Jaaga
Members-
Posts
19186 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Już pisałam, że pokryta została przez najmniejszego psa w schronie, bo trudno go wykastrować. Piesek ponoć dalej jest razem z innymi sukami, czyli każda kolejna będzie zapłodniona. Jeśli się go przeniesie, to zostanie zagryziony. Jeśli zwróci się uwagę na niego, to skończy jak suczka. O suni powiedziałam w biurze, zeby ją ratować, a informacja ta spowodowała odwrotny skutek.
-
Dziś w schronisku była moja mama. Tej ładnej suczki w łatki, z pierwszej z brzegu klatki, o którą ktoś sie pytał już nie ma. Czy to od was ludzie ją zabrali? Podobno wczoraj jakis pan o nią dowiadywał się i chyba ją zabrał. Ciężarna suka niestety nie doczekała sterylki:-( . Już śladu po niej nie ma, a prosiłam zeby jej nie usypiać. nawet pieniądze były na zabieg, tylko nie miał jej kto wziąć po operacji. Mama mówiła, ze jeszcze kilku innych psów brakuje. Przedwczoraj chciałyśmy zabrać kota z chorą łapką i nam go nie wydano. Dziś już został uspiony, bo jak to okreslił pracownik "na całe zycie kaleka". Oby te dwa tygodnie już się skończyły:roll: . W ostatnich dniach chociaz kotów udało się wiele wyciągnąć. Prawie wszystkie z korytarza trafiły na tymczasy. Suczkę w łaty - szczeniaka ludzie nie chcą, bo to miał być dorosły pies.
-
Chyba nie bardzo się da, bo UM Katowice musiałby płacić innemu schronisku za przyjęte psy, a płaci już firmie obsługującej to schronisko:shake: . Zabrałam jedną z ciężarnych suczek, ale nie tą łaciatą. Ona nadal czeka. Ta, którą wzięłam jest chyba weteranką tego schronu - była tam 3 lata. Nie miałam sumienia jej zostawić. Dzisiaj w sumie zabrałam do siebie ze schroniska dwie suki, trzy kocięta i jedną dorosłą kotkę. W tym, jedno kocię do karmienia butelką. Niestety, wszystko nie szczepione, zapchlone i nie odrobaczone. Już naprawdę nie dam rady żadnego zwierzaka zabrać do siebie, bo w domu mam jeszcze inne tymczasowe towarzystwo. Suczkom porobię zdjęcia i wkleję, ale na razie nie mam sił, od rana kursuję do schronu. Czy mogę prosić o Allegro dla tych biedaczków?
-
Dobrze, ze poruszacie ten temat. Mimo, ze ustawa tego zabrania, to niestety wielu ludzi dalej okalecza swoje zwierzęta. Ja moim yorkom od 7 lat nie daję obcinć ogonów. Tym, którzy początkowo nie chcieli kupować takich szczeniąt, proponowałam, żeby swoim dzieciom obcieli paluszek, ot tak sobie, dla widzimisię. Może to trochę pobudziło ich wyobraźnię. Jedna hodowczyni przekonywała mnie, ze jest bezbolesny i tani sposób na pozbycie się ogonków. Ona zawiązywała szczeniętom gumeczki na ogonach, które stopniowo "bezboleśnie" obumierały i odpadały:angryy: :mad: . Pamiętam, że zażądała wtedy ode mnie pieniędzy za krycie, bo kto jej kupi szczeniaka z ogonem.
-
Zdjęcia nie mam, ale po zębach sunia wygląda na 3-4 letnią. Ma ciemną główkę i białe ciało pokryte ciemnymi kropkami, krótkowłosa. Jest bardzo towarzyska i miła. Wielkości dorosłego kota. Za tak oryginalnie umaszczonym psiakiem kazdy się ogladnie:razz: . Najpierw chciałam właśnie ją zabrać, ale jak zobaczyłam w klatce stojącą po kostki w błocie skołtunioną biedę, to szybko zmieniłam decyzję. Ta maleńka ma duze szanse na dobry dom, biega luzem po całym schronisku, a tej, którą w końcu zabrałam, nikt inny nie wziąłby. Pozostaje jednak kwestia chorób. Nie wiem, jak wyglądają tam szczepienia, ale ta moja nie ma nic, nawet ustawowej wścieklizny. Szkoda, zeby maleństwo dopadło jakieś choróbsko.
-
Podejrzewam, ze skoro boks 26 to pojedyncza klatka, to będzie umieszczony z boku budynku, w ogrodzie, za oddzielnym wejściem, bo nigdzie indziej pojedynczo mniejsze psy nie były umieszczone. Tam też weszłam. Dwie klatki były puste. Może ludziom zainteresowanym Tytusem polecać maleńką suczkę z ciemną główką i tułowiem w czarne kropki. Jest maciupka, śliczna, waży ok. 3-4 kg. Niestety zdjęć nie mam, bo nawet przez chwilę nie byłam sama. Jest kilkuletnia, ale jak wiekszość maleństw ma już problem z kamieniem i brak jej jednego ząbka. Braki w uzębieniu ma tam wiekszość psów. To skutek gryzienia krat. Gdyby ktoś chciał ją na 100%, to pojadę wyciągnąć psiaka.
-
Wczoraj dzoniłam, to dowiedziałam się, ze będzie na stronie spis ilosciowy psów.
-
Szukam transportu na raciborską wystawę z Katowic dla jednej osoby z malenkim pieskiem. Oczywiscie pokryje koszty transportu. Piszę tutaj, bo na wspólne przejazdy mało kto zagląda, a tu są wieksze szanse.
-
Pisałam juz na wspólnych przejazdach, ale może tu wiecej osób zaglada. Szukam transportu ze Sląska na tę wystawę dla jednej osoby z maleńkim pieskiem. Oczywiscie zwróce koszty paliwa.
-
Umierająca Diana potrzebuje pomocy!!! Diana za TM
Jaaga replied to bmj's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobrym srodkiem przy przewlekłej niewydolności nerek jest Ipakityne. To jest niedrogie (ok. 20 zł) i dodaje sie do jedzenia, zeby wspomóc funkcjonowanie nerek. Przydatny środek w sytuacji, kiedy zwierzę nie chce jesć suchej karmy. Poza tym super działa Azodyl, ale niestety dostępny jest tylko w Stanach. Koszt kuracji miesiecznej dla psa to ok. 170 zł (z kosztami przesyłki). Niedawno pożegnałam 17-letniego kota z mocznicą, a teraz mam na diecie młodą kotke z niewydolnościa nerek. Opieka nad takim zwierzęciem wymaga poswięcenia. Cały czas trzeba przestrzegać diety, kontrolować wyniki i w razie potrzeby leczyć. Moja kotka jest na mokrej karmie w saszetkach, ale przy psie tej wielkości takie żywienie nie wchodzi chyba w grę ze wzgledu na koszty. Moze rzeczywiscie lekarz zgodziłby się na kurczaka z dodatkiem Ipakityne? Trzymam kciuki za zdrowie i prawdziwy dom dla suni. -
Kotki lepiej nie dawać do domu, gdzie może wyjść i się zagubić. Skoro możliwy byłby jej transport, to ją wezmę, tak jak pisałam. Moje koty wychodzą, bo mieszkamy na uboczu i są bezpieczne, ale tymczasowiczów nie wypuszczam nigdy. Taki kot wychowany w domu mógłby nie poradzić sobie z życiem na zewnątrz.
-
Ja oczywiście mogę zabrać kotkę do siebie na tymczas. Tylko prosiłabym o PW, bo nie zawsze czytam wątki, czasem tylko sprawdzam wiadomości.
-
W ostateczności wezmę i nie ciachniętą. O wiele łatwiej szuka mi się domów dla kotów, niż dla psów. Problem jest taki, ze kazda kotka zaraz po przybyciu do mnie dostaje rujki, a ja nie jestem w stanie tego przetrzymać. W ostatnich dniach sporo pieniędzy wydałam na szpitalik i leczenie szczeniaka z parwo, który niestety dziś odszedł, więc nie mam teraz pieniędzy na zabieg. Poza tym mam czyste sumienie, kiedy wydaję kotkę, o której wiem, ze nigdy nie będzie miała niechcianych kociąt. jednak sytuacja kryzysowa, to trzeba pomóc.
-
Jesli któraś z kotek jest wysterylizowana, to mogę wziać na tymczas. Tylko, ze mieszkam aż w Katowicach. Nawet dziś miałam chętnych na kilkumiesięcznego kotka, więc dom znalazłby się bez trudu.
-
Szczeniak po parwo nie żyje :(, Katowice
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Teraz z zakupów wróciła moja mama i mówiła, że spotkała panią, która zabrała właśnie szczeniaka z naszego schroniska. Ponoć jest tam dziś bardzo dużo szczeniąt. jak sobie pomyślę, że mogą też załapać parwo, to mi się chce płakać:placz: . -
Szczeniak po parwo nie żyje :(, Katowice
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiem, ale teraz zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby go uśpić od razu. Jednak miałam nadzieję na jego wyzdrowienie. -
Szczeniak po parwo nie żyje :(, Katowice
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety, szczeniaczek został uspiony godzinę temu:placz: . Walczył o przezycie ponad 2 tyg. i nie udało się. Szczerze mówiąc, z takim zakończeniem nie liczyłam się już w ostatnich dniach:shake: . -
Szczeniak po parwo nie żyje :(, Katowice
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zadzwoniła do mnie adria i zaproponowała tymczas dla maluszka, jeśli we wtorek wyjdzie z kliniki. Bardzo dziękuję i mam nadzieję, ze maluch będzie gotów do zamieszkania w domku. Dziękuję za kciuki i zyczenia, liczę na to, że pomogą szczeniakowi i moim maluchom. Oczywiście dom docelowy dalej jest pilnie poszukiwany dla chorutka, bo biedak zasłużył już na to, żeby wreszcie odpocząć u siebie. -
Szczeniak po parwo nie żyje :(, Katowice
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety wieści nie są dobre:shake: . Malucha miałam zawieźć teraz do schroniska, ale okazało się że nastąpiło pogorszenie. Plusem jest to, ze własnie mąż go zawozi spowrotem do kliniki, gdzie będzie mógł być do wtorku. Jednak wróciła krew w kale i wymioty. Rozważana była eutanazja, ale zdecydowałam się na dalsze ratowanie jego zycia, bo to ja musiałam podjąć tą decyzję. jestem zrozpaczona. Boję się o moje psy i zal mi tego malucha, który tyle dni nie potrafi sobie poradzić z chorobą. We wtorek musi trafić do jakiegoś domu, bo p. doktor powiedziała, że dla niego schronisko nie jest wyjściem.