Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Falek od wczoraj u mnie. Bez żadnych problemów wszedł w stado :) Teraz pałęta się grupowo po ogrodzie - kompletnie nic nie robiąc sobie z mżawki ;) Julka zachwycona. Nowy duży kolega do zabawy :))))
  2. A Hrabia Jasiasty od wczoraj w wyśmienitym humorze :) Śmiga po domu, ogrodzie, obszczywa mi kolejne krzaki ;) Przychodzi żebrać pod lodówkę. Z głowy mu leci wydzielina z krwią, po tym nacięciu w środę. Ale twór jest przez to mniejszy i wyraźnie Jaśkowi to służy. Uszy nosi wysoko :) Teraz doszedł jeszcze jeden problem - umiejscowienie grzyba. Wcześniej było przypuszczenie, że siedzi w jamie nosowej. Czyli każdy lek p/c grzybiczy może dotrzeć. Wybór padł na ketokonazol - z uwagi na znajomość skutków ubocznych, dobrą tolerancję przez psy itp. Na ten lek wskazał m.in. dermatolog - wykładowca na SGGW. Problem w tym, że obecnie uwikłane są zatoki - czy przez przetokę, czy przez ciągłość tkanek. A tu dotarcie nie jest proste... Narazie mamy "gorącą linię" z weterynarzem i farmaceutą. Jaśkowi pomaga wiele osób, także przez zdobywanie specjalistycznych informacji dostępnych tylko w ośrodkach akademickich. Możliwe że będziemy musieli zmienić lek na taki który penetruje zatoki. Z mykogramu z lipca to jest np. itrakonazol. Ale poczekamy na wyniki nowego posiewu i ewentualny mykogram. Bo możliwe też że grzyb już ubity, a patologiczna wydzielina ma zwiazek z naruszonymi śluzówkami. Tak naprawdę Jaś to jedna wielka niewiadoma... Ale nic, to leczymy to co możemy i szukamy sposobów by pomóc Jaśkowi. A co do ancotilu. Nie penetruje zatok (przynamniej nie jest wymieniany w artykułach o leczeniu grzybic zatok - dotarliśmy do badań Uniwersytetu Medycznego w Łodzi). Więc jeśli będziemy leczyć już tylko zatoki, to go nie wykorzystamy. A jeśli nadal mamy po prostu grzybicę układową, bo ketokonazol nie przyniósł efektów - to możliwe że będziemy jeszcze próbować z ancotilem. Problem z tylko z tym lekiem polega na tym, że nie znaleźliśmy kompletnie żadnego weterynarza który by ten lek stosował - i tym samym znał działanie na psy. Czekamy na obecnie na informacje o wynikach doświadczeń z ancotilem na psach (wiem jak to okropnie brzmi...). Narazie czekamy... i wzmacniamy Jasia. Na dniach powinno dotrzeć nano srebro od Malibo57. Jaś dostanie go do picia + przepłukiwania tworu na głowie. To bardzo dobry preparat na ubijanie wszelkich grzybów. Oczywiście jesteśmy po konsultacji z dwoma wetami, którzy przychylnie się do tego odnoszą. Natomiast jeszcze co do ketakonazolu. Efekt jest taki, że Jasiek się goi. Jego tkanki zarastają bardzo szybko, ziarninuje się prawidłowo. A przed leczeniem nie chciała się goić skóra na głowie, ziarnina bujała na cm poza obręb rany. W każdym razie - znowu czekamy... i zastanawiamy sie co dalej z leczeniem Jasia...
  3. Jutro będę rozmawiać jeszcze z panią doktor na temat akupunktury. Wczoraj Franuś miał igłę na "ukrwienie mózgu". Moim zdaniem ten zabieg przyniósł efekty w postaci innego zachowywania się Frania. Narazie Franek ma jeść vitake senior light. Dalsze rozmowy o karmie po badaniach kału zapewne.
  4. [quote name='wadercia']Wybaczcie za pytanie.. ale co z pieniazkami ktore zbieralismy bezposrednio na tamten drogi lek dla Jasia? One sie uplynnily w biezacych wydatkach? ;:)[/QUOTE] Te pieniadze są, ale powoli opłacane jest z nich bieżące leczenie Jasia. M.in. posiewy z wydzieliny, żeby zobaczyć czy nadal jeszcze jest ta candida glabrata (Jasiek jest leczony ketokonazolem przecież). Opłacamy też badania krwi, w celu monitorowania zarówno efektów leczenia grzyba, jak i ewentualnych skutków ubocznych (wpływ na wątrobę i nerki), odbarczanie głowy itp.
  5. Jasio był wczoraj na dwóch wizytach w Warszawie. Pierwsza - u lekarza poleconego przez Noemi. Doktor zalecił operację- usunięcie tego co Jaś ma na głowie. Niestety bardzo ryzykowną w obecnym stanie Jaśka. Jaś miał zrobione usg, które potwierdziło to co powiedział łódzki lekarz po badaniu głowy Jaśka w czasie upuszczania wydzieliny - że są zmiany na kościach czaszki. Od razu zostały oddane próbki na powtórny posiew w kierunku bakterii i grzyba. Do rozważenia jest też transfuzja krwi, która pomoże odpocząć Jaśkowemu szpikowi. Wizytę Jasia sfinasowała Noemi1 - serdecznie dziękujemy :))) Potem Jasio pojechał do dr Bałucińskiej. Pani doktor nacieła skórę na głowie Jaśka. Upuściła duuuużo płynu i założyła sączek z jodyną. Jodyna ma wypalać tkanki od wewnątrz, a sam sączek zapobiegać zarastaniu odpływu. Pokazała nam też jak mamy go wymieniać przez najbliższy tydzień codziennie. Jasio ma też przepisany lek wzmiacniający odporność i pomagający w walce z grzybem, żelazo i krople do oczka które znów się trochę paprze. Rozmawialiśmy o diecie Jasia, i generalnie mamy mu dawać to na co ma ochotę - nawet jeśli biszkopty nie koniecznie są wskazane przy leczeniu grzybicy układowej. Niestety, wyszedł też problem z serduszkiem Jasia - jest mocne, ale Jasiek ma arytmię... Recepty przekazałam Magdysce, która wykupi je w aptece w Warszawie. Jasio otrzymał też prezent od Malibo57 - dwa litry nano srebra :))) Dziękujemy serdecznie :))) Pomogą Jasiowi w walce z grzybem i wzmocnią organizm :))) W poniedziałek jedziemy do łódzkiej lecznicy - na badania krwi (poziom leukocytów po podaniu sterydu) oraz powtórzymy rtg czaszki (ostatnie zdjęcia są z czerwca).
  6. No to byliśmy na wizycie - jak już pisała Malibo57 i Magdyska25. Wróciliśmy dobrze po północy do domu. Franek bardzo się ucieszył z powrotu. Nie wiem czy to igła zadziałała, czy tak po prostu - ale po wysadzeniu z samochodu biegiem poleciał ścieżką pod dzwi. A że trzeba było jeszcze zaspanego Jaśka wyciągnąć z samochodu, to zniecierpliwiony Franuś biegał w tą i z powrotem i wołał nas do domu. Przy otwieraniu dzwi wejściowych, odtańczył taniec radości z podskokami i próbami kręcenia sie w kółko. W domu od razu do miski się udał :) Z samej wizyty: Franio został dokładnie zbadany. Ma porażone mięśnie po wylewie/zespole przedsionkowym i główka dlatego leci. Wykazywał też niepokój przy badaniu stanu wątroby i pęcherzyka - ma więc przepisane leki na to. Został zmieniony schemat podawania encortonu - co drugi dzień 10 mg. Franuś w czasie wizyty miał wbitą igiełkę do akupunktury, która miała poprawić mu ukrwienie mózgu. Efekty mamy omówić w piątek z panią doktor. Panią doktor zaniepokoiła też sierść Frania i chudnięcie. Wiąże to z karmą, ale nie wyklucza też pasożytów - w piątek robimy badania kału Frania i ewentualnie go od razu odrobaczamy. Pani doktor zaleciła też akupunkturę - 10 sesji. Nad tym trzeba sie zastanowić. Korzyści takich zabiegów nie podlegają wątpliwości, ale pozostaje kwestia finansów. Recepty przekazałam Magdysce, bo leki trzeba wykupić w Warszawie w specjalistycznej aptece.
  7. A u nas słonecznie i deszczowo zarazem :( Ładnie słoneczko świeci... i nagle 3-minutowy deszcz. I tak w kółko od wczoraj. Bochnario dostał już namiocik w swoich ulubionych krzaczorach. Kompletna prowizorka, ale Pan Pies zadowolony :) Jest i podłoga, i na głowę nie leci. Zastanawiamy się nad sprawieniem Panu Psu kurteczki przeciwdeszczowej. Nawet przy krótkim, przelotnym deszczu Jego futro namaka bardzo. A że jest gęste, to schnie bardzo długo. Jasio dostał piękny i niedrogi polarek (zdjęcia na Jaśkowych wątku). Może by i Panu Psu dałoby się uszyć ortalionowy kubrak na jesienne spacery po ogrodzie?
  8. [quote name='bea100']Właśnie.... Kiedyś rozmawiałam z Ajlii, gdyby nie to szybkie wyjęcie Bochnara ze schronu? Już by go nie było. Myśmy zdążyły z pomocą. W ostatnim momencie. Niech tak będzie i z tym wyżłem! Żeby doczekał. Czekam na wieści![/QUOTE] Tak, dla Bochnara to był ostatni dzwonek dosłownie... Jeszcze dzień, może kilka i przeszedł by tą granicę, zza której nie ma już powrotu. Ale udało się :) Dziś śmiga po ogrodzie. A dziś Pan Pies pół dnia okupuje kennelówkę. Wlazł do "budy" i sobie siedzi....... Nie będę Mu przeszkadzać ;)
  9. Dziś przyszło też ubranko dla Jasia - śliczne :)))) Dziękujemy :) Wszystkie psiaki przyszły oglądać tak eleganckiego Jaśka... a panny to nawet zzieleniały z zadrości :D A tu mała sesja Hrabiego w nowych szatach... i na nowych piernatach :) https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/JasioWUbranku?authuser=0&feat=directlink
  10. Magdyska, Noemi - łapcie pw ;) A Jasiasty dostał dziś prezent od cioteczki Wiedźmy :))) Wielka paka poduch :)))) Dziękujemy serdecznie :) Jaśko już leży na tych płaskich kolorowych jasieczkach. Chyba mu się spodobały :))
  11. [quote name='magdyska25']Ooo- ja bym miała ochotę :) a o której?[/QUOTE] Późno... zgadamy sie jeszcze na pw, ok? Jasio dostał dziś drugą dawkę sterydu. Za tydzien badania krwi. Nie miał dziś nacinanej głowy, bo w końcu nie wiemy co mu tak poprawiło nastrój w zeszłym tygodniu: steryd czy swobodny odpływ wydzieliny.
  12. Hrabia w środę jedzie do stolycy... do dohtorów ;) Jak ktoś ma ochotę na adiencję u Jaśnie Pana, to zapraszam - możemy spotkać się w godzinach wieczornych na Pradze.
  13. Franuś ma na środę termin wizyty u dr Bałucińskiej. Może uda się go trochę wspomóc :)
  14. Niestety, Lenka szuka domu... Choć serce mówi jedno, to rozsądek nie pozwala mi na czwartego psa (w tym trzecią żółtą sukę ;) ). Mam już Kazana, który jest psem przewlekle chorym. Potrzebuje specjalistycznego żywienia (czyt. kosztownego), regularnych badań, leków..... i tak do końca życia. Mam Iskrę, z obciążonym układem moczowym. I Julkę, która na dzień dzisiejszy jest zdrowa (na jej specyficzne problemy nie ma "lekarstwa", tylko regularna praca nad nią). Czwarty pies... to nie byłoby odpowiedzialne wobec tych trzech, którym obiecałam dobre życie. Nie mogę zatrzymać Leny... po prostu nie mogę :(((
  15. No to dobrze, że wyżeł już ma bezpieczną miejscówkę :) Byle tylko doczekał...
  16. [quote name='magdyska25']Najważniejsze, że kryzys chorobowy zażegnany! Franula- trzymaj się! a ja ciągle załamana wyżłem..... Magdysko, dostałaś pw? Czy zdzwaniamy się?
  17. A Kazio wlazł wczoraj na strych........ i trzeba było go ratować ;) Kiedyś już próbował, doszedł do połowy schodów. Musiałam go znosić (jakieś 35 kg psa), bo nie umiał zejść. Po tej przygodzie bohatersko już tylko wspinał sie na trzy pierwsze schodki... do czasu.... Wczoraj panny (biegające po kręconych schodach w tą i z powrotem), otworzyły dzwi na oścież i chyba zachęciły Kazia do wejścia na górę. Więc Kazio władował się, prawie do końca schodów... i tak został. A trzy paskudne żółte suki biegały pod nim, przeciskały się miedzy Kazie i ścianą... i miały paskudy radochę z takiej "przeszkody" :/ Trzeba było go więc ratować...... i ściagać na dwie pary rąk ze schodów... Biedny, strasznie to przeżył - aż kupę zrobił. Ale już "uratowany" dostał taką porcję pieszczot i przytulania, że zaczełam się obawiać czy świadomie nie powtórzy swojego wyczynu...... W każdym razie - muszę kupić kolejną bramkę ;) A przy okazji tej "przygody" naszła mnie taka refleksja o Kaziu - w kontekście Jego przyszłego domu. Kazio nie umie chodzić po schodach. Jeszcze jakoś wejdzie, ale nie umie zejść. Nie potrafi wycofać się, jeśli gdzieś się wpakuje (nie umie iść do tyłu). Ogólnie jest bardzo słabo skoordynowany. Potrafi się potknąć na prostej drodze. Nie umie stanąć na tylnich łapach. Nie potrafi biegać - tylku trucht, podbieganie. Nie skacze. Na kanapę juz wchodzi, ale bardzo niezgrabnie. O ile wcześniej myślałam że to kwestia zagłodzenia, problemów ze stawami (powłóczył nogami). Ale po kuracji Malibo57 Kazio obecnie chodzi ładnie, lekko i całkiem prawidłowo stawia łapy. Odżywiony też jest - to kawał wielkiego, pięknego psa - z ładną tkanką tłuszczową już :) (a pamietam dzień kiedy go zbierałam spod płota...) Teraz mam wrażenie, że Kazio ogólnie wcześniej nie miał lekkiego życia. Może żył w kojcu? Na łańcuchu? Bo te wszystkie problemy z koordynacją wynikają moim zdaniem z tego, że nie miał wcześniej normalnej aktywności i mieśnie, stawy nie są tak "wyćwiczone" jak u przecietnego psa. W każdym razie - spróbujemy popracować trochę nad kondycją Kazia. Ale Jego przyszły dom nie może mieć schodów (nawet jak się nauczy chodzić, to obawiam się że będzie spadać).
  18. Brak słów po prostu...... Myślałam że rasowe psy są bardziej "szanowane" i mniej narażone na ludzkie okrucieństwo niż kundelki.... Magdysko, łap pw. Dodam tylko że Bochnar ma nowego kolegę. Ma na imie Kasztanek.... i jest starym pluszowym koniem na biegunach :DDD Bochnar jest nim zafascynowany!
  19. Hrabia miał wczoraj trochę gorszy dzień, ale dziś od rana humor dopisuje. No może trochę zepsuł Mu nastrój jeden biszkopt, który podstępnie nabił się na Jaśkowy kieł... W końcu został wypluty ze wstrętem, ale Jaśko obraził się wogóle na biszkopty. Trudno, będziemy próbować z chlebkiem ;) Jubu ma nowy patent na karmienie Jasia... Otóż Hrabia je ładnie puszkę (oczywiście łyżeczką) w zamian za... masaże łapek. Trochę masowania, trochę przełykania :))) Oczywiście czas posiłku znacznie się wydłuża... ale cóż... mniejsze plucie jest warte każdego poświecenia ;) Waderciu :)))) A już się martwiliśmy....... dobrze że już jesteś :) Jest już wątek Twojej nowej podopiecznej?
  20. Franuś czuje się dobrze :) Już w piątek wieczorem, jak leki rozkurczowe zaczęły działać, to Franek wstał, chodził, kręcił się po kuchni i dawał do zrozumienia że jest głodny. Ale posiłek dostał dopiero w sobotę rano. I do wczoraj jadł papkę z piersi z kurczaka z ryżem i marchewką. Zachwycony był ilością porcji, trochę mniej ich objętością ;) Dziś już powoli ma wprowadzaną suchą karmę, ale chyba jeszcze go trochę podkarmię gotowanym kurczakiem. Będę dziś rozmawiać z lekarzem weterynarii na temat dalszej diety Frania. Ale myślę że kryzys chorobowy już mamy zażegnany.
  21. Jasne. Myślę że przynajmniej dwa dni Franio będzie jadł gotowane jedzenie, a potem zobaczymy. Rozmawiałam z weterynarzem o tym siusianiu w domu. W poniedziałek zawiozę mocz do badania. Dziś próbowałam złapać, ale Franio zdążył wysikać się na podłogę jednym "chlustem" zanim cokolwiek dało się podstawić.
  22. A więc w poniedziałek dzwonię do dr Bałucińskiej :) Jasio od rana ma wyśmienity humor :) Uszy mu dosłownie tańczą, podbiega sobie dla przyjemności, macha ogonem... Dziś zastanawialiśmy się z weterynarzem - steryd? dziura w głowie? (która zresztą już zarasta :/). W każdym razie, coś Jasiowi bardzo poprawiło samopoczucie. Nadal je sam: rano trochę chlebka (ze 2-3 kromki prosi), a po południu porcja dzienna karma na jeden raz (a czasem i więcej). A! I Jaś dzisiaj zażyczył sobie GRYZAKÓW! Nie ważne jakie - byle dało się pożuć i spożyć :)
  23. Franuś dziś trochę niedomaga... Wczoraj już gorzej jadł, jakby nie miał apetytu (przynajmniej nie jak zazwczaj). Ale jak dziś zaczął się pokładać i zwymiotował po śniadaniu, to już nie było na co czekać. Pojechaliśmy od razu do weterynarza. Obawiałam się że jeśli wymioty się nasilą to Franek się szybko odwodni, albo coś się dzieje w tym woreczku żółciowym. Franuś został zbadany. Jest trochę wzdęty brzuszek i lekko bolesny. Dostał od razu leki rozkurczowe i przeciw-wymiotne. Prawdopodobnie to jakieś podrażnienie żołądka. Mamy przepisane leki osłonowe na żołądek (alugastrin, ranigast i nospę), oczywiście obserwować Frania i karmić małymi porcjami. Natomiast już po powrocie do domu, Franek zdecydowanie lepiej się czuje - leki zaczęły działać. Teraz poszedł spać. Nic w sumie groźnego, ale wystraszyłam się bo Franek ma swoje lata i każda niedyspozycja może być początkiem czegoś naprawdę poważnego. Ale wygląda na to że będzie dobrze. Doszła dziś karma vitake i wpłata od Magdyski - także zapłaciłam przy odbiorze :)
  24. Kazio reprezentuje wyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego, niż niestety spora część naszego społeczeństwa.... I zauważyłam, że potrafi często wydobyć z człowieka to co najlepsze. A przynajmniej każe mu się zastanawić nad sobą i swoim postępowaniem. Bowiem Kazio potrafi... zawstydzić...
×
×
  • Create New...