-
Posts
19838 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by halbina
-
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
halbina replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
niedobrze... a Twojemu pupilowi zdrówka życzymy! -
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
halbina replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
no... słowo się rzekło... :p -
Piękna, mądra, młoda i kochająca ludzi - już nie szuka domu :)
halbina replied to Witokret's topic in Już w nowym domu
ja nie mogę wziąć trzeciego... przykro mi! :-( -
Bella to labkowato-goldenkowata, 7 miesięczna suczka- JUŻ W SWOIM DOMU!
halbina replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
piękna... ale dlaczego bezdomna?... :-( -
13-latek BRUNO znalazł wspaniały dom u FRISKO dzięki... DOGOMANII!! :)
halbina replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za domek! -
Oborniki Wlkp. Kremek - kremowy przyjaciel Dina. Już w nowym domu.
halbina replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Kiedy się urodziłem wszyscy sie zachwycali kremową kuleczką. Na targu siedziałem zaledwie kilka godzin w pudełku, czekając na swojego przyszłego właściciela. Kupiła mnie pani. Było mi dobrze, czułem sie kochany. na spacerkach każdy sąsiad i wielu przechodniów wykrzykiwało: "Jaki śliczniutki! Labradorek!" Były achy i ochy! Ale potem wyrosłem i przestałem być pociesznym szczeniakiem labradorka... Stałem sie psem w typie rasy... Na spacerkach nikt juz nie zaczepiał mojej pani i nie zachwycał się moją urodą. Więc pani pewnego dnia kupiła nową kremową kuleczkę, tyle że z jakimis papierami... a mnie odwiozła do schroniska. Siedzę teraz za kratami i czekam, moze kiedys po mnie wróci?... A może ktoś inny zda sobie sprawę z tego, że papiery to nie wszystko?... Że nawet pies w typie rasy może kochać i być fantastycznym przyjacielem, oddanym swemu człowiekowi?... Kocham ludzi mimo wszystko, lubię pieszczoty i zabawy, uwielbiam wspólne spacery i wędrówki... zaupełnie jak rasowy labrador! -
Może być... Ja pomyslałam jeszcze : Merlin... Merlin, szczeniak [U]bardzo [/U]w typie rasy amstaff, czteromiesięczny kawaler, pierwszy raz zaszczepiony i [U]zaczipowany[/U]!, kochający ludzi całym swoim radosnym jestestwem, przytulaśny i rozdający całusy, ciekawski i pewny siebie, zsocjalizoswany z dorosłymi psami i kotami (choć te intrygują go na razie ciut za bardzo), pełen niespożytej energii i dużego apetytu (niewybredny, jedzący suchą karmę), wiedzący już, co to znaczy wychodzić na spacerki, w domu załatwiający sie rzadko i tylko w miejscach wyznaczonych... [COLOR=red][B]SZUKA NAPRAWDĘ ODPOWIEDZIALNEGO OPIEKUNA NA DOBRE i ZŁE... [/B][/COLOR][COLOR=red][B]by mogli ŻYĆ RAZEM DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE!!! [/B][/COLOR] [COLOR=red][B]Warunkiem adopcji jest wizyta przedadopcyjna, podpisanie umowy adopcyjnej i wyrażenie zgody na kastrację psa![/B][/COLOR]
-
Noc... Jestem w szoku, bo mały po prostu wlazł na rogówkę, położył sie obok/na Ince i chciał spać... Inka coś zaburczała w stylu, spadaj mały, Platon przybiegł i nerwowo mruknął... i zapowiadało się, że rogówka przypominać moze ring... Wzięłam maluszka więc po drugiej stronie, przykryłam i zasnął na moim ramieniu w trzy sekundy... Ja zresztą zaraz potem! Przespaliśmy całą noc! Mały zszedł się wysiusiać na gazetki. Samo miodzio... Rano przyszła jednak córka mojej koleżanki, Justyna, zaopiekować sie malcem podczas mojej nieobecności, psiak oczywiście stał sie już lokalną gwiazdą! Wychodzi na spacerki i załatwia się na dworze, w domu sygnalizuje, co chce, a jeśli już musi, siknie w kącie lub na gazetki... Jest nakolankowy i przytulaśny, rozdaje całuski! Nie jest bojaźliwy, trochę intrygują go koty... szczeka na nie... No i jeden problem, szczeka dość głośno, wiec jeśli zacznie urządzać koncerty podczas nieobecności właścicela, to... sąsiedzi mogą się czepiać...
-
Argon-serce, Sylwa-szczęście, Gacek-iskierka - i mamy RAJ :D
halbina replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
Strop nie przecieka, bo parter,,, ale ponoć już czują stado na klatce... i łapek za dużo... śladów łapek... Sęk w tym, że Toto miał problemy gastryczne, a że mnie nie było po kilka godzin, to i przy zamkniętych oknach plastikowych powietrze stało... zresztą pewnie bardziej chodzi o to, że w ogóle żyję po swojemu... 2 psy, 2 koty... boją sie, że mi odbija...