Jump to content
Dogomania

***

Members
  • Content Count

    80
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About ***

  • Rank
    Advanced Member
  1. Praktycznie po całych Beskidach można chodzić z psem, wyjątkiem jest Babia i kawałek Pilska. Najlepiej kupić mapę i wybrać trasę. W żadnym schronisku jeszcze mnie z psem nie wyrzucono. Jeżeli już coś wybierzecie zawsze można zadzwonić i zapytać. Ja osobiście schroniska na Hali Miziowej nie lubię - wielki piknie wyremontowany moloch bez klimatu. Ja polecam Wielką Raczę. Tutaj można zgapić jakieś traski: [URL="http://www.dogtrekking.com.pl/"]http://www.dogtrekking.com.pl/index.php?lang=polish[/URL]
  2. [COLOR=black][FONT=Verdana]O co Ci właściwie chodzi - przecież dostałaś linka do szkoły dla psów, podano Ci również konkretne nazwisko - jeszcze jakieś życzenia? Bo widać to za mało .[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Żaden szkoleniowiec nie oduczy ci psa gonić zwierzynę w 5 minut. Zapewniam Cię, że pierwszą rzeczą, którą Ci doradzi będzie uniemożliwienie psu nipepżądanego zachowania. Za każdym razem jak Twój pies urządzi sobie taki mały pościg utwierdza się w przekonaniu, że to największa frajda w życiu i za każdym pościgiem oduczenie go tego jest co raz trudniejsze i jakakolwiek praca w tym kierunku traci sens.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie wyobrażam sobie żeby mój pies odbiegał ode mnie dalej niż 15/20 metrów, chociaż z przywołaniem nie mamy problemu. Pies musi się nauczyć, że musi pozostawać w zasięgu Twojego wzroku, więc niezależnie czy jest na lince czy bez, przestrzeni ma tyle samo. 15 metrów to na prawdę dużo! Pies może swobodnie biegać za piłką, bawić się z psami - problem ma tylko właściciel, który musi się nauczyć nią manewrować. Zapewniam Cię, że dla psa to żadna tragedia! Docelowo kiedy nauczysz psa bezwzględnego przywołania linkę będziesz mogła zdjąć.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Dziwi mnie Twój brak wyobraźni. Prawdopodobnie za każdą kolejną pogonią pies będzie się bardziej w niej zapamiętywał, będzie się zapuszczał na co raz dalsze odległości, a w końcu kondycję ma, mam nadzieję, że nie doczekasz czasu kiedy do Ciebie nie wróci. Sama wspomniałaś, że już mu się zdarzyło wpaść we wnyki, kiedyś może trafić na zwierze które będzie się bronić, może po prostu odbiec na tyle daleko, że nie będzie potrafił wrócić.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Jakiś czas temu jadąc na rowerze byliśmy świadkami jak mały pies (sięgał może kolana) praktycznie zagonił sarnę. Fakt, że była młodziutka być może chora, cały czas próbowała biec słaniając się na nogach chociaż pies nic jej nie robił tylko szczekał. Od tego czasu trochę rozumiem myśliwych zabijających psy, które latają sobie po lesie bez kontroli, w tej konkretnej sytuacji gdybym miała możliwość chyba zrobiłabym to samo. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Masz psa, jeździsz konno – więc pewnie lubisz zwierzęta, zadbaj więc może o ich bezpieczeństwo (nie tylko tych swoich).[/FONT][/COLOR] Widzę, że Szamanka już Ci odpisałą - ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że sarny to takie delikatne stworki.
  3. ***

    pies a pies

    [quote name='marta23t']No faktycznie muszę z Popi więcej wchodzić tyle, ze małą tak dewastuje, że mam problem żeby do łazienki iść :crazyeye: [/quote] hmm... ale chyba masz klatkę, wiesz tą od ślepej staruszki ;) [quote name='marta23t'] a na kanapę nie ma już rady-Popi nauczyła się i ciężko będzie po 2 latach spania psa w łóżku oduczać...:shake: [/quote] wierz mi że ludzie dużo starsze psy dużo bardziej skomplikowanych rzeczy uczą. Jak już faktycznie musi na niej spać to niech się chociaż nauczy, że jak ona nie chce wpuścić małej, to ty sobie tez towarzystwa w łóżeczku nie życzysz. [quote name='marta23t'] ona jest dość kapryśna i takie sztuczki na jedzenie też olewa:shake: kupiłam jej kulę smakulę i wkładam przysmaki ale pobawiła się dwa dni i poszło w odstawkę..[/quote] ale dwa dni się jednak interesowała :razz:. Zmniejsz porcję suchego, przez tydzieć nie dawaj żadnych dodatków, pod koniec tygodnia sprawdz czy takie sztuczki na surowe mięsko dalej olewa. Jak tak to cóż, przypadek beznadziejni Ci się trafił :lol:. Poza tym popracuj nad swoja motywacją, żebyś tylu [U]ale[/U] nie musiała używać :eviltong:.
  4. ***

    pies a pies

    Skoro Popi ma mniej spacerów to jednak poświęcasz jej mniej czasu. Wychodz z nią częściej mała jak sama trochę posiedzi krzywda się jej nie stanie. Nawet jak mała będzie mogła juz wychodzić psy powinny mieć co najmniej jeden osobny spacer kiedy cała twoja uwaga skupiona jest tylko na jednym pupilu. Nawet jeżeli Popi nie lubi zabawek możesz ja troche zająć. Zawsze można poćwiczyć podstawowe komendy za żarełko, możesz schowoć kawałek mięska w pudełku i schować jej w domu, żeby musiała sobie trochę posznupać. Przynajmniej psychicznie się troche zmęczy. Skoro psy walczą o miejsce na kanapie i jeszcze do tego na nią leją to niekoniecznie muszą na niej spać...
  5. Ja tam uwielbiam to podgryzanie :lol:, chociaż fakt czasem zaboli. Najlepiej jak sucz sobie podbiegnie z nienacka i mnie w dupsko charnie :evil_lol:, zwłaszcza przy ludziach. Siniaków już kilku się przez to nabawiłam ale jakoś tak nie mam serca oduczać - za bardzo się wtedy cieszy :loveu:. Za to za nic nie jestem w stanie znieść jak suce się na wylewności zbiera i zaczyna mnie iskać :razz:.
  6. [FONT=Calibri][SIZE=3]Niestety ojciec musi próbować oswajać psa ze sobą a równocześnie wszyscy musicie nauczyć go nowych reguł obowiązujących w domu. Nauczcie psa leżeć w określonym miejscu podczas wizyt gości. Pies poczuje się bezpieczniej kiedy będzie miał swój kącik gdzie nikt go nie zaczepia, będzie miał też trochę czasu żeby oswoić się z obecnością nowych osób. Po pewnym czasie możecie podprowadzić psa na smyczy do gościa, żeby ten dał mu jakiegoś smaka jak się uda pogłaskał go delikatnie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Żeby pies przyzwyczaił się do ojca dobrze by było żeby tata wychodził na spacer z psem oraz osobą której pies ufa. Tata trzyma smycz. Jeżeli pies faktycznie chce się z ojcem bawić to super. Ważne żeby to nie było szarpanie, przepychanie się, podskubywanie psa. Pies często wtedy się nakręca, szczeka, podskakuje i ludzie odbierają to jako objaw wesołości, tymczasem pies wcale nie czuje się komfortowo w tej sytuacji i próbuje się bronić. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Najlepszą zabawą jest aportowanie. Warto pomęczyć się troszkę, żeby pies oddawał nam piłkę do ręki. Jesteśmy wtedy dla psa nie tylko wyrzutnią piłek, ale równoprawnym uczestnikiem „polowania” z którym warto podzielić się zdobyczą. Na początku dobrze by było bawić się z psem będąc na jego poziomie – a więc kucając a nawet leżąc. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Poza tym tata może karmić psa smakami z ręki. Naprowadzać smakiem tak, żeby pies musiał przejść pod nogami, przeskoczyć nad nogami siedzącego taty, wskoczyć łapkami itp. Później - jeżeli nie będzie miał przed oporów przed łatwiejszymi ćwiczeniami można wprowadzić na początek delikatne ruchy nogą, podawać smaki z góry z coraz gwałtowniejszym ruchem ręki. Trzeba to jednak robić etapami i z wyczuciem. Niestety może to trwać naprawdę długo. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Rozumiem, że pies szczeka gdy tata gwałtownie wstaje, wchodzi do pokoju w którym jest pies, generalnie rusza się. Poproś tatę żeby po kilkanaście razy dziennie przećwiczył z Tobą sytuację w której pies się tak zachowuje. Sadzasz psa, tata podchodzi jeden kroczek, jeżeli pies wstaje sadzasz go z powrotem i czekasz aż przestanie szczekać - nagradzasz smakiem, tata robi kolejny krok itd. Kiedy tacie uda się pokonać cały dystans w ciszy nagradza garścią smaczków. Na początku podchodzi bardzo spokojnie, nie wpatrując się w psa, może uspokajająco ziewać, podchodzić bokiem, kiedy pies nie będzie miał problemów z takim spokojnym podchodzeniem, można próbować to robić szybciej.[/SIZE][/FONT] [B][SIZE=3][FONT=Calibri]Oczywiście zakładam, że jest to mały piesek i nie jest dla Was zagrożeniem w przeciwnym wypadku lepiej nic nie robić na własną rękę![/FONT][/SIZE][/B]
  7. [FONT=Calibri][SIZE=3]Gdybym startowała z osobą, która w ten sposób nagradza psa czułabym się oszukana. Pan z czapeczką zbyt dobrej opinii tez nie ma. Dla mnie posuwanie się do takich sztuczek byłoby upokarzające, lepsze zasłużone ostatnie miejsce niż „ukradzione” pierwsze. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Psa się przygotowuje na zawody tak, żeby nie tylko znał ćwiczenia i potrafił je wykonać, ale również żeby potrafił „wyczekać” na nagrodę przez cały program. Jeżeli po dwóch, trzech ćwiczeniach motywacja wam spada na tyle, że bez nagrody pies nie będzie ćwiczył dalej to znaczy, że na zawody jeszcze za wcześnie. Na szczęście do najbliższych zawodów jeszcze mnóstwo czasu i można nad tym popracować.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Przy okazji jak zapatrujecie się na podbieganie przewodnika między ćwiczeniami – tak że pies ma okazję przebiec się z nami kawałek i rozluźnić lub na ćwiczenie na odłożoną przy wejściu na ring piłkę?[/SIZE][/FONT]
  8. [COLOR=black][FONT=Verdana]Jeżeli dorosły pies nagle zaczął się tak zachowywać i nie ma ku temu wyraźnej przyczyny to najrozsądniej zasuwać do weta a nie szukać behawiorysty.[/FONT][/COLOR]
  9. smallpati - to jednak nie zupełnie tak , sama mówisz, że przerywanie zabawy zawsze kiedy twój pies próbuje dominować innego mogłoby podkopać jego pewność siebie. Niestety to działa w dwie strony, zabawy mojego psa z psami które próbują go zdominować podkopuje pewność siebie mojego psa, który i tak do zbyt odważnych nie należy. Rozumiem, że większości jest to obojętne, ale my musimy to później odpracować. Dla mnie nie jest normalne, że obce psy ustalają sobie między sobą pozycję, wiadomo swoje stado to co innego. Tobie pewnie też jednak robi różnicę czy beszta Cię twoja mama czy jakiś spotkany na ulicy człowiek.
  10. Cheyenne - rozumiem, że twoi rodzice też zajmują się psem, więc może po prostu uznaj, że pies jest ich i daj mu święty spokój, nie dotykaj go nie mów do niego, itd. To co piszesz jest przerażające, dziewczyno nie potrafisz wyciągnąć żadnych wniosków, niczego nie nauczyłaś się na własnych błędach. Piszesz, że pies się Ciebie boi, nie lubi jak go dotykasz, ale mimo to musisz go brać na rączki i całować. Pies to nie pluszak i widać tego nie rozumiesz. Ty chcesz i on ma znosić twoje końskie pieszczoty bo jesteś większa...Po co głaszczesz psa który na Ciebie warczy? Nie wiem nie potrafisz zrozumieć, że to głaskanie nie jest dla niego przyjemne? Jakaś myśl Ci przy tym przyświecała? Wiesz ja głaszcze mojego psa żeby mu sprawić przyjemność, Ty widać robisz to żeby pokazać że ty tu rządzisz i na swoim postawisz czy mu się to podoba czy nie. Może dlatego reszcie rodziny pozwala na takie rzeczy, że im ufa. Bo pewnie mama nie biega za min pół godziny żeby mu zabrać kość, nie obcina mu pazurów na siłę, nie głaszcze kiedy pies śpi, je, albo po prostu widać że nie ma na to ochoty. Nie dziwie się, że Cię nie lubi. Z tego co piszesz po prostu nie dorosłaś psychicznie do opiekowania się żywym stworzeniem. Nie potrafisz zrozumieć i uszanować tego że jest zmęczony, coś go boli, czegoś się boi. Wyobraź sobie, że na miesiąc wprowadza się do was wujek. Wujek tak strasznie Cię lubi, że czasem chce Cię ponosić na rączkach, potarmosić, zwłaszcza jak oglądasz telewizję. Jak zaczynasz tłumaczyć, że wolałabyś w spokoju pooglądać telewizję, wujek urządza Ci awanturę że jesteś pyskatą smarkulą. Oczywiście na rączki bierze i całuski daje kiedy ma ochotę bo co smarkula ma do gadania. Do tego wujek ma miły zwyczaj gmerania innym w talerzach, czasem zabiera Ci obiad, nawet jak nie zabiera to siada sobie obok i głaszcze podczas gdy ty jesz. Oczywiście tutaj też nie masz nic do powiedzenia. Jeżeli po pewnym czasie mu przywalisz to wierz mi, że to nie ty będziesz miała "poryte w garze". Nie wiem czy jest sens coś Ci radzić, przecież jak Ci przyjdzie ochota to zaczniesz biednemu psiakowi dawać całuski a potem będziesz pisała że świr Ci pół wargi wyrwał. Zacznij może od zastanowienia się nad sobą - brak cierpliwości to jedna sprawa, to co Ty robisz to egoizm, brak szacunku do innych stworzeń, złośliwość :roll:.
  11. Co do pierwszej części - oczywiście, że można. Tak nawet robimy. Natomiast jest to praca na własnych błędach i po prostu fajnie by było mieć pod ręką kogoś z większym doświadczeniem kto za rączkę poprowadzi. Wychodzi na to, że chcący chcieć są, chcący i potrafiący ich szkolić też są tylko jakoś jedni i drudzy odnaleźć się nie potrafią :lol:. A z tym panem bardziej o to mi chodziło, że przychodząc na agility widział ten błysk w oku psa - o fajnie będzie - przy nauce posłuszeństwa tego nie widział. Bo chyba o to w tej zabawie chodzi - nie żeby pies cały program wykonał, ale żeby było widać, że mu to przyjemność sprawia. Metodą prostej dedukcji pan więc stwierdził, że agility dla psa jest fajne a posłuszeństwo nudne.Oczywiście jest to wina owego pana, że nie potrafił psa odpowiednio zmotywować, ale też tak jakby wina szkoleniowca, że panu nie pokazał jak.
  12. Ale też faktem jest, że u nas szkoleniowcy mocno szwankują. Moim zdaniem strasznie ciężko jest zarazić kogoś szkoleniowym bzikiem w grupie 10 - 15 osobowej. Czasem te grupy są nawet większe. Ceny szkoleń indywidualnych są dla większości zaś problemem nie do przeskoczenia - dla mnie są. Bardzo chętnie chodziłabym regularnie na szkolenie obedience, ale nie jestem w stanie znaleźć nic co by mi odpowiadało. PT robiłam w szkółce, potem jeszcze jakieś pół roku do niej chodziłam i dałam sobie spokój. Stwierdziłam, że i mnie i psu przestało to sprawiać przyjemność. Posłuszeństwo wolę ćwiczyć sama. Jakiś czas temu zapisałam się na agility. Większość ludzi na zajęciach również ma PT za sobą. W większości są to ludzie którym zależy, coś z psem chcą robić - zresztą sam fakt, że na agility się zapisały o tym świadczy. Z moich obserwacji wynika, że spora część psów, pomimo zdanego PT ma problemy z posłuszeństwem, odwołanie ich graniczy z cudem. Można założyć, że ich właściciele nie przykładali się na PT, tylko na agility nagle ich olśniło., Ostatnia rozmowa z pewnym panem przed agility. Przyjechałam przed czasem, wcześniejsza grupa miała zajęcia, więc skorzystałam z okazji, żeby poćwiczyć posłuszeństwo w rozproszeniach. Po jakimś czasie podchodzi pan z pieskiem i podziwia, że mój pies z takim entuzjazmem ćwiczy. On ze swoim zaczynał od PT ale psu to się nie podobało, bo to aktywny pies jest wybiegać się musi, wyszaleć, na agility to on jest w swoim żywiole, ale na PT to on się męczył...Myślę, że takich ludzi jest mnóstwo, dużo więcej niż dobrych szkoleniowców, którzy potrafili by przekonać pana, że posłuszeństwo może się jego psu spodobać.
  13. A no nie działa. Jadąc na zawody liczyłam na to, że dowiem się co jest do poprawy, ponieważ sama nie potrafię tego ocenić. W zerówce jest sporo osób które do zawodów przygotowywały się same i myślę, że mają podobny problem. Tymczasem na zawodach dowiedziałam się, że jestem rewelacyjna :lol: i jakoś mam wrażenie, że nie traktuje się mnie poważnie. Sukcesy na które trzeba solidnie zapracować znacznie bardziej się ceni.
  14. Wstępnie mnie tez możecie zapisać - chociaż jak reszta - zależy gdzie.
  15. [FONT=Calibri][SIZE=3]Nie bardzo rozumiem, skąd sugestia, że zawodnik nr II miał z tym jakikolwiek problem. Bo chyba z Jego (Jej właściwie) ust to nie padło, prawda? :shake:[/SIZE][/FONT]
×
×
  • Create New...