-
Posts
5887 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Lidan
-
*ŁATEK* po 1,5 roku w DT stracił deklaracje!!POMOCY!
Lidan replied to fizia's topic in Już w nowym domu
fizia, z tym samym tekstem czy chcesz coś innego? Jeśli ze starym to może nawet zaraz je odnowię. -
Cudnie :-) Teraz czekam z zapartym tchem na wieści z nowego domku (bo do komputera dotrę jutro o tej porze)
-
radosna Miki - super pies do sportu! ma dom! mieszka w Płocku!
Lidan replied to mru's topic in Już w nowym domu
Wyróżnienie + podświetlenie+ pogrubienie razem ze zdjęciami, na 2 tygodnie kosztuje 20 zł z groszami. Wiem z doświadczenia, że te wyróżnione są dużo częściej zauważane i odwiedzane od tych zwykłych dlatego warto spróbować. Może akurat w czasie świąt ktoś wypatrzy ślicznotkę. -
Atos uratowany i ma wspaniały dom stały dzięki wagens.
Lidan replied to tamb's topic in Już w nowym domu
No to czekam na wiadomości bo muszę w razie czego upewnić się czy kolega podejmie się tego zadania. -
Jak się czuje Lusi? Zaaklimatyzowała się już w nowym mieszkaniu?
-
Ozi wyrwany z psiego piekła - krówek jedyny w swoim rodzaju MA DOM!
Lidan replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
Banerek śliczny. allegro ładne i profesjonalne. Ozi, może wreszcie szczęście się do ciebie uśmiechnie :kciuki: -
Zefir po babeszjozie -potrzebne ogłoszenia i domek.Pomóżcie!
Lidan replied to kobix's topic in Już w nowym domu
Może na razie odnowię mu allegro i troszkę wyróżnię :hmmmm: chyba że ktoś inny już to zrobił :???: Nie mam kasy więc robię wyjątkowy wyjątek dla Zefirka. Resztę ogłoszeń chyba dopiero w święta odnowię bo jakoś trudno mi się ostatnio zebrać do czegokolwiek...Ech, ta wiosna rozleniwiająca i otumaniająca :p Z tego co widzę większość ogłoszeń jest jeszcze aktualnych. Myślisz, że powinnam je powtórzyć? Alegratka chyba się skończyła to tez zrobię nowe i może jeszcze na jakimś innym portalu gdzie nie dawałam wcześniej :hmmmm: -
*ŁATEK* po 1,5 roku w DT stracił deklaracje!!POMOCY!
Lidan replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Nie wiem jak inne ogłoszenia ale allegro już mu się jakiś czas temu skończyło chyba, że ktoś inny robił mu nowe. -
Atos uratowany i ma wspaniały dom stały dzięki wagens.
Lidan replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Czy potrzebna jest jeszcze pomoc w wyprowadzaniu psa? Pytam bo na tej samej ulicy mieszka mój kolega z pracy. Wprawdzie nie jest "psiarzem" ale być może awaryjnie rano mógłby przez jakiś czas pomóc w wyprowadzaniu Atosa. -
Czy ktoś już wyprowadzał tego psa? Możecie coś o nim powiedzieć? Jak się zachowuje na spacerze, jak długo trzeba z nim chodzić itp? Na tej samej ulicy mieszka mój kolega z pracy. Wprawdzie nie jest "psiarzem" ale lubi zwierzęta i jeśli ten seter nie wymaga jakiegoś specjalnego traktowania, siły i doświadczenia to być może kolega mógłby wyprowadzać go przez jakiś czas rano przed pójściem do pracy.
-
radosna Miki - super pies do sportu! ma dom! mieszka w Płocku!
Lidan replied to mru's topic in Już w nowym domu
Witam :-) Mru podrzuciła mi ten wątek bo podobno szukacie kogoś kto wystawi allegro dla tej ślicznej suczki :???: Jeśli są chętni do zapłacenia za wyróżnienie i resztę "bajerów" to mogę zrobić ogłoszenie. -
Mały kochany kudłacz Tibbi - już w swoim super domku!!
Lidan replied to leni356's topic in Już w nowym domu
Tibbi ma śliczne bursztynowe oczy :iloveyou: -
Oj, żeby to wreszcie był domek dla Lilu :kciuki:
-
Mam wrażenie, że to co chciałam przekazać jako pocieszenie i podniesienie na duchu, jako złagodzenie przeżyć jakie jeszcze są przed brygiga999 i przed Juraskiem zostało odebrane zupełnie inaczej :niewiem: Pewnie dlatego, że zgodnie z naszą wiarą (chyba każdą wiarą) tylko Bóg ma prawo decydować o naszym życiu i śmierci... Nasze prawo nie zezwala na to nawet gdy umierający powoli, cierpiąc okropnie błaga o to, żeby go dobić...Dlatego, że niewielu ludzi byłoby w stanie unieść ciężar życia ze świadomością, że odebrali życie innej osobie... Nie wiem... Może będziesz miała to szczęście (i Jurasek też), że odejdzie sam. Zresztą możesz czekać aż nadejdzie koniec. Nikt Cię nie może zmusić do postępowania wbrew sobie. Może akurat Jurasek nie będzie cierpiał, ani nie będzie się dusił... Wiem,że fusse chciała, żeby ten ostatni dzień życia Tuni był przyjemny i wyjątkowy. Chciała wynieść ją na słoneczko, karmić tym na co tylko Tunia będzie miała ochotę...Chyba nie do końca to się udało bo Tunia kilka dni przed śmiercią przestała jeść i już prawie nie chodziła. fusse tak ładnie i delikatnie o tym wszystkim pisała, że mimo smutku i łez byłam wzruszona jej postawą, ciepłem i miłością jaką otoczyła Tunię. fusse np pisała tak: Nie oszukujmy się: dla każdego z nas uśpienie swojego psa i podjęcie takiej decyzji było najokropniejszym przeżyciem i każdy z nas na swój sposób cierpiał i radził sobie z cierpieniem, z wątpliwościami i wyrzutami sumienia. Po prostu niektórzy potrafią ubrać to we właściwe słowa i dzięki temu może innym jest nieco łatwiej... Tzn. miałam taka nadzieję, ale najwidoczniej myliłam się. Przepraszam...
-
Chciałam wczoraj coś tu napisać ale dogomania mi nie pozwoliła :angryy: Skoro Lusia już chodzo na spacerki nad Wisłę to chyba nie jest obolała i czuje się lepiej. Taką mam nadzieję i tego jej życzę :loveu: Sugarr, przeprowadziłaś się już całkiem razem z Lusią?
-
Czy są jakieś nowe wiadomości o Lusi? Czy jest jakaś poprawa?
-
Niedawno śledziłam wątek umierającej na raka Tuni,(wątek Tuni) która też została przygarnięta chyba na tymczas ale szybko stało się jasne, że w takim stanie i z taką chorobą nie nadaje się do dalszej adopcji. W poniedziałek Tunia została uśpiona. Fusse która miała Tunię u siebie i która podjęła decyzję o zakończeniu cierpienia walczącej już o każdy oddech Tuni napisała, że Tunia jej powiedziała, że to już jest ten moment. W niedzielę Fusse urządziła Tuni najpiękniejszy dzień jej życia a w poniedziałek wieczorem Tunia odeszła spokojnie w ramionach wspaniałej i kochającej Fusse.Nie ma nic gorszego od bezsilnego patrzenia na cierpiącego psa. Jeśli uznasz, że życie Juraska to jedno wielkie pasmo cierpienia to nie zastanawiaj się zbyt długi nad podjęciem tej ostatecznej decyzji. Czasem psy odchodzą same, ale nie zawsze tak jest. Trzymam kciuki za Juraska, podziwiam Cię za odwagę i wielkie serce. Myślami jestem cały czas z Wami.
-
No proszę...Jednak ktoś czasem czyta te ogłoszenia i nawet zadaje pytania :happy1:
-
Zefir po babeszjozie -potrzebne ogłoszenia i domek.Pomóżcie!
Lidan replied to kobix's topic in Już w nowym domu
Widocznie ludzie nie czytają właściwych stron z ogłoszeniami ;-) Postaram się w najbliższym czasie zająć tymi ogłoszeniami. Tekst ten sam? -
[quote]Sunia ma zapalenie nerek- więc najlepsza opcja z najgorszych. Jest podobno bardzo obolala, nie dawala się dotknąc i wyginala w pałąk...dostala antybiotyki oraz silny srodek przeciwbolowy...;([/quote] Biedactwo kochane :( W niedzielę nic nie wskazywało na to, że Lusia cierpi :niewiem: Tak strasznie mi przykro :(
-
Utrzymanie dużego zdrowego psa trochę kosztuje, a Lusia jest psem specjalnej troski i mogą z nią być niestety jeszcze różne problemy co pociągnie za sobą dodatkowe koszty. Martwię się o Lusię. Biafro, napisz proszę jak tylko coś będziesz wiedziała o suni.
-
Nie wiem jak to dokładnie jest z tym laboratorium na Brodowicza :niewiem: W tym drugim budynku, za główną lecznicą przyjmują materiał do badania od 8-ej do 15-ej ale to dotyczy np. koopki do badania. Wiele lat temu faktycznie krew pobierano popołudniu. Zadzwoń tam rano i zapytaj. Taki nr znalazłam do lecznicy (012) 411 28 67
-
Jejku ... Czyli to wczorajsze częste sikanie jednak nie było bez powodu. Ileż ten pies jeszcze będzie chorować? A wydawało się, że już jest tak dobrze. Lusieńko trzymam kciuki za Ciebie :kciuki:
-
O kurcze... Czy weterynarz powiedział czym to krwawienie może być spowodowane? Są już wyniki badań Lusi?
-
Większość z nas ma już za sobą podobne przeżycia i pewnie większość zastanawia się później czy podjęła właściwą decyzję. Ja też miałam wiele rozterek i wątpliwości po wszystkim. Jednak wtedy gdy moja sunia cierpiała i to coraz bardziej, gdy nagle przestała chodzić i już nawet nie miała siły wstać, żeby się załatwić nie miałam wątpliwości, że postępuje słusznie. 9 lat temu przez kilka miesięcy patrzyłam na cierpienie i śmierć kogoś bardzo mi bliskiego i wiem, że nie jeden człowiek dużo by oddał, za to, żeby móc odejść gdy ból jest już tak silny, że nie ma nic poza bólem. Zwierzętom w tym cierpieniu można na szczęście ulżyć i nie uważam, żeby używanie określenia "zabiłam swojego psa" było tutaj właściwe. I nie jestem pewna czy gorsze jest poddanie chorego psa eutanazji czy patrzenie jak walczy z przerażeniem i smutkiem w oczach o każdy oddech. Fusse przebywa z Tunią i to ona patrzy na cierpienie tej ślicznej sunieczki, podjęła już decyzję i należy to uszanować nawet jeśli komuś się ona nie podoba. Jest mi bardzo smutno i strasznie mi Was żal dziewczyny...