A ja mam w domu Platona, który nie jest dogiem, ale demoluje chałupę, jeśli tylko zostaje sam... Zostaje więc w kagańcu (na szczęście potrafi w nim jeść i pić), kupiłam też klatkę kennel - największy rozmiar (na razie stoi otwarta i pies sam wchodzi tam, by odpocząć lub się pobawić). Przyjazd Inki raczej nie pomógł, zwierzaki tęsknią i okazują tęsknotę wyraźnie i wyraziście. Jak wczoraj zostały same na dwie godziny, to sprzątanie po powrocie zajęło tyle samo. Platon zżarł skórzane elelmenty swojego kagańca i smycz Inki.
Pracuję w szkole, codziennie kilka lekcji, najwyżej siedem x 45 minut, mam blisko do pracy, więc jakoś wytrzymują napór na pęcherz, ale tęsknią bardzo... Wyglądają przez okno - znają ich wszyscy sąsiedzi, a i samo okno nosi ślady tego tęsknego wypatrywania doga...
Szkoda, że nie mogę zabierać ich do pracy, ale to na pewno niemożliwe...