Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Posts

    81664
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    316

Everything posted by elik

  1. Nie wiem, jak zachowuje się Imka, ale odnosi sie wrażenie, że Maszy też człowiek nie jest do niczego potrzebny. Ona chyba długo błąkała się samotnie, a nawet, gdy miała kąt u człowieka, to chyba tez musiała sama o siebie dbać :(
  2. Tak, już dotarły. Zaraz wrzucę na wątek jak tylko coś przegryzę, bo dopiero co wróciłam z Tosią od weta, a pojechałam bez śniadania.
  3. Karta informacyjna wizyty z paragonem.
  4. To może szczekulec Czika. Sunia bardzo lgnie do ludzi, chce cały czas być z człowiekiem, przekochana, tyle tylko, że szczekliwa mocno. Dla niej domek z ogródkiem to wybawienie. W bloku też mogą być problemy, że za głośna. Tosia na razie wymaga leczenia. Przed chwilą wróciłam z Tosią od weta. Rano po kilku coraz wolniejszych kupkach, zaczęła "robić" krwią :( Zaraz wkleję kartę informacyjną od weta. Tosia miała robione USG brzuszka, czy przypadkiem nie ma jakiegoś ciała obcego w przewodzie pokarmowym, bo to krwawienie z odbytu jest dziwne. Wczoraj wieczorem zrobiła normalną kupkę. Dzisiaj o 6-tej rano mąż wyprowadził Tosie i Czikę. Tosia zrobiła rzadszą kupkę niż wczoraj. Około godz. 8-mej, gdy wyprowadziliśmy wszystkie psiaki, Tosia robiła coraz rzadsze kupki, aż wreszcie wydaliła sama krew :( Ze spacerku pojechałam do weta. Zebrałam z dywanu galaretowatą krwawą masę i zabrałam do weta, żeby sprawdził pod kątem lamblii. Wet pobrał też wymaz z odbytu do badania. Po objawach wet stwierdzi, że jest to zaburzenie trawienia o podłoży wirusowym lub bakteryjnym. Tosia dostała antybiotyk - 2 zastrzyki o przedłużonym czasie działania. Dalsze leczenie wet ustali, gdy pozna wyniki analizy pobranych próbek. Martwię się o nią :(
  5. Co robić ? Ta pani podobno próbowała. Wychodziła na chwilę, wracała i coraz dłużej jej nie było. Nie pomogło. U nas na razie nie została sama z psami. Nie było takiej potrzeby. Sprawdzę co będzie robiła jak wyjdziemy. Przed chwilą wróciłam z Tosią od weta. Rano po kilku coraz wolniejszych kupkach, zaczęła "robić" krwią :( Przeniosę dalsze wieści na watek maluszków, bo Tosia nie miała swojego wątku, jeśli dobrze pamiętam Masza śpi, śpi, śpi, je, wychodzi na spacer, pije, śpi, śpi, śpi, śpi.... Biedactwo zupełnie nie szuka kontaktu z człowiekiem. Głaskana kuli się w sobie i nawet główki nie podnosi, żeby zobaczyć kto :( Serce boli, jak się patrzy na nią. Ona niczego nie potrzebuje. Chce tylko mieć spokój. Odnosi się wrażenie, że oprócz ciepła, miękkiego posłania i michy nic więcej do szczęścia nie potrzebuje, tylko spokoju :( Smutne to :(
  6. Ja także, nawet na 200 %. Dzięki Ayame za chęć pomocy :D
  7. Raczej mało prawdopodobne, bo w rozliczeniu maja o 10 zł więcej niż jest na ich koncie w banku, ale wszystko może się zdarzyć :) A kiedy wpłacałaś i jaką kwotę ?
  8. Tak Basiu, cieszy się ze spotkania z Tosią :) Oni się nawzajem bardzo lubili i Bingo był smutny, kiedy Tosi brakło. Tosia znowu wisi na jego brodzie, a Bingo kładzie się na podłodze i pozwala targać się za kudełki :) Gorzej a Cziką. Jest ewidentnie zazdrosna, blokuje Tosi dostęp do mnie i podgryza biduśkę. Dzisiaj rano na chodniczku w sypialni było jeziorko :( Kto - Czika, czy Tinka ? Tina zupełnie nie tęskni. Przynajmniej nie pokazuje tego. Wczoraj bardzo się cieszyła ze spotkania z nami. Zupełnie inaczej niż wtedy, gdy przyjechała z panią w odwiedziny. Potwierdza to, że od tamtej pory atmosfera w tamtym domu bardzo musiała się zmienić. Doszło do rozstania, ale zanim to się stało pewnie nie było zbyt spokojnie. Psy musiały nie czuć się bezpieczne :( W sumie, dobrze, że Tosia odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Tylko jak to będzie - w bloku 4 psy :(
  9. To jest nas niezłe stadko. Nutusia napisała, że jedzie po Imkę. Tylko to, nic więcej, ale to chyba dobrze nie wróży :( Ale po burzy zawsze świeci słońce
  10. I co dalej ? A do mnie za chwilkę przyjedzie Tosia. Umówiliśmy się, że wyjdziemy z naszymi psiakami i spotkamy się z Tosia na zewnątrz. Po spacerku wszystkie razem wrócą do domu. No to teraz Bingo nie będzie miał nic do powiedzenia biedaczek :P Trzy kobitki, a on sam jeden.
  11. Fajnie nam to wyszło :P Ja może zapamiętam, a Ty spróbujesz, jak nie zapomnisz :P
  12. Można, można. Jak sie chce, to wszystko można :P Może będę pamiętać :D
  13. Bardzo sie cieszę Ciociu Kochana, a czego nie piszesz w przelewu tytuliczku swojego nicku ????
  14. Biedne sa te nasze psiaczki po przejściach
  15. Na to wygląda :( Ale nie martwię się na zapas. Może nie będzie tak źle ?
  16. Nie przejmuj się, to drobiazg, na którym nie warto zwracać uwagi :) Razem z Tobą martwię się o zwierzaki, którymi się opiekujesz.
  17. A czy behawiorysta udzielił porad ?
  18. Biedactwo :( Nie pisałaś, że jest taki wielki problem. Może pomogły by środki farmakologiczne, może obroża antystresowa ? Czy radziła się ta Pani behawiorysty ? Trudno nawet wyobrazić sobie, jak ta sunia cierpi :(
  19. Na pewno Tosia nie będzie adoptowana, zanim nie ogarnę problemu. Nigdy nie taję, gdy coś u psiaczka jest nie tak, jak można by się spodziewać. Ta pani też została poinformowana, że Tosia szczeka podczas naszej nieobecności. Mówi, że szczekanie to nic, ale tego wycia sąsiedzi nie odpuszczają :(
  20. Maleńka pewnie tak bardzo tęskni za opiekunką, gdy ta wyjdzie, że aż wyje :( Czy to da się wyeliminować ???
  21. Smutna Elenko, uśmiechnij się kochana :D
  22. Dzięki :( Niestety wtedy o Tosie nie było telefonów i teraz o Czikę także nie ma. Z Tosią było tak, że zadzwoniła z życzeniami świątecznymi pani, która adoptowała ode mnie pieska 2 lata temu. Bardzo udana adopcja. W trakcie rozmowy powiedziałam, że szukam domu dla małej, ślicznej suni. Zainteresowała się i przyjechała ją zobaczyć. Jak zobaczyła to się zakochała. Za dwa dni - 25.12.2014 r. przyjechała po Tosię i zabrała ją do domu. Nie musiałam nawet robić wizyty, bo znałam ten dom z poprzedniej wizyty przed i potem po-adopcyjnej. Od czasu do czasu rozmawiałyśmy przez telefon. Dom oddalony ode mnie w linii prostej kilka kilometrów. Jak była w odwiedzinach to mówiła, że Tosia szczeka, ale nie wyglądała na bardzo zmartwioną z tego powodu. No i wczoraj telefon :(
  23. Twierdzi, że pod okiem behawiorysty usiłowała oduczyć Tosię wycia, ale się nie udało. Ta pani jest ok. Wiem, że kocha Tosię. Była z nią w odwiedzinach, to Tosia była ubrana jak księżniczka w kombinezonik z zameczkami, naszywkami, napisami. Wpatrzone jedna w drugą tak, że gdybym nie cieszyła się szczęściem Tosi, to pewnie byłoby mi żal. Podejrzewam, że to raczej decyzja rodziny, a nie jej. Płakała mówiąc o tym, że nie może Tosi zatrzymać :( Jeśli Tosia miałaby być powodem kłótni w rodzinie, to lepiej szukać jej domu, w którym będzie akceptowana przez wszystkich członków rodziny.
×
×
  • Create New...