Jump to content
Dogomania

yewcia1

Members
  • Posts

    7991
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yewcia1

  1. Sory, że tak ni z gruszki ni z pietruszki. Może w pobliżu mieszka jakaś dobra emerytka, która mogłaby posiedzieć z Wedelkiem, albo jakaś nastolatka. Może waro zpaytać sąsiadów - tym bardziej, że można się umówić, że np za 150 zł misięcznie - jezeli znajdzie się taki rozwiązanie - mogę coś da Wedelka wystawić na bazarku, może ktoś jeszcze pomoże? Może, ktoś mieszka w pobliżu Wedelka i ma sąsiadkę, która lubi ziwrzaki a i grosz się jej przyda - tym bardziej, ze niebyło w tym roku podwyżek emerytur.
  2. Czekamy niecierpliwie na wieści:loveu:
  3. Teraz życzymy dużo zdrowia i odwiedzin w lecznicy tylko raz w roku na szczepienie:lol:
  4. Teraz ja się podziele doświadczeniami:-( Od 7 roku życia w domu były psiaki. Pierwszy Apuś uroczy kundelek - był z nami 15 lat - odszedł sam. Apuś miał towarzysza, gdy Apuś miał 12 lat wziełam od koleżanki pekinczyka mały psiak ofiara psedohodowli - Giziu odszedł sam miał udar bardzo cierpiał ale była zła diagnoza weta - dowiedieiśmy się po śmierci Giza, ze to udar był z nami ok 4 lat. Potem był mój ukochany Killerek owczarek kaukaski, miał wadę powieki i zabieg w Zielonej Górze u słynnej Pani doktor. Pani doktor zważyła tylko psiaka , ani EKG, ani innych badań - teraz wiem co powinien zrobić wet przed zabiegiem. Zabieg trwał ok godziny, ale Killerek był nieprzytomny do rana. Rano miałam podać antybiotyk ale kisia wymiotował więc w auto do zielonej, kroplówka i antybiotyk w zastrzyku, następnego dnia to samo. Trzeciego dnia było odrobinę lepiej. Wieczorem byłam sama postanowiłam zabrać Kisiunię na krótkiego sika wieczornego dać mu potem kolacje i spać. Wróciliśmy z sika Kisia zjadł kolację i połozył sie pod dzrzwiami wejściowymi w przedpokoju i zasnął. Wstałam i w drodze do kuchni jak zawsze pogłaskałam kisię po nosku ale on nawet na mnie nie spojrzal. Wtedy wiedziałam, ze jest coś nie tak postanowiłam otworzyć okno - to było hasło lepsze dla Kisi od idziemy na spacerek, on się nie ruszył. Wziełam tel i dzwonię do taty powiedziałam Kisia nie żyje. Tata był za dwie minuty reanimował psiaka - ale bez efektu. Teraz kolejny psiak znajda pies siostry - był u nas 11 lat Siostra przygarneła Funia z ulicy ok roczny psiak - był troszkę dziwny i strachiwy ale pewnie złe doświadczenia. Siostra zmieniła miejsce zamieszkania i Fluk został u rodziców. W wieku 11 lat zaczął chorować ( wątroba) - leczony długo, ale marne efekty. od 2 marca 2006 roku było coraz gorzej, spacery coraz krótsze, potem fluniu przestał jeść , pić, chodzić, wet podawał kroplówki - Flunia przestało cieszyć życie coraz bardziej cierpiał. W niedzielę rano zadzwoniłam do ojca i pytam jak synuś? Powiedział, że strasznie płacze - ja na to, że trzeba mu udzielić pomocy i jedziemy do weta za 5 min jestem. Pierwsza moja decyzja o eutanazji. Wyszłam z domu dzwoni tele i już wiedziałam, ze to nic dobrego nie znaczy - Fluniu uwolił mnie od odpowiedzialności odszedł sam 11.03.2006roku. 12.02.2007 kolejny pogrzeb. Doberman TZ -ta 13 letni Bart. Miszkał z jego siostra i rodzicami. Od 2 miesięcy walczyiśmy z nowotworem migdałów i gardła. Było raz lepiej raz gorzej. Nikt nie chciał się podjąć usunięcia narośli ze względu na wiek i ogromny rozrost guza. 12..02.2007 wizyta u weta godzina 15 wet dał zastrzyk przeciwbolowy i powiedział, ze nic juz nie mozna zrobić, on się nie podejmie - zapytałam ile płacę - wet powiedział, ze zastrzyk od niego od serca , wtedy zobaczyłam jak TZ płacze. Pojechaliśmy do domu - siostra TZ-ta próbowała szukać ratunku u innych wetów - ale nie znalazła:shake: Zadzwoniła do nas ok 17.40, że Bart strasznie płacze i trzeba mu udzielić pomocy. Wziełam TZ-ta pod ręke i pobiegiśmy do weta. Zaryczana wpadłąm do gabinetu i prosiłam weta aby pomogł Bartowi odejśc i aby już nie cierpiał. Wetka powiedziała, ze bedzie za 15 min. Siedzieliśmy z Bartem i aby osłodzić mu ostatnie chwie dawaliśmy mu czekolade, nie mógł już biedak jej połykać ale jak sobie mamlał to było mu słodko. Przyszła pani wet. Podała Bartusiowi głupiego jasia dożylnie - ale Bart bardzo silny psiak, więc po 20 min podała mu domięsniowo jasia, wtedy go zemdliło ale nie spał. Po podaniu domięśniowym mdli , a po dożylnim podobno nie. Po ok 30 min pani wetka podała mu narkozę, bart po 5 min zasnął. Miał raz takie skurcze i lekko mu głowę wygielo- ale serduszko biło, oddech był równomierny. Wetka powiedział, zee przy 3 zastrzyku nie powinniśmy być ze względu na drgawki. Więc ucałowaliśmy Bartusia i do kuchni z pałaczem. Za 8 min pani doktor powiedziała, że Bartusia już nie boli. Bartuś odchodząc się posiusiał, ale to podobno dlatego, ze zwieracze były rozluznione. Bartusia pochowaliśmy nad jeziorem przy domku leniskowym teściów - uwielbiał tam spędzać wakacje. Wetka powiedziała, że oglądała guz już po śmierci Barta - powiedziała, ze nie było już sznas i skróciliśmy cierpienie. Wszyscy pomimo pałaczu stwierzdziliśmy, ze poczuliśmy ulgę. Ciężko mi się to pisze, łzy w oczach. Pomimo iż znałam Barta tylko 5 lat ( tyle z TZ-tem po slubie) to i tak rozpacz moja ogromna. Bart odszedł w domu i wiedział, ze przychodzi pomoc dla niego i nie bedzie juz cierpiał.
  5. Agnieszka dziś postaram się wystawić resztę na bazarek:loveu: Darów od Ciebie dla Słonka:loveu:
  6. [quote name='fidelek2']może po sterylce zwiekszą sie jej szanse na domek....?[/quote] Oby, oby wtedy sunia bezproblemowa - krótkie spacerki, dużo głaskania i pełna miska to naprawde niewiele.
  7. [IMG]http://img209.imageshack.us/img209/87/pict0158dy0.jpg[/IMG] Mało widać Rybaczka ale to jego foteik w boksie - taka namiastka domu, ale musi się dzielić z Dinguśiem.
  8. W takim razie - życzymy maluszkowi szczęścia.
  9. Szok potrzebuje domku i miłości.
  10. Rodzinka czeka na domek. Kochana przylepna mamuśka i bardzo urocze szczylki;)
  11. Może Dianka tym razem jej się poszczęsci:loveu:
  12. [quote name='Patsi']Mogę Lisi wysłać ogłoszenie do piątkowej Wyborczej, tylko potrzebowałabym jakieś konkretne dane i czyjś nr telefonu.[/quote] Patsi bardzo prosimy o ogłoszenie Lisi w Wyborczej:loveu: Tel do Roberta 510433322 email [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] D:loveu: ziękujemy
  13. Pikolec nie szczekać na justyne ona do Twojego szczekliwego pysia smaczki dostarcza:loveu:
  14. [quote name='justynavege']Dingo - hurtownik całusków jutro Walentynki kto chce od Dingolca ? :loveu:[/quote] Dinguś psia walentynka szuka dobrego domku.
  15. Myszka maluszku pewnie w palnach sterylka dla Ciebie jak kaski nazbieramy:evil_lol:
  16. Fjolka foty rewelacyjne oba synki przepiękne. Chojri pewnie witał mocno Sezamka :loveu: Kolejne odwiedziny w Polsce na Wielkanoc?
  17. Słonko życzymy dużo zdrowia:loveu:
  18. Trzymaj się Radku, jeszcze pare dni i Sarusia będzie pełna sił i napewno w 100% zdrowa;)
  19. [quote name='agnieszka30']ha! łapa istotnie przykurczona, musimy masować, no i te palce nieszczęsne przykurczone Narazie lekko podpiera się na niej, ale częściej w górze trzyma( może boli za bardzo lub nie jest przyzwyczajona do jej używania)... Łapkę podaje, jak kładzie się to prościuteńko obie trzyma.. dostałąm pochwałę, iż ładnie wygląda:eviltong: osrała cale podwórze, ugryzła doktora w rękę... i jesteśmy,resztę znacie, nadal kciukasy trzymać....i o piotrusiowy domek modlić...[/quote] No to ładne to nasz Słonko:evil_lol: Ale najważniejsze dobre wieści:loveu:
  20. Co tam słychać u kochanych czworonogów? Maupa4 co to za robienie sobie ferii zimowych? Może znajdzie się jakiś balsam na serce w postaci świeżych fotek?
  21. [quote name='Apbt_sól']czekamy wiesci!!![/quote] Czekamy niecierpliwie.
  22. [quote name='Ada-jeje']Halo dziewczyny ! od niedzieli godz.22 nie moglam wejsc na dogomanie i dlatego dobra wiadomosc dociera do was dopiero teraz jak juz pisalam zabawilam sie w dedektywa w niedziele o godz. 20 poniewaz Ula nie mogla isc ze mna poprasilam pania Rawicka ktora to zaklada tow.opieki dla zwierzat na naszym terenie, poszlysmy od bloku do bloku ze zdjeciem Megi ktore to sciagnela Ula z internetu, po przepytaniu w kilku mieszkaniach dotarlysmy wreszcie do pewnej pani ktora to wskazala nam gdzie mieszka pani ktora miala Megi na tymczasie i wyobrazcie sobie zdziwienie tej osoby jak juz stanelysmy przed jej drzwiami. Nie bede pisac wszystko co sie dowiedzialam ale na dzis sprawa jest pod kontrola w razie czego pani z tymczasu poinformije mnie gdyba trzeba psa zabrac.Megi jest u swojej wlascicielki i ona bardzo jest przywiazana do Megi ale sytuacja nie jest tam wesola poniewaz dziewczyna chodzi do szkoly a jej koles nigdzie nie pracuje i praktycznie to oni nie maja co jesc a co dopiero pies.Ale obiecuje ze bede w kontakcie z pania z tymczasu i w razie czego postaramy sie znalezc dobre rozwiazanie. Z radosci wycalowalam pania z tymczasu jak rowniez pania Rawicka ktora ze mna byla.Nie wyobrazacie sobie co to byla za ulga, nareszcie w niedziele moglam spac spokojnie. pozdrawiam[/quote] Ada-jeje - jesteście wielkie:loveu: Dziękujemy. Mam plan może zrobimy akcję zrzutka po 5 zł na Wasze konto i kupimy choć worek pedigrisia w markecie? Co Wy na to?
  23. Fjolka poleciała obrabiać i przepadła :evil_lol:
×
×
  • Create New...