Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Jasiek czuje się średnio :( W piątek było świetnie - chodził sam po ogrodzie. Zadowolony, z niezłym apetytem. Ale już w sobotę znów stawy dają znać o sobie. Do tego infekcja na łapie - nie chce się goi (jest na zgięciu) mimo leków, opatrunków żelowych... Generalnie Jaśka bolą stawy, odmawiają mu posłuszeństwa. Trzeba go rozmasować zanim postawi sie Go na nogi, bo inaczej łapy się gną. Nie zawsze daje rade sam wstać, przewrócić się na drugi bok bez pomocy - łapy Mu drętwieją. Nie wiem czym też nie siada krażenie, bo generalnie łapki są ciągłe chłodne. Dziś jedziemy znów do weterynarza - musimy pokazać tą niegojącą się łapkę, porozmawiać na temat stawów i ewentualnie krążenia... Już jest zamówiony lek na stawy Jaśka (drogi jak nieszczęście, ale nie ma na co czekać - trzeba go podawać póki Jasio sam się porusza żeby było "smarowanie" stawów). Gdy skończymy carprodyl (NLPZ) dobrze by było Jaśkowi podać inflamex (naturalna alternetywa dla leków sterydowych i NLPZ). Wspomaganie Jaśkowych stawów konsultowaliśmy z dr Bałucińską, która też wspomaga walkę Jaśka z grzybicą układową. Co do finansów Jasia - mam stos kolejnych rachunków za leczenie Jasia (ketokonazol, antybiotyk, badanie histopatologiczne tkanki która wypadła z głowy Jaśka, mykogram, carprodyl itp). Jeszcze nie są ujętę w rozliczeniu, nie zdążyłam ich wysłać do Magdyski. Części rachunków już nawet nie przedstawiam do rozliczeń, opłacam sama. Wiem że będą ważniejsze wydatki, więc co mogę to kupuję z własnych pieniedzy. Ale nie wszystko mogę Mu sama zapewnić. Pieniądze z zbiórki na leczenie ancotilem faktycznie zostały naruszone. Poszły na leczenie candidy ketokonazolem oraz monitorowanie stanu Jasia (badania krwi przy szalejącej leukocytozie, posiew żeby stwierdzić czy ketokonazol wogóle pomaga, same leki na grzybicę, anemię, antybiotyk na bakterie które dodatkowo się uwikłały, rtg głowy). W sumie myślałam że fani Jasia na FB są na bieżąco z Jego sytuacją - zarówno zdrowotną, jak i finansową. Jednak nie do końca rozumiem FB... Ale nic to, faktycznie trzeba zapytać przynajmniej tych osób do których możemy dotrzeć - czy chcą by wpłacone przez nich pieniądze czekały na ewetualny zakup ancotilu, czy też zgadzają się by zostały wykorzystane na leczenie Jasia ketokonazolem oraz leczenie innych towarzących mu chorób? Noemi - czy zadasz takie pytanie na FB? Czy mam sama pisać do tych osób? Co do leczenia Jasia, to w skrócie: 1) Candida glabrata jest leczona ketokonazolem od lipca. W październiku był robiony posiew, żeby stwierdzić czy lek działa czy jednak musimy szukać innego. Wieści są raczej pomyślne. W pierwszym badaniu mikroskopowym nie stwierdzono komórek drożdzopodobnych. Po dwóch tygodniach wychodowano pojedyńcze komórki candidy sp. (czyli bez określenia rodzaju). Czekamy jeszcze na mykogram. Ale generalnie jest poprawa - grzyby są pojedyńcze i nie wiadomo czy to nadal ten sam grzyb. W każdym razie - weterynarz Jaśka jest zadowolony z takiego wyniku, bo świadczy to o tym że lek działa. 2) Bakterie - paciorkowiec szary i klebsiella sp. - które wyszły w powtórnym posiewie z wydzieliny z głowy Jasia. Są leczone antybiotykiem (unidox). Możliwe że to one były przyczyną wysokiej leukocytozy Jasia, bo po podaniu antybiotyku zmieniła się i wydzielina i samopoczucie Jasia bardzo się poprawiło. 3) Leukocyta (ostatnio wynik 85 tys!!!) - nie znamy przyczyny. Możliwe że spowodowały ją w/w bakterie. Jaśkowi trzeba powtórzyć badania krwi... 4) Anemia... Jaś dostaje żelazo i witaminy. Czy pomagają? - będziemy wiedzieć po wynikach badania krwi. 5) Stan wątroby i nerek. Konieczne jest monitorowanie ich stany przy leczeniu lekami p/c grzybiczymi (zarówno ketokonazolem, jak i ancotilem). U Jasia po zastosowaniu ketokonazolu o dziwo wyniki wątroby poprawiły się (spadł ALAT), nerki były ok. Ale to stan na sierpień/wrzesień - trzeba powtórzyć te wskaźniki przy kolejnych badaniach krwi. Jaś dostaje leki osłonowe na wątrobe (hepatil). 6) Utrata tkanki tłuszczowej i mięśniowej. Częściowo wiąże się to z wiekiem, ale niestety w dużej mierze Jaśka zżera leukocytoza. Jaś je dwa razy dziennie wartościowe posiłki (sam, lub jest karmiony). To jest karma vitake senior light (jedyna jąką chce jeść), puszki NTS lub Royl Canin oraz gotowane jedzenie. Dostaje wspomagacze typu amyloactiv, rumentabs, lakcid. 7) Stawy. Na problemy Jaśkowych stawów weterynarz zwracał już uwagę w marcu. Do jesieni było ok. Niedawno zaczęły się giąć, odmawiać posłuszeństwa. Jaś ma problemy z samodzielnym wstaniem, szczególnie rano. Później - po masażach i rozruszaniu - chodzi już samodzielnie przez cały dzień. Leczymy - narazie sam stan zapalny carprodylem, czekamy na leki "naprawiające" stawy. 8.) Infekcja na łapce. Jaśko chodzi w ubranku polarowym (było mu zimno) i szwy zaczęły uciskać na łapki, wycierając sierść. Niestety Jaś zainteresował się tym i rozlizał sobie to miejsce - wdała się infekcja. Jest na zgięciu łapy, więc trudno się leczy :( 9) Sam twór na głowie. Na głowie pod skórą zbiera się wydzielina z zatok, są tam też poprzerastane tkanki. Jasiek ma upuszczaną wydzielinę i codziennie płukanie nano-srebrem. Przynosi to dobre efekty - twór na głowie jest dużo mniejszy a wydzielina czystsza. Nano srebro odkaża, działa bakterio- i grzyb-bójczo. Jaśko ma jeszcze inne problemy... ma arytmię, przewlekły nawracający stan zapalny spojówek (obecnie znów zaleczony), powiększoną prostatę... Ale żyje sobie spokojnie. Wyleguje się na poduszkach. Chodzi na spacery. Tuli się. Je to na co ma ochotę. Zdjęcia Jaśka mam z piątku. Zaraz będę wrzucać do albumu. A poza tym - Noemi :) Miło Cię widzieć :) Zastanawiałam się ostatnio czy z Twoimi pannami wszystko ok... bo ostatnio jak nam Wadrcia znikła, to okazało się Jej sunia poważnie choruje.
  2. Melduję się u Aresa. Widze że chłopak zgromadził już grono fanów. Same znajome nicki... ;) Magdysko, moje zdanie i zakres pomocy już znasz. W weekend biorę się za zbiórkę fantów. Jak mi coś jeszcze wpadnie do głowy, do dam Ci znać.
  3. [quote name='Czorcik']on jest większy niż mi się początkowo wydawało :)[/QUOTE] Waży 10 kg z groszami. Ale trzeba go podpaść trochę.
  4. Fantika ostatnio ma fazę na zagryzanie Leny. Warczenie, wrzaski, futro leci. Obie dziewczyny przeszczęśliwe :)
  5. Ta owca to jednak nie był przypadek... Przypadkiem można było jeszcze nazwać misia, który dziwnym trafem znajdował się zawsze w pobliżu Bochnarowej głowy. Albo królika, który wędrował samoczynnie z jednej strony kanapy - na drugą, przypadkiem okupowaną przez Pana Psa :) Ale wczoraj nakryłam Go na gorącym uczynku! Gdy zdjął sobie z oparcia kanapy dwa miśki i właśnie układał je po swojemu...
  6. Rudy to jeden z nielicznych moich psiaków, który nie ma tendencji do mordowania zabawek. Co najwyżej sobie jakąś upoluje, popilnuje... lub użyje jako poduszeczki :) Najbardziej lubi zwłoki Falkowego królika :)
  7. Stawy Jaśka mają się lepiej - lek zadziałał błyskawicznie. I Jaśkowi nie gną się tak łapy, ma więcej chęci do chodzenia. Ale znów się pogorszył apetyt. Znów jeden posiłek je sam, a potem trzeba Go karmić. Obecnie hitem jest chleb (jak zwykle) i puszki NTS.
  8. Myślę że zdjęcie w nowym kubraczku da się załatwić ;) Choć niedziel i świąt to nie ma w naszym kalendarzu - psy nie uznają wolnych dni ;) Nadal zimno i wilgotno. Franuś niepocieszony. Szybko wraca ze spacerów, chodzi za mną i jęczy że pogoda nie taka...
  9. Zdjęcia obejrzane? Pimpek jeszcze na lince chodził. Od wczoraj już luzem lata po ogrodzie, bo sam do mnie do podchodzi (choć nieśmiało) albo pozwala podejść do siebie i wziąć na ręce.
  10. Falek doczekał się albumu: https://picasaweb.google.com/116908711515757003483
  11. Zdjecia są narazie z pierwszego dnia, zaraz będę je przerzucać z aparatu. Pimpek ma już swój album: [url]https://picasaweb.google.com/100641335719777118449[/url] Tu bedę wrzucać zdjecia i skany dokumentów.
  12. Jak musi to zje ze stojaka. Ale widzę że podoba mu się konsupcja na kanapie, ew. na fotelu. Ja nie ma nic przeciwko temu ;) Iskra jada wyłącznie na kanapie... albo siedząc na kenelówce Fanty, ze stadem poduszek pod dupskiem :) Lena lubi jeść na fotelu, z miski stojącej na parapecie. Jasiek wyłącznie z podłogi, ręki lub łyżeczki... miski nie uznaje wogóle. Całej reszcie to obojętne - byle dali duuuużo i natychmiast!
  13. Carprodyl. O Inflamex też pytałam, ale będę jeszcze konsultować z dr Bałucińską.
  14. Bochnar był w sobotę na kontroli ucha. Ogólnie dobrze - jak to pan doktor określił - im głębiej tym lepiej :) Czyli trochę stanu zapalnego na zewnętrznej części ucha. Ale nadal zakrapiany i czyścimy (co Pan Pies baaaaardzo lubi). Oddany też mocz do analizy. Pan doktor zlecił też badania krwi, bo Pan Pies jednak swoje problemy zdrowotne ma, a doszła do tego zmiana karmy (z hepatic na senior light) i trochę spadła waga. Wyniki będą na dniach. Sam Pan Pies mnie zadziwia... Rano błoto na połowie ogrodu. Żółte suki ubabrane po pachy. Niektóre psy po porannej zabawie mają grudki ziemi nawet na głowie... A Pan Pies? Czysty, schludny i z bielutkimi łapami! Zadziwia mnie tym codziennie...
  15. Witam :) Pimpek vel Uszaty od soboty u mnie. W niedzielę miał przegląd u weterynarza + szczepienia + zabezpieczenie p/c pchłom, kleszczom i świerzbowi. Ogólnie zdrowy chłopak. Trochę brudne uszy, trzeba będzie za tydzień je wyczyścić. Oczka początkowo wydawały się podrażnione, ale po przepłukaniu ich jest ok. Apetyt bardzo ładny. Skóra zdrowa, choć trochę brudna i lekki łupież. Pan doktor kazał Pimpka poobserwować i przy okazji szczepienia za 2 tygodnie ewentualnie zrobimy badanie krwi. Narazie Pimpek jest dość nieufny i ostrożny. Do mnie już podchodzi na zawołanie, choć chwilę to trwa (zastanawia się, nie może sie zdecydować). Ale wyraźnie się cieszy, macha ogonkiem. Z innymi psami dogaduje się bardzo dobrze - moje dziewuchy uznały Pimpka za nową zabawkę :) Wszyscy zadowoleni. Z "poważnymi" psami chadza na wspólnie obsikiwanie krzaków, płotków itp. Widać że był kopany - ma bardzo typowy odruch umykania, uchylania sie przed człowiekiem. Próbował też robić sobie posłanie z folii zdjetej z dużej przesyłki... Boi się brania na ręce, ale powoli się z tym oswaja (3. dzień prób i już nie ma paniki). Myślę potrzeba Mu trochę czasu i będzie dobrze :)
  16. Księciunio ma niesamowite maniery :) Jada wyłącznie z miski umieszczone na kanapie, i oczywiście w swoim tempie. A dokładnie - przerywa posiłek by przejść się po pokoju, zagadać do innych jedzących psów (które mają to w poważaniu - bo przecież miskę daaaaali!). Jak kładzie się to z gracją oczywiście :) Tylko strasznie się rozpycha... już tu Kazio mógłby naopowiadać :))
  17. Przyszło zamówione ubranko od Taks. Śliczne jest! Czarne, na zielonym polarku. Z regulowanymi rzepami i taśmą odblaskową :)) Narazie nie mierzone, zostawiamy na oficjalne wyjścia. Bo Franio spaceruje radośnie po ogrodze i ubranka co chwilę lądują w pralce ;) Taka pora roku niestety...
  18. Z Jasiem jak na huśtawce... Raz lepszy nastrój i apetyt, raz gorszy. W sobotę jadł ładnie, nawet zwąchał puszkę NTS otwieraną dla Frania i też chciał :) W niedzielę od rana nic... sucha karma niedobra, puszka niejadalna... dopiero makaron okazał się być tym co Jasiek akurat miał ochotę skonsumować ;) Zaś wczoraj rano full wypas śniadanko - sucha karma, i cała puszka NTS i jeszcze dopchnął makaronem :) Dziś narazie odmówił śniadanka, ale spokojnie czekamy... Coś paskud kombinuje, bo czuje się dobrze i w ramach tego obsikał wycieraczkę ;) Natomiast Jaśkowe stawy martwią. Pogoda nie fajna... wilgotno. Ja też odczuwam ból stawów, a co dopiero stareńki pies który pół życia spędział w schroniskowym boksie. Łapki Jaśkowe z rana się gną... Nie może stanąć porządnie, choć bardzo sie stara. Dopiero po rozruszaniu się, po masowniu łapek i prowadzaniu go asekurując przed upadkiem - Jaśko normalnie chodzi. Wczoraj Jasio był u swojego pana doktora. Z uwagi na stawy, oraz na wyłysienia na przednich łapkach. No i trzeba było przerobić Jaśkowy kubreczek od Taks, bo szwy ocierały o skórę i wycierały sierść. A że Jasio się tym zainteresował, to wdała się infekcja na jednej łapce. Ale generalnie już zaopiekowana sprawa, a Jasio chodzi w obszarpanym kubraczku ;) Rozmawialiśmy też z weterynarzem o dalszym leczeniu Jasia. Jak to widzi, czy wogóle ma to sens... Usłyszeliśmy, że owszem możemy skupić się na opiece paliatywnej wyłącznie, bez badań, posiewów itp. Ale póki możemy mu pomagać, póki Jego życie to radość z drobnych spraw: jedzenia, przytulania, powolnych spacerków, krzątania się po domu i przeszkadzania np. w myciu podłogi... to warto Go leczyć, wspomagać... Jasiek wiele lat czekał na dom. Teraz może się nim cieszyć w takim zakresie, na jaki pozwala mu wyniszczajaca choroba. Ale póki może, to dołożymy wszelkich starań by żył spokojnie, komfortowo, bez bólu. Cieszę się że spotkaliśmy takiego weterynarza. Wiem że dołoży wszelkich starań, by Jasiowi pomóc. Narazie Jasiek ma dołożony lek p-ból na stawy. Poszła też na badania histopatologiczne tkanka, która wypadła z Jaśkowej głowy w czasie płukania. Wczorajsza wizyta była bezpłatna :) Kupiłam tylko leki.
  19. [quote name='malibo57'] Może chodzi o odwagę cywilną?[/QUOTE] Albo nawyki supermarketowe. Jak coś przestanie interesować, to się wyjmuje z koszyka i zostawia na pierwszej z brzega półce. Przecież przyjdzie ktoś i posprząta :/
  20. U Frania bez zmian. Czuje się ogólnie dobrze, ma humor i apetyt. Niepokoi mnie to utykanie na przednią łapkę. Weterynarz nie stwierdził żadnej wyraźnej medycznej przyczyny utykania. Ale jest to łapka, na którą stronę ma Franio skrzywiony łepek - więc możliwe jest nadwyrężenie mięśni czy przykurcz (w końcu Franio ma nieprawidłową postawę od 2 lat). Narazie delikatnie próbuje masować Frania, zobaczymy czy to cokolwiek pomoże. Na dodatek pogoda paskudna dla starszych psów - w nocy przymrozki, a od rana słońce. No i po chwili błoto, wilgoć wszędzie :(
  21. To ja przy okazji chwalę mężem - ten śliwkowy pokrowiec na kanapie na której śpi Bochnar - to też dzieło Jubu :) A co do Bochnarka i Jego owcy - nie wiem czy sam sobie zdjął, czy spadła z oparcia, czy też któraś z dziewczyn go przyniosła... ale Pan Pies tulił do niej nos i mruczał przez sen :)
  22. Krwotoki narazie nie powtórzyły się... ufff... Jasiek czuje się dobrze. Wczoraj trochę grymasił przy jedzeniu. Ale dziś już ładnie od rana - 3 kromki już zjadł, nad czwartą właśnie myśli ;) Niepokoją mnie Jego stawy, są coraz bardziej "giętkie". Rano ciężko Mu się podnieść - ale jak już wstanie to śmiga.
  23. W lecznicy As nie ma narkozy wziewnej. Kalinowej nie sprawdzałam, ze względu na złe doświadczenia z tą lecznicą. W lecznicy Abivet jest narkoza wziewna, ale... nie stosują jej przy kastracji psów. Lancet - dzwoniłam dzisiaj - mają wziewną, stosują na życzenie przy kastracji :) Koszt ok. 350 zł. Kolejnych kilka które sprawdzałam swojego czasu - nie ma narkozy wziewnej.
  24. Zobaczcie z kim sypia Pan Pies... ;)
  25. To chyba wszystkie lubi - bo zmasakrowane klamerki były we wszystkim kolorach... A wogóle wyobrażacie sobie żółtego szczeniaka, który pod sznurem do suszenia prania, podskakuje jak piłka - aż złapie klamerkę i ją ściągnie??? A sam Kaziutek robi postępy... Ostatnio nurkował pod fotel (!!!), bo wpadły tam kulki suchej karmy!!! Najpierw sama głowa i przednie łapy - a tyłek wypięty. A potem już cały pies leżał i sie wczołgiwał. I sam wycofał się, wstał i poszedł sobie... dumny i blady, bo upolował sobie jedzonko :)
×
×
  • Create New...