Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Tyle że kolejka długa... Nic to, będziemy próbować coś uszyć sami narazie. Mam w pobliżu sklep z wyborem polaru, zobaczymy który się Franiowi spodoba ;)
  2. Jaśko czuje się dobrze :) Choć dziś rano nieźle nas wystraszył, bo rano leżał na boku... ale dotkniety, natychmiast zaczął sie przeciągać :) Zaraz będziemy próbować szyć mu ubranko na zmianę. Waderciu, trzymamy kciuki za sunię i za Ciebie. Trzeba by skombinować kontakt do hematologa psiego. Coś mi dzwoni w kwestii ogarów właśnie, ale nie wiem co i gdzie. Muszę pomyśleć. I jeśli teraz nie potrzebujesz dodatkowych finansów na pomoc swojej sunieczce, to narazie nie będziemy się upierać. Ale pamietaj proszę, że jeśli będzie taka potrzeba to masz natychmiast słać nr konta na pw, ok? Zrobiłaś mnóstwo dobrego dla bezdomniaków - choćby dla takiego Jaśka czy Frania. Przede wszystkim swoją ginantyczną pracą, która nie zawsze była doceniona. A tu jesteśmy żeby się wspierać w opiece nie tylko nad tymi bezdomnymi. Bo w końcu wszystkie psy nasze są, co nie? ;) I jeszcze jedno - dziękuję Waderciu za piękny bukiet kwiatów z dogo-kwiaciarni :) I miłe słowa... Wprawiły mnie w dobry nastrój od rana... a ostatnio z nim ciężko bywa :( Naprawdę serdecznie dziękuję :)))) I Bea.... wiem od kilku dni, ale nie miałam sił nawet się tym cieszyć. Wiem już o Waszej akcji - Twojej, Malibo i Wiosny... o pluszaczkach, poduszce dla Jasieńka, ciasteczkach... Dziękuję, bardzo Wam wszystkim dziękuję :) Dziś odbieram przesyłkę. Myślę sobie o tym każdego dnia i to jest taka mała, ciepła myśl. Bo ciężko jest ostatnio... ucho Bochnara, płuca Frania... przedwczoraj odeszła moja szczurcia Annel... Jesień jest zawsze trudna dla staruszków i chorowitków. W każdym razie - serdecznie dziękuję... :)
  3. A Bochnarek jak to Bochnarek... nam poprawia humor samo życie w Panem Psem w jednej rodzinie :) Domaga się siedzenia w kuchni (ulubione pomieszczenie). Wczoraj z Fantą otworzyły sobie szafkę kuchenną i zrobiły mi przegląd garnków ;) Ucho przyzwoicie się goi. Kontrola dopiero za 1,5 tygodnia. Bochnar to żywa reklama domowych DT. W schronisku nie był "atrakcyjny adopcyjnie". Po kilku miesiącach w domu... gdyby nie Jego wiek i stan zdrowia, to miałby pewnie kolejkę chętnych. Jest cudowny po prostu! Ale potrzebuje kontaktu z człowiekiem jak powietrza - nie sądzę by w schronisku czy w kojcu chciał ujawnić swoją niesamowitą osobowość. To starszy pies, ale bardzo bardzo fajny i sam kontakt z nim sprawia mnóstwo radości na codzień. Co do kolejnych bid... nie mam jak pomóc. Mam kolejkę chętnych i na hotel i na BDT..... Panna taka Rudolfowa jest..........
  4. Dobra, Wadercia, nie marudź - czekam na nr konta. Ja też wiem jak to jest jak chorują psiaki, a wizyty i leki kosztują koszmarnie. Mi kiedyś dogo pomogło - mój Kazan miał i na badania i specjalistyczną karmę.
  5. Wizyta kontrolna 50 zł???? Jeżu...... A podobny to u nas koszty leczenia są ponoć tak duże :/ Zwykła wizyta kosztuje ok 25 zł + leki + ew. badania, a kontrolna to i bezpłatnie czasem... Wadercia, nr konta na pw prosze. Nie ma co czekać. Tylko spróbuj jeszcze poszukać może innego weterynarza...
  6. Wadercia, a jakie masz możliwości transportowe? Może Gdańsk? W większym mieście jest lepszy wybór dobrych lecznic, ze sprzętem i możliwościami wysłania krwi do lepszych laboratoriów... A usg suńka miała robione? Mocz? Badania krwi podstawowe czy rozszerzone?
  7. Mam wieści od AtaK!!! (która ma problemy z kompem, wiec sama nie może przekazać nowiny). NORKA MA DOM !!! Właśnie pojechała, do sprawdzonych ludzi i do tego blisko AtaK. Strasznie, strasznie się cieszę :) Noreczko - wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :)
  8. Wadercia! Gdzie Ty nam ciągle znikasz...? Jak Twoja nowa lokatorka? I dziękujemy za uściśki. Przydadzą, bo na dworze ziiiiimno...
  9. Kazio odkrył radośnie możliwość dawania buziaczków - i to nie tylko na odległość :) Fakt, przywalił mi tym samym dwa razy w szczękę, ale jaki uśmięchniety potem chodził! Buziaczka dał! Odważył się! Teraz to ćwiczy codziennie, na szczęście z większym wyczuciem ;)
  10. Magdyska, zamówisz? Wymiary Frania. A - 50 cm B - 42 cm C - 56 cm D - 46 cm Franuś musi mieć mocno wycięty pod brzuchem kubraczek, bo obsikuje go. A lepiej żeby brzuszek był odsłonięty, niż ciagły mokry, szczególnie na dworze. I jeszcze jedno - Franio nie lubi sztywnych rzeczy. Ma świetne, profesjonalne szelki od Malibo. Ale wchodził w drgawki dosłownie jak próbowaliśmy Go w nie ubrać. Lubi polarkowe czy wełniane miekkie szmatki (takie jak np. jak ma Jaś czy Iskra).
  11. Sie ma kanape, to sie ją psuje............ ehhhhh...
  12. Z Jaśkiem nadal dobrze... humor, przyzwoity apetyt. Wędruje po ogrodzie, plącze się z pozostałymi psami po domu. Oby tak dalej... oby się nie pogorszyło........
  13. [quote name='ataK']Mam problemy z komputerem, więc na razie zdjęć nie mam jak wkleić :( Za sterylkę w zeszłym miesiącu płaciłam 150zł, to była aborcyjna, sunia około 10kg. W najbliższy czwartek mam kolejną sunię umówioną, zbliżoną gabarytami do Norki, to się zorientuję. W następnej kolejności pewnie ciachamy Norkę, o ile nie będzie jakiejś awaryjnej aborcyjnej w międzyczasie... Z podobieństwa do husky to chyba tylko brwi ;)[/QUOTE] My już też rozmawialiśmy o sterylce Lenki, bo chętnych nadal nie widać ani nie słychać... Kolejni decydują się na inne przedstawione szczeniaki, a Lenka i Norka jakoś tak czekają :( W każdym razie polecono ma sterylkę dopiero po pierwszej cieczce, zgodnie z zaleceniami "szkoły europejskiej". Myślę że się na to zdecydujemy w razie czego ze względu na możliwe skutki uboczne wcześniej sterylizacji. Choć nadal mam nadzieję że do tego czasu Lenka znajdzie domek... Zresztą i tak teraz kicha w związku z finansami. U mnie jest 132 zł na koncie szczeniaków. Lenka od dawna jest na minusie. Póki nie zrobię jakiś bazarków na nią, to o większych wydatkach na Lenkę nie ma mowy. A nie wiem kiedy dam radę ogarnąć ze wszystkim, bo jesień i psiaki mi chorują :( I trzeba przynać że tanio liczą u Was za sterylkę. Mi 3 lata temu w Warszawie zaśpiewano za sterylkę 13 kg suki 400 zł + leki + wizyty kontrolne + kubraczek/kołnierz itp.
  14. Franio czuje się dobrze. Na wczorajszej wizycie mam wrażenie że pan doktor był zaskoczony jak Franio ładnie i szybko zareagował na leki. W poniedziałek serduszko było słabo słyszalne przez orkiestrę w oskrzelach, a wczoraj można je było dokładnie osłuchać. Jest mocne, bije ładnie i miarowo. Dostaliśmy leki na kolejne dni, żeby nie wozić go na każdy zastrzyk do lecznicy. Jeśli nic się nie wydarzy (oby), to na kontrolę jedziemy w poniedziałek. Franuś ma katar, leci mu z noska i oczek. Ale ma jak zwykle dobry apetyt, i humor dopisuje. Dziś rano nie chciał wracać ze spaceru, musiałam go ganiać po ogrodzie, a potem po prostu przynieść do domu. Nie był zadowolony ;) Natomiast to druga taka sytuacja - wieczorem temperatura bez żadnych objawów (w sobotę nic Mu nie wysłuchali w płucach czy oskrzelach), a za dzień, dwa jest problem. Wcześniej tak było przy wrzodzie rogówki. Szkoda że lekarz na ostrym dyżurze nie uwierzył nam, że Franiowi coś dolega innego niż tylko starość. W każdym razie - uzgodniliśmy z weterynarzem leczącym Frania postępowanie w czasie następnych takich "akcji" zdrowotnych. A będą... jesień czeka nas trudna. Franio ma zakrzywioną tchawicę, co sprzyja rozwojowi infekcji. Odporność też nie jest dobra, a każda infekcja dodatkowo ją osłabi. Wczoraj też zwrócił moją uwagę intensywny, ostry zapach moczu. Franio siusia nadal w domu. Tyle że dotychczas praktycznie kałuże były na podłodze, ale nie czuć było praktycznie żadnego zapachu. Rozmawialiśmy z panem doktorem - może reakcja po witaminach które Franio dostał w zastrzyku w poniedziałek, a może dodatkowo infekcja pęcherza... W każdym razie i tak Franio jest na antybiotyku. Sweterek Franiowi by się przydał. Zrobiło się bardzo zimno na dworze. Na spacerach Franio korzysta z ubranek moich psów, ale im wkrótce też będą potrzebne. Do tego jako wybitnie zdolny psiak regularnie obsikuje je szybciej niż ja nadążam z pranie i suszeniem.
  15. Fantik stała się ostatnio psem kanapowym :D Taaaa...kanapa to jedynie miejsce gdzie pies może wygodnie spać... Na początku tylko podłoga. Poduszki be. Kołdra też psu nie pasiła. Aż sie serce krajało, gdy wchodziłam wieczorem do pokoju, a Morek na fotelu, Kazan i Huzar (już w DS :))) rozłożone na kanapie... a Fantusia obok fotela, poduszki... po prostu na podłodze... Myślałam że to moi paskudni faceci nie chcieli wpuścić biednej Fantusi na łóżko... Ale nie... Jakiś czas temu nakryłam Fancię na fotelu. Przejęła się strasznie. Ale dostała natychmiast porcję pieszczot i przytulania... dosłownie odetchneła z ulgą :) Potem już na kanapie ją raz czy drugi przyłapałam. Obecnie bez krępacji wchodzi na "psie" kanapy i rozkłada się na nich. No, przynajmniej na tych, na które Iskra Ją wpuści...... Myślę że Fancia kończy już etap "będę dobrym psem, spójrzcie jakim grzecznym!", a zaczyna się rozglądać co by tu "psu przydało się", sprawiło przyjemność... niedługo to już będzie tylko "psu się należy"... ;) Fajna jest Fancia :) Pamietam Ją sprzed roku, wydziczałą, niepewną, po długiej kuracji kennelowej. Obecnie to nie ten pies. Difciu - kawał dobrej roboty zrobiłaś!
  16. Pan Pies rozpoczyna nowy etap... Z psa bez kontaktu, określanego jako głucho-niewidomy doszedł do bycia psem współpracującym ze swoim przewodnikiem i przyjaznym w stosunku do mnie. A teraz... Nie wiem czy to kwestia ucha - codziennych zabiegów, które obecnie Bochnarkowi sprawiają niejaką przyjemność (czyszczenie ucha przynosi mu ulgę, bo już się goi i swędzi). Ale Bochnar ostatnie dni... zrobił się bardzo uczuciowy. Wpatruje się w Jubu z taką miłością, czułością - nie jak na swojego pana/przewodnika... ale jak na człowieka którego pies kocha. Towarzyszy mu w wszystkich czynnościach (nawet w pieczeniu babeczek wczoraj ;) ). Ciągle jest obok, szturcha nosem, uśmiecha się... Do mnie też inaczej podchodzi - nie tylko przychodzi po pieszczoty czy smakołyki, ale sam je okazuje... Zmienia się Pan Pies... cieszymy się niezmiernie :)
  17. A Pan Pies się miewa dobrze :) Jeszcze w sobotę rozważałyśmy z Beą podania mu leków p/c bólowych... Ale w niedzielę było to już zbędne. A dziś bez problemu pozwolił sobie pogrzebać w uchu ;) Leczenie potrwa niestety, ale Pan Pies jest zadowolony z okazywanego mu regularnie zainteresowania... i pewnej dawki smacznej przyjemności, którą otrzymuje po zabiegach zakraplania ;) Do tego stopnia się już zdążył przyzwyczaić... że trzeba było ratować ciasto które stało na stole wokół którego krążył Bochnarek... :)
  18. Temat akupunktury można chwilowo odłożyć. Franuś rozchorował się. W sobotę miał spadek formy, wieczorem zaczął gorączkować (39,7 C). Po konsultacji telefonicznej z weterynarzem pojechaliśmy do lecznicy całodobowej - wysoka temperatura jest w niebezpieczna dla psa w tym wieku. Franuś został zbadany, osłuchany, ale nic nie stwierdzono prócz podwyższonej temperatury. Dostał leki p/c bólowe i p/c gorączkowe. Na moje pytanie co Mu jest dostałam odpowiedź: "Nie ma tu żadnej jednostki chorobowej. Po prostu starość". Niestety, okazało się to nieprawdą... W niedzielę cały dzień Franio czuł się wyśmienicie - humor, apetyt. Normalna temperatura. Wieczorem zaczął mieć dreszcze, ale ustały po ciepłym posiłku. Zaczął też lekko utykać na prawą przednią łapkę. Zdecydowaliśmy że pojedziemy w następnego dnia do weterynarza który zna Frania. Dziś od rana Franio utykał coraz bardziej na przednią łapkę. Po godz. 12 zaczął lekko pokasływać. Pojechaliśmy tak by trafić na sam początek dyżuru weterynarza. W drodzie Franio zaczął coraz ciężej oddychać, kasłać i rzęzić. W lecznicy Franio został dokładnie zbadany. Podwyższona temperatura (39,2 C). Zostało stwierdzone zapalenie płuc (przy czym w sobotę wieczorem Franio był osłuchiwany przez weterynarza i nic się wg niego nie działo w drogach oddechowych :/). Franio dostał leki, w tym antybiotyk. Jutro mamy go znów pokazać lekarzowi. Sprawa łapy na którą utykał - nie ma żadnego medycznego powodu bólu. Prawdopodobnie ją nadwyrężył (ma przekrzywiony łepek co przekłada się na nieprawidłową postawę). Na dzień dzisiejszy nie możemy się wybrać w dłuższą podróż z Franiem. Trzeba go wyleczyć i zastanowić się nad wzmocnieniem odporności. Natomiast co do spraw podnoszonych na wątku: 1) chudniecie Franka O tym że Franio traci na wadze informowałam na wątku od dawna. Spotkało się z to z "odpowiedzią" od ówczesnej osoby decyzyjnej, polegającą na: a) ignorowaniu tematu b) zmianie karmy z dobrej jakościowo na kosztującą w hurcie 64 zł/15 kg (skład do poczytania: http://www.nutranuggets.pl/NUTRA-NUGGETS-LiteSenior-for-Dogs,4,4 ) c) pretensjami do weterynarzy bo zlecają badania w celu ustalenia co Franiowi dolega (kwestia pechęrzyka zółciowego chociażby). Franio obecnie waży 13,2 kg (waga z wczoraj). W II połowie czerwca ważył 15,4 kg - już wtedy informowałam że ma niedowagę. Franio je od początku pobyty u mnie dziennie dawkę suchej karmy przeznaczoną na psa 20-kilowego. Dodatkowo dostaje puszki karmy NTS od Malibo oraz dodatki w postaci gotowanego mięsa z kurczka/indyka ode mnie. W wynikach badań krwi i moczu nie ma żadnej wyraźniej przyczyny utraty wagi. Badanie kału w kierunku pasożytów dało wynik ujemny. 2) akupuntura Temat akupunktury i jej wpływu na Frania został omówiony z dr Bałucińską. Samo działanie akupunktury ma polegać na regulowaniu organizmu Frania i leczeniu go jako całości. Nie da się tu stosować zasady: dziś wyleczymy woreczek zółciowy, jutro prostatę a za miesiąc weźmiemy się za coś innego. Natomiast spodziewane efekty u Frania wg Pani Doktor: 1) lepsze ukrwienie mózgu 2) polepszenie pracy dróg zółciowych, woreczka, wątroby 3) regulacja układu trawiennego 4) odbudowa masy ciała 5) zaprzestanie stosowania encortonu lub zmiejszenie dawki Akupunktura może także działać p/c bólowo i podnosić ogólną odporność organizmu. Sama nie mam doświadczeń z akupunkturą. Widziałam jednak jej efekty: na dwóch psach i jednym człowieku. Mnie to przekonuje, szczególnie przy braku metod innego leczenia/wspomagania. Natomiast Moniko z Katowic - nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać Cię do akupunktury, ani wogóle leczenia Frania. Szczególnie że do dziś czuję niesmak po naszej korespondencji mailowej z czerwca br. Gdzie musiałam Cię przekonywać i prosić o pozwolenie wykupienia Franusiowi niezbędnych leków! Bo przy polityce na forum "wszystko dla kochanego Franeczka", otrzymywałam maile z zakazem wykupywania leków. Przypomnę że były to m.in. antybiotyk do oczu, aniprazol do kontynuowania odrobaczania, maść na świerzb w uszach, osłona przy leczeniu antybiotykiem. Dlatego moje zaufanie w kwestii "dobra Frania" jest wobec Ciebie mocno ograniczone. 3) encorton Przypomnę że encorton został przepisany Franiowi przez neurologa, na podstawie badania neurologicznego. Także dwóch weterynarz poproszonych o konsultację, po obejrzeniu Frania podtrzymało stosowanie encortonu. [quote name='Monika z Katowic'] I myślę, że to nie kwestia poprzedniej karmy (którą wybrali DARCZYŃCY) tylko nieustannego i uporczywego zatruwania psa Encortonem! A teraz krótkie pytanie - na które oczekuję odpowiedzi: Kto zatruwa psa encortonem? Weterynarz który przepisał ten lek...? Pierwszy konsultujacy weterynarz który podtrzymał stosowanie leku? Drugi konsultujący weterynarz którzy także nie zdecydował się na odstawienie encortonu? Czy też ja - realizując zalecenia weterynarzy...? Czekam na odpowiedź. Od dawna jestem obarczana odpowiedzialnością za decyzje (bądź ich brak) podejmowane przez ciało zbiorowe, które do tej odpowiedzialności się nie poczuwa. Czyni się mnie odpowiedzialną za decyzje lekarzy - sposób leczenie, zalecanie badania, przepisywane leki. Oraz za decyzje darczyńców, na podejmowanie których nie mam żadnego ani wpływu, ani nawet informacji o "grupowym" ich podejmowaniu. Decyzje które ponadto bywają sprzeczne z moim doświadczeniem i codzienną obserwacją psa bądź też zaleceniami weterynarzy mającymi bezpośredni kontakt z Franiem. A przede wszystkim jestem obarczana odpowiedzialnością za to, że stan zdrowia Frania nie pozwala na realizowania utopijnej wizji radosnej starości uratowanego pieska. Starości bez chorób wynikajacych z wieku. Starości której nie towarzyszy ból, spadek formy, zmiejszenia sie wydolności i sprawności organizmu. Starości, która nie wymaga leków, wspomagania, odpowiedniego karmienia, opieki weterynaryjnej. Nie rozumiem dlaczego kładziony jest taki nacisk na "spokojną, radosną starość"... a jednocześnie są podnoszone protesty przy propozycjach podejmowania działań, które mogą mu zapewnić komfort i poprawić samopoczucie? Jak można oczekiwać że starszy pies z problemami zdrowotnymi, bez leczenia i wspomagania, będzie grzał kości na słoneczku i cieszył się spacerkami? To nie jest realne niestety. Albo diagnozujemy i leczymy to co możemy. A czego nie możemy wyleczyć, monitorujemy w celu wyłapania momentu gdy ból i/lub dyskomfort będzie trzeba łagodzić za pomocą leków. Wspomagamy. Odżywiamy. Odpowiadamy na specyficzne potrzeby starego psa. Realizujemy wizję spokojnej, komfortowej psiej starości którą właśnie zapewnia odpowiednie leczenie i wspomaganie. Albo dajemy sobie spokój. I w imię "spokoju" który tak przecież Franiowi jest potrzebny, pozwalamy cierpieć, odczuwać ból dyskomfort, dezorientację... w imię niestresowania go badaniami czy leczeniem. Taka sytuacja jest dla mnie nie do zaakceptowania. [quote name='Czarodziejka']Po każdej takiej kilkusetkilometrowej podróży pies wróci zmordowany i odwodniony, bo przecież wiadomo, że w takiej sytuacji psy raczej nie jedzą i nie piją wiele. Jedzenie jest nawet niewskazane, bo grozi wymiotami, a one z kolei osłabiają serce...Coś mu się poprawi, a i wiele ubędzie. Czyli constans.... Rozumiem Twój punkt widzenia. Nie upieram się przy akupunkturze jako jedynej metodzie wpomagania, choć upatruję tu dużą szansę na poprawienie zdrowa Frania. Szczególnie że tradycyjna medycyna weterynaryjna zdaje się nie mieć już zbyt dużo do zaoferowania. Natomiast Franio jest jednym z nielicznych psów, które doskonale znoszą podróże. Przez większość czasu śpi. Może jeść bezpośrednio przez jazdą, pić na każdym postoju. Nie wymiotuje. Nie denerwuje się jazdą. [quote name='hebanowa']Psiaki kochają zwłaszcza rutynę życia ,stres ma działanie wyczerpujące i obniża odporność generalnie. Nie wydaje mi się ,żeby kolejne podróże ,które kojarzą się Frankowi tylko z jeżdżeniem do weta , z bólem i szarpaniną były dawką przyjemności dla Franeczka ,raczej to będzie silnie stresowy bodziec dla tego psiaka. Chyba mamy inne standarty w kwestii obsługi weterynaryjnej :/
  19. A Jaśko czuje się dobrze :))) Je sam, suchą karmę oczywiście. Dwie różne na jeden posiłek prosi. I chleb z masłem co rano - nawet 4 kromki śniadanie... Ma dobry też dobry humor. Uczestniczy w "życiu grupowym" psów, które zgodnie i porozumieniu przechadzają się po całym domu...
  20. Jasiek nas znowu zaskakuje - tym razem dobrym humorem i samopoczuciem :) Dziś rano bawił się chlebem (chodzi z kromką w paszczy, podrzuca sobie, mamle...). Potem przyszedł i powiedział że chce suchej karmy. Zjadł prawie 2 całe porcje dziennie na jedno posiedzenie. Później poszedł do Jubu i kazał się przytulać ;) Przez pół dnia sobie dreptał z innymi psiaki. Ze względu na pogodę (ładnie, ale mimo wszystko zimno), większość czasu spedził w domu. Po południu poszedł na długą drzemkę. A teraz właśnie je kolację... oczywiście łyżeczką :)
  21. Wróciliśmy... Pan Pies dzisiaj wstał po popołudniowej drzemce z przekrzywioną głową... Gdy chciałam zajrzeć do prawego ucha, pokazał mi zęby. W końcu pozwolił się obejrzeć i niestety - paskudnie to wyglądało. Pojechał więc od razu do lecznicy. Diagnoza: stan zapalny. Dostał kropelki z antybiotykiem, zastrzyk p/c bólowy i p/c świądowy oraz zalecenia codziennego płukania uszek. Za dwa tygodnie do kontroli. I muszę przyznać że z Pana Psa jest niezły twardziel. Uszy ma czyszczone co tydzień (zbiera mu się wydzielina), w zeszłą sobotę nic się nie działo złego. Wczoraj wieczorem tulił się do mnie i ocierał głową - prosząc o swoją wieczorną kanapkę ;) A Jubu wczoraj go miział i targał po całej łepetynie, uszach... Nic nie pokazywał że boli, albo że coś jest nie tak... Teraz już chodzi zadowolony z siebie i cieszy się dodatkowymi smakołykami na pocieszenie :)
  22. [quote name='ataK']Norka miewa się dobrze, tylko się nieco zasiedziała ;) Nie było żadnych chętnych... Jak tak dalej pójdzie, to zaczynamy się z Szami przymierzać do sterylki...[/QUOTE] I nadal nic? Nikt nie chce takiej ślicznej Noreczki...? ehhhh... AtaK, ile u Was kosztuje sterylka? Pomyśleć że dopiero co takie maleństwa były, a już trzeba myśleć o sterylizacji... Masz może aktualne zdjecie Norki? Ciekawe czy pdobieństwo do husky wyjdzie. Bo Lenka choć żółta, to rysy ma całkiem całkiem...
  23. Kazio namietnie wchodzi do spiżarni i buszuje w niej. Wychodzi też bez problemu... I zastanawiam czy to efekt igiełek... czy tego że w końcu w niej posprzątałam.... ;)
  24. Osiołek miewa się dobrze :) Dużo spaceruje, i z wielką przyjemnościa :) Dogaduje się świetnie ze wszystkimi, choć ma już swoich ulubionych kolegów...
  25. Lenka była reklamowana w okolicy, ale nie znalazła domu :( Dwa domki były nią bardzo zainteresowa, ale w jednym kot postawił veto, a w drugim mąż przyszłej opiekunki :((( Nic, to zaczniemy ją ogłaszać na całą Polskę... Z "moich" szczeniorków na DT, tylko jeden znalazł dom w Warszawie - pozostałe rozjechały się po całej Polsce. Może i na Lenkę czeka dom gdzieś dalej...
×
×
  • Create New...