Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. No tak...potem to nawet nie wypadało zapytać chłopaka jak się ma jego hm...narząd.
  2. A skąd ci wielbiciele? Przychodzą do schroniska?
  3. No tak, za odgryzioną męskość chyba byś się raczej do końca życia nie wypłaciła :D
  4. A więc życzę powodzenia :)
  5. Czyli 450 zł miesięcznie... Może zadzwoń do hotelików wskazanych przez belę51?
  6. Tam zaraz szkoda ;) Taką ma naturę. Na szczęście nie jest na łąńcuchu, ma sponsoring i być może będzie mogła zostać w hoteliku. Trzeba jednak nad nią pracować, bo jest bardzo gwałtowna i agresywna w stosunku do innych psów, czyli bez szans nabezpieczną adopcję...:-?
  7. Akrum, czy finansowo ten hotelik jest przystępny?
  8. Skoro ty psa znasz, to na co ci opinie innych osób, które go przecież nie znają? Po co wątek? Moja ocena innych skupia się na nieracjonalności postępowania w tym konkretnym przypadku, a ty jakoś osobiście to odbierasz.Wątek jest o Bambusie, a nie o twojej urażonej dumie. Ja piszę o psie, a tobie się to nie podoba. Wybacz, to jest forum i po to założyłaś wątek, żeby ktoś się wypowiedział, a ktoś inny pomógł, a nie po to, by wspólnie się nad Bambusem użalać. Zdanie, porady, opinie osób doświadczonych takich, jak Teresa są dla ciebie niewygodne, więc czego szukasz? Poza tym to jest tylko moja opinia. Nic do sprawy raczej nie wnosząca ;) Wyraziłam się jasno, chciałabym, by ten pies nie cierpiał dłużej, a z jakiejs przyczyny normalne warunki -dt/hotelik, w których mógłby odejść są dla ciebie nie do przyjęcia i mało tego uwłaczają twojej idei pomocy temu psu.
  9. Skoro przebywa z innymi psami w boksie, to już jest pozytywna wiadomość ;) Ja po zajściu z Boni też nie mogę się pozbierać. Szkoda mi tej suni, bo wpatrzona w człowieka i przerzucana z miejsca na miejsce.
  10. Czy ten hotelik jest skłonny zaopiekować się Boni dłużej? Przynajmniej do czasu, aż zostanie doleczona z ewentualnych dolegliwości?
  11. Jest w łódzkim ;)
  12. Mam prawo oceniać i oceniam. Ale jak już wspomniałam na wstępie poprzedniego posta wasza decyzja i wasze pieniądze. A ja, jak każdy z 40 tys użytkowników tego forum mogę sobie napisać moje własne zdanie. A moje zdanie jest takie, że on nigdy nie pójdzie do adopcji. Amen. Dlatego rozważcie raczej dożywotni hotelik/dt oraz opiekę weta. O ile ktoś go przyjmie, jeśli będzie atakował...jestem za eutanazją. Eutanazja czasem jest aktem najwyższego miłosierdzia. Lepszym od miałkiego bohaterstwa i unoszenia się dumą. Komfort życia psa powinien być ważniejszy niż sama idea utrzymania go przy żcyciu za wszelką cenę i na przekór jego naturze.
  13. Czyli wynika z tego, że zupełnie jej nie sprawdzono pod względem zachowania. To jest błąd, ale na błędach człowiek się uczy. Ja również. Jest to lekcja dla wszystkich, którzy angażują się superwizje wirtualnych adopcji. Pies, który na łańcuchu wygląda żałośnie i smutno może zmienić się radykalnie na wolności. Akrum, w schronach zazwyczaj podejście do psa jest inne niż nasze :] I zazwyczaj jest brudno i psy jedzą byle co. Wierzę, że jesteś osobą wrażliwą, ale prowadząc taką akcję nie znalazłaś jednego dnia na zapoznanie się bliższe z Boni? Na wyprowadzenie jej na smyczy? A nie wiem, czy dałabyś radę. A gdyby w pobliżu był pies mogłabyś nie dać sobie z nią wogóle rady. A gdyby go dopadła, to musiałabyś zaczekać aż skończy, bo taka masa, siła i energia przerosłyby nie jednego faceta, a co dopiero ciebie. Myślałam, że wiesz, jakiego psa do mnie wysyłasz. Kończąc tę dyskusję, bo jest już post factum zastanówmy się, co zrobić z sunią. Można rozważyć hoteliki wymienione przez Belę51, ale moim skromnym zdaniem po tym, co jeden jedyny raz widziałam, to ona potrzebuje silnej ręki i ułożenia. Jest widać bardzo usłuchana i wpatrzona w człowieka. Przy odpowiednim podejściu można utemperować jej porywisty temperament, ale nie sądzę, by całkowicie przekonała się do psów. Może być tak, jak z psem Beli, że całe życie trzeba będzie z nią uważać, aby nie było kłopotu. I jeszcze jedna moja obserwacja. Czy nie zastanawiałyście się, dlaczego akurat Boni przypadł w udziale łańcuch, a nie miejsce w kojcu? Piszesz Akrum, że dla faceta w przytulisku wszystkie psy są agresywne. Przy wydawaniu podkreślił jej nieprzyjazny stosunek do innych psów i dkpof zaobserwował, że faktycznie po przepięciu na smycz pierwszą reakcją był atak na jakiegoś tam pieska. Dlatego jestem skłonna uwierzyć w opinię pracownika. Nie można lekceważyć takich opinii, trzeba je weryfikować, żeby potem nie było takich sytuacji. A zakładanie z góry, że w schronach same czuby, prostactwo i znieczulica może być wielkim błędem. Wy opieracie się na własnych odczuciach i emocjach po jednostkowych kontaktach z Boni. Nie widziałyście jej nigdy spuszczonej....I na tym się wszyscy przyjechaliśmy.
  14. Merys, nie sądzę, by Teresa pomyliła behawiorystę z treserem... Poruszeni sytuacją Bambusa i powodowani emocjami działacie nieracjonalnie, ale takie wasze prawo i wasze pieniądze. Tylko prawda bolesna jest taka, że ten pies jest za stary, zbyt zniedołężniały, wyniszczony i zdziczały, by nadawał się do pracy z behawiorystą. Jest u mnie Grom - siedzi 3 lata. Dzikie szczenię po dzikiej matce. Obecnie ma 7 lat. Kiedy miał 5 lat, po roku pobytu u mnie wciąż nie wykazywał chęci socjalizacji, skontaktowałam się w behawiorystą. Powiedział mi, że ten pies jest za stary na socjalizację i albo się go przyjmie takim, jaki jest, albo uśpienie. Tak więc Gromiś siedzi wciąż jako przypadek beznadziejny. Bambus nie poidejmie pracy z behawiorystą, bo jest zbyt stary, schorowany i zmęczony życiem, żeby jeszcze podejmować dialog, czy przyjmować komendy. Bez względu na to, jak tę współpracę z behawiorystą pojmujesz Merys, on musi współpracować, żeby był efekt. Biedak zabrany z naturalnego środowiska, jakim jest łańcuch, bat i pogarda ma jescze teraz iść na współpracę z człowiekiem? Nie przeceniajcie go. Nikt go nie zaakceptuje, bo jest po prostu nieadopcyjny i stary. I odpowiadasz sobie na to pytanie sama - są tysiące młodych łagodnych i starych błagających o litość, a ten jeden o nic nie prosi, bo nie jest to w jego naturze. Natury nie zmienisz. Możesz zmienić jedynie jego los. Zamiast na wypasiony hotel z behawiorystą, który nic do sprawy nie wniesi lepiej poszukać tańszego hoteliku, czy tymczasu, gdzie w swjej przestrzeni, w jakimś kojcu dożyje sobie swych dni jako pies agresywny. Na zaufanie do człowieka jest już za późno, pozostał czas na niekrzywdzenie, niewymaganie i spokój. A wy jeszcze na koniec życia czegoś od niego wymagacie, żeby zaufał, żeby się przekonał...Miał całe życie na to i nie doświadczył. Dajcie mu spokój, alebo dajcie mu odejść.
  15. Calusieńką bożą noc Toro wołał Retro krążąc wokół kojca i wyszczekując miłosne wyznania. Adoruje go nieustannie aż do chwili obecnej.
  16. Pyrdka - napisałam, to co zobaczyłam na pierwszy rzut oka. Przygotowałam się na starszą, wyniszczoną, łagodną sunię, a to, co tam się przydarzyło nie pozostawia wątpliwości, że jest to pies bardzo żywotny i silny, bez względu na faktyczny stan zdrowia. Wetem nie jestem, ale potrafię ocenić zagrożenie. Akrum, robienie z siebie męczennicy jest nie na miejscu. Mogłaś jej te oczy zakrapiać przecież, a nie patrzeć, jak się męczy, mogłas wyprowadzić na spacer, mogłaś powiedzieć w przytulisku, że sunia ma szansę na adopcję i chcesz sprawdzić jej zachowanie. Wiele rzeczy można było zrobić tak, jak robią to inni. Nie winię cię, bo każdy popełnia błędy i ma do nich prawo, ale przestań się teraz nad sobą użalać. Sytuacja przerosła nas wszystkich, ponieważ Boni nie była wcześniej sprawdzona pod względem zachowania...
  17. Najważniejsze, że nie jest na łańcuchu, tylko w boksie. Akrum, sunia faktycznie jest bardzo łagodna w stosunku do człowieka, a dkopf traktowała jak swojego pana wtulając się w jego nogi. Co z tego, skoro w stosunku do psów ze stada, w którym przyszłoby jej żyć wykazywała agresję? Wiele psów widziałam i wiele przewinęło się przez moje hospicjum i niestety, Boni sunią hospicyjną nie jest absolutnie. Wczoraj czułam wielką złość, bo gdybym zmiękła i wpuściła ją na teren posesji byłaby jatka. Noc, psy w każdym kątku ogrodu śpiące, bezpieczne, głuche, ślepe, a ona wprost rwała się do akcji i nie było w tym krzty sympatii. Dobrze, że znalazł się hotelik, bo w pewnej chwili oboje z dkopf starciliśmy grunt pod nogami. Dziś emocje opadły i na trzeźwo mogę wyrazić swoje zdanie. Nie obwiniam cię absolutnie, że przejęłaś się losem suni, bo jest kochaną przyjazną wielką przytulanką i na pewno będzie świetną towarzyszką człowieka. Tylko podejmując decyzję o umieszczeniu jej w moim hospicjum, POWINNAŚ dla ogólnego bezpieczeństwa jednak bliżej tę sunię poznać. Na pewno nie byłaś z nią na spacerze, bo wówczas poznałabyś jej ogromną siłę. Mężczyźnie trudno nad nią zapanować w trudnej sytuacji, a co dopiero kobiecie. Tu jest wiele psów, ona skora do ataku, oboje z dkopf nie dawaliśmy rady jej poskromić, więc co byłoby, gdybym została sama, a ona rzuciłaby się na słabszego? A wszystkie psy tutaj są od niej słabsze...Nie mam warunkó, żeby ją nawet przenocować, bo musiałaby wejść na teren posesji, a tam wszędzie psy. Jak ją przeprowadzić, gdzie je zamkąć? Rano wyjście na sioo. Na smyczy jako chorągiewka? Tak to wyglądało. Niestety. Dkopf wielki szacunek za akcję i zimną krew. Być może, gdyby Boni była zaznajamiana ze smyczą, spacerami byłaby spokojniejsza. Ona się straszliwie rwie i trzeba silnej ręki, żeby ją przyuczyć. Poza tym patrzy w oczy i bardzo jest kochana. Szkoda faktycznie nią pomiatać, bo takie przenoszenie z miejsca na miejsce może pogłębiać agresję. Oczywiście mówimy o agresji w stosunku do psów tylko. Myślę, że oczy, to najmniejszy problem Boni. Rumianek i Gentamycyna być może wystarczą. Wet lepiej oceni. Najgorsza jest jej nieposkromiona natura i nad tym trzeba popracować. Najważniejsze, żeby miała jakieś stałe miejsce i żeby ktoś z nią pracował. Bo siedząc sama w boksie na pewno się nie zmieni i trudno będzie o adopcję, a sprawia wrażenie suczy w pełni sił, która pożyje sobie jeszcze długo. Warto, by miała dom, nie hotelik.
  18. Behawiorysta w przypadku starego psa, to strata pieniędzy i nadziei. Całe życie na łąńcuchu, agresywny i wykazujący agresywne zachowanie - taki już pozostanie. Jeżeli jest głuchawy, a psy łańcuchowe głuchną szybko, to nie będzie w stanie nawet usłyszeć komendy, a każda próba wymuszenia na nim określonego zachowania będzie stresogenna i będzie wywoływać lęk lub agresję. Szkoda męczyć biedaka. Moim zdaniem wystarczy kojec, żeby sobie dożył swych dni bez łańcucha. Może z czasem sam nabierze zaufania do opiekunów na tyle, by pozwolić przy sobie zrobić podstawowe zabiegi.
  19. A ja proszę o rzetelną ocenę zachowania Borysa względem innych psów. Dziś przywieziono do mnie sunię Boni, która okazała się bardzo agresywna i niezwykle silna...Nie przyjęłam jej w obawie o ŻYCIE reszty psów. Nie byliśmy jej w stanie utrzymać wraz z dkopf na smyczy, a trzymaliśmy oboje. Rwała się do ataku przez bramę, a my jak papierowe żołnierzyki na lince. W stosunku do ludzi sunia była bardzo łaskawa i kochana. Wiernie patrzyła na swego wyswobodziciela - dkopf, który ją z przytuliska wyciągnął i tuliła mu się do nogi. W stosunku do psów - koszmar, włosy mi się na głowie jeżą, kiedy myślę, że mogłaby doskoczyć do Daszeńki. Dasza by tego nie przeżyła.
  20. Dziękujemy wszystkim dobrodziejkom :) Zajrzyjcie do Retro, ten dziadunio jest w jeszcze gorszym stanie niż Toro. Toruś ledwo do michy zajrzał, bo nie w głowie mu trawienie, gdy kochania nadszedł czas. Tak więc pierś w przód i tupa wkoło kojca. Nic go nie rusza, nie interesuje, nikogo nie zauważa, tylko miłość swą - dziadka drugiego, bruneta o niewinnym spojrzeniu ;) Zaczął nawet podszczekiwać, ale struny głosowe latami nie używane ledwo dźwięk wydają. Kochany zdeptany kaczorek. Uśmiałyśmy się z Julką z tego kwakania. Bardzo się Toro stara, żeby go Retro zauważył.
  21. Retro zwymiotował w kojcu coś białego, kolacji nawet nie tknął. Wypuściłam go troszkę, ale zaraz zjawił się Toro i chciał go sobie ujeździć. Retro się rozpaczliwie bronił. Tak więc znów biedaczysko zostało zaprowadzone do kojca. Postawiłam mu miseczkę z suchą karmą i dałam do towarzystwa Hercię. Toro coś tam zjadł i wciąż krąży pod kojcem podszczekując odświeżając swoje zmurszałe struny głosowe. Hera co jakiś czas się zerwie i odszczeka, bo ileż można śpiewek dziadzich słuchać. Retro jest kochanym staruszeczkiem, bardzo ciężko mu się chodzi, a i incydenty z Retro bardzo go męczą, sapie biedak, jakby z pielgrzymki wrócił. Bardzo jest rozczulający. Tulił się do mnie, kiedy go przed gwałtem uchroniłam, żalił się i ziajał - tyle go obrona kosztowała.
  22. Ale dopiero teraz wchodzę na wątek i czytam... Z tego, co pisze martka, to wnioskuję, że Dingo powolutku odchodzi...Czy jest sens przenosić go w inne miesjce, męczyć podróżą? Może wystarczy obecność tych wolontariuszy, których zna od lat, ciepłe słowo i cichy kącik? Może zabrzmi to brutalnie, ale nie uszczęśliwimy tego psa na siłę. Nie je , obojętnieje, zapada w wieczny sen. Przed tygodniem odszedł jeden z moich podopiecznych. Obojętniał na wszystko, chociaż na początku jeszcze o siebie walczył. Ze śmiercią nie wygramy, ani jej nie przechytrzymy. 18 letni pies, który już nie je i bez sprawnych nerek? Ten staruteńki piesek może nie znieść nawet podróży. Życzę mu spokojnej śmierci po ciężkim życiu.
  23. Anju, zawsze można ogłaszać, może drugi cud się zdarzy ;)
  24. Jeszcze dochodzę do siebie po akcji z Boni, która miała u mnie rónież zakwitnąć po raz ostatni. Myślę, że Daszka by tego nie przeżyła, bo jeszcze w życiu nie widziałam tak agresywnej suki...Szkoda jej, bo bardzo kochana w stosunku do człowieka, ale może wyrządzić krzywdę innym psom...A Daszeńka wstaje i kuśtyka sobie, bo jest bezpieczna w swojej przestrzeni i wie, że nikt jej nie tknie.
×
×
  • Create New...