[quote name='zurdo']Tuśka, A może też już wiedziałaś? Może chciałaś się
pożegnać? Powiedzieć im, że nadal będziesz nad nimi czuwać i nie pozwolisz,
aby stało im się coś złego? Może one wiedzą, że nie muszą na Ciebie czekać, że
teraz – Ty czekasz na nie.
Zurdo,
Czytam Twój wątek i łzy cisną się do oczu. Z Twoich słów bije wielka miłość do Rasty, przepięknej suni.
Wiem, jak bardzo jest smutno, może dla pocieszenia pomyśl, że Rasta dała Ci wiele szczęśliwych lat. Miałaś szczęście spotkać na swej drodze wspaniałą sunię, spędziliście wiele cudownych chwil...
Wiem, że zawsze jest za krótko, nasi przyjaciele żyją krócej od nas. Może właśnie tak ma być, może dzięki temu poznajemy czym jest bezinteresowna, wielka miłość.
Piszesz, że Rasta wiedziała, chciała się pożegnać. Opowiem Ci historię innego pożegnania :(
Norcia odeszła w niedzielę wieczorem, jeszcze w środę poczuła się sporo lepiej, w czwartek spacery były tak długie jak zwykle (a nawet chyba dłuższe). Rano, po kroplówkach, wędrowaliśmy po osiedlu, a wieczorem Nora ciągnęła na smyczy, pokazując gdzie chce iść. Tego dnia byłem bardzo szczęśliwy - sądziłem, że następuje długo oczekiwana poprawa.
Obeszliśmy w ciągu wieczornego spaceru calutkie osiedle, łączkę, a później zaprowadziła mnie nad stawy. Stanęła i przez bardzo długi czas wpatrywała się w taflę wody, łapała nosem powietrze. Wówczas myślałem, że może być już tylko lepiej. Po pewnym czasie sama odeszła i powędrowała w stronę domu. W piątek spacerowała tylko wokół bloku. Myślę, że wtedy pożegnała się ze swoim osiedlem, z miejscami, które odwiedzała przez te wszystkie lata, miejscami, które tak kochała.
Nie przejmuj się głosami ludzi, którzy nie rozumieją Twojego bólu i trzymaj się ciepło.