Jump to content
Dogomania

moniqa

Members
  • Content Count

    105
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About moniqa

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 01/16/1985

Converted

  • Location
    Szczecin
  1. W chwili obecnej jest przypuszczenie że są to stawy. Dostaje środki wzmacniające i glukozamine. Jeśli się nie poprawi, znaczy że to nie to. ANS-była z nim moja siostra albo ojciec, ale raczej nie było nic, co mogło go przestraszyć. Dokładnie wypytałam.
  2. moniqa

    Arthroflex

    Czy wiecie może czy można Arthroflex lub ludzkie odpowiedniki można mieszać z movalisem? Nie ma efektów ubocznych??
  3. I te stawy aż tak mogą go boleć??? Przyglądne mu się bardziej-kiedyś miał złamaną łape, przy zbyt dużym wysiłku ją odciąża. Może też będzie widać. Wizyte mam u weta umówioną na po Świętach-zaklepałam termin jak byłam 1szy raz, tak na wszelki wypadek. Liczyłam że nie będzie ptrzebna, ale cóż...
  4. Dzięki za wszystkie rady. Fakt faktem Bras się wcześniej nie bał wystrzałów, teraz na dzwięk ucieka, też się nad tym zastanawiałam, ale to jego zachowanie duuużo wcześniej się pojawiło-w pażdzierniku przecież nawet się nie "rozgrzewają " do sylwestra. A co do rutyny-chodze z nim w inne miejsca, staram się żeby kojarzył-zakładamy uprząż, to idziemy tu i tu, a jak zwykłą obroże-to tam i tam. Jak biore piłke, to wiadomo że na boisko, a jak "psią" torbe, to na szaleństwa do parku/lesie. Ale sytuacja wygląda tak-ja się ubieram, to jak Bras ma dobry dzień, to skacze i się cieszy, daje się ładnie zapiąć, ale w momencie wyjścia na klatke i próby zajścia ze schodów zapiera się. Zły dzień-w ogóle nie chce dać się zapiąć i wyprowadzić. I niezależnie nowe miejsce, stare-bez różnicy. Calmia-musze wypróbować tą metode z pójściem "w góre". Owca-no myśle, że do rodziny można mieć zaufanie, i wydaje mi się że na to pytanie nie będe odpowiadać poza tym, że wychodzili z nim moja siostra i ojciec, a ich już dokładnie przepytałam.
  5. Sytuacja staje się coraz gorsza, a ja już nie wiem co mam robić! Dzisiaj Bras do tej pory nie wyszedł z domu!!! Jest godzina 17, a on poza wczorajszym wieczornym wyjściem o 22 nie chce wyjść z domu. Ucieka, chowa sie, zapiera na klatce schodowej czy przy wyjściu z klatki.A ja jego 45 kilo nie udzwigne i nie zniose po schodach. Już nie wiem co robić, boje się oprócz samego jego zdrowia psychicznego również powikłań fizjologicznych. I co najgorsze, nie wiem kogo prosić o rade-weterynarz oprócz środków uspokajających nic nie pomógł. Ale po co mojemu psu śr. uspokajające, jak on jest spkojny, aż nadto. Problem leży gdzie indziej, tylko nie wiem gdzie. Jeśli wiecie cokolwiek, lub znacie kogokolwiek kto mógłby nam pomóc, bardzo prosze-napiszcie.
  6. moniqa

    Psi psycholodzy/behawioryści

    Witam, założyłam temat w celu stworzenia bazy danych psich psychologów/behawiorystów, i bardzo prosiłabym o współprace. Zauważyłam, że mamy baze danych o weterynarzach, jest o psich przedszkolach, ale takiej związanej z pomocą wychowawczą na poziomie psychicznym nie ma. A przydałaby się.Bo nie zawsze wet lub "szkoleniowiec" potrafi pomóc. Prosiłabym o współprace, szczególnie cenne byłyby uwagi własne-zarówno pod względem plusów, jak i minusów. Widze to w ten sposób: 1.Podajemy województwo i miejscowość 2.Nazwisko psychologa/behawiorysty, ew. nazwa ośrodka/firmy 3. Świadczone usługi-bo nie każdy zajmuje się "wszystkim" 4. Opinia Do stworzenia tego tematu popchnęły mnie moje poszukiwania dobrego psiego psychologa, którego porzebuje dla mojego psa-gdyż nie wydaje mi się aby jego zachowanie było "do nauczenia/oduczenia", ale najpierw i przede wszystkim do zrozumienia. A pewnie nie tylko ja miałam czasem problem z pupilem, i przydałaby się jakaś porada, na którą ani wet, ani "szkoleniowiec" nie znali odpowiedzi. Więc zapraszam do wpisów.
  7. Byłam dziś u weterynarza. Uzyskałam odpowiedz taką, jakiej się spodziewałam-że pewnie pies się czegoś przestraszył i żeby podawać środki uspokoajające.:shake: Jakbym chciała psa paść prochami, to bym już to dawno zrobiła. Poza tym, chyba po ponad miesiącu lęk by ustąpił, a to zamiast ustępować jest coraz mocniejsze. Hmm, mówisz karjo2 żeby się zastanowić nad utratą wzroku. W sumie to brał antybiotyk na zapalenie spojówek/powieki prawego oka, ale zaczerwienienie ustąpiło i niby wszystko ok. Jednak na wszelki wypadek możesz podpowiedzieć na co zwracać w takim przypadku uwagę? EDIT-w sumie to nie wydaje mi się, że to wzrok, bo jak wieczorem byłam z nim na boisku, to spokojnie biegał za piłką, mało tenisówką, mimo iż lampy są dopiero na chodniku poza terenem-więc półmrok był na pewno. Ale przyjrzec się zawsze warto.
  8. Mój dorosły już pies (8lat) od dłuższego czasu przy wyjściach z domu dziwnie się zachowuje. Na początku dotyczyło to wyjść z innymi osobami, i liczyliśmy że mu samo przejdzie, ale jest coraz gorzej/dziwniej. Otóż mój pies nie chce wyjść z domu, nie ważne czy jest to 5 minutowy wyskok "za potrzebą", czy 2-godzinnyspacer. Potrafi wyjść z samego rana, a potem przetrzymywać wyjście, mimo iż po zachowaniu widać że mu się "chce", aż do ostatniej chwili-w sumie do wieczora. Nie wiem co robić. Bras daje znaki do wyjścia, trąca nosem i się kręci, ale w momencie kiedy sięgam po smycz, chowa się, ucieka. Nawet jak już ma założoną, to się położy w pokoju albo na latce schodowej, zaprze łapami i nie chce wyjść. Musimy wtedy wrócić do domu i ponowić próbe za pół godziny, godzine itd. Martwię sie, bo pomimo iż jest to denerwujące, boje się że może mu się coś stać z żołądkiem. Przecież takie "przetrzymywanie" na pewno jest w jakiś sposób szkodliwe. Póżniej może przecież mieć problemy. Nie wiem czy w Szczecinie jest jakiś psi psycholog, a wet raczej na czymś takim się nie zna. Już nie wiem co robić-żadne smakołyki, przekonywania nie pomagają. Mimo iż mu pokazuje piłke, że będziemy sie bawić-sytuacja z wczoraj-chyba 2 razy musiałam go przekonywać żeby zszedł po schodach, bo się na klatce położył. Proszę o wszelką pomoc!! Nawet tymczasowe porady na zasadzie co zrobić aby wyszedł na dwór-bo boje się że to może być jakiś głębszy problem, z którym sama sobie nie poradze,a zależy mi na tym, zanim zajme się psychiką, żeby chociaż nie doszły do tego jakś problemy fizjologiczne.
  9. moniqa

    Trzymanie psów w domu:]

    Powiem jak to wgląda w rzeczywistości. Wiadomo, jak szczeniak-zęby drapia, swędzą, to i pogryść coś się chce. Jeżeli zwierzakowi się nie zapewni rozrywki ani tzw. "gryzaków", to pewnie i się przydaży jakaś wpadka-u mnie były to buty i placak skórzany ;) Zapach-no bez przesady prosze. Jak pies "śmierdzi" to albo się w czymś wytarzał, albo właściciel nie dba-rada jest zawsze taka sama-"szczotka ,mydło, kubek ciepłej wody..." Jdynym mankamentem, na który mogą się skarżyć właściciele pewnych ras, to może być sierść, a dokładniej jej nadmiar, w mieszkaniu. Ale też jest to kwestia staranności właściciela-jak porządnie wyczesze, to włosów nie bedzie, a jak coś to zawsze jest odkurzacz. Ale tak czy siak dywany odradzam;) Pies po deszczu-owszem, jest zapach skóry, sierści, nie ukrywajmy, ale jego intensywnośc też zależy od stopnia zabrudzenia psa. Więc po raz kolejny, "jak sobie "pan" pościeli, tak się wyśpi".
  10. moniqa

    --Galeria Brasa--

    Tylko prozazdrościć. Mój na spacery to jakiś niechętny sie zrobił. Może przy takiej pogodzie i łysińce to mu zimno po prostu ;)
  11. moniqa

    Puszki Eukanuby

    Mhm, ja podałam Evangers jako drugi posiłek, bo wypada mi, że inaczej jadłby tylko połowe przenaczonej dawki suchej. Jakbym mu podawała pełną dawke, toby sie roztył że hoho ;)
  12. Ehh no to tylko wam zazdrościć, że dobrze trafiliście-mój do tej pory dochodzi do siebie. Tak jak pies [B]Kori[/B] mam problemy z posłuszeństwem, przywoływaniem,a w dodatku tak sie rozbestwił, że jak nie ma nas w domu, to włazi na kanape czy łóżko. Ehhh, na co mi to było-teraz tylko praca, praca, nagrody i praca ;) Plus jeszcze doszło do tego zranienie łap (w sumie nie wiem, czy nie w tym ośrodku), które kuruje już 2 tydzień, to naprawde się cackam z tym moim wariatem. [QUOTE]Aura jest wybiegana, dobrze odżywiona, a jaka czyściutka :crazyeye: (miała dostęp z innymi psami zarówno do baseników w każdym kojcu jak id o oczka wodnego :evil_lol:), pięknie wyczesana (lepiej niż po moim czesaniu :eviltong:), [/QUOTE] :crazyeye:Kurcze, mojego to ja musiałam prać 2 razy, taki był zabrudzony i zapiaszczony, o szczotkowaniu nue wspomne. Ale czego sie mogłam spodziewać, kiedy jak oddawałam psa+ jego "wyprawke", gościu od razu powiedział, żebym szczotke od razu zabrała, bo oni sie w takie rzeczy nie bawią. No ale nie dziwota-majac na stanie ok. 20 psów, a miejsca na 50, to gdzie im skakać przy jakiś jednym-czas to pieniądz przecie. Nawet nie wiesz [B]Kori[/B] jak ci zazdroszce, jak dobrze trafiłaś.
  13. Zapisze sobie na przyszłość, choć teraz w najbliższym czasie nie przewiduje, ale zawsze warto mieć :) Dzieki
  14. moniqa

    Zbyt dominujący pies???

    [quote name='karjo2']Kacedy, po prostu preferuje unikanie ingerencji chirurgicznych bez wyraznej potrzeby ;).[/quote] Zgadzam sie. Dopóki psa pilnuje, i nie zakładam, że będą jakiekolwiek szczeniaki, nie widze potrzeby okaleczania psa. Może okaleczanie to za mocne słowo, ale jakby nie było to ingerencja w ciało. A i tak czeka go przepuklina,więc na razie w innym topiku badam delikatnie grunt z kastracją, ale ciągle sie waham, raz tak raz nie ;) Dla mnie to sprawa do głebokiego przemyślenia. [QUOTE]Moniqa, czy te zachowania wystapily po przerwie w spotkaniach psich, po pobycie w psim hotelu[/QUOTE] W sumie mieliśmy pewną przerwe w spotkaniach, właśnie z powodu tych jego zachowań. Próbowałam spotykać sie pojedyńczo, i było wszystk okej. Stopniowo powiękaszaliśmy grupe, i też w porządku. Tak mi sie wydaje że to tylko w stosunku do pojedyńczych psów, ale nie wiem jak to powiązac w jakiś wzorzec. Jeden pies wyrósł na dominującego 5-latka ON, więc rozumiem i już sie nie spotykamy. Drugi to szczeniak, około roku. Trzeci to taki narwaniec, co w sumie nie wiem co co chodzi,taki zaczepialski. A czwarta to suka, która jeszcze cieczki nie miała. I u mojego nie zauważyłam zapedów agresywnych, ani ze strony mojego, ani innych, tylko że mój próbuje na nie "wsiąść". Nawet na tą suke bez cieczki, mimo że w około sa inne, świeżo przed lub po:shake: Naprawde nie rozumiem, ale jak na razie odpuściliśmy i nie przychodzimy, albo obserwujemy, kto jest i wtedy podchodzimy. Ja wiem karjo że masz obiekcje, że pies dorosły itd.,nie w głowie mu takie atrakcje, ale naprawde uważam, że mu coś takiego służy. Oczywiscie, jeżeli nie będe w stanie zmienić jego zachowania, to odpuścimy, ale w tej chwili po prostu się zastanawiam nad przyczynami, żeby wiedzieć jak eliminowac tej jego popędy. [QUOTE]Ludzie nie musza miec ochoty na takie"zabawy" z ich psami ze strony Twojego pupila, a Ty jestes od zorganizowania mu spaceru i zajecia. [/QUOTE] Wiesz, większośc tamtejszych osób już sie zna, niejedno widziała, i potrafi zrozumieć, że mojego psa coś ugryzło ;) Nie obrażają się, bo liczą sie z tym, że każdy pies sie inaczej zachowuje, ze to przypadek a jeśli dalej coś bedzie nie tak, to po prostu zrezygnuje, popracuje czy coś innego sie wymyśli. A poza tym organizacja jest zawsze, a te "zabawy" to dodatek, które Bras bardzo lubi. Poznaje, kiedy tam idziemy, bo mam specjalną torbe na smaki, picie itd. i jakoś kojarzy to z wyjściem do "grupy" pozytywnie. No ale jak mus to mus. Powtarzam, przede wszystkim chce zrozumieć dlaczego, żeby ew. popracować, a w ostateczności dopiero zreygnować.
  15. Witam. Właśnie wróciłam z 2-tygodniowego wyjazdu, na który niestety nie mogłam wziąść swojego psa. Próbowaliśmy załatwić dlaniego opieke w domu (zawsze jak był jakiś wyjazd bez możliwości zabrania, pies zostawał w mieszkaniu ze znajomą osoba dochodzącą), lecz nie było to tym razem możliwe i zapadła decyzja o oddaniu psa do hotelu dla psów. I tu kieruje do was pytanie-jak zachowywały się Wasze psy po pobycie w takim ośrodku. Bo mój mnie martwi. Nawet jeśli wcześniej zostawał sam nawet na 2 tyg. to kiedy wracaliśmy mieliśmy uśmiechniętego, skoroego do zabawy, radosnego psa, takiego jak zawsze. Tymczasem mój jest nieswój, lękliwy, powiedziałabym że zastraszony. Schudł, mimo iż po zmianie karmy dostawał podwójną dawke. Podobno w hotelu nie dawał się wyprowadzać, nie chciał wyjść z klatki, załatwiał się w niej, ani razu nie szczekał czy piszczał. Ale podobno jadł. Wiem, że prawdopodobnie są to oznaki rozstania, tylko martwi mnie jego zachowanie i nie wiem co zrobić by go wyrwać z odrętwienia. I co zrobić, jak trzeba będzie wyjechać eszcze raz, a znajomi znów bedą niedostępni.
×