-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
Czarodziejka replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
[quote name='ageralion']Potwierdzam, u mnie tez cisza i kompletne olanie tematu.[/QUOTE] [COLOR=green][B]Pozostaje ban[/B][/COLOR]. -
Duża jest ta sunia? Mam 2 miejsca, więc mogłaby przyjechać. Jeżeli byłoby jej z Gromem dobrze, to spałaby w kojcu, ale mam wolnostojącą budę na 2 psy, więc mogłaby tam mieszkać. Poprzednio zajmowali ją onek Rex i sunia staruszka. Oba już za TM. Dobrze, że sunia jest już wysterylizowana. Koszt miesięczny za dużego psa 400 zł, za mniejszego 300 zł.
-
Może Bianka? Kastracja Groma umówiona na przyszły tydzień. Trzeba się brać, bo życie ucieka, a sierot siedzi. Byłam z nim dzisiaj pogadać :roll: Ma takie śliczne oczęta...Siedziałam z nim w budzie, bo wcisnął się w tył, żeby go nie wyciągać na spacer przypadkiem. Polizał mnie w rękę, kiedy go głaskałam i zaraz się zaparł, bo chciałam go przygarnąć nieco bliżej. Totalny świr ten Grom. Ręce opadają.
-
SISI - prawie uduszona przez łańcuch znowy szuka domku!! PILNE !!!
Czarodziejka replied to tayga's topic in Już w nowym domu
Grom jest psem niezwykle łagodnym w stosunku do ludzi i suń, a nieco porywczym w stosunku do psów. Behawiorysta stwierdził, że był tzw. dzikim szczenięciem, w dodatku wychował się w schronie wśród psów dominujących, więc jego charakter jest wypaczony. Nie chce wychodzić z kojca, nie reaguje na swoje imię, nie potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Tylko mnie daje się wyciągać na siłę na spacer, który jest męczarnią. Grom siedzi więc w kojcu...:-? Behawiorysta zasugerował, aby dać mu towarzyszkę - psa, z którym nawiąże jakiś dialog i który będzie dla niego wzorcem zachowań. Miałam sunię, ale była stara i odeszła. Poza tym - była głucha, ślepawa i też ze schronu, a więc przekładała trawkę i wolność niż siedzenie w kojcu z odludkiem. Niecierpliwie czekała, aż otworzę furtkę i sobie wyjdzie na świat. Myślę, że w przypadku suni kontaktowej pobyt w kojcu z Gromem ograniczałby się do nocy i kilku godzin dziennie, poza tym chodziłaby wolno. Może wraz z nią Grom wyszedłby na spacer. Jest z nim tak beznadziejnie, że pozostaje nam kastracja - powinien być wycięty przed opuszczeniem schronu, ale jakoś to umknęło, a potem 3-4 miesiące pracy nad jego charakterem. Jeżeli wszystko na nic.....pozostaje go chyba uśpić :roll: -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj w nocy kocury darły pyski do mojej kociczki. Jeden tak straszliwie zawodził tuż pod oknem, że miałam problem ze specyfikacją dźwięku. Myślałam, że to dziecko :-? Wtenczas, proszę ja was, gdzieś z głębi garażu, z bezpiecznego grajdoła zawtórował drugi głos. Jeszcze bardziej żałosny i rozpaczliwy. To nasz Kuba. Zamiast zwlec tyłek z posłania i kota pogonić zajął się produkcją smutnych melodii. I tak mu się to spodobało, tak zawodził, tak wył, tak mruczał, że serce stawało w poprzek ;) -
SISI - prawie uduszona przez łańcuch znowy szuka domku!! PILNE !!!
Czarodziejka replied to tayga's topic in Już w nowym domu
Mogłaby przyjechać do mnie na dt. Może dzięki niej uda się uratować Groma. -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
SISI - prawie uduszona przez łańcuch znowy szuka domku!! PILNE !!!
Czarodziejka replied to tayga's topic in Już w nowym domu
Czy nadal szukacie dt dla Bianki? -
Właśnie rozmiawiałyśmy z Anett. W przyszłym tygodniu jedziemy z Gromisiem (ja jadę znaczy się) na zabieg. Nie wiem, jak go wydobędę z kojca. Wypatrzyłam na rynku ....uprząż dla małych cielaków...:-?. Pójdę i popytam, może we wsi mają, bo może w takim wdzianku przetransportuje się Groma do lecznicy. Weźcie cioteczki pod uwagę, że prawdopodobnie dojdą koszty antydepresantów dla Groma, bo zdaniem behawiorysty bedą wręcz niezbędne. Udam się więc do lecznicy po recepty i przed zabiegiem, o ile można Gromiś zaliczy pierwszą dawkę prochów. Sylwija, sunia w kojcu byłaby zbawieniem. Może za jej przykładem nauczyłby sie dobrowolnie opuszczać kojec.
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też te mądrości Kubie powtarzam, ale efekt mierny...:-? On lubi sobie tak leżeć i nie ma siły, by go gdzieś wciągnąć, a już tym bardziej zamknąć. Na szczęście słonko nam przyświeca i gnaty schną tym razem na kupie żwiru budowlanego - garaż mamy wylewać :mad: -
Nie dodałam jeszcze, że pobyt w kojcu z innym psem bardzo korzystnie na Groma wpływa. Również zdaniem behawiorysty jest to istotne. Niestety Foczka staruszka już nie żyje, a i za życia przekładała wolność niż kojec z Gromem, chociaż kilka spędzonych razem dni bardzo dobrze rokowało, a z Kubą się nie lubią. Grom najbardziej tolerowałby suczkę. Ja niestety nie mogę przyjąć suni niewysterylizowanej, a takie propozycje dostałam ostatnio. Szukam więc dalej, może wy coś znajdziecie.
-
Ja spróbowałabym jednak najpierw go wykastrować. Behawiorysta był zszokowany, że pies opuścił schron przed zabiegiem. Byłoby więcej czasu na pracę z nim w wersji wyciszonej. Teraz byliśmy troszkę zalani, więc odpuściłam spacery, które zdaniem specjalisty nie są dla psa oczekiwaną radością, a koszmarem przez który musi przejść, aby ponownie wrócić na swoje miejsce - do kojca. Zaproponował mu leki antydepresyjne. Może po ich podaniu - MOŻE - specery będą mniejszym stresem i drobnymi kroczkami zacznie się oswajać ze światem. Jeżeli to nie pomoże, to pozostaje: 1 - oddać go komuś, komu będzie odpowiadał pies, któremu wszystko wisi, 2 - oddać go komuś, kto będzie go miał wciąż przy sobie - w domu czyli i tu trzeba się liczyć z laniem na ściany i kupą na stole, oraz obgryzaniem sprzętów 3 - albo pozostaje go uśpić. Ja dałabym mu szansę - kastracja, antydepresanty + moja praca z nim na prochach i jeżeli w ciągu 3 miesięcy nie będzie poprawy - trzeba będzie się gruntownie zastanowić, co dalej. Niestety, jestem zmuszona podnieść koszt do 400 zł. Grom wymaga pracy i siły. Czasem naprawdę muszę się naszarpać, żeby go wyciągnąć zza budy - za ogon, sierść, siedzieć z nim, żeby nie czuł strachu, bo jedynie ja mogę cokolwiek przy nim zrobić. Nie jest to pies hospicyjny, któremu wypiorę kocyk, zrobię zastrzyk, dam tabletkę i zmienię opatrunek. Walczyłam o Rexa - wielkiego owczarka z gnijącą skórą i uszami - codziennie z płaczem go czyściłam, zmieniałam opatrunki, bo widziałam, że cierpi i MUSZĘ być przy nim. Grom ma wszystko, co mu do życia potrzebne oprócz ruchu, którego jego organizm potrzebuje, a czego on sam nie rozumie - że ruch, to wyjście z kojca. Psy hospicyjne chodzą sobie swobodnie i dożywają swych dni pod moją opieką. Z Gromem toczę walki, po których ledwo czasem żyję, ponieważ jest silny i nie chce wychodzić, nie chce dać się wyciągnąć. Prawdą jest, że w tym roku mieliśmy bardzo ciężką zimę z zaspami po pachy, które uniemożliwiały mi szamotaninę z psem gdzieś w zaspie. Bałam się, że się zerwie i ucieknie, a ja go po prostu nie znajdę, więc zamarznie samotnie gdzieś w polach. Potem pracowaliśmy, ale zniszczył szelki i kolczatka była kolejnym stresem - Grom jest twardy, a ona bolesna. Przekładam więc kolcami w górę, bo obawiam się o przebicie skóry. Ostatnio mieliśmy powodzie - kojec był zalany, a Grom nawet nie dał się z niego wyprowadzić. Co prawda woda podlała tylko budę na wyższych fundamentach i w środku miał sucho. Mógł leżeć na budzie. Co to jest jednak za życie? To jest pies specjalnej troski i być może bez rokowań, jak stwierdził behawiorysta. Myślę, że mogę spróbować ciężej z nim popracować, ale nie dłużej niż 3 miesiące. Potem musimy podjąć decyzję. To, że ma bezpieczny kącik i opiekę jest niczym w porównaniu z bezsensem jego życia. To młody pies, musi mieć dużo ruchu. Jego brak dodatkowo wpływa na psychikę. Stary Kuba zatacza się na sztywnych łapach, ale po długotrwałym siedzeniu w schronie chodzi, chodzi i chodzi. A ta sierota siedzi i wychodzić nie chce. Gdyby miał wybieg byłoby lepiej - nie jest to dla mnie większy problem zorganizować trochę siatki i koszty też nie byłyby jakieś horrendalne, ale on się podkopie, ucieknie i wszystko pójdzie na marne. Może to szokujące dla was, ale ja już sporo lat zajmuję się ciężkimi przypadkami i widzę sens lub bezsens pewnych działań. Wg specjalisty - Grom ma swój świat - kojec, gary wjeżdżają, ja się koło niego kręcę, kupa na dachu, kraty i brak ruchu. Na swój sposób jest szczęśliwy, bo innego życia nie zna.
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę, że wszechobecna wilgoć robi swoje. Kuba ma suche legowisko, ale mnóstwo czasu spędza leżąc w mokrych trawach, albo w kałuży :-? Potem idzie na swoje miejsce, ale jest mokry i może to powoduje większą sztywność stawów. Meloksivet by się przydał. Teraz daję mu suplement diety na stawy. Nie jest źle, ale starość widać... -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wiem, czy pięknie. Stary jest, zgarbiony, ma sztywne stawy, ubłocony i rano oczęta pełne śpiochów. Oczywiście chusteczką mu je ocieram. Dziś po odprowadzeniu córeczki do szkoły Kubusia powitała mnie merdając ogonem na leżąco - pierwszy raz w życiu się nie podniósł i jeszcze łapę dostałam. Nie wiem, czy ze starości, czy z lenistwa, czy na śpiku jeszcze był ;) -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiejsza Kubusia. Przez moment słońce wyszło :) Niestety nie przepada za czymkolwiek wycelowanym w niego, stąd problem z uchwyceniem pyszczka :roll: Tu z kociczką. Futro Kuby jak widać nie za bardzo, ale trawa mokra, wszędzie błoto, a jego majestat do normalnych nie należy i zwykle gnije gdzieś w błotach... -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Domu nie, ale szambo..., tydzień nie prałam, z oczka wodnego wszystko się wylewa, drogi nieprzejezdne, błoto, rośliny gniją...Ziemia jest tak nasączona wodą, że chodzimy jak po gąbce. Ale nie ma co bardzo narzekać, inni stracili cały dobytek...:( -
Do kastracji nie mam głowy, walczymy z wodą, regularnym zalewaniem i wilgocią. Mam dość czasami, Przez kilka dni Gromiś siedział w budzie, albo na budzie, albo człapał po łydki w wodzie, bo kojec zalało. Na szczęście buda na fundamencie i kojec jesp rzykryty, ale i tak pełno było wody. Rozmawiałam z behawiorystą, rokowania Groma są kiepskie. Jest typem aspołecznym, człowiek mu nie jest potrzebny, akceptuje go, ale nie wykazuje bliższego zainteresowania. Na imię nie reaguje. Trzeba pracy, pracy albo kogoś, kto go przygarnie w takim stanie. Jak podeschniemy to pojedziemy go ciachnąć.
-
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Walczymy z wielką wodą, ręce i łapy nam opadają. Kuba ma jakieś dziwaczne nawyki spacerowania w ulewnym deszczu, albo leżenia na środku trawnika, kiedy z nieba tak się leje, że widoczność na kilka metrów. Widać czas na big shower ;) -
Zosia, już Isia pojechała do SWOJEGO Domu do ZuziM !!!!
Czarodziejka replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zuziu!!!Jaki fajny drapaczek! Sama wymyśliłaś, wydziergałaś, wyszyłaś, czy kupny? Isiorek jak zawsze rozkoszny:) -
Umierał w schroniskowej budzie-teraz w dt. Za TM
Czarodziejka replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Właśnie tak sobie leży gdzieś w trawach i tylko uszy widać :)