Podusia wciąż na strychu - jest tak zimno, że nie chce mi się drabiny dostawiać.
Muszę jednak oznajmić, że Miś śpi z Rexem w szopie na włąsnym ciepłym posłanku. Wypiszczał sobie to biedaczek...
Całe życie, jak go znam sypiał na dworze, nawet w największe mrozy. Kiedy żyła Lula - z Miśkiem na avatarku - spały razem w szopie na kocach, albo sianku, jak udało mi się zdobyć. Musiały mieć jednak specjalną szparkę w drzwiach, żeby mogły się przecisnąć na dwór. Spały wtulone w siebie, a do Miśkowego boku dodatkowo doklejała się kociczka :)
Miały jeszcze swój fotel - też na avatarku. Stał latem na dworze, a zimą w szopie, aż wreszcie wstyd go było stawiać gdziekolwiek i poszedł do pieca :)
Teraz, kiedy w domu pojawiły się nowe psy, Miś też chce być uprzywilejowany, ale niestety do przebywania w domu się nie nadaje. Kiedy jego arcyczujne ucho wysłyszy niepokojący odgłos gdzieś daleko na dworze rwie się do wyjścia. A mnie nie chce się wciąż służyć za odźwierną. Teraz chyba doszliśmy do kompromisu. Poduchę dostanie, spokojna głowa. :)