Koteczka spokojna,calkiem inaczej sie zachowuje.Obciera się,siadla kolo mnie,wymyla się.Dala sie wziąć ale na kolanach nie została.
Moze i Leo sam bedzie inny.
A ja kazda adopcję.Czasami w ciagu ponad dziesieciu lat jako DT mialam ochotę zrezygnować.Z powodu bardzo bolesnych rozstan z tymczasowymi psami,kotami.
I wyglada fajnie.Juz wczoraj jak przyjechali i sterczeli pod domem czekajac na kota zrobili na mnie dobre wrazenie.Przygotowani na dlugi okres adoptowania się kocurka do nowego miejsca.Zamowili feromony zeby ulatwic kotkowi zadomowienie,zamowili karme jaka sugerowalam.Balkonu,tarasu nie ma.W oknach moskitiery na stale.Taki starego typu parterowy dom.
Dzwonili.Jutro kocurka zabiora po poludniu.Maja do mnie 18 km.Leo w tej chwili ufny do mnie,miziak.To jest super rozwiazanie.Panstwo dadza mu czas.Zawse moze wrocic.
Od dwoch tygodni pani z Bilgoraja CZEKA na Leo.To jest tak blisko,że mozemy pozwolic sobie na próbną adopcję.Leo w tej chwili miziak,do glaziania pierwszy,kochany.Wiecej bede wiedziala wieczorem.
Trymajcie kciuki.