno w postaci surowej jak i gotowanej jako podstawowego źródła białka zwerzęcego jest wielkim błędem." Wiem, że nie chcieliście żywić Dragona tylko wieprzowiną, ale wkleiłam jako ciekawostkę :) -
[quote name='daga_27']a gdzie mozna psa ubezpieczyc?:oops:[/quote] Ubezpieczyć można np. w PZU. W innych firmach też, ale nie wiem dokładnie. Musiałabyś się dowiedzieć (albo wejść na stronę PZU i znaleźć) jakie są teraz warunki ubezpieczenia (ubezpieczenie "Cztery Łapy"). Ja zaczęłam ubezpieczać prawie 4 lata temu i cały czas "jadę" na starych, lepszych warunkach. Teraz niestety są gorsze (czyli lepsze dla PZU :mad:), ale i tak chyba warto (jeśli pies chorowity). Zresztą pewnie większość z ograniczeń ubezpieczyciela da się obejść ;), w końcu Polak potrafi :diabloti:.
-
Figa ma około pół roku. Obecnie sięga nieco ponad kolano. Jest żywiołowa (jak na szczeniorka przystało). Posłuszna. Nie wchodzi w konflikty z innymi zwierzętami. Z psami bardzo ładnie się bawi. Lubi dzieci, wychowywała się z nimi. Nie nadaje się do mieszkania w kojcu, to pies typowo domowy, kanapowy :)
-
[quote name='daga_27']to faktycznie trzeba byc cierpliwym. a jak koszta takiego leczenia?[/quote] Całkowity koszt wyniósł (4 lata temu) ponad 500 zł...:shake: Dlatego po tym leczeniu postanowiłam Bazyla ubezpieczyć od kosztów leczenia i jestem bardzo zadowolona. Teraz wszystko mi zwracają, co do grosza :multi: [QUOTE] właściwie gronkowiec jest juz chyba prawie pożegnany, ale przyczepiło się to AZS...[/QUOTE] Nieciekawie to wygląda. Pierwszy raz chyba coś takiego widzę... Nie pomogę w tym temacie :-( Mam tylko nadzieję, że to uczulenie na coś, co łatwo wyeliminować z życia Regala.
-
[quote name='pidzej']co będzie po 8.03?:-([/quote] No właśnie...
-
[B]Modliszka[/B], a może wrzuć te fotki tutaj. Co do gronkowca trzeba się uzbroić w cierpliwość. Bazyl miał gronkowca złocistego. Leczenie trwało 3 miesiące. Dostawał zastrzyki (witaminy - głównie B, Dexafort czy cuś takiego i jeszcze jeden, ale nie mogę odszyfrować nazwy), Eurobioflox w tabletkach a miejsca zmienione chorobowo smarowałam mu płynem robionym na zamówienie a składającym się z: neomycyny, nystatyny, hydrocortizonu, spirytusu i wody destylowanej. Do tego wszystkiego raz na tydzień miał robioną autoszczepionkę (wetka pobierała krew z żyły i wstrzykiwała domięśniowo w zadek), która podnosiła odporność i ogólnie dawała bardzo dobre efekty.
-
[quote name='kiwi']nasz ramzes nie czuje sie najlepiej, wczoraj byl kastrowany i lekarze nie znalezli jednego jadra za to znalezli narzady, ktorych nigdy nie widzieli u zadnego psa...[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: To on tam biedak ma/miał? :crazyeye::crazyeye: [QUOTE] ma duza rane, jest w hotelu a to nienajlepsze warunki do takej rekonwalescencji. tzrymajcie prosze kciuki zeby maluszek szybko do siebie dochodzil.[/quote] Trzymamy, bardzo mocno trzymamy !!!!
-
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
maciaszek replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Bosko :) !!!!!!!!! No to pora na zmianę tytułu wątku i przeniesienie go :) -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
maciaszek replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Co? Jak? Gdzie? Kiedy? Mówić drogie panie szybko, mówić !!!!!!!! :multi::multi::multi::multi::multi: Jaki on jest piękny :) :loveu::loveu: -
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aga i Krzyś']Kapusta kiszona bez gotowania niby dlatego, że ma dużo witaminy C i nie wzdyma tak jak surowa. Ale tez jakoś nie mam przekonania...[/QUOTE] Mój Bazyl akurat lubi. I ogórki kiszone też. Ale rzadko daję. A zresztą w wypadku mojego żarłoka łatwiej by było powiedzieć czego on nie lubi :evil_lol:. [QUOTE] A marcheweczkę Dragoś owszem, ale do zabawy... Zjeść już niekoniecznie.[/QUOTE] Bazyliszek lubi bardzo. Marchewka służy nawet jako zapychacz wrzeszczącego pyska jak wychodzimy. Zajmuje się marchewką i zapomina, że państwo znikają...:eviltong: [QUOTE]Najbardziej mnie dziwi, że "leci" na cytrusy, nie daje spokojnie pomarańczy zjeść:crazyeye:. Oczywiście mu nie daję, bo zdradliwe jak cholera i jemu do niczego niepotrzebne, ale ślinka mu leci że nie wiem:eviltong:[/quote] A ja zawsze jak jem pomarańczę to odpalę Bazylowi jakiś jeden ząbek:) I też z tej okazji ślini się niemiłosiernie... -
[quote name='VitisVini']Maciaszku kochany brzmisz jak prokurator jaki:evil_lol:[/quote] :eviltong: Lubię konkrety. Teraz czekam jeszcze na info o stanie zadłużenia... Napiszcie mi coś w kilku słowach o Laki - jakie przeszła operacje (wiem, że usunięcie cysty - jaki wynik badania histopatologicznego? - wiem też, że miała operację uszu - z jakim efektem?). Wiem, że to pewnie jest gdzieś na wątku, ale nie mam czasu przez niego przebrnąć (choć długi nie jest).
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
maciaszek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Jeśli możecie wydać tych kilka złotych więcej to polecam tran. Do kupienia w każdej aptece, najlepiej (ze smaków dostępnych) o smaku owocowym. Daje się go 5 ml dziennie. Efekt o niebo lepszy niż po oleju z pestek winogron. Wiem, przetestowałam. Ale olej też ok. Z kapustą kiszoną dałabym sobie spokój albo dawała bardzo rzadko (i w jakiej formie? surowa? gotowana? i po co?) Jogurt naturalny jak najbardziej, tylko u Dragona niedużo, bo może spowodować rozwolnienie. Co do szpinaku to nie wiem, więc się nie wypowiadam. Z surowych owoców możesz jeszcze podrzucać Dragosiowi marchewkę (tylko sprawdźcie jak trawi, bo niektóre psy trawią kiepsko). Zęby możesz zacząć już myć, choćby po to, by się przyzwyczajał. A zaszkodzić nie zaszkodzi :) Morfologia? Nie wiem jak często, ale myślę, że podobnie jak u ludzi, czyli (gdy nie ma niepokojących objawów) raz na rok. Pozdrawiam :)