Jump to content
Dogomania

zdrojka

Members
  • Posts

    4497
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zdrojka

  1. Eh, Miśku, Ty to byś sobie cały czas latał luzem na Mazurach, a Małej trzeba było cały czas pilnować. Ty też nad nią czuwaj koniecznie, bo powoli przymierzamy się do chodzenia bez smyczy również po ulicy. Pamiętam o Tobie [']
  2. Daj, daj, dawno nie było!
  3. Uwielbiam takie obowiązki służbowe :evil_lol: Jak mu tam dobrze u Was :loveu: A suni chyba jednak powinno się zszyć tę ranę, tak mi się wydaje...
  4. Ależ Keniuchna wypiękniała! Ogon jak horągiewka, doopka zarośnięta, super!!!
  5. No to jesteśmy. Jak znajdę chwilę to zaraz wrzucam zdjęcia. A grzybów ZZEEEEEROOOOOO! Tragedia!
  6. Hopku, nie Ciebie miałam na myśli :p My nie na żagle, tylko na grzyby i ryby, więc lepiej niech wieje, a pada w nocy.
  7. I nikt nie zagląda... A nas już jutro nie ma... Nikt się nie pożegna, nie pożyczy Małej szczęścia, a nam spokoju na wyjeździe...
  8. E tam, ślepoty, Kenia jest śliczna i tyle :p
  9. No to jesteśmy po drugiej części szczepienia na wirusówki, trzecia za miesiąc. Uszy wyczyszczone, bo były jednak mocno brudne, nawet nie wiedziałam... :oops:
  10. Ludzie, co tu się dzieje :crazyeye: To chyba nie to miejsce... Nie ma się co dziwić, że nikt tu nie wszedł w "tym czasie"... Malutka, ale masz śliczne oczka!
  11. Chciałam ją wrzucić na gazeta.pl, ale allegro ma przerwę techniczną i nie mam skąd przekopiować...
  12. No to ja też kciuki trzymam za to rozwianie mgły :p
  13. Maciek, Lila szuka swojego dobka! Lila, a gdzie zaginął???
  14. Wszystko będzie dobrze :p Ja z tych optymistycznych...
  15. Inna rzecz, cały czas się zastanawiam, jakbym zareagowała na DUŻEGO pająka, tarantula, ptasznik itp. Czy byłoby to dla mnie włochate zwierzątko czy dalej pająk...
  16. Hopku, z Małą też jest tak, że jak zobaczy COŚ to koniec, leci, jakby miała klapki na oczach i uszach :mad: Boję się pająków, dość specyficznie, bo jak mi siedzi w domu czy na dworze to mogę godzinami siedzieć i mu się przyglądać, byleby nie podchodził za blisko i nie ruszał się za szybko. Nie zabijam, jeśli nie muszę. Mogę pajęczynę z krzyżakiem oglądać z odległości kilku cm, ale jak pająk się ruszy, to panikuję. Najgorzej jest w lesie, uwielbiam chodzić na grzyby, ale wejście twarzą w pajęczynę kończy się krzykiem, rzucaniem wszystkiego i panicznym otrzepywaniem się i ściąganiem TEGO z twarzy. Więc na wyjazdach na grzyby mam przetrenowany prawy nadgarstek: biorę kija półtora metra długości, macham nim przed sobą i wtedy mogę patrzeć pod nogi, a nie przed siebie wypatrując nieprzyjaciela...
  17. Wolałabym w drugą stronę, najpierw Mała, a potem rodzice. I nic nie mogę obiecać...
  18. fszyscy czekamy :p
  19. Był gdzieś taki wątek z wierszami itp... poszukam...
  20. Taaa, skąd ja to znam :p
  21. Marta, ja Cię strasznie przepraszam, ale szaleństwo przedwyjazdowe, a ja jeszcze jednocześnie muszę do pracy... Jutro już sie nie wyrobię, choćbym chciała... Spróbuję do Ciebie rodziców podesłać, dam im Twój tel i adres, mała szansa, żeby coś z tego wyszło, ale spróbuję. Kurcze, na nic nie mam czasu, chyba, że wieczorem...
  22. Dziewczyny, nie panikować! Bo to zawsze więcej złego przynosi niż dobrego. Ja za daleko, ale wspieram na odległość. Sprawdzić porządnie, zanim coś się złego powie. Ja też umieram ze strachu, ale potrzeba czasem trochę spokoju, optymizmu (o ile można w tej sytuacji o tym mówić :oops: ) i nadzieji... ona umiera ostatnia...
  23. Zdecydowaliśmy, że jednak nie kupimy drugiej karty, tylko co jakiś czas będziemy jeździć do Szczytna do kafejki internetowej i tam sobie zgramy na płytkę. Taniej i ekonomiczniej... Dziś była kolejna próba chodzenia bez smyczy, tym razem wieczorem, właśnie wróciłyśmy. Poszłyśmy na drugą stronę ulicy, którą normalnie wracamy od rodziców. Jest tam kupa krzaków itp i zawsze był problem, bo Mała chciała iść za nie, a ja się bałam pajęczyn, których nigdy tam nie brakowało. Tym razem puściłam... Ależ była zadowolona, że w końcu może sobie poniuchać sama, nie ograniczana, nie musi omijać krzaków od mojej strony. Późno było, więc aut mało, ale jak jakieś przeżdżało, to ją wołałam i, o dziwo, przychodziła, choć może bardziej odpowiednim określeniem jest czekała na mnie, z resztą zgodnie z komendą. Aż w pewnym momencie, gdy byłyśmy już na wysokości naszego bloku, zauważyła, że pod blokiem COŚ idzie. Od razu uszy do góry i zaczyna swój tropiący truchcik. A ja: panika!!! Poleci, ucieknie, zginie! Ale okazało się, że dotąd nieużywana zupełnie przy niej komenda, którą stosowałam u mojego Migacza, zadziałała: "WRÓC!!!" Mała stanęła jak wryta, dalej czujna, ale dała się zapiąć na smycz. A potem "idziemy" to było totalne wariactwo i szukanie tego, co uciekło. Tylko pojawił się problem w postaci dwóch gości siedzących w aucie z "zewnętrzymi" nogami na zewnątrz na chodniku. Otóż okazało się, że te nogi to koty i trzeba je koniecznie upolować, więc Mała ze śpiewem na ustach ruszyła w ich kierunku i nogi schowały się w ciągu pół sekundy z pytaniem "czy nie ugryzie?" :evil_lol:
×
×
  • Create New...