Jump to content
Dogomania

Dusia-Duszka

Members
  • Posts

    2947
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dusia-Duszka

  1. Mogłam tam jeździć kiedy mieliśmy z mężem wolne - w święta i przed Sylwestrem. W sumie zrobiliśmy 4 "wycieczki" po okolicy zaginięcia suni. Teraz nie mam jak. Nie mam prawka, a mąż pracuje 9" - 21".
  2. Byle tylko ludzie nie zachłysnęli się pozytywnym zachowaniem psa. I nie zrobiło się im "szkoda psa na smyczy" - jak w przypadku zaginionej Zorki. SMYCZ KONSEKWENTNIE I NA DŁUGO.
  3. Wyniki pojawiają się tutaj, po kliknięciu "POZNAŃ" w tabeli: http://www.gloswielkopolski.pl/nasze-akcje/osobowosc-roku/a/osobowosc-roku-2017-zaglosuj-na-wyjatkowych-ludzi-z-naszego-regionu,12790408/ Przy głosowaniu zwracajcie uwagą, że po kropce nie ma odstępu przed liczbą 210! GWC.210
  4. Przeczytałam losy Liki- Krychy jednym tchem. Łzy w oczach. Wspaniałe działania. Gratuluję! Tak się dramat zaczął: A tak się szczęśliwie zakończył: Jamor super!
  5. Kolejna rocznica powstania dziury w sercu
  6. Jaki wspaniały zakres ruchu radarów! :))) Mam uszka! Nie mam uszek!
  7. Uszy z frędzelkami są wyjątkowe. Piękne. Zabawne. I taaakie duże.
  8. Dziewczyny trzymajcie rękę na pulsie z tym gipsem :( u powypadkowej suńki Lejdi powstała pod gipsem odleżyna czy też jakaś martwica z ucisku i niedokrwienia.
  9. Święta racja :))) Zapuszczone pazury bardzo trudno doprowadzić do pożądanego stanu. Nie da się jednorazowo. Ból, krew, i uraz do zabiegów na zawsze. Trzeba regularnie co 1-2 tygodnie ciąć coraz krócej wtedy łożysko naczyniowe się stopniowo cofa. U kruszynek jest to utrudnienie, że pazury mają taką samą twardość jak u psów dużych, tylko malizny nie mają masy, która by "tarła" pazurami o podłoże. I częściej stan pazurów małych psów zależy od opiekuna.
  10. Mieliśmy to samo. I jeszcze posikiwała z wyłożonym do góry brzuszkiem. A przy nagłym do niej ruchu odskakiwała z czterech łap jak pchła. Duśka wybrała sobie za legowisko oparcie sofy w najdalszym kątku mieszkania. I ciągnęło się to przez 3 tygodnie. Obserwowała. My nie podchodziliśmy, kiedy tam czmychnęła: AZYL i koniec. A później stopniowo robiła wycieczki po domu. A na inny fotel niż swoje "legowisko" wskoczyła może po miesiącu. Kładłam jej do "legowiska" kocyk i jak już zostawiła na nim zapach, zamieniałam na kolejny, a ten, na którym pospała zanosiłam na inny fotel, pod biurko, do kuchni, łazienki, itd. Podchodziła do tych miejsc i nawet na troszkę przysiadała, wtedy - smaczek, pochwała ale bez wylewności żeby jej nie osaczać. Mąż wierzył w nią bardzo ale głaskanie odpuścił. Siadał w pobliżu bez kontaktu wzrokowego, ze zwieszonymi w dół dłońmi (czasem chował w nich smaczka) i czekał, np.: oglądając film :) Aż kiedyś nieśmiało podeszła i później już postępy w kontaktach były.
  11. Czy zostali uprzedzeni o ochronie gatunkowej powierzanej im istotki? :)))
  12. To będą mieli ciućki w negatywie :) co białe - to czarne.
  13. Jeżu, jak mnie jej żal. A czy jest szansa żeby już gipsu nie zakładać? Zrosło się złamanie?
  14. Uffff. Znaczy - nie tylko ja tak mam! :)))))))))) Radosnego śmiacia życzę wszystkim wielbicielom stworów!
  15. Dziewczyny uważajcie z tym tymczasowaniem gatunków chronionych :))) Tosia v Diabeł tasmański Po śmierci ostatniego wilka workowatego w 1936, diabła tasmańskiego objęto ochroną prawną w czerwcu 1941. p.s. Czy tylko ja tak mam?
  16. Coś tu się chyba daty potaśtały???
  17. Rycerz Michosław :)))
  18. Łzy radości cisnąć się do oczu po takich wiadomościach. Dzięki Poker.
  19. Dzięki Poker, że trzymasz straż :) i informujesz o sytuacji psiaczka chudziaczka.
×
×
  • Create New...