-
Posts
1480 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by seramarias
-
Pan mówi o niej Perełka, może niech Perełką zostanie?
-
Dziękuję zaraz uzupełnię, no kiepski ze mnie skarbnik, dlatego bardzo proszę niech ktoś poprowadzi księgowość suni. Rozumiem, że 50 zł to deklaracja jednorazowa?
-
uzupełniłam
-
Zebrałam deklaracje suni w całość, więc na razie wygląda to tak: Nadziejka - 150 zł (przez 3 m-ce) elik - 20 zł (deklaracja stała?) Pan od Mazurka - 50 zł (deklaracja stała) elficzkowa - 20 zł (jednorazowo na transport lub inne potrzeby) Aska7 - 100 zł (jednorazowo) Anula - 50 zł (jednorazowo) Poker - pomoc w załatwieniu środków na sterylizację Ja ze swojej strony zapłacę za szczepienie i odrobaczenie Rudzi, natomiast jeśli okaże się, że suni coś dolega i potrzebne jest leczenie, zabraknie środków. Nie jestem w stanie wyłożyć więcej niż ok 100 zł :(
-
Moje koty podróżują w torbie, jest to wygodne rozwiązanie w naszym przypadku ,ale nie mam zaufania. Mąż cały czas ma pod kontrolą suwak, na szczęście do chłopa jeszcze mam zaufanie ;) Ja to uwierzyć nie mogę, że tak wszystko się potoczyło.... No, ale spokoju duszy to zaznam dopiero jak Rudzia postawi wszystkie 4 łapki u Moli@. Wiec tak w transporterku kocyk, albo jakaś szmatka, stary ciuch bo nie wiem, czy Pan dysponuje kocykiem i na niego podkład, gdyby sunia miała wypadek, długa droga przed nią. Poproszę Pana, żeby sunia wyruszyła w ekwipunku, czyli smycz + obroża lub szelki. No i niech obwiąże, transporter dodatkowo, tak, żeby drzwiczki miały dodatkową blokadę przed otwarciem. Jak coś wam przyjdzie do głowy, albo ja coś źle myślę to koniecznie piszcie.
-
Wiesz ja to się boję, że sunia może się miotać, albo, że coś się poluźni, drzwiczki otworzą i Rudzia czmychnie :( Nie wiem jakie zabezpieczenia mają kocie transporterki, może by jakoś trzeba było sznurem transporter omotać jeszcze? Mam nadzieję, że pojedzie w sobotę, bo do niedzieli to ja nie wiem czy na zawał nie padnę...
-
Tak jeszcze pomyślałam, że sunia nie ma skarbnika. Bardzo proszę o pomoc w rozporządzeniu majątkiem suni. Wczoraj z emocji nie napisałam, więc tak: pobyt suni u Moli@ to koszt 250 zł (w tym jedzonko, gryzaki, dojazdy do lecznicy) oczywiście za weta, leczenie trzeba płacić osobno. Sunia dojedzie do Warszawy i na dworcu zostanie przekazana w dalszą podróż pociągiem, później przechwyci ją Moli@ i ostatni etap podróży będzie samochodem.
-
Spać nie mogę, strasznie się boję przekazania suni, żeby nie nawiała z transporterka. Może trzeba go dodatkowo zabezpieczyć jakoś? Proszę o sugestie. Chyba muszę pogadać z Panem, żeby suni obroże skombinował i mój numer umieścił na niej. Zastanawiałam się czy nie powinna mieć przypiētej smyczy, ale boję się, że się może zaplątać i udusić.
-
No to mamy uzgodniony transport suni do Moli@, no i transporterek dogadany prawie do końca tzn. ktoś od Pana ma teraz się kontaktować w celu odebrania i przewieźć go na wieś. Trzymaj się sunieczko, już niedługo będziesz na mięciutkim w ciepełku spała i zawsze pełen brzuszek miała.
-
Napisałam do Mta82 w sprawie wypożyczenia , Pan zorganizował osoby do pomocy, które mogłyby przywieźć mu transporterek na wieś. Czekam na odpowiedź, no musi się udać.
-
poszło pw z numerem tel. :)
-
Moli@ czy ty chcesz, żeby mi serce wysiadło... Do tej pory nie mogę dojść do siebie po tym jak odpisałaś, że masz miejsce dla Rudzi. Ta sunia to ma chyba potężnego Anioła Stróża, ale nie rozpisuje się, kontaktuje się z Panem i zaraz wyślę Ci jego nr tel.
-
Sunia musi wyjechać w transporterku, mamy dwie propozycje wypożyczenia, tylko żeby nie było za prosto trzeba by go było przewieźć na wieś, żeby Pan mógł zapakować sunię...
-
W ten weekend. Tak Rudzia czeka i prosi o pomoc. https://naforum.zapodaj.net/50ad490de5d5.jpg.html https://naforum.zapodaj.net/ea992950a56c.jpg.html
-
Sprawa wygląda tak: Pan w weekend wraca do Warszawy, tu mógłby przekazać sunię dalej w trasę. Potrzebujemy, nie to Rudzia bardzo potrzebuje transportu na trasie Warszawa-Białystok. Nie wiem co będzie jeśli nie będzie transportu, Pan nie może jej wziąć do siebie :(
-
Do Białystoku jest ok 200 km, ale dojazd z Warszawy całkiem dobry długi odcinek S8. Moli@ mogłaby przejąć sunię w Białym.
-
Oj zaraz podjęła, tylko trochę się porządziła ;)
-
Bardzo potrzebny jest transport do hoteliku, ale nie wiem czy to realne, oczywiście zdaję sobie sprawę, że to daleko i w grę wchodzi pokrycie kosztów przejazdu.
-
Dziewczyny, no porządziłam się trochę i zabukowałam Rudzi miejsce u Moli@ .
-
Dziękuję będę mieć na uwadze :)
-
Tysiu będę szczera, ja z natury jestem introwertykiem, do tego nieśmiałek i dzik, pomogę materialnie, ale do ludzi to ja się nie nadaję :( Może ja źle rozmawiam z tymi fundacjami, naprawdę się staram, sporo mnie nerw te rozmowy kosztują, na pewno osoba bardziej asertywna wypadałoby lepiej. Tylko myśl o tej suni motywuje mnie żeby dzwonić dalej. Ja raczej nie byłabym dobrą osobą decydującą i naprawdę wolałabym, żeby podjął się tego ktoś operatywny, zorientowany w temacie, kto wie jak rozmawiać i zadbać o interesy suni. Ja to nawet ze znalezieniem hoteliku mam problem....
-
Jestem właśnie po rozmowie z Panem i czas na aktualizację. Suczka absolutnie nie jest dzika, tylko bardzo przestraszona. Pan w chwili obecnej jest w stanie ją dotknąć, suczka ulokowała się w szopie. Jest trochę większa od kota i w Pana ocenie starsza, mogą być problemy z zębami bo dziwnie je. Łapacz nie będzie potrzebny, ale bardzo potrzebny jest transporter na psa lub większego kota, żeby ją przetransportować. Pan ma przyjrzeć się czy nie wygląda na szczenną. Jeśli chodzi o hotelik, to sprawa wygląda tak, że Panu się ten pomysł podoba, zadeklarował od siebie 50 zł miesięcznie. Natomiast nie jest w stanie wziąść suczki na siebie w hoteliku i chciałby żeby ktoś inny był osobą decyzyjną w jej sprawie. Czy ktoś chciałby podjąć się tej funkcji, zakładajäc, że suczka miałaby jechać do hotelu? Ja po pracy pomolestuje jeszcze fundację podane przez Tysię. Jeśli bierzemy pod uwagę hotelik, błagam o namiary ja naprawdę się nie znam, nie wiem które są dobre, a które omijać szerokim łukiem.
-
Napiszę do Miki. Dziękuję za chęć pomocy.
-
Będę dzwonić
-
Dziękuję, że zaglądasz, im nas więcej tym więcej można zdziałać. TROP jeszcze nie dał konkretnej odpowiedzi. Gdyby odmówili, a ktoś podjął się łapania suczki, to będę błagać Topr o klatkę. Czuję straszną presję czasu, Pan Mazurka lada moment wróci do Warszawy, a nie wiem, czy bez niego da się suczkę złapać :(