-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kakadu
-
Sunia York przywiązana do płotu schroniska prosi o wsparcie Wrocław
kakadu replied to medira's topic in Już w nowym domu
czy jest w malenstwie jeszcze wola zycia? moze to straszne co napisze, ale gdyby sie poddala, gdyby bylo widac, ze juz nie chce walczyc, byloby latwiej podjac decyzje :-(... nagla smierc jest straszna, ale taka na raty jeszcze gorsza; jakos okropnie zaczyna sie ten rok... zycze duzo sily; myslami jestem z wami -
[quote name='maggiejan']Marto, co właściwie dzieje się z wątrobą Frodka? To chyba nic poważnego skoro za 2 tygodnie może być już dobrze...[/quote] wyniki badan sa umieszczone na stronie 59; ja sie nie znam, widze tylko, ze cos jest high, a cos low; kiedy dzwonilam na gagarina powiedzieli mi, na podstawie tych wynikow, ze nie ma przeciwwskazan do operacji; wyslalam je na wszelki wypadek do pani doktor, ktora operowala mojego rysia; ona napisala: [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=Blue]Pani Marto na podstawie przesłanych wyników badań Frodo mogę podejrzewać zaburzenia funkcji wątroby , gdyż doszło do wzrostu wskażników biochemicznych świdczących o jej funkcjonowaniu -czyli Aspatu i Alatu oraz mocznika ,a jednocześnie doprowadziło do niewielkieo stopnia niedokrwistości- o czym świadczy wzrost MCH i MCHC(czyli śrenia masa hemoglobiny w krwinkach i średnie stężenie hemoglobiny w krwinkach).W tej sytuacji proponuję Państwu skontaktować się z Dr Awą Sawaszkiewicz przed planowanym zabiegiem, aby na podstawie stanu ogólnego psiaka podjeła decyzję o ew. podleczeniu wątroby przed lub po zabiegu-jednocześnie uspokajam Państwa nie jest to sprawa poważna ,ale wymaga podleczenia lub ew. wprowadzenia lekó osłonowych lub diety. [COLOR=Black]wyslalam zatem te wyniki do dr sawaszkiewicz i dra janickiego, ktory ma frodka operowac i on odwolal operacje; ja mysle, ze to troche moze byc dlatego, ze oni dobrze wiedza co stalo sie z rysiem i choc sytuacja nie jest powazna to nie chca po prostu ryzykowac; w koncu frodek byl juz znieczulany do operacji kastracji i nic sie nie stalo; ale tak jak mowie - pewnie doszli do wniosku, ze lepiej psa podleczyc przed zabiegiem;[/COLOR] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Ulka18']Kakadu, a jak sznaucereczka? Pisalas, ze mialas byc z nia u weta.[/quote] arek byl, chirurg nie potwierdzil podejrzenia przepukliny miesniowej; powiedzial, ze nie wie co to jest, kazal obserwowac przez dwa tygodnie; jak sie nie zmniejszy, albo powiekszy to stwierdzil, ze trzeba to bedzie wyciac... ja w kazdym razie pojde jeszcze na usg; mam bardzo dobrego lekarza od usg i zanim podejme jakakolwiek decyzje to najpierw to przeswietle; podoba mi sie jednak podejscie tego chirurga; balam sie, ze bedzie z tych 'lepiej tego nie ruszac'; ja tez wole to wyciac i oddac do badania histopatologicznego; mam wrazenie dejavu; mam nadzieje, koncowka historii bedzie lepsza...
-
Sunia York przywiązana do płotu schroniska prosi o wsparcie Wrocław
kakadu replied to medira's topic in Już w nowym domu
[quote name='KICIA I JEJ PSY']Witam,u naszej Niuńki chyba pojawił się ból,nad ranem porozrywała swoje posłanie pazurkami,teraz zjadła śniadanie i poszła spać,przerzuty raka w zastraszającym tempie atakują,jeden z węzłów jest teraz wielkości nektarynki(takiej średniej).Pojawiło się lekkie charczenie przy oddychaniu.[/quote] pewnie ten wezel naciska na krtan i stad to charczenie; mala dostaje jekies przeciwbolowe leki? moze trzeba zmienic na mocniejsze? teraz kiedy nie ma nadziei na poprawe, nalezy jej oszczedzic cierpienia przynajmniej; codziennie o was mysle; -
ulka, bedziecie dzis u tobinki, to moze zrobcie zdjecia i bulci?
-
[quote name='terra']Kakadu, osobiście lekarstwa podaję rozgniecione, wymieszne z pasztetem, i z tego zrobiona kulka. Pasztet ma to do siebie, że pachnie intensywnie, więc niewiele go potrzeba a pieski nie zastanawiają się co tam jeszcze jest, tylko połykają jak gęsi.;)[/quote] dzieki za podpowiedz, ale u mnie pasztet odpada; po pierwsze frodo jest na diecie i pasztet nawet w malych ilosciach jest niewskazany, a po drugie jedno z lekarstw jest w zelowej kapsulce i nie mozna go rozdrabniac; sushi kurczakowe zdjaje swietnie egzamin;
-
oj tak... dokladnie te zdjecia widzialam i tak sie ucieszylam, ze izunia ma domek; wczoraj chcialam skasowac sobie z zakladek jej watek jako szczesliwie zakonczony i jeszcze ostatni raz weszlam, a tu takie rozczarowanie :shake:
-
moze jeszcze wam napisze co frodzio lyka: [FONT=Verdana][SIZE=2]zentonil 1/3 tabletki raz dziennie oraz wit. b complex i essentiale forte 3 razy dziennie po jednej tabletce; dostaje tez ryzyk z kurczakiem i marchewka bo w taka mase latwo zawinac proszki; robie mu takie male sushi i lyka w calosci; ale dzis arek kupil mu oliwe z oliwek bo pani doktor kazala dodawac i frodzio mial watpliowsci przy jedzeniu, choc arek nie pozalowal grosza i kupil pieseczkowi najlepsza jaka byla...; do tego ta karma hepatic - wzielismy sie za niego ostro, moze to da efekty; kolo 15. marca idziemy znowu na badanie krwi; [/SIZE][/FONT]
-
chyba mi sie pomylily pieski... nie ma na tym watku zadnych zdjec w nowym domku; to musiala byc jakas inna buleczka :-(
-
bardzo przepraszam, ale albo jestem nienormalna, albo mi sie pomylily psy, ale dalabym sobie glowe uciac, ze ogladalam zdjecia bulci z nowego domku! co jest grane? juz sie cieszylam, ze sie wszystko dobrze skonczylo; czy to nie izunia lezala w poscieli?!
-
dziekuje [B][COLOR=Blue]albiemu[/COLOR][/B] za pomoc w dostepie do dogo; cos mi sie zepsulo i od rana nie mialam dostepu do sieci; jak wiecie zrobilam badania krwi i lekarz na gagarina powiedzial, ze nie ma powodow do odwolywania operacji; cos mnie jednak tknelo i wyslalam dzis na wszelki wypadek te wyniki do dra janickiego i on zadecydowal po ich obejrzeniu, ze przekladamy operacje; nastepny termin mamy na 17. marca, moze uda sie do tego czasu doprowadzic frodka do porzadku; internistka z ksiazecej powiedziala, ze wyniki moga swiadczyc o jakiejs powaznej chorobie, ktora frodzio przeszedl; ale tego sie juz nie dowiemy; tylko napisze, ze wizyta plus leki wyniosly 109 zlotych, zaraz wstawie zdjecie wydruku z terminala w watku rozliczeniowym; moze to i dobrze, ze tak wyszlo... lepiej odwolac niz potem zalowac, ze sie zaryzykowalo; chociaz ja juz sie nastawilam, ze to bedzie dzis; pichce wlasnie ryzyk z kurczaczkiem i marchewka bo frodzio musi byc na diecie; kupilismy tez dla niego 2 kilogramy specjalistyczej karmy 'hepatic'; moze mu pomoze w polaczeniu z lekami; byc moze juz zawsze bedzie na diecie watrobowej? bidulek, taki maly, a taki biedny; nie wiem czy to pisac bo to troche off topic, ale bylam dzis u lekarza ze sznaucerem bo wymacalam mu jakies guzy na udach; podejrzewaja przepukline miesniowa, ale musze jeszcze isc do chirurga w srode, zeby przekonac sie co to dokladnie jest; po ostatnich doswiadczeniach mam stracha prawde mowiac; podobno nieszczescia chodza parami... tfu tfu odpukac
-
[quote name='Ulka18']Kakadu, na pewno to wystarczy. Czy Frodziak bedzie mial dwie lapinki operowane czy jedna? Czy potrzebujesz pomocy finansowej na Frodka? ja bym sie tez chciala dolozyc, wiec poprosze o nr Twojego konta na pw, wstyd, ze wczesniej o tym nie pomyslalam :oops:[/quote] 3. marca bedzie jedna lapinka robiona, a druga to dopiero za 2-3 miesiace, jak juz sie ta pierwsza zrehabilituje i bedzie na tyle sprawna zeby na niej chodzic; ale i tak sie boje bo jak on bedzie chodzil... teraz kica na dwoch przykurczonych, a jak mu zoperuja jedna to ona bedzie bolesna i sztywna, bo sciegna sa za krotkie i nie da rady jej zgiac, jak sie te sciegna przeciagnie przez kolano tak jak powinny przechodzic, a druga nie siegnie do ziemi bo ta sztywna bedzie przeszkadzac; kurcze... nie wiem co to bedzie... jesli chcesz pomoc (choc juz barzo duzo zrobilas dla frodzia) to zapraszam na moje bazarki; sa kalendarze, ksiazki, a potem beda jeszcze ubranka; dziekuje bardzo za wasza troske;
-
dzwonilam, wysla mi wyniki mailem (oby pani dobrze zapisala adres bo cos zle bylo slychac...) rozmawialam z lekarzem i okazalo sie, ze troche watrobowe costam sa w gornej strefie normy, ale nie ma przeciwwskazan do narkozy; jesli nie przesla tego mailem to arek jutro pojedzie;
-
[quote name='Ulka18']Kakadu, zapytaj przy odbiorze wynikow, czy nie moga wystawic pokwitowania, paragonu, itp. Najwyzej wstawisz zdjecie wynikow jako dowod, ze Frodzio mial robione takie to, a takie badania. Ceny badan sa mniej wiecej zblizone i kazdy moze je sprawdzic. Trzymam kciuki za wyniki :kciuki:[/quote] mam wydruk z terminala bo placilam karta w recepcji; na tym wydruku jest kwota i nazwa lecznicy, moze to wystarczy? jesli nie, to pozniej zadzwonie i zapytam czy cos moze da sie wystawic i zapytam jak wyszly wyniki; arek juz jutro po pracy tam pojedzie i odbierze, bo dzis nie da rady;
-
bylismy dzis w multiwecie na gagarina zrobic badania krwi przed operacja; zaplacilismy 81 zotych (:-o), ale nie mam na to rachunku... nie wiem jak to udowodnic, a chyba zaczerpne juz z zebranych srodkow jesli pozwolicie; moge zapytac jeszcze przy okazji odbierania wynikow czy moga mi dac jakies zaswiadczenie o kosztach; frodek byl jak zwykle dzielny tylko zapiskal okropnie przy wbijaniu igly, ale pani doktor byla tak fajna, ze szybko dal sie przeprosci i sie nie pogniewal; wyniki beda dzis po poludniu; mam nadzieje, ze dobre;
-
[quote name='terra']Co u Ciebie słychać Kakadu? Jakie wieściu o Frodku?[/quote] ciagle oplakuje rysia; wiem, ze to juz nudne dla innych, ale ja sie nie moge pogodzic z jego smiercia; bardzo za nim tesknie; sa momenty, ze o nim nie mysle, ale jak tylko zostaje sama to wszystko wraca; z drugiej strony ja nie chce zapomniec; chce ciagle o nim myslec, bo boje sie, ze zniknie jak przestane; a nie chce zeby zniknal; kocham tego kota; frodek ma operacje 3. marca; jedziemy do lecznicy na 18:10 i potem juz nie bedziemy mieli na nic wplywu; bedzie jak los zechce; jutro jade z nim na na badania krwi, zeby sprawdzic czy wszystko w porzadku; jesli bedzie trzeba zrobimy przeswietlenie pluc i ekg; zrbimy wszystko bo przed operacja rysia nie zrobilismy nic; i moze dlatego rysia juz z nami nie ma;
-
Sunia York przywiązana do płotu schroniska prosi o wsparcie Wrocław
kakadu replied to medira's topic in Już w nowym domu
kicia wielki szacunek za to co robisz... nie kazdy by podolal; wielki, wielki szacunek; mam nadzieje, ze mala dozyje swoich dni we wzglednym komforcie; na ile to mozliwe oczywiscie; oczekiwanie na moment, kiedy sterydy przestana juz dzialac cuda wymaga chyba niesamowitego przeprogramowania swiadomosci; nie wyobrazam sobie tego; obym nigdy nie musiala sie tak przeprogramowac; albo inaczej: obym potrafila, jesli zajdzie taka potrzeba; pozdrawiam najcieplej jak potrafie -
[quote name='flowerteen']To jest po prostu okropne! Jak można testować na chorych psach? Nie rozumiem. Szkoda mi tych wszystkich piesków, na pewno się bardzo nacierpiały. :( Przykra sprawa ...[/quote] wydaje mi sie, ze autorce postu chodzilo raczej, aby karmy wspomagajace leczenie jakiejs przypadlosci byly testowanena psach chorych na dana chorobe; czyli, zeby sprawdzac czy im to w jakis sposob pomaga; nie o to, zeby wykorzystywac chore psy do badania czegokolwiek bo juz ich nie szkoda, bo i tak sa chore;
-
[quote name='Murka'] Chciałaś dla niego jak najlepiej i on o tym wie.[/quote] mam nadzieje murko, bo martwi mnie mysl, ze czul sie taki osamotniony w chwili smierci; dzis myslam sobie, ze wlascie wiekszosc tych 6. lat organizowana byla pod nasze zwierzeta, czyli pod rysia; wakacje musialy byc w takim miejscu, zeby bylo bezpiecznie dla kota, zeby mogl wyjsc i wrocic do domku w kazdym momencie; jak usnal na pralce nie bylo mowy o praniu; jak polozyl sie arkowi na nogach w nocy, to arek do rana spal w tej samej pozycji, zeby rysia nie obudzic; jesli przyszedl na kolana to sie siedzialo dopoki nie zszedl sam; na palcach jenej reki moge policzyc razy, kiedy delikatnie i przepraszajac zsuwalam go na kanapke; rysio nie byl przytulastym kotem; dozowal swoj koci czar, zeby nas za bardzo nie rozpiescic; dlatego kazde jego przyjscie do nas bylo wielkim swietem, ktore smakowalo sie i celebrowalo w nieskonczonosc; jakby plochliwy ptak przysiadl na ramieniu; czlowiek bal sie poruszyc, zeby go nie wystraszyc; ostatnio codziennie mowilam mu, ze bardzo go kocham; teraz nasz rajski ptak odlecial na zawsze; sploszylo go ludzkie niedbalstwo; trzeba sie chyba zaczac cieszyc, ze los dal go nam na wylacznosc na cale 6 lat; moglismy 6 lat temu pojechac inna droga i nigdy sie na niego nie natknac, albo nie zauwazyc na poboczu w slotny, zimny, pazdziernikowy dzien...
-
[quote name='maggiejan']Marto, jesteś wspaniałą osobą o wiekim sercu i przy tym tak skromną... Znajomość z Tobą wraca wiarę w ludzi, którą w codziennej szarzyźnie tak łatwo jest stracić... Mimo bólu, jaki przeżywasz po stracie Rysia, znalazłaś w sobie siłę, aby zadbać o Okruszka, dając mu najlepsze co mógł otrzymać...Marto :Rose::Rose::Rose:[/quote] maggiejan, chyba od dawna chcialam frodka zatrzymac; w kontekscie smierci rysia ta decyzja jest jednak rowniez aktem egoizmu, bo wiem, ze wykonczyloby mnie kolejne rozstanie... wiec nie ma co mnie przeceniac, i nie pisze tego z falszywej skromnosci... tak jak pisze isabel - frodzio i tak pewnie by zostal; tak czy owak, co by nie przesądzilo, mam nadzieje, ze frodek na tym skorzysta; i tylko rysia szkoda; to byla dobra kocia dziewczyna; [IMG]http://img157.imageshack.us/img157/5420/rysions6.jpg[/IMG]
-
nie chce myslec, ze rysio zrobil dla frodka miejsce, bo wtedy przychodzi mysl, ze wolalabym znalezc frodziowi dobry domek, a zostac z moim ryniem; zreszta, frodek pewnie i tak by u nas zostal tyle, ze trudniej by sie bylo arkowi na to zgodzic; sama widzisz moniu, ze to nie to :shake: trzeba szukac dalej...
-
[quote name='terra']Tam, po drugiej stronie jest Kraina Wiecznej Radości i Szczęścia. Nie ma bólu, strachu, przemocy. Twój Rysio jest właśnie tam. Piękny, spokojny i szczęśliwy.[/quote] nie moge sie opedzic od wizji rysia lezacego w zimnej ziemi; boje sie, ze nie otulilam go wystarczajaco dokladnie; ze, jak zyl jeszcze, nie wymizialam jak trzeba; na dwa tygodnie przez smiercia rysio zadrapal mnie w wierzch dloni; chcialam go poglaskac na dobranoc i sie zdenerwowal; taki juz byl - humorzasty kochany rytek; smialam sie wtedy w pracy i pokazywalam kolezankom, jak moj rysio mowi dobranoc; ciagle mam slad na rece; nie wiedzialam, ze moim marzeniem bedzie, zeby pozostal na zawsze; jak najcenniejsza pamiatka; jakie zasrane to wszystko; nie moge sie dopatrzyc zadnego sensu w smierci mojego kota;
-
przepraszam, ze wczesniej nie pisalam, ale juz znalazlam domek dla frodka; wlasnie stracilam mojego najukochanszego kota, nie wyobrazam sobie, zeby teraz zostac tylko z jednym psem; pustka i tak juz jest nie do zniesienia; zajmijcie sie juz zatem drogie ciotki jakims innym pieskiem bo frodzio znalazl swoje miejsce; zrobimy wszystko, zeby byl u nas szczesliwy;
-
[quote name='Monia70']Rysiu, skarbie maleńki.bądź szczęśliwy w cudownej krainie za TM [IMG]http://www.gifolandia.net/miniatury/183514c1f33de7d5e84cb1d7625ef4e7f08f45.jpg[/IMG][/quote] wiesz czego sie najbardziej boje moniu? ze jesli tam rzeczywiscie cos jest po drugoej stronie to rysio wszystkiego sie boi; to byl taki maly strachulek; jak po dachu bloku obok chodzili robotnicy i cos naprawiali to rysio chowal sie w najciemniejszy kat mieszkania; bal sie prawie wszystkiego; teraz ja sie boje, ze jest tam bardzo samotny i wystraszony; a ja nie moge mu pomoc; dzis otworzylam szafe bo wydawalo mi sie, ze rysio drapie w drzwi; zawsze drapal jak chcial wejsc do srodka; zostawilam mu kasztanka wychodzac z psami na spacer - zawsze mu zostawialam, bo lubil bawic sie kasztankami; jak wrocilam sprawdzilam - kasztanek lezal w tym samym miejscu; nie moglam w to uwierzyc;
-
no i to jeszcze nie jest tak, ze wszyscy lekarze w danej lecznicy sa zli; doktor piotrowska z elwetu zrobila na mnie jak najlepsze wrazenie; gdyby rysio umarl na jej zmianie to po tym jak z nia rozmawialam, bylabym rozgoryczona i zrozpaczona, ale i jednoczesnie spokojna, ze niczego nie zaniedbala; tu nie mam tej pewnosci; z drugiej strony nie wszyscy sa zli, ale bywa tak, ze jednak lecznica ma zla opinie 'na miescie'; inne za to maja naprawde dobra; wezmy taka lecznice na modzelewskiego: nigdy nie uslyszalam o niej zlego slowa, wszyscy lekarze z ktorymi sie tam spotkalam po prostu byli niesamowici; nie wiem wg jakiego klucza dobieral ich wlasciciel, ale byl to bez watpienia klucz najlepszy; czuje sie, ze sapo prostu dobrymi ludzmi; ja ostatnio jak poszlam tam z rysiem to uparlam sie, zeby pojsc do dr kucharskiej bo mi polecila ja moja sasiadka; zachowalam sie idiotycznie, nie chcac wejsc do lekarki, ktora przyjmowala przed nia i nie miala pacjentow, tylko postanowilam czekac na dr kucharska; ta lekarka, do ktorej nie chcialam wejsc nie byla zla, choc miala prawo, bo chciala mnie przyjac, a ja odmowilam; mogla sie poczuc dotknieta, ale nie pokazala tego po sobie; w koncu zrobilo mi sie glupio i jednak poszlam do niej - byla naprawde bardzo mila; zatem czesto lekarze zyskuja dobra opinie bedac 'ludzkimi' w stosunku do opiekunow zwierzat; trzeba byc juz nie lada autorytetem weterynaryjnym, zeby pozwolic sobie na arogancje w przeswiadczeniu, ze ludzie i tak beda walic drzwiami i oknami do wybitnego specjalisty; sama nie wiem; bardzo brakuje mi rysia; frodzio tez mi nie pomaga szukajac rysia po kazdym powrocie ze spaceru; biega i rozglada sie po calym mieszkaniu, my z arkiem odwracamy glowy, zeby tego nie widziec, ale serce nam peka z zalu;