Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. No i stało się...Wiosna przyszła i Kuba tetryk na dopingu od Anett poszedł sobie na babki. A raczej na jedną jedyną, która się tu szwenda i wszystkie psy w okolicy korzystają. Sucz ma właściciela oczywiście, ale jego zdaniem taka psia natura, że przychodzi czas i sucz idzie w tango. Kubusiowe zaloty skończyły się raną w łapie, bo byli młodsi i zwinniejsi. Przemyłam, odkaziłam i leży nadęty pod sosenką, żeby go nikt nie widział. Łapa nieco opuchnięta, ale widzę, że to nic poważnego, chociaż pewnie trochę boli. Nie wiem, co mu odbiło w tym wieku. Teraz nawet nie spojrzy, kiedy wataha kochanków przetacza się przez łąki. Za to Grom szaleje...Dziś nabyłam gigantyczny gnat chyba smoczy, żeby miał co miętolić. Trochę pomogło. Bardzo jest teraz zapracowany, bo gnat nie daje się w żaden sposób nadgryźć ani zakopać ;)
  2. Ostatnie dni schodzą mi na zamartwianiu się o moją staruszeczkę Foczkę - zdiagnozowana przez weta oczekuje na swój koniec...:( Wyrok - starość. Sunia jest bardzo wiekowa, totalnie głucha i półślepa, ma trzecią powiekę, słabe serduszko i figurę beczki na krótkich łapkach - mimo iż na diecie. Bardzo mi ostatnio sapie, ciężko oddycha chociaż jest wciąż pogodna i jakby nie zauważa swojej niedołężności. Płakać mi się chce, kiedy widzę jej wierny uradowany ryjek... Grom doszczętnie zniszczył budę, rozwalił belkę zabezpieczającą kojec. Trwają odstrzały saren - ohyda - on to słyszy i się wścieka, skacze, szczeka, wyje. Po ostatnim spacerze - a raczej ciągnięciu go po trawie i siedzeniu przy nim, żeby się oswoił z trawą i miejscem - zniszczył swoje szelki. Chciałam go w kojcu odpiąć - szelki wraz ze smyczą, ale wyrwał się i wpakował już rozpięty do budy. Byłam tak zmęczona spacerem, że dałam mu spokój. Po jakimś czasie resztki szelek i przegryziona smycz przyozdobiły wejście do budy. Jako snob i glancara chciałam, żeby wiosnę moje psy przywitały z nowym wyposażeniem obiadowym. Wyciągnęłam blaszane miski, które ciepłą porą wygodniej mi utrzymać w czystości. Poza tym goście mnie nawiedzają, a tu jakieś gary. Miseczki lśniące - po kilku pokoleniach psów, ale zadbane stanęły przy stanowiskach psów i kotów. Gromisiowa wytrzymała jeden posiłek....Teraz znowu gar, też wykrzywiony. Grom natrętnie wszystko gryzie, ostatnio sprzątając mu obie budy znalazłam kawał dechy z gwoździami - oderwał od dachu budy. Daję mu duże gnaty, żeby się wyżył, zostają łupki. Ma dużo energii, której nie potrafi w normalny sposób spożytkować. Nie interesują go za bardzo spacery, a jedynie żywe obiekty, które można wytarmosić, wczoraj rzucił się na Foczkę, biedaczka jest głucha, więc nie zauważyła go z boku. Był na smyczy - związanej na supeł i lichutkiej starej obroży, bo nic innego pod ręką nie miałam, a wyjść pies musi. Nie ugryzł Foczki, ale tak ją przestraszył, że się przewróciła i nie mogła złapać oddechu, myślałam, że to zawał, bo ma bardzo słabe serce. Dobrze, że nie słyszała jego warknięcia. Jest to dziwne, ponieważ są dni, że Foczka stoi przed kojcem i patrzy na Groma tak czule, albo kładzie się przy samych prętach, żeby czuć jego ciało, kiedy on leży po drugiej stronie. Rozmawiałam z Kają z Fundacji Niechciane i Zapomniane, oni mieli podobny przypadek. Jeśli pies urodził się dziki, to być może nigdy się nie zresocjalizuje. Grom respektuje tylko mnie - znaczy nie gryzie i daje się wyciągnąć z budy i kojca. Tzta zna i nie da mu się ruszyć. Może gdyby był w mieszkaniu byłoby inaczej, Marta coś na początku wspominała, ale ja takich warunków nie mam. Powiem tak - popracuję nad nim jeszcze, ale jeśli nie bedzie efektów przez najbliższe miesiące, to musicie zadecydować, gdzie go umieścić. Ja mam tu miejsca hospicyjne dla psów starych i chorych. Grom zajmuje cały kojec z podwójną budą, którą doszczętnie zniszczył. Wiem, że jest buda dla Kuby w Koninie, ale to nie zmienia faktu, że zniszczoną budę trzeba zreperować - wymienić przód - narazie. Nie ma to sensu, kiedy zajmuje ją Grom, bo zniszczy ją ponownie. Mówiąc otwarcie - Grom nie jest psem hospicyjnym, jest młodym psem do potencjalnej adopcji. Pytanie: kto go w takim stanie zaadoptuje? Potrzebuję kolczatki i porządnej smyczy dla niego. Kolczatki nie przegryzie i może będzie bardziej posłuszny. Szelki przegryzł, ale nie wzgardzę, jeśli takowe ktoś zakupi. Jest wiosna poza tym i hormony w Gromie buzują. Może po kastracji byłby spokojniejszy... Tak sobie piszę, bo jestem już na prawdę zmęczona. Dziś tz, który bywa u mnie czasem i widzi szkody świeżym okiem, zakominukował, że to kwestia dni, kiedy Grom przegryzie belkę zabezpieczającą i wyskoczy górą. Trwją polowania i odstrzały. Nie mam teraz takiej belki na zawołanie i przed świętami jej nie załatwie. Po prostu się martwię.
  3. Kropelki są pod tym adresem, może ktoś zasponsoruje Kubusiowi oczyszczającą - odtruwającą kurację. Koleżanka,która mi je poleciła oczyściła swoje futrzaki z wszelkich świństw zatruwających przewód pokarmowy. Poradnia Zdrowia "Hipokrates" tel: 071 349 15 20 Kropelki nazywają się MMS i trzeba je brać z koncentratem cytrynowym. Wiem, że kursują takie kropelki - odtruwacz MMS - na Allegro, ale nie wiem, czy są prawdziwe. W podanej poradni można zamówić i prześlą. Kubusia ma przycięte pazurki, ryjek opatrzony, mam płyn do przemywania, ale wszystko na razie przyschło. Zostały grudki, których nie ruszam. Jest to pozostałość po długim życiu w biedzie i syfie. Ogólnie Kuba jest w dobrej kondycji. Wizytę w klinice zasponsorowała nam Fundacja Niechciane i Zapomniane, z którą współpracuję za co serdecznie jej dziękuję. Jeśli możecie przekażcie im swój 1% :) Ostatnie dni schodzą mi na zamartwianiu się o Foczkę - staruszkę. Ma już poważne problemy z oddychaniem, sapkę i prawdopodobnie starość osłabia serduszko. Jest pogodna i kochana, ale może mi zejść w każdej chwili...:(
  4. Już się mogę logować. Otóż Gromiś zna mojego TZ, bo ten sprząta mu kojec i to dość często, zmienia mu wodę, chrupki sypie. Prawdą jest jednak, że nigdy nie próbował Groma wyprowadzić, ale wiecie...wiosna przyszła i facet pomyślał, że Gromisiowi dobrze zrobi spacer po łąkach do lasu. Wszystkie nasze kulawe psychicznie psy po krótszej lub dłuższej szamotaninie zawsze posłusznie z nim wychodziły. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ psy oswajają się z ludźmi. Tym razem TZ wyciągnął Groma z budy, zapiął smycz i myślał, że właśnie wychodzą, a Grom błyskawicznie wpełzł za budę. TZ go stamtąd wyciągnął na rękach i próbował go wyciągnąć z kojca. Grom zaatakował, ale nie z agresją, tylko złapał TZta za rękaw. Myślę, że biedak wystraszył się tej akcji. Tak po prostu. Potem siedział skruszony, oczęta prawie wyszły z czaszki. Ja siedziałam z nim i widziałam, że dupka mu się trzęsła, kiedy do niego mówiłam. Kość leżała przed nosem nieruszona... Grom nie reagował. Za to, kiedy wyszłam i zamknęłam furtkę, gnat poszedł w obroty. Dziś wyczołgał się ze mną na chwilkę, ale jakby bardziej zainteresowany, bo wszędzie trawka i nowe zapachy :)
  5. Nareszcie mogę wejść na Dogo! U nas wiosennie i pozytywnie. Kubusia wietrzy kuperek i brzuchol leżąc na grzbiecie z rozłożonymi łapami. Normalnie druga młodość. Leży sobie na trawce w niespotykanych miejscach i wygląda kwitnąco. Meloxivet działa bardzo pozytywnie. Kuba ma więcej energii, rozpoczął już nawet wiosenne spacerki na łąki. Zimą ze względu na śnieg nawet nie próbował. Chadzał tylko ścieżką, dróżką i to ostrożnie - łapa za łapą. Jedyne moje zmartwienie, to staruszka Foczka...Ma zachwiania równowagi, problemy z przełykaniem i ogólnie jakaś taka słabsza...:( Mam nadzieję, że to tylko w związku z przesileniem wiosennym, że się sunia ustabilizuje...
  6. Eee no, Szarotka, bądź dobrej myśli, wiosna idzie. Ja tu widzę potencjał ;) Dziś wyszarpałam Gromisia za dupkę zza budy na krótki spacer. Wcale na początku nie chciał, ale patrzyliśmy sobie długo w oczy i chyba zrozumiał, że musi. Widzę już ożywienie w jego oczach, wyczuwa, że kiedy niosę szelki, to trzeba iść. Trochę niepokoi mnie jego stosunek do kotów, które w kojcu zupełnie go ignorują. Kocica potrafi nawet perwersyjnie długo myć wyciągniętą jak struna łapę pod samym nosem Groma. Ten aż płacze z bezsilności, bo już by drapnął i oskubał do kości jak mniemam. Mam nadzieję, że duchowa energia śp. Rexa gdzieś się tu unosi i Grom pójdzie jego śladem - z totalnego agresora względem kotów zmieni się w ich opiekuna ;)
  7. Tak, już jesteśmy po kilku wiosennych sesjach. Poza wybronowanym torem jazdy w kierunku Kuby i kotów, ciężko jest zachęcić Groma do podziwiania wiosennych widoczków. Powiem tak - najsłodszy ryjek kiedy jest w kojcu u siebie i kawał drania poza kojcem. Kiedy popuszczam smycz jest gotowy do skoku. Po odwilży mam tu straszne błoto, a Grom jest jak żaba, rozpłaszcza się w największej chlapie. Potem się zamartwiam, czy nie zaświni mojego kolejnego eleganckiego płaszcza, którym wyłożyłam budę. Foczce starcza takie wyposażenie na całą zimę, potem wyrzucam, Kubę opieram, a Grom jest psem specjalnej troski i specjalnych nakładów szmat. Przynajmniej nie zawalają szaf ;) Kupy rżnie na dachu budy, piaseczek wokół jest zatem czysty. Może znajdzie się amator takich pomysłów.
  8. Kiedy go do mnie przywieziono też miał grudki - obklejone schroniskowym brudem w dodatku. Myłam, myłam, latem zginęły, a teraz na wiosnę znowu je widzę.
  9. Nie, nie dostałam żadnej takiej wpłaty. Wiem, że miało być 30 zł do wpłaty lutowej, alne nie wpłynęło, więc jest brak. Kuba ma chyba wiosenny problem skórny. Na pyszczku zawsze miał grudki, teraz zauważyłam, że niektóre pękają i jest wyciek ropny. Przemywam, ale Bóg jeden wie, gdzie za dnia i w nocy bywa Kubusiowy ryjek, bo wiem, że wraz z Foczką, a raczej w tajemnicy przed nią kopie i zakopuje prowiant. Przemywam mu ten pychol i pryskam Dexapolcortem, ale rozdrapuje. Boje się, żeby ocząt sobie nie zapaskudził. Tak więc szykuje się wizyta u weta.
  10. Gromiś doszczętnie wygryzł sobie wejście do swoich bud. Teraz ma wrota. Kupy płyną z dachu wraz z ociepleniem. Fotki mamy, nawet ładnie się prezentuje. Nie mogę ich załadować, bo znów jakiś problem techniczny. Może jutro.
  11. Fotki mam, ale nie chcą się tu załadować. Czekać trzeba :/
  12. U nas paskudnie, odwilż, wszędzie woda się leje. Kuba nadęty jak balon i bez humoru, bo musi dać skoka przez kałużę przed garażem, żeby podstawową potrzebę załatwić. Woda stoi, a łapy zmoczyć to wielki problem.
  13. Jest szczęśliwy i bezpieczny po drugiej stronie. Może jego dusza przyjdzie do ciebie w innym ciele.
  14. Dziś Grom szalał, skakał i pokazywał fochy, bo Kuba bezczelnie paradował i sikał mu na widoku. Nawet łapę podnosił jak tancerz. Grom się potem obraził, musiałam za kołnież zza budy wyciągać na rozmowę. Postaram się dziś wyszarpnąć go na sesję zdjęciową, chociaż jest to nie lada sztuka.
  15. Kubusia wszystkich pozdrawia merdając swoim stetryczałym ogonkiem. Foteczki zapowiadamy, bo u nas pięknie i śnieżnie. Przy okazji może uda mi się namówić na sesję Gromisia.
  16. Kromale pod kontrolą, za to podpatrzyłam, w jaki sposób Kuba dzieli się posiłkiem z uboższymi - z Foczką czyli (grubas na wiecznej diecie). Kiedy Julka oddaje mu swoją szkolną kanapkę Kuba ją rozkłada, a jakże, za pomocą łap, wydobywa zawartość, zlizuje masło, a na suchary już czeka zipiąca, drżąca, przegłodzona Focz. Karmię równo, ale dokarmiam tylko Kubę, bo reszta za dobrze wygląda ;)
  17. No właśnie....odwilż idzie, qoopy z dachu płyną ;)
  18. [quote name='Cantadorra']Czarodziejko, czy masz u siebie miejsce dla suni onka, kolejnej przestraszonej?[/QUOTE] Dla suni jak najbardziej, byłaby z Gromisiem w kojcu. Może by chłopaczyna nieco się zsocjalizował.
  19. Wpłaty na Kubę: od Fundacji 70 zł,od Aliny 300 zł, od Anett 200 zł. Serdecznie dziękujemy :) Fotki Kubasa nie są za udane, bo on bardzo unika wszystkiego w niego wycelowanego. Zaraz odwraca łeb, zwiesza pysk, albo się wykręca. Muszę chyba znowu filmik...
  20. A tu wytargał coś z torby i idzie w siną dal. Gnacik się trafił. Na chwilkę torby zostały same ;) Poszłyśmy wymiziać resztę towarzystwa. Kuba w roli opiekuna :diabloti:
  21. Kuba dziś. Tak wita moją córcię ;) W torbach psie wędliny, więc jest wyraźnie zainteresowany:
  22. Anett - ja się przeraziłam, że ty sama, a tu jednak wszyscy o nim myślą :) Bardzo dziękujemy. Pana od liczników spotkałam dziś w szkole, kiedy odwiozłam córeczkę.....nietety udał, że mnie nie widzi, chociaż prawie na klatę go wzięłam, żeby się usmiechnąć chociaż i powiedzieć słoneczne "Szczęść Boże". :roll: Kubusiowe stawy może mniej bolą, bo zrobił się zalotny. Chodzi taki przygarbiony i wszystkich, czyli mnie i Julkę, zaczepia, podgryza, coś tam burczy, boczki trze o ściany - jak kot, a kiedy się odezwę to tak już tupa i tupa, że podsikuje po drodze.
  23. Biedaczysko....Onki, takie najwierniejsze i najmądrzejsze...
×
×
  • Create New...