-
Posts
2947 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dusia-Duszka
-
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Gratulacje! Wasze akcje śledzi się jak najlepszy film. -
Bibi za TM [*] Bibi -Duszka ma już swój domek!! Zostaje na zawsze u kajtek!!! Bibi vel Duszka już nie zamarza w schronisku, od 6.12.2016 r wygrzewa się w cudownym DT u kajtek!!!Zamarza w schronisku! Pomocy ! Malutka czarna suczka błaga o pomoc!!
Dusia-Duszka replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Jak tam kruszynka? -
Spokojnie Mortes, jakoś musiałaś go przełamać do kontaktu z człowiekiem. Teraz tylko nie utrwalać warunkowania. Dobrze, że Ty i Krzysztof różnicie się w sposobie podawania mu jedzenia :) Tak więc jedzenie zwykłych posiłków z michy, ale smaczki za naukę jak najbardziej z ręki się należą. Pozdrówki dla Was i głaski dla Jędrzeja.
-
Błąd, błąd logiczny Mortes! Ty nie musisz wypatrywać, żeby na psa trafić. To ja Cię wypatrzyłam i się podstawiłam. Może nie wiesz ale wszystkie psy w Twojej okolicy szczekają: Ratunek? Mortes! Ratunek? Mortes! Ratunek? Mortes! Tylko się wsłuchaj. No przecież rozumiesz po naszemu.
-
Dziś jest bardzo smutny dzień Czuję to i próbuję pocieszać pańcię. Wpatruję się i wtulam łebkiem. Zabawki jej znoszę pod nogi. Już nawet Kiciuli nie zaczepiam. Dwa lata temu zmarła psia dziewczynka moich pańciów. Nie poznałam jej. Wiem jaki miała zapach. Mam po niej zabawkę - zielony jeżyk. Do polegiwania wybieram te same miejsca. Jestem jej wdzięczna, że moje człowieki tak bardzo pokochały tuptanie psich pazurków po domu i zanurzanie palców w sierściuchę, że mnie wyszukały i zabrały do swojego serca.
-
Tak. Niestety, właśnie tak to działa. Obsesyjne nakręcanie się: żeby czegoś nie przeoczyć, żeby czegoś nie zaniedbać, żeby coś poważnego nie przymaskowało się niewinnym objawem. Ja w takiej sytuacji, owszem idę z moim stworzonkiem do weta ale jednocześnie pracuję nad sobą. "Gdybam" jakie byłyby jej losy i jakie są w rzeczywistości losy psiuków, których człowiek nie przygarnia, nie angażując się, żeby sobie oszczędzić przeżyć przykrych, jakie przynosi codzienne życie z kolejną "łatą".
-
Co to się narobiło? Wczoraj jeździłam z pańcią na łopacie i dziś znowu akcja :) Oj będzie ganianka, będzie! Na szczęście mrozy puściły i skończyło się bolesne "koń kuleje". Mogę brykać na wszystkich czterech. Śmiesznie tak, łapki się ślizgają. Dziwny świat - zapachowo dziewiczy. Wszędzie muszę znaczyć na nowo!
-
Mam to samo... Każde stworzenie zostawia dziurę w sercu..., a kolejna przyjęta do domu istota jest "łatą" na tej dziurze, "łatą" bez której dziura rozdzierałaby się coraz bardziej. Ale patrząc na każdą "łatę" wiem, że jest pod nią dziura...
-
Czyli "hasiorskie przodki" dają jednak o sobie znać - w domu za gorąco! Wydaje mi się, że Jędrzej najszczęśliwszy byłby w domu z wybiegiem podwórkowym, bez konieczność mieszkania na stałe w domu. Nocowanie w domu w mrozy, wchodzenie i wychodzenie towarzysząc człowiekowi latem, gdy drzwi są otwarte, prawo wyboru kojec lub mieszkanie, to byłoby najszczęśliwsze rozwiązanie.
-
Bibi za TM [*] Bibi -Duszka ma już swój domek!! Zostaje na zawsze u kajtek!!! Bibi vel Duszka już nie zamarza w schronisku, od 6.12.2016 r wygrzewa się w cudownym DT u kajtek!!!Zamarza w schronisku! Pomocy ! Malutka czarna suczka błaga o pomoc!!
Dusia-Duszka replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
W pełni popieram Alaskan malamutte, elik i Havanka. To jest maleńka iskierka i nie ma w mikrobrzusiu miejsca na błędy. Jeśli wystąpi potrzeba, to deklaruję wpłatę 50,- na potrzeby zdrowotne kruszynki. -
Miałam ostatnio ważną misję do spełnienia. Musiałam podjąć bardzo trudną decyzję. Które chrupaczki wybrać na smaczki??? :) Posiłek główny to: ja wiem, co ja jem. Od jesieni dostaję zestaw "zdrowy pies". Ale... do nauki sztuczek, to też się psu coś należy. No bo jak?! W ubiegłym roku jesień przechorowałam z zastrzykami. Mam nadzieję, że tym razem bez chorowania przetrwam mroziska.
-
Mortes, też o Was myślę, bo dobre z Was człowieki, a takie zostawiają ślad w psim serduchu. Pozdrawiam gryząc gryzaka :) sylwestrowego stresozmniejszacza.
-
Witam zaglądających jawnych i tajnych ;))) U pańci w pracy była przed świętami loteria celowa na karmę do schroniska. Patrzą te człowieki, dumają: losować, nie losować? No to jak nie, jak tak!!! Na taki cel, to wręcz MUS. No i trafiła się pańci niespodzianka idealna: MASKOTKA - WRÓŻKA. Rączki, skrzydełka, czułki, nóżki - długie majtające się "końcówki" uwielbiam ;) Łapam, trzepam, rzucam, majtam, memlam, ściskam, gniotam, no po prostu szał i dzicz. A jak już się tak wyszaleję, wybawię to wtulam laleczkę. Moja jest! Wszędzie ze mną.
-
Bibi za TM [*] Bibi -Duszka ma już swój domek!! Zostaje na zawsze u kajtek!!! Bibi vel Duszka już nie zamarza w schronisku, od 6.12.2016 r wygrzewa się w cudownym DT u kajtek!!!Zamarza w schronisku! Pomocy ! Malutka czarna suczka błaga o pomoc!!
Dusia-Duszka replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Szkoda, że takie domy tymczasowe nie namnażają się jak wirusy :))) Pozdrawiam azyl dla psiaczków ślepaczków. -
-
Mortes nie martw się o "marznięcie" Jędrzeja :))) Na pierwszy rzut oka widać, że miał husky przodków. Nawet w tylnych łapach nie ma (jeśli dobrze widzę) wysokich wilczych pazurów. Na dobrym jedzonku u Was, zimno mu niestraszne. Piękny psisko, ten Twój Uratowaniec!
-
Co do spacerów Jędrzeja... Nie wiem, może tak robicie. Korzystnie jest mieć w kieszeni drobne smaczki i kiedy miota się na smyczy, przywoływać do siebie i podtykać płochulcowi. U Duśki pomogło.
-
Przepiękny uszatek :)
-
-
Popatrzcie w psie oczy i lśniący nochal swoich stworów. Ostatnio moje człowieki rozważają tajemnice "trójkąta psiepsiejskiego". Jak się tak wpatrzą w tę przestrzeń mego pyska, to wsiąkają :))) i właściwie mogę nimi sterować samym spojrzeniem. Taka hipnotyzująca moc trójpunktowca psiego pychola. A jak już w okolicy "trójkąta psiepsiejskiego" pojawi się smaczek, to też znika natychmiast. Oddziaływanie magnetyczne tej strefy jest bardzo silne!
-
Ojjj, ostatnio było niedobrze, dosłownie, niedobrze. Cały wieczór i noc było mi niedobrze. Kolacja poszła na zmarnowanie, pociągając ze sobą nawet poranne przegryzki. Wszystko co zjadłam w ciągu dnia poszło na zmarnowanie. I na nagłą koopertę musiałam kilka razy pobiec. Pańcia mówiła, że zbyt łapczywie jadłam albo jakaś bakteria dręczy kiszki. Cóż zdarza się, tylko jedzonka mi tak szkoda, bo ja jestem, jak ten biedaczek z sucharka: A po takim "niedobrze, niedobrze,... bełcik" razy kilka, to ja bardzo smutna się robię. Nawet pańci bardzo mnie szkoda, ale jeść to nie chce wtedy dać :( Rano też nic nie dostałam :( ale wieczorem kolacja już zgodnie z harmonogramem i później wszystko już było ok.
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Dusia-Duszka replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Zastanawiam się, czy Giga, Zula nie mają tak jak ja miałam: zaburzone wykazywanie sygnałów uspokajających. Występuje to u psiuniów, które doznały krzywdy: przeganianie, bicie, karcenie bez przyczyny lub za sygnały uspokajające, zabawowe, za okazywanie radości czy poddawanie się. Pies w patologicznych warunkach, błędnie uczy się, że ma tego nie okazywać. Inne psy nie mogą jej właściwie odczytać i nie wchodzą w interakcję. Dopiero kontakty z wieloma normalnymi, właściwie sygnalizującymi zamiary psami może takiej psiuni otworzyć ponownie szufladkę z sygnałami uspokajającymi. Gorąco pozdrawiam Poker i anecik. Świetna decyzja ze zmianą "stada" dla Gigi. -
Śledzę losy Muszki-Czarnuszki. Muszę się przyznać - też jestem lokomocyjnym rzygaczem. Ale treningi dają efekty. Początkowo 7 minut w samochodzie i już było zdarzenie. Zaczynało się od przyspieszonego oddechu, ziewania, ziajania ze ślinieniem i... bełcik. Teraz 40min. do godziny wytrwam! A są też wycieczki samochodem bez zwrotki. Po pierwsze zero śniadanka nawet jeśli podróż wypada wieczorem. Zakaz jedzenia trawy. Korzystnie też wybiegać się przed podróżą. Trochę pomaga mi Lokomotiv. Najłatwiej wytrwać w tramwaju (mało skręca), najgorsze - ronda samochodem. Po treningach kojarzenia podróży z fajnym czasem "popodróżowym" (park, wybieganie, zabawa, nowe miejsca, spotkania z psami) poprawa jest wielka.
-
Byłam dziś na biegach przełajowych. No niestety, ja nie byłam zawodniczką. Nie było konkurencji dla czworonożnych merdaczy, choć niektórzy na metę wpadali czworonożnie :) Startowały takie mniejsze, młodsze człowieki, które noszą na sobie zapach miejsca pracy mojej pańci. Najbardziej podobał mi się marszobieg w drodze powrotnej do domku.