Dziękuję Zurdo za ciepłe słowa. Norcia tak lubiła moment rozpakowywania prezentów. W pierwszą gwiazdkę, gdy jeszcze była maluchem, zrobiliśmy błąd i dostała prezent jako pierwsza. Co się później działo...
Dostała wtedy jakiś smakołyk, szybciutko go zjadła (a była wyjątkowo łakomą sunią) i podchodziła do każdego, kto rozpakowywał prezent, zaglądała, wąchała. Mieliśmy tyle uciechy. Pod koniec rozdawania prezentów dostała wtedy piszczącą zabawkę. Z jaką radością chodziła po mieszkaniu, piszczała tak, że chyba cały blok słyszał. Podchodziła do każdego, pokazywała co ma i zaczynała uciekać.
Później, gdy była starsza też uwielbiała rozpakowywanie prezentów.
W zeszłym roku dostała piszczącego krokodyla i oponę. Bawiła się chwilkę jedną zabawką, chwilkę drugą. Nie mogła się zdecydować. Później zdecydowanie bardziej wolała krokodyla (krokodyl został u nas i, podobnie jak z ukochanym słonikiem Norci, jest schowany na pamiątkę).
Będzie mi tego wszystkiego bardzo brakować.