dzis to bylo tak ze Lunka lezala w budce i Mysza tam z czyms weszla i zaczelo sie kotlowac .. tak, ze zloscia, nauczona ostatnim przypadkiem, nie rozdzielalam ich tylko usilowalam nakrzyczec, a potem odciagnelam na tylne lapy to sie rozczepily i potem bardzo smutne byly.
wydaje mi sie wlasnie, ze to Lunka zaczyna, co jest dziwne, bo na spacerach jest wyjatkowo ulegla do wszystkich psiakow, kazdemu sie poddaje i pokazuje brzuszek.. no i Mysza byla pierwsza w domu to chyba powinna dominowac?
w zabawie jak sie podgryzaja to raczej bezbolesnie bo raz jedna raz druga zaczepia i chyba im sie podoba.
a problem z tym, ze za kazdym razem jak sie gryzly na powaznie to nie bylo wczesniej, albo nie zauwazylam w pore, zadnych sygnalow ostrzegawczych :(