Mógł mieć lepszy dom, dom w którym byłby jedynakiem, nie zdążył...
Nawet nie wiecie jak tu teraz cicho.
Zawsze wiedziałam kiedy trzeba wstawać bo Synek ogłaszał to donośnie.
I jak przechodziłam obok jego kanapy a nie położyłam mu ręki na głowie nawet na chwilkę to też krzyczał na mnie z oburzeniem.
Niedawno nauczył się biec za piłką. No, może nie biec, ale doganiał ją swoim tempem a potem nie wiedział co dalej. Bawiła go sama pogoń.
Teraz szli byśmy nad rzekę z Zulą i Miłkiem, tamci by się wykąpali a Synek leżałby na piasku obok mnie i patrzył zdziwiony jak to można dobrowolnie włazić do tego mokrego.