Jaaga
Members-
Posts
19183 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
2 WRAKI uratowane z CELI ŚMIERCI- wszystkie mają DOMY
Jaaga replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Już jestem. Przede wszystkim dziękuję Justynie za założenie wątku, bo ja już jestem tak zabiegana, że nie daję rady czasowo. Owczarka widziałam wczoraj, ale dzis już może został uspiony, bo miał być weterynarz. On jest 2 x w tygodniu i robi w schronisku jedno :roll:. Na Miau przez niektórych nazywany jest "doktor śmierć". Wczoraj, kiedy pracownik wyciągał z kojca tą drugą sunię, to rottek rzucił się na onk, chwycił za gardło i go sponiwierał. Dopiero, kiedy pracownik strzelił smyczą, to go zostawił. Onek wstał i skulony odszedł w kąt. Wygląda na zdrowego, tylko jest szczupły i raczej ma słabą psychikę. Jest bardzo ładny. Chyba nawet jego wzięłabym odruchowo po tym ataku, ale w miedzyczasie wyrwała sie na wolność moja sunia i wiedziałam, że gdyby ją pracownik wsadził z powrotem do boksu, to zostałaby zagryziona za ten spacer i zwracanie uwagi. Poza tym ona jest kundelkiem i na pewno do teraz nie dożyłaby. Może lekarz widział onka i stwierdził, ze jest zdrowy. Mogę mieć tylko nadzieję. Zostałam tam wprowadzona przez cioteczke z Miau. Dziewczyny są wpuszczane tam i nie chcą kłopotów. nie mogę im tego zrobić, bo dla tamtejszych kotów to wyrok śmierci. Ja nie mam sama jak jechać do schroniska sprawdzić, czy onek jest nadal, bo to właśnie ta znajoma z Miau mnie zawiozła. Zresztą i tak pewnie nie wydaliby mi go, bo przecież wzięłam już na siebie te dwie suczki. Szkoda, ze nikt nie interesuje się tymi psami. Psy i suki są razem w boksach, o czym pisałam już na moim wątku. Suk jest zdecydowanie mniej, nie ma szczennych, więc wiadomo, co się dzieje z tymi, co zajdą w ciążę. Nie jestem pewna, czy suczka, którą wzięłam jako drugą nie jest w ciąży. nie mam teraz pieniędzy na zabieg. Być może byłby nawet dla niej dom stały, ale po sterylce. Ona jest w dobrej kondycji, gruba, tylko ma przełysienia na grzbiecie od pcheł. Możnaby ją wyciąć, zaszczepić i wydać. Natomiast Zgrozia to tragedia. Jest bardzo chuda, ma chorą skórę, cały czas trzęsie się. Do tego ma niewładną stopę w tylnej nodze i jak stoi, to ją wwija pod spód. Na wszystkich nóżkach ma krzywicę. Jest bardzo młoda, wygląda na 1-2 lata. Karmię ją suchą karmą, bo po kurczaku miała biegunkę. Niesamowicie dużo pije. Leży w legowisku bez ruchu i tylko co jakiś czas wstaje, żeby zjeść kilka ziarenek karmy. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc. Najpilniej potrzebna jest sterylka dla tej suni w dobrej kondycji i specjalne łatwo strawne, kaloryczne jedzenie, Calo pet dla Zgrozi. Zgrozia nie nadaje sie na dzień dzisiejszy do adopcji. Nie wstaje, nie wychodzi na zewnątrz, załatwia się w mieszkaniu. nie mam sumienia tego obolałego szkielecika wlec na spacery. U mnie musi mieszkać w łazience, bo mam za duzo swoich zwierząt, ale jej to chyba pasuje, bo ma ciszę i spokój. -
Ze stałym domkiem i tak trzeba zaczekać, ale kandydatury mile widziane :cool3:. Wioleta wyda go jedynie po kastracji. Oczywiście kandydat na opiekuna musi sie liczyć z tym, że jest to pies bardzo wrażliwy, wycofany, więc musi być traktowany szczególnie delikatnie. Nie chce go dać do dzieci, bo płoszy sie przy głośnym zachowaniu i energicznych ruchach. W chwilach strachu reaguje ucieczką. Absolutnie nie może być spuszczany ze smyczy. Decyzję o wyborze przyszłego opiekuna Jorika podejmie Wioleta, bo to ona zajmuje się nim i będzie wiedziała, co dla niego najlepsze. Za to na już do adopcji jest sunia, którą jako drugą przywiozłam wczoraj z "kojca śmierci". Jest chora na uczulenie na pchły ;) :evil_lol:. No i moja mała Zgrozia, która jest o co najmniej połowę mniejsza od Jorika też chciałaby domek. zapraszam na nasz wątek.
-
Brawo za akcję :lol:. Może w lokalnej gazecie napiszą o tym, skoro taką sensacje wzbudziłaś :evil_lol::eviltong:. To lubię: zgrane działanie, szybkie decyzje i w dwa dni uratowany został pies. Dzwoniłam do Wiolety. Pytała, czy jakoś da się ukarać faceta, bo się wściekli z mężem, jak zobaczyli Jorika. Byliby gotowi zaangazować sie w sprawę, gdyby coś to dało. Zawsze można wykorzystać ich chęci, świadków i zdjęcia, jakby facet sprawił sobie kolejnego psa. Wioleta dzis mówiła, że strasznie ma zjechaną psychikę. na jej oko prostowanie jej zajmie ok. pół roku. jej mąż wyjątkowo przejął sie małym i opiekuje się nim troskliwie. na razie wstrzymują sie na czas nieokreślony z adopcją. Na miejsce Jorika do sąsiadów chyba pojedzie suczka, którą dziś przywiozłam ze schroniska - kolejna w kolejce do uśpienia. Oto Jorik po strzyżeniu. Zdjecia mało chlubne dla mnie :oops:, ale nic nie dało sie zrobić, bo filc był prawie zrosnięty ze skórą, a z każdego miejsca jego ciała odtawały kosci w róznych kierunkach i każddy dotyk sprawiał mu ból. Po odkarmieniu poprosze Wioletę o nowe zdjęcia. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img352.imageshack.us/img352/2123/dsc02396sw2.jpg[/IMG][/URL] URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img75.imageshack.us/img75/8726/dsc02397oh9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img145.imageshack.us/img145/5332/dsc02402kv6.jpg[/IMG][/URL]
-
Basiu, nie masz za co dziękować :oops:. To po prostu była kwestia sumienia. To maleństwo już tyle wycierpiało, że nawet nie zastanawiałam się przez sekundę. Jeśli chodzi o Jorika, to jednak pojechał do mojej koleżanki. Dotarli do domu dopiero o godz 2 w nocy, ale wszystko jest w porządku. Dziś rozmawiałam z Wioletą, mały jest fajny, tylko pies na baby :diabloti:. Jak dojdzie do siebie, to zostanie zaszczepiony i wykastrowany. Do adopcji w związku z tym pójdzie dopiero za miesiąc. Prawdopodobnie będzie jednak mieszkał po sąsiedzku, więc będzie go miała pod kontrolą.
-
Piesek trochę jest u mnie, ale dopiero teraz udało mi się siąść, bo miałam pracowity dzień. Okazało się, że Jorik, bo tak jakos się mi go nazwało chyba zostanie u mnie na tymczasie. Pani, która go chciała dwie godziny przed umówionym pzyjadem zadzwoniła, że właśnie przygarnęła jakiegoś psiaka błąkającego sie po działkach. A koleżanka, która była drugim wyjściem, zadzwoniła, że zepsuł się jej samochód i nie przyjedzie. Może wystraszyła się go :shake:. Jorik okazał się mieszańcem yorka, ale potężnym. Obcięty został niewyjściowo, bo miał filc, jakiego nie widziałam nigdy w życiu. najwieksze płaty sfilcowanego włosa były wielkości deserowego talerza :crazyeye:. Ma rzeczywiście mięciutki, yorkowy włos. Jak odrosnie, to będzie całkiem, całkiem :cool3:. Tylko, ze teraz jest paskudny :roll:. Prawie łysy, nieproporcjonalnie zbudowany, totalnie zagłodzony. Za to jest całkiem milutkim psem :loveu:, bez cienia agresji. Bardzo wycofany i spłoszony. JOMA, dobrze, że zapomniałam o Twoim komplecie szelkowym dla Fokusi :oops:, bo Jorik bez szelek uciekłby na pewno. Samo tymczasowanie go jest dla mnie problematyczne, bo: -mój Wolf nie toleruje samców, -przywiosłam dziś jeszcze bardziej zagłodzoną suczkę ze sosnowieckiego schroniska. mała była w "boksie śmierci" do uśpienia w poniedziałek. To tyle relacji. Zdjęcia mam, ale muszę mieć czas, żeby je wstawić. Są niezbyt udane, ale Jorik cały czas się kręci. Ładnie chodzi na smyczy, jednak kiedy tylko się z nim stanie, to zaczyna kręcić sie w kółko. To chyba nerwowy odruch psa łańcuchowego. Ogólnie bardzo sympatyczny psiak. Proszę o zmianę tytułu, bo Jorik już jest bezpieczny. Teraz szukamy mu domu docelowego.
-
Chyba cieszymy się tylko my razem ;). Mam nowe wieści. Wioleta jedzie jutro do Łodzi i jak będzie wracać, to może wziąć po drodze psa ze sobą, czyli masz tylko pół drogi do pokonania. Na dodatek jest szansa na dom stały tu na miejscu. Jest na niego chętna pewna pani, ma też ogródek i piesek mógłby sobie w nim szaleć. Jeśli możesz, to przywieź mi go jak najwcześniej. Ja go upięknię i umówię się z tą panią. jesli go będzie chciała, to super, a jak coś nie wyjdzie, to pies jedzie do Jastrzębia. Wioleta dziś się sprężyła i chyba już ma dwa chętne na niego domy. Jedni ludzie chcieli jej poprzedniego wyratowanego z wypadku psiaka. Wziął go ktoś inny i ci państwo nadal czekają. Ważne jest tylko, żebyś wcześnie go przywiozła, bo w innym przypadku musiałabyś go sama zawozić do Jastrzębia. Jeśli dasz radę wstaw tu zdjęcie tego drugiego, którego być może kobieta chce się pozbyć. Czy to też niewielki pies? Najlepiej zniechęć ją do jakiegokolwiek psa. Tego może też uda się gdzieś umieścić, wiec szkoda byłoby następnego biedaka na jego parszywe miejsce.
-
Dama dostała 10 zł od Witolda Albińskiego. Już dopisuję.
-
Plakat piękny :loveu:. Bardzo dziękuję. Roześlę go znajomym.
-
Dziewczyny, mam do Was gorącą prośbę. Koleżanka, która ma doskonałą rękę do wydawania przygarniętych psów chciałaby plakacik odnośnie Damy. Chce go porozwieszać i dać swojemu wetowi, który jej pomaga w szukaniu domów. Ja nie bardzo radzę sobie z takimi rzeczami :oops:. Czy mogłaby któraś z Was zrobić coś takiego z tym tym zdjęciem Damy w zbliżeniu? jeszcze jedna znajoma z Miau też chciałaby coś takiego, żeby porozwieszać w jej okolicy po przychodniach i sklepach zoologicznych. Wiem, że jestem upierdliwa, ale bardzo proszę. Od JustynyM Dama dostała 20 zł. Pięknie dziekuję. Za dzień lub dwa będę miała już wolny czas i postaram pojechać z Damą na usunięcie chorego kła. Zastanawiałam się, czy zrobić to, czy zbierać na klatkę, ale chyba nie ma co czekać na nowy dom, tylko trzeba zrobić zabieg. Odnośnie klatki transportówki, czy ktoś może mi doradzić, jakiej wielkości ona miałaby być dla takiego psa?
-
Daj może ogłoszenie na wątku transportowym. To godzina drogi z Katowic, może ktoś się znajdzie. Szkoda zmarnować psa. U mnie ewentualnie może przeczekać dzień lub dwa, gdyby transport nie znalazł sie tego samego dnia. Jesli bedziesz cos wiedzieć konkretnego, to daj znać na maila. Może ta osoba, która ma go dowieźć do Katowic, zgodziłaby sie dostarczyć go jednak do nowego domu?
-
Yorkowe kontakty przydały się :cool3:. Znalazłam mu dom tymczasowy w Jastrzębiu. Tylko ktoś musi go tam dowieźć. Po drodze może przyjechać do mnie na kąpiel i strzyżenie. Koleżanka, która go może wziąć przeprowadziła sie do nowego domu i postara się umieścić go na stałe u swojego sąsiada. Jeśli sie nie uda, to bedzie go ogłaszać na Jasnecie, lokalnym serwisie ogłoszeniowym. Proszę o kontakt na PW, to podam jej tel. Piesek może do niej trafić już jutro.
-
Trochę te zdjęcia odstraszają. Jeśli możesz zrobić jakieś bez budy i otoczenia, to byłoby super. Prześlij mi jedno zdjęcie i tel. kontaktowy do osoby, która zajmuje się adopcją psa na adres: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL], a dam wstawić na stronę. Pewnie to chłopak, bo gdyby był dziewczyną, to już na pewno miałby dzieci. Gdyby jednak okazało się, ze nie ma kulek ;), to daj znać.
-
Dziewczyny, on jest yorkowaty. Ma typowe umaszczenie, tylko wielkość nie ta. Pewnie ktoś go kupił jako yorkusia po okazyjnej cenie, wyrósł i wylądował przy budzie. Sama mam yorki, więc takich historii już się nasłuchałam. Jeśli chcecie, to mogę go umieścić w adopcjach na stronie mojej hodowli. Proszę tylko o kontakt na PW. Po wizycie u fryzjera byłby super. Miałam ze schroniska taką yorkowatą sunię i szybko jej znalazłam dom. Tylko takiego psa koniecznie trzeba wcześniej wykąpać i uczesać. Zmienia się wtedy nie do poznania. Ona też wyrosła i wylądowała na bruku. Teraz jest wysterylizowana i ma kochającą ją rodzinę. Szkoda, ze to chłopak, bo gdyby był sunią, to wzięłabym go na DT, ale mój pies ma 1,6 kg i bałabym się do niego dać drugiego. Poza tym, musiałby być wykastrowany, żeby czegoś nie zmajstrował moim dziewczynom. Gdyby znalazł jakiś tymczas niedaleko mnie, to oferuję mu chociaż darmowe strzyżenie ;).
-
Właśnie Sara pojechała do swojego domu, więc tylko Dama czeka nadal. Poproszę o przeniesienie wątku moich tymczasowiczów, więc teraz tylko tutaj będą informacje o Damie.
-
Już wstawiam zdjęcia. Dama odpowiadająca wyciem na szczekanie Sary: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img338.imageshack.us/img338/6599/dsc02232hn2.jpg[/IMG][/URL] Sara tocząca się po górce: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img395.imageshack.us/img395/2748/dsc02244bo3.jpg[/IMG][/URL] koordynująca zabawę Minia: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img386.imageshack.us/img386/6190/dsc02239bv5.jpg[/IMG][/URL] Sara czeka dziś na rodzinę, która jest nią zainteresowana. Jakoś czuję, że adopcja sie powiedzie, więc na razie wstrzymam sie z przesyłaniem jej fotek. Gdyby jednak nie udało się, to bedę bardzo wdzięczna za pomoc w ogłaszaniu.
-
Wiem ;), ale ja mówię właśnie o wpłatach bazarkowych. Wysyłałam komplety poleconym, który wyszedł drożej, ale poprzednie wysyłałam zwykłym listem i dwie przesyłki nie dotarły. Musiałam wysyłać następne komplety i to jest bez sensu. Z Allegro wpłaciła najpierw Agnieszka Szopa, no i chyba Green Woman też z Allegro? Wczoraj Dama miała ogłoszenie w "Jarmarku" i nie było ani jednego telefonu. Z Allegro zadzwoniła pani w sprawie Sary i na dzis umówiła się. Może w końcu chociaż jej się uda po ponad rocznym tymczasie.
-
Od Green Woman dostałam 30 zł, tak jak napisałam w poprzednim poście. Od drugiej osoby nie mam żadnej wpłaty. Przed momentem sprawdziłam jeszcze stan konta dla pewności. Całe rozliczenia tutaj zapisuję, tylko z wpłat bazarkowych odliczałam po 4 zł za koszty przesyłki, resztę za wysłanie dopłacałam ze swoich pieniędzy. Jedna osoba z Allegro dziś pisała w sprawie Damy, a z ogłoszeń w gazecie cisza :roll:.
-
Natussiaa, może przesłałabyś mi jakieś "nie bojowe";) zdjęcia małej, zastraszonej suni, kontakt i info, i zrobiłabym jej Allegro? Jeśli będziesz chciała, to daj znać na PW.Takich bidulek najbardziej mi żal, bo ich przetrwanie w stadzie to kwestia czasu. Czy ona jest po sterylizacji i jakiej jest wielkości? U mnie najszybciej znajdują domy takie małe tymczasowiczki, bo ludzie w mieście preferują drobne psy. Może akurat się uda z ogłoszenia znaleźć jej dom.
-
Dama ma na 2 wtorki dane ogłoszenie do "Jarmarku". W internecie ogłszam ją tylko na Allegro, bo inne ogłoszenia chyba już wygasły.Dostałam wpłaty: Od-Nova 16 zł (4 zł odliczyłam za przesyłkę) Green Woman 30 zł (zapisane było "dla mamy", ale domyślam się, że chodziło o Damę ;)). Na koncie Damy jest [B]+231 zł[/B].
-
Dama nadal u mnie. Dam jej następne ogłoszenia. Córcia wreszcie w domu, ale nie wiem, czy znowu nie wróci do szpitala, bo wydali ją z chorymi drogami oddechowymi :shake:. Malutkie maltusie udało mi się odkarmić. Oba chłopaki fajnie rosną, a ich mama tez już jest zdrowa. Dama robi się coraz fajniejszym psem. Wczoraj byłysmy ze starszą córką, Damą i Sarą na spacerze połączonym w obsypywaniu się i tarzaniu się w lisciach ;). Dama lubi się bawić i wygłupiać, tylko nie spuszczam jej wcale ze smyczy. Jak bedę miała czas, to wstawię zdjęcia z szaleństw.
-
Oprócz maleńkiej córeczki w szpitalu, mam bardzo chorą sukę i oseski karmione butelką. Wiosna, jak zmierzę, to odezwę się. Najwyżej zalicytuję na Allegro.
-
Depresja= Apatia, Smutek I Żal Staruszek Ze złamaniem-MA DOM
Jaaga replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Miałam jakis czas temu suczkę Milkę z krakowskiego schronu, była identyczna z wyglądu jak Morusek i w podobnym wieku. Mieszkała z nami kilka miesięcy, pogodziłam się z tym, że pewnie nikt jej nie zechce... i wtedy znalazła świetny dom, gdzie ludzie bardzo ja pokochali, mimo zaawansowanych lat. Mam nadzieję, ze Moruskowi tez sie uda. Życzę mu podobnego szczęścia. -
Niestety, nie przyjechał. Naprawdę nie wiem, po co ludzie sie umawiają :shake:?Moja córeczka z powrotem wylądowała w szpitalu, więc nie mam jak zająć się adopcją Damy. Dziś dzwonił jeszcze jeden normalny pan. Może przyjedzie w czwartek, ale nie jestem pewna.
-
Jejku, Szyszka jest całkiem podobna do babci Esme :crazyeye:. Kolor, gatunek i połysk włosa ten sam. Natomiast moja Esmiczka to maleńki, czarny diabełek :evil_lol:. Wielkość odziedziczyła po Tomim, a kolor i budowę po Suszi.
-
GrubbaRybba, wczoraj sprawdzałam konto i oprócz tych wpłat, które wpisałam, to nic więcej nie było. Sprawdzę jeszcz i dam znać. Zadzwonił pan i umówił sie na popołudniu :multi:. Mam ogromną prośbę. CZY KTOŚ MOŻE MI PRZESŁAĆ UMOWĘ ADOPCYJNĄ ZE ZDJĘCIEM DAMY? Nie potrafię takiej z fotką sama zrobić :oops:, a jest chyba pewniejsza niż bez zdjęcia. Bardzo proszę. Mój mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]