Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Kajtucha już od 1,5 h na stole... Boję się o nią, ale jest w najlepszych rękach :thumbs: więc między 12 a 13 będziemy mieli już Kajtka bez kamieni :eviltong: Tak to maleństwo wyglądało bezbronnie leżąc w narkozie na sali operacyjnej... Wracałam do domu roztrzęsiona trochę bardziej niż trochę i aby się uspokoić pojechałam sobie na około duża dłuższą drogą. Ale spokój chyba nie był dzisiaj dany... pod kościołem w Libiążu niemal wpakowałam się na leżące na ulicy ludzkie zwłoki, jeszcze niczym nie zabezpieczone, tylko twarz ledwo okryta policyjną kurtką... Jeden policjant, nawet bez kamizelki odblaskowej próbował kierować ruchem, by ktoś ponownie nie przejechał tego biedaka na ulicy... Leżał, a wokół niego rozrzucone rzeczy... portfel, komórka, jakieś zakupy... i na chodniku rozbity samochód który go potrącił. Nie wiem kto to był, ale pokój jego duszy [*] życie jest takie kruche... :(
  2. [quote name='Karilka']Ulaa:multi::multi::multi:.... Ale zostaje u Ciebie na zawsze??? Czy to tylko tymczas?[/quote] :siara: tymczass...
  3. A jakby napisać jakąś wzruszającą historię wraz z prośbą o pomoc do Super Expressu? Tą gazetę kupuje dużo ludzi, ostatnio nawet pisali coś że "dzięki nim suczka znalazła dom", może Oskarkowi też się uda?
  4. [quote name='Karilka']A!!! Jest jeszcze to chore cudo w Łodzi: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=30687[/URL] Biedactwo!:shake::shake::shake: Marnieje ostrrro...[/quote] Nie nie, Sońka kochane maleństwo już od dawna u mnie :cool3: (nowe fotki gdzieś pod koniec wątku) Wyleczona z nosówy, zapalenia kaletek i skóry. Teraz czeka ją jeszcze sterylka oraz usuwanie kamieni z pęcherza. Ale nie martwcie się o nią, jej nic nie grozi (no chyba że zaduszenie pod kołdrą, ale to na własne życzenie :eviltong: )
  5. o Boże on ma takie samo spojrzenie jak moja Abra :placz: wierzę, że wyrządzone zło wróci do tych sk.... z podwójną siłą i sami będą zdychać z głodu w jakiejś ciemnicy :angryy:
  6. Być może gdzieś to już było, jeśli tak to przepraszam za zaśmiecanie, ale jakie są wyniki "kampanii reklamowej" z ogłoszeniami Oskarka?
  7. Nie będzie dzisiaj operacji :shake: w następny piątek...
  8. A gdyby tak wrzucić go na strony adopcyjne collie/sheltie? Ma umaszczenie i uszka jak kolak :cool3:
  9. o ranyi jakie cudo :crazyeye: skąd wyczasłyście takiego przystojniaka ? :cool3:
  10. Jakie one mają cudne, umiechnięte buźki! :loveu: Głuptasy jakieś z tych ludzisków że nie chcą mieć taaakich pycholków :shake:
  11. Musi być dobrze!!!!!!! Maleństwo walcz... jesteśmy z Tobą... A to ŚCIERWO niech zdechnie w rowie, opluwane i kopane. Życzę gnojowi tego z całego serca!!!!
  12. [quote name='Asior']:cool3: :cool3: :cool3: co Ty nie powiesz :cool3: :cool3: a gdzie dokładnie mieszkasz :evil_lol: :razz: :razz: ????[/quote] czyżbyś narzekała na nadmiar żarełka? :cool3: [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/200/1im6.jpg[/IMG] bo te żarówki to dużo energii zużywają... :roll:
  13. [quote name='dzodzo']a może by tej pani chetnej na Sonię-podrzucic ta dobeczkę z krakowskiego schronu, skoro jest chetna na pieska??taki sztanski plan mi sie nasunął:evil_lol:[/quote] Pani Zosi jest obojętna rasa, może być nierasowy. Ona po prostu chce pieska... Asiorek --> mnie tez ciągle to martwi, tymbardziej że Soniak zachowuje się tak jakby od zawsze była u nas... Będę musiała porozmawiać z doświadczonymi hodowcami dobków i zapytać jak to u nich wygląda gdy np kupują lub sprzedają dorosłego psa. To zupełnie coś innego niż berneńczyk, który pójdzie praktycznie z każdym (a jak ten ktoś ma jedzenie to pies jest kupiony :roll:) Jutro mamy ciężki dzień. [B]Trzymajcie kciuki PROSIMY! :bluepaw: [/B] PS. Do kogo zwrócić się o pieniążki z AFN na sterylkę i operację pęcherza? Sama nie dam rady opłacić całości :shake:
  14. :mdrmed::mdrmed::mdrmed: :loveu::loveu::loveu: :mdrmed::mdrmed::mdrmed: jaka kochana klucha :p ma wyraz mordki jak Kot z Alicjii w Krainie Czarów :eviltong: [CENTER][SIZE=4][COLOR=Red] WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN RUTH!!!!!!![/COLOR][/SIZE] [/CENTER] :Rose::BIG::bday::new-bday::popcorn::knajpa::beerchug::new-bday::BIG::bday:
  15. Przeczytałam początkowe i końcowe strony wątku, ze zdjęciami suczynki i po prostu mnie zatkało... to jakiś koszmar, nie wierzę, że to prawda!!!!!! Po prostu nie ma takiej możliwości, aby Ziemia spokojnie nosiła na sobie takie ŁAJNO!!!! bo to napewno nie człowiek. Maleństwo... za co musiałaś tak cierpieć? Nie mieści mi się to w głowie. Kara śmierci dla skurw...a i koniec.
  16. Kiedy będzie coś wiadomo? Cały czas kciukujemy :kciuki:
  17. o boże jaka bidzia maleńka... ciągle nie mogę zrozumieć jak można było go tak potwornie traktować :placz: dobrze, że masz już bezpieczny domek i kochane pańcie, śliczny maluszku :loveu:
  18. on taki nabłyszczony pewnie od ciągłego polerowania rączkam pańciostwa :cool3: śliczności :loveu:
  19. [quote name='katya']A czy podczas nieobecności Pani Zosi Ty Uluu mogłabyś od czasu do czasu wyprowadzać suńkę? Czy to wykluczone?[/quote] To jest niemożliwe, niestety studiuję i nie ma mnie od samiuśkiego rana do wieczora, jeszcze dłużej niż pani Zosi... Gdybym była w domu, Sońka by została - bez 2 zdań! Chodzi właśnie o to, że ona cierpi kiedy musi być sama :-( Poza tym takie widywanie ze mną rzeczywiście mogłoby jej to strasznie namieszać, ona musi mieć jednego ukochanego człowieka i kropka. Właśnie przed chwilą żebrała sobie u mamy w kuchni, ale kiedy zeszłam na dół ona przyleciala za mną natychmiast - także nawet jedzenie nie jest w stanie jej przekupić :roll: Po spacerze wyłaby za mną przez pół godziny albo dłużej, nie jadłaby i nie spała, cały czas stałaby przy drzwiach. Kiedyś została na pół dnia u mojego chłopaka którego przecież zna i lubi, a i tak wciąż tylko czekała na mnie... Więc jeśli zostanie adoptowana to na zawsze, już nigdy nie będziemy mogły się zobaczyć :( loozerka --> 7 godzin dla innych psów to rzeczywiśćie nie byłby problem, moje też tyle siedzą (co prawda w ogrodzie, ale jednak same) , niestety Sonia zachowuje się po prostu potwornie kiedy jest sama. Bez przerwy szczeka, wyje, skacze na drzwi, czasem nawet zrobi koope z nerwów. Musimy zostawiać ją z Abrą w domu lub na podwórku - przy niej czuje się bezpieczniej i zachowuje się w miarę spokojnie. Nie wiem co może się dziać, kiedy zostanie sama w obcym miejscu, to będzie dla niej potworne :placz: Znów pomyśli, że jest porzucona... U nas taka atmosfera w domu że szkoda gadać, wszyscy latają za Sonią jak za świętą krową, a jej się takie oczyska zrobiły niesamowite...!! Nie widzę jakoś tego oddawania jej :razz:
  20. Oj tak, pomalutku już szuka tylko jeszcze o tym nie wie :placz: Ale c hyba coś podejrzewa swoim szóstym, siódmym... oraz pozostałymi... zmysłami. To niesamowite, ale jest jeszcze bardziej kochana :-o Zrobił się "pies rodzinny" i do każdego się przylepia, na spacerkach się tak bawi że ... :loveu:... i wpatruje tymi oczkami!! Dzisiaj siedziałam sobie spokojnie w pokoju, a z kuchni w pewnym momencie dobiegł okrzyk mamy - takim "roztopionym" głosem: "ojej kochanaaa... jak ty się patrzysz, jakie ty masz oczkaaaaaa!!!" :iloveyou::mdleje: No nie da się z nią po prostu :roll: Co do zdrówka: 1. to, co nam się odnawia na lapce to zapalenie kaletki piętowej (od twardego zimnego podłoża... schron :angryy:) - ściągnęliśmy płyn, sporo go było i dostałą antybiotyk, teraz będziemy masować i smarować oxykortem, ale zdaje się, że nowy właściciel będzie musiał już stale mieć na to oko. 2. Umówiliśmy się na sterylkę - wstępnie na piątek. Koszt niestety okazał się większy, a mianowicie 150-250 zł a to dlatego, że... 3. ...będzie miała także rozcinany pęcherz, by usunąć z niego kamienie. Są spore 3 sztuki (co wyszło na RTG kiedy wykluczaliśmy ropomacicze, pamiętacie) kamienie w każdej chwili zagrażają życiu psinki, więc to dość pilna sprawa. Jest 20% ryzyka, że sunia będzie miała klopoty z utrzymaniem moczu, ale jesteśmy dobrej myśli (kciuki :cool1:) Około środy poznamy już dokładny termin i koszt tych 2 operacji. Będę prosić o pieniążki z AFN (podobno jest na Sonię ok 100zł, część spróbuję opłacić sama - ostatecznie do szkoły można jeździć na stopa :cool3: ). No i najważniejsza sprawa. W sumie nie powinnam o tym gadać, żeby nie zapeszyć, ale Wasza rada jest bardzo potrzebna. Jest chętna osoba do adopcji Soni. To pani Zosia, która jest dobrą znajomą mojej mamy. Jakiś czas temu straciła sunię - dużą, szarą kundelkę. Chorowała na nowotwór, wraz z mężem pani Zosia leczyła ją przez 3 lata, niestety bezskutecznie :-( jak to zwykle bywa u psów z nowotworem... Teraz naszedł moment, kiedy bez psa zdecydowanie nie może się już obyć. Sonia byłaby jedynym zwierzakiem w domu. Tak więc do tego momentu wszystko ok. Martwi mnie jednak ilość czasu, który Sonia będzie musiała spędzać sama w domu: od godz. 9 do 16. Państwo mieszkają w bloku, ale zaraz koło lasu, przechodzi się przez plac zabaw koło kortów tenisowych, uroczy mostek i już jest las :cool3: do któego zresztą sama chodzę codziennie z dziewczynami (to kolejny plus - a może minus??? pani Zosia mieszka dosłownie 5 min od nas! jeśli Soni będzie ciężko się zadomowić, świetnie będzie znała drogę by wrócić do nas). Z poprzednią sunią chodzili na 2 spacery dziennie: rano 1 godzina i wieczorem 1,5-2,5h. Czy dla dobka to nie za mało? Dodatkowo te 7 godzin samotnie... Przepraszam, że tak chaotycznie ale jestem na kompie "z doskoku". Co myślicie o takim domku dla Soni?
  21. [quote name='Niewiasta_21']Trzymamy mocno kciuki! [/quote] :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs:
  22. zasadzkas, masz rację :) Sonia ma wręcz książkowy dobermani charakter :cool3::loveu: choć mama mówi, że z niej "żaden doberman" - a to ponieważ do tej pory myślała, że dobki to bardzo nieprzystępne psy z trudnym charakterem. A Sonią jest po prostu zauroczona. Wciąż powtarza jej, że ją kocha, kupuje różne pyszności i pozwala wchodzić wszędzie - czego nie wolno bernulom - one mają pewne ograniczenia w dostępie do niektórych pomieszczeń :roll: Wogóle to Abra i Megi powinny czuć się zazdrosne :diabloti: o ilośc względów, które ma Sońka. Na szczęście bardzo się zaprzyjaźniły i stanowią zgraną babską paczkę, zwłaszcza jeśli w grę (a raczej pod bramkę) wchodzi listonosz albo inny podejrzany typ :diabloti:
  23. Co za śliczne dziecko :loveu: Hop Hop Hop
  24. [quote name='V.Wrocław']Super,to tak jakbym widziała swoja Sońcię.Wczoraj musiałam latac za mucha ,bo Sonia bardzo sie jej bała "pies obronny":evil_lol: ,może dlatego iz teraz ma cieczke i walka hormonów tak ja nastawia bojazliwie wobec świata.Muche z sąsiadka utłukłyśmy i nareszcie nastal spokój .Co do ruchliwości to padam na twarz,jak sie nie wybiega to zamęcz w domu,a to podaj piłeczke,albo pogłaszcz i tak naokrągło,az pojdzie spac,ale nie myślcie,ze od razu zasypia o nie,zaczyna sie miąkanie bo światło się swieci a juz dawno powinniście spac.Na dodatek moja Soncia to typowa baba,ciąglegada,mruczy i piszczy lub miaka,ale jest najukochańsza pod słońcem.Ula może nie oddawaj jej ,zobaczysz jakie mądre są te psiaki,jak potrafia zakręcic człowiekiem.[/quote] Dokładnie! Moja (nie moja :placz:) Sonia też ma bardzo bogate słownictwo, ale dźwięki które wydaje z siebie kiedy się cieszy, są nie do zniesienia :eviltong: niepodobne do niczego, jakiś stwór z innego świata. Wiesz V, bardzo nie chcielibyśmy jej nie oddawać, naprawdę poważnie się nad tym zastanawialiśmy, tymbardziej, że ona tak bardzo się już przywiązała i napewno będzie cierpieć przez jakiś czas (a my nie mniej). Niestety ona potrzebuje tyle uwagi i zajęć, a my nie jesteśmy w stanie poświęcić jej tyle czasu, na ile zasługuje. Mnie nie ma praktycznie całymi dniami - cóż to dla niej jeden spacerek rano i jeden wieczorem? Nie chcę, by siedziała cały dzień tylko z Abrą i Megi, ona potrzebuje ludzi... Kolejny argument może wydać się niektórym dziwny... ale Abra bardzo przeżywa to, że tyle czasu poświęcam Soni (a raczej ona mnie). Abrze jest chyba przykro, widać to w jej oczkach. Czuje się odrzucona, bo z powodu choroby czasem nie może się nawet podnieść, a Sonia biega za mną krok w krok. To również męczące dla mnie, widok tych zdziwionych oczu Abry "dlaczego ją wybrałaś?".... To jest bardzo myślący pies, Sonia jest do niej bardzo podobna. Dwa myślące, kochające na zabój psy, ścigające się o miejsce koło łóżka, o dotyk, o spojrzenie - i jedna osoba - to za dużo (hmm, dobrze, że choć Megi potrafi okazać niezależność :roll:). Sonia powinna być "oczkiem w głowie". Taką jedyną córeczką, z którą będzie się godzinami spacerować, spać w łóżeczku, całować w nosek (zapomniałam o jeszcze jednej komendzie!!! [B]DAJ BUZI[/B]! I ona daje :loveu: ). Tego stworka nie sposób nie kochać... i to całym sercem. Nie damy jej byle komu. Domek będzie najlepszy albo żaden.
  25. taki skarb sobie przyniosłam :multi: (a w tle widać kawałek fotela Soni, ten hmmm... czysty inaczej :roll:) [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/3793/8bi2.jpg[/IMG] jak gryzę kość to można mi.... nagwizdać. Mam gdzieś cały świat :cool1: [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/5903/9qk9.jpg[/IMG] ------------------------- Jeszcze znalazłam troszkę starsze fotki. Tutaj Sońka jak zwykle zamknęła oczka przed lampą. Cwana kobitka :cool3: [IMG]http://img206.imageshack.us/img206/8817/10pv4.jpg[/IMG] A tu dowód na to, że każdy kto pozna kajtuchę, zako****e się w niej od razu! Mieliśmy gości z Australii, na zdjęciu widać jak Sonia świetnie się integruje także z mieszkańcami kraju kangurów :p Chcieli ją zabrać ze sobą - i zrobiliby to - a ja nie zastanawiałabym się ani chwili! Niestety podczas wwozu zwierząt z krajów objętych wścieklizną konieczna jest 3 miesięczna kwarantanna... To dla niej byłoby zbyt wiele :shake: W każdym razie kajtucha podbija serce niezależnie od narodowości :loveu: [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/3101/11pp4.jpg[/IMG] A teraz idziemy na spacerek, o ile Sonia zechce rozstać się z wielgachnym kościorem :diabloti: Papapapa :bluepaw:
×
×
  • Create New...