Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Witam w końcu na wątku mojego podopiecznego - Bochnarka :) Chłopak własnie ogłasza wszem i wobec że jest panem tego ogrodu i nikt mu nie podskoczy ;) A bas ma taki, że można się przestraszyć... Zdecydowanie się lepiej czuje. Kolejny epizod zapalny pęcherza chyba mamy zażegnany... oby na zawsze. Strasznie fajny misiek z niego :)
  2. Z wieści Jaśkowych... Wczoraj byliśmy na konsultacji u dr Jagielskiego. Faktycznie fartem, bo jechałam ze szczurami a Jasia zabrałam ze sobą do Warszawy żeby odciążyć moją mamę która opiekuje się resztą psiaków. No i zadzwoniłam do lecznicy, ot tak, z nadzieją że może jakiś termin będzie... i był na następny dzień! Co do samej wizytu u onkologa: utrzymujemy to leczenie co wcześniej. Guz sie rozpada, wycieka przez nos (ta maź z krwią), a sam "czysty" płyn przez oko. To dobra wiadomość - bo nie ma ucisku na mózg przynajmniej. Jasio dzieki lekom nie czuje bólu i może cieszyć się życiem. Ratunkiem dla Jasia była by radioterapia... ale koszty są ogromne. Sam Jasiek jest fantastyczny! Pomijając wczorajszy dzień, gdy popisywał się przed dr Jagielskim (tak se będę leżał!) i przed gościem w domu (no nie widzicie że śpię???) ;) To niesamowicie inteligentny pies, z zacięciem do organizacji przestrzeni. Uwielbia rozpakowywać pudełka. Także, te których nie powinien... Zastałam raz Jasia z filiżanką w pysku (za uszko trzymał!). A obok wyciągnięte z pudła i równo ustawione kolejne filiżanki. W nie natomiast wstawiał kieliszki (takie małe, ciężkie). Widok cudny... szkoda tylko że część zastawy tego nie przeżyła :/ Teraz mu już pakuję pudełka rzeczami odpornymi na Jasia i zostawiam do zabawy. Najfajniej gdy można je jeszcze zrzucić np. kanapy, wywlec zawartość, poukładać rzeczy, a na końcu posilić schowanych tam smakołykiem :) Całe dnie łazi za mną krok w krok, no chyba że śpi sobie na słoneczku. Wie doskonale że nie wolno wchodzić psiakom do ogródka z warzywami, wiec staje dokładnie na linii furtki i uśmiecha się :) Wogóle jest bardzo radosny, zadowolony. I apetyt ma coraz lepszy - nawet dr Jagielski zauważył że Jasio przytył i jest bardziej sprawny! A szelki Jasiowe... hmmm... chyba złapały wilgoć, bo się skurczyły dziwnym trafem... Natomiast mam wrażenie że Jasio zaczyna wykazywać objawy lęku separacyjnego. Wczoraj zostawiłam go na niecałe 2 godziny w mieszkaniu w Warszawie (zna to miejsce przecież) i pojechałam do lecznicy ze szczurami. Jasio spał całe popołudnie i wieczór, ale obudziłam go jak wychodziłam. I zastałam psa wyjącego pod dzwiami, a w domu totalną demolkę. To samo było rano, jak się obudził a mnie nie zlokalizował. Póki go nie zawołałam, to dosłownie "szalał" po mieszkaniu. Później tylko jęczał żebym zeszła do cieszyć sie do psa. Muszę się temu przyjrzeć - w domu, z innymi psiakami, nie miał takich problemów. Poza tym Jasio to wielka przytulanka, która śpi w łóżku, pakuje sie na kolana i ciągle uśmiecha się...
  3. Za chwilę ruszamy do Koluszek. Jasio ucieszy się - jak widzi samochód to pcha się do środku :) Lubi spacery, wycieczki i włażenie we wszystkie możliwe dziury. Poza tym czatuje na kubki kawy z mlekiem, nieopatrznie zostawione w zasięgu jaśkowej mordy (uwielbia wypić sobie łyczek) ;) Kradnie mufinki. Przewraca stoły (bo stoją na jaśkowej drodze). Ehhhh... rozpuścił się chłopak strasznie... Ostatnio znów próbował stawać na tylnich łapach, opierając się przednimi o mnie. No i potrafi stojąc podrapać się tylnią nogą! :) Terminy do dr Jagielskiego niestety na II połowę maja dopiero :/
  4. Z Jasiowych wieści... Zdrowotnie - nie wiem sama... Guz sie chyba przeorganizował - w zeszłym tygodniu zmienił bardzo kształt czoła. Dosłownie wyglądało to jakby w ciągu jednej nocy zmienił kształt/położenie/wielkość. Ale Jasiek czuł się dobrze, żadnych problemów czy bólu - wet kazał nie panikować. Wczoraj Jasiek zaliczył swój pierwszy krwotok z nosa, odkąd jest u mnie (czyli od miesiaca). Wcześniej trochę śluzu z krwią było tylko. Za to zanikł ten odruch neurologiczny, spowodowany guzem, że pies zwalał się z nóg gdy podnosił głowę. Zastanawiam czy to nie kwestia "przesunięcia" sie guza, i zmiejszenia ucisku... ale to tylko moje przypuszczenia. W każdym razie Jasio głowę podnosi chętnie i często, podgryzając mi ręce czy domagając się głaskania po szyi :) Kondycja nadal się polepsza :) Jasio obecnie CIĄGNIE na spacerze. Potrafi przysiąść na chwilę na tylnich łapkach, np. prosząc o przysmak. Spokojnie też stoi na trzech łapach, a czwartą np. wyciera sobie mordkę. Zakopuje też swoje siuśki na spacerach :) Trochę się ładnie zaokrąglił wreszcie :) Choć nadal kręgosłup czuć. Co do nastroju... hmmmm... Jasiek rozrabia. I to wybitnie, robi demolki. Dziś obserwowałam go antresoli, nie kapnął się że już nie śpię (bo wtedy by chodził i miauczał żebym już zeszła cieszyć się do psa). No to widziałam jak Jasio ściąga pranie z suszarki, próbuje szarpać zasłonę, kopie dziurę w kanapie, zwala wszystko co jest w zasiegu jego mordy i sprawdza do czego może sie to psu przydać... No pies-demolka normalnie się robi ;) Ale to tylko świadczy o dobrym nastroju - uszy trzyma wysoko, ogon macha, i uśmiech na całej psiej mordzie...
  5. Znów na chwilę wpadliśmy do Warszawy i mogę spokojnie dorwać się do sieci. Z nowych wieści Jaśkowych :) 1) Jasiek lubi zabawki. Nie bawi sie nimi jak inne psy, nie gryzie, ale układa i kładzie się na nich lub przy nich. 2) Jasiek radośnie wytaplał mi się w kałuży z dużą ilością błocka ;) Odczyszczanie psa traktował jak dobrą zabawę i mam wrażenie że planuje powtórzyć swój wyczyn w przyszłości... 3) Równie radośnie przewrócił miskę z wodą i zalał całą kuchnie. Ponieważ nie miałam mopa, ratowała podłogę ścierkami - Jasio uwalił się na nich i nie chciał wstać. A że Jasio który-nie-chce-być-podniesiony waży dwa razy tyle... to mogłam co najwyżej wycierać podłogę Jaskiem ;) Na szczęścia udało mi sie go namówić do zajęcia fotela na czas sprzątania. 4) Moja Iskra wyraziła w końcu zgodę na zabawy julkowo-jaśkowe (wcześniej bardzo to oprotestowywała). Więc Jasio i Julka bawią sie razem... fakt, że w głównie w "drepatanego" (Jasiek ma problem z zlokalizowaniem Julki), ale widać że bardzo mu to odpowiada :) 5) Przyuważyłam Jaśka bawiącego się kamieniem jak piłką.... Wkopywał ją sobie przednimi łapami pod siebie :) Muszę mu więc piłke sprawić :) Poza tym apetyt całkiem całkiem... Lekami pluje dalej niż widzi, a podane strzykawką prosto do pyska owszem połknie, ale demonstracyjnie krzywi się, potrząsa głową i mruczy... Poza tym ciągle sprawdza czy jestem, także w nocy. A że mieszkamy w ponad 80 domu, w którym duuuuużo się działo, to trącanie mokrym jaśkowym nosem w ciagu nocy... hmmm... pobudka gwarantowana :P Kondycja Jaśkowa generalnie na +. Chyba już powoli odpuścimy masaże łap, choć Jasiek może być innego zdania (bardzo je lubi, jak wszystko co wiązę sie z dotykaniem, głaskaniem). Martwią mnie jego "prychania" nosem i niestety trochę podciekania z nosa - choć może to być też kwestia ciśnienia w ostatnich dniach. Co co wizyty u dr Bałucińskiej - byliśmy w zeszły piątek. Jasiek dostał leki, które mają powstrzymać dalszy rozrost guza. Zmian niestety nie cofną... Wyszedł niestety problem z prostatą, a leku który miał zalecony nie udało się kupić (nie jest już rejestrowany w Polsce). Dr Bałucińska zaleca też usg jamy brzusznej. Następna wizyta 27 kwietnia.
  6. Oj poprawił się, poprawił... wczoraj zjadł prawie 2 swoje dzienne porcje :)
  7. Nie mam możliwości wysłania zdjęć mailem - tylko mms. Niestety, twórcy pewnego modelu komórki nie wzieli pod uwagę faktu że niektórzy nadal używają komputerów stacjonarnych - i dali dosłownie kilka cm kabelka. Nie mam jak przerzucić fotek na kompa.
  8. Wróciliśmy znów do Warszawy - po byczeniu się w ogródku od poniedziałku ;) Jaśkowe postępy: 1) przechodzi pod płotem w tą i nazad 2) próbował skakać przez płot (niski, ale dla niego stanowczo za wysoki) 3) sypia na fotelu (żadna w sumie niespodzianka - w Warszawie sypia na kanapie) 4) ma apetyt! może nadal nie jak na psa swojej wielkości, ale już całkiem ładnie 5) domaga sie smakołyków (również twardych) i zabawek na równi z innymi psami 6) uważa że jemu bardziej należą się wszelkie obgłaskiwania i wypycha innych chętnych z kolejki 7) budzi mnie rano szturchnięciami nosem, bo mój mąż nie dostąpił jeszcze zaszczytu wyjścia z Jaśkiem na poranny spacer... 8) staje na tylnich łapach! fakt - uginają się pod nim, ale próbuje dzielnie, szczególnie gdy się cieszy i wita :) Poza tym ciągle nie ma czasu. Szczególnie położyć się, odpocząć - w ogrodzie jest tyle ciekawych miejsc, w każde trzeba zajrzeć. Położyć się ewentualnie może na grzbiecie, w celu wystawienia brzucha do głaskania. A kto chce zdjęcia Jaśka i Morenga śpiących razem i w porozumieniu? Mam też zdjęcia samego Morka i w duecie z Iskrą.
  9. Dzisiaj rano Jasiek stanął na dwóch łapach !!! Podszedł do okna, oparł się przednimi łapami o wiklinowy kosz, a potem przełozył po kolei łapy na parapet. Stał tak kilka sekund i wyglądał przez okno :)))
  10. Jasiek, na środkach p-ból przepisanych przez dr Jagielskiego, dosłownie odmłodniał! Zmienił się wygląd zewnętrzny - uszy wyżej, ogon do góry i często w ruchu, nawet sierść jest gładsza. Poza tym dostał nowe zapasy energii - chce się bawić z psami i ze mną, rozkłada się do głaskania, podgryza mi ręce, próbuje podskakiwać (choć łapy nie pozwalają), na dworze potrafi sie przebiec kilkanaście metrów. Rozrabia też niesamowicie, po pierwszej dawce wlazł na stół... niby to niski Ikeowy stolik, ale dla niego wyczyn nie lada. Widać też efekty leczenia oczu - nie są już tak zaczerwienione, i nie potrzeba już tak częstego nawilżania sztucznymi łzami. Wizyta w Meridianie - mamy termin na piątek 08.04.
  11. ooo... rozumiem że mam się bać zajrzeć pod łóżko albo otworzyć lodówkę...? :P
  12. Poczekajcie tylko jak obkupię się w kanapy. Inaczej śpiwór trzeba zabrać :D Bo mam nadzieję że to będzie dłuższa wizyta - musicie przecież zebrać wywiad i poobserwować wykorzystywanie psa do pracy ;) A niedaleko mamy piękne tereny spacerowe.......
  13. Wizyta Jaśka u onkologa kosztowała 84 zł. Sponsoruje ją Kundelkowa Skarbonka :)))
  14. [quote name='Inez de Villaro']Ja nie wie, ale tam chyba trzeba zrobić wizyte poadopcyjną ;) [/QUOTE] Zapraszamy :)))))))))
  15. [quote name='DarkWater']no to róbmy bazarek tam gdzie wolno[/QUOTE] Zapraszam: [URL]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/[/URL] (konieczna jest rejestracja) [B]Zebra [/B]- nie wiem co mam myśleć, muszę to przegryźć na spokojnie. Kazan miał lepsze... a widziałaś co się z nim działo :/
  16. Bedę niedługo kupować Royal Canin hepatic dla Kazana - możliwe że w hurtowni. Wychodzi ok. 50-60 zł taniej niż przez lecznicę weterynaryjną. Jesli uda sie zebrać kasę (prawie 200 zł za 15 lub 12 kg w cenie hurtowej) - to kupię też tam dla Holly. Zamiast esenciale można podać eseliv - to tańszy zamiennik. Na psa 15 kg jednak kapsułka dziennie. A bazarek można też zrobić u nas... ;)
  17. Morisowa - wysłałam Ci skan karty informacyjnej wizyty u dr Jagielskiego. Jaśmin pojechał z nami w środę wieczorem do miejsca, gdzie docelowo będzie mieszkał. Od razu spodobał mu sie ogród - po wyjściu z samochodu udał się na samodzielne zwiedzanie (tzn. bez smyczy). Był bardzo zadowolony, machał ogonem i uśmiechał się :) Sam dom też chętnie obejrzał i od razu nauczył się po nim poruszać bez problemu. Następnego dnia od rana prowadzał sie po ogrodzie razem z moim Kazanem. Wspólnie oglądali każde drzewo, krzak i dziurę wykopaną przez Julkę. Mnie osobiście zadziwiała samodzielność Jaśmina w poruszaniu po ogrodzie i podwórku. Moje psy buszowały po ogrodzie - bawiły sie zabawkami, grały we freesby, skakały lub przeczołgiwały się pod płotkiem dzielącym dawny ogród kwiatowy od reszty podwórka. Jaśmin też chciał uczestniczyć w zabawie, a ze względu na prawie kompletną utratę wzroku nie mógł ganiać za piłką. Natomiast uparł się na przeczołganie się pod płotkiem. Ciężko mu to szło, ale widać było że bardzo chce to zrobić. Gdy w końcu mu się udało - był tak szczęśliwy, uśmiechnięty i domagał sie uznania :) Zrobiłam kilka fotek, ale żadna nie oddaje tego szczęścia promieniejącego z psiej mordy. Dodatkowo czas spędzony na świeżym powietrzu poprawił mu apetyt - zjadł "za jednym posiedzeniem" pół puszki. Niestety, jeszcze na chwilę musieliśmy wrócić do Warszawy - tu ma 5-6 spacerów dziennie, ale widać że nie zastąpią mu one możliwości swobodnego biegania po ogrodzie. Ale już niedługo Jaśmin zamieszka na stałe w domu z ogródkiem :) Co do samego jedzenia - nadal jest problem z suchą karmą. Namaczam mu 2 razy dziennie porcję suchego (w wodzie, mleku, rosole) i praktycznie 2 razy dziennie muszę ją wyrzucić. Nie chce jesć żadnej, próbowałam też z karmami moich psów. Jest w stanie zjeść kilka suchych (nie namoczonych) kulek, podanych z ręki - ale nie jest w stanie tak zjeść całej swojej dziennej porcji.
  18. [quote name='mru']klatke mam nadzieje dzis odebrać i będziemy z P. jechać stawiać.[/QUOTE] Skontaktuj się proszę z moim mężem (Jubu). Zna sytuację psów na tym terenie, może będzie mógł pomóc.
  19. Ta sunia to prawdopodobnie Ruda - zajmowali się nią przez jakiś czas pracownicy jednostki wojskowej. Przybłąkała się na ten teren. Miała budę, posłanie w kotłowni i codziennie dostawała jeść. Była bardzo zdziczała i nie chciała podejść do ludzi - nawet tych którzy miesiącami ją karmili. Pewnego dnia zniknęła i potem widywali ją tylko biegającą z innymi porzuconymi tam psami. Jak mój mąż zaczynał tam pracę, była podrostkiem - może mieć obecnie ok. 3 lat.
  20. O! Iskrowy temat już też w domu :D A doszło zdjecie śpiącej Iskry kołami do góry?
  21. Pusto u Jaśminka... Na jutro mamy w planie domową wizytę weterynarza - Jaśmin nie dałby rady pojechać autobusem (nie doszedł by nawet do przystanku), a taksówką trochę się obawiam. Zresztą w domu będzie bezpieczniej, spokojniej i może uda się zabrać weterynarza na spacer, żeby zobaczył jaśminowe sapanie i gięcie się łap. Niepokoją mnie te łapy, a szczególnie możliwość że to nie stawy, tylko problemy neurologiczne... jutro się okaże. Jaśmin na spacerach ładnie truchta, próbuje trochę biec. Ale w domu dziś się przewrócił, w sumie zwalił sie z nóg bez konkretnej przyczyny. W kwestiach kulinarnych - taaaaak, kochamy tuńczyka i makaron :) Jaśmin opierdzielił dziś całą miskę makaronu - w nagrodę za zjedzenie suchej karmy (namoczonej). Nie zjada swojej całej porcji, więc trochę mu dogadzam ;) No i muszę przyznać, że gust muzyczny to Jaśmin ma sensowny. Jest chyba fanem Lady Punk, bo piosenkę "Zawsze tam gdzie ty" uznał za swoje życie motto ;) Chodzi za mną krok w krok, pakuje się w różne zakamarki żeby tylko być blisko. Poza tym podrzuca rękę, mruczy... a czasem uśmiecha się prezentując połamane zębiska (zupełnie jak Szantusia... ;) ). Straaaaaszny pieszczoch z niego :) Z pęcherzem już chyba lepiej, skończyło sie susianie w domu.
  22. Iskra była podobno dziś strasznie oburzona próbą pogadania przez telefon. Obraziła się że coś co do niej mówi, a pies nie wie po co i dlaczego, zwiała więc na fotel :P
  23. Psi salon ma 20 m2, więc powiększać specjalnie go nie trzeba ;) Myślałam coś o różu/śliwce lub niebieskim... co by pasowało do pościeli z Hanah Montana, którą kupiłam Iskrze :P Wracając do Jaśmina - dorwałam go dziś w kuchni rozwłóczającego śmieci ;) Na pytanie "co pies wyprawia?" zaczął radośnie merdać ogonem i próbował wspiąć się na mnie przednimi łapami, ale niestety nie dał rady :(
  24. Szczerze mówiąc to nie wiem co napisać o Iskrze... no Iskra jak to Iskra ;) Sama sobie wybrała dom, ja tu nic nie miałam do gadania :P Weszła w naszą psio-szczurzo-ludzką rodzinę jak by zawsze tu było jej miejsce... Patrząc z perspektywy tych dwóch mięsiecy... wypiękniała, zrobiła się pewna siebie i... czupurna ;) Wie że ją kochamy, i że może sobie na wieeeele pozwolić ;) Np. na włażenie na kolana nasze i gości... Robi się z niej też gwiazda, np. w lecznicy, w sklepie itp. Obecnie pojechała z Grześkiem remontować swój nowy dom. Pilnuje go zawzięcie, najchętniej z perspektywy... stołu ;) Ma też swój fotel, podobnie jak Julka i Kazan. Podobno tęskni za mną, ale rekompensuje to sobie leżeniem na łóżku przy swoim drugim człowieku. Cóż, ja nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu... tak cicho jakoś i tylko jedno duże futro kręci mi sie pod nogami (nasz kolejnym tymczasowicz - Jaśmin z guzem mózgu). Tak w skrócie - Iskrunia to nasza królewna ;) Jak tylko przekroczyła próg naszego domu, było wiadomo że jest NASZA :) I że nie oddamy jej... bo jak oddać psa, który od pierwszej chwili, całym sobą okazuje jak bardzo tu jest jego dom i jego ludzie - których darzą całą miłością swojego psiego serducha???
×
×
  • Create New...